polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Po ataku USA i izraela na Iran bezpośrednie zagrożenie militarne dla terytorium Polski jest obecnie oceniane jako niskie, jednak skutki pośrednie są znaczące: wzrost cen paliw, inflacja i fala imigracyjna. W związku z eskalacją konfliktu po śmierci ajatollaha Chameneiego, polskie MSZ wydało ostrzeżenia dla podróżujących do siedmiu krajów regionu, m.in. Jordanii, Bahrajnu i Kuwejtu. W niedzielę na lotnisku Chopina w Warszawie oraz w innych miastach utknęło blisko 900 obywateli Izraela (głównie studentów i wykładowców) z powodu zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Izraelem. * * * AUSTRALIA: Władze Australii oficjalnie poparły działania militarne USA i Izraela podjęte przeciwko Iranowi. W Melbourne i Sydney tysiące osób z diaspory irańskiej wyszły na ulice, aby świętować śmierć najwyższego przywódcy Iranu, Ajatollaha Alego Chameneiego, która nastąpiła w wyniku nalotów. Departament Spraw Zagranicznych i Handlu (DFAT) wydał najwyższy stopień ostrzeżenia („nie podróżuj”) dla Iranu, Izraela, Libanu, Iraku, Syrii i kilku innych państw regionu ze względu na wysokie ryzyko ataków odwetowych i dalszej eskalacji. * * * SWIAT: Sytuacja na Bliskim Wschodzie gwałtownie eskalowała po rozpoczętej 28 lutego 2026 r. wspólnej operacji USA i Izraela (nazywanej m.in. „Epic Fury” lub „dekapitacją”). W wyniku nalotów w Teheranie zginął Najwyższy Przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei. W nalotach zginęli również inni wysocy rangą urzędnicy, w tym dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) Mohammad Pakpur, minister obrony Amir Nasirzadze oraz doradca ds. bezpieczeństwa Ali Szamchani. Według doniesień zginęli także członkowie rodziny Chameneiego. w odwecie Iran przeprowadził zmasowany atak rakietowy na terytorium Izraela i bazy USA na Bliskim Wschodzie.
POLONIA INFO:

sobota, 18 sierpnia 2018

Porady językowe Katarzyny Podjaskiej: Po co nam przypadki?

Nie wierzę w przypadki. Nie wierzę w przypadki losowe – w przypadki gramatyczne wierzę całym sercem (sercem się wierzy??) a właściwie całym mózgiem (chociaż podobno używamy go tylko w 10%…).

obcokrajowiec vs przypadki


Jeden z moich uczniów-obcokrajowców, nazwijmy go Roberto, opowiedział mi taką oto historię:
szef poprosił go o skontaktowanie się z kobietą o imieniu Aleksandra, należało przekazać jej jakieś dokumenty. Mój uczeń powierzone zadanie wykonał. Następnego dnia szef pyta:
— Dałeś dokumenty Aleksandrze?
— Nie — z pełną pewnością odpowiedział biedny Roberto.
Zaczęły się szybkie i gorączkowe poszukiwania Aleksandry i dokumentów. Gdy wyjaśniło się, że dokumenty jednak trafiły tam, gdzie trafić miały, zdezorientowany szef zapytał Roberto:
— Dlaczego powiedziałeś, że nie przekazałeś dokumentów Aleksandrze?
Na co jeszcze bardziej zdezorientowany Roberto odpowiedział:
— Nie dałem Aleksandrze, nie znam jej, dałem Aleksandra.
I tu właśnie pojawiają się nasze rodzime przypadki. Chociaż takie do końca rodzime to one nie są – sporo zapożyczyliśmy z łaciny, ale nie o tym dziś.

po kiego grzyba nam te przypadki?


Dla Roberto, którego rodzimym językiem jest włoski, ale posługuje się on bardzo biegle także angielskim, każda zmiana brzmienia/zapisu rzeczownika jest po prostu zmianą wyrazu, zmianą rzeczy lub osoby, o których się mówi.
Tak popularny dziś język angielski jest językiem pozycyjnym – co oznacza, że każda część zdania ma swoje ustalone miejsce – zmiana tego miejsca będzie oznaczać automatycznie zmianę znaczenia całej wypowiedzi:
John plays Chopin.
Chopin plays John.
Powyższe dwa zdania przetłumaczymy następująco:

John gra Chopina.
Chopin gra Johna.
Roberto pewnie znów by pomyślał, że „Chopina” i „Johna” to jakieś inne/nowe osoby  Tymczasem końcówka -a właśnie pozwala nam w języku polskim wyrazić to, co w języku angielskim wyraża pozycja w zdaniu:


Dzięki temu, że w polszczyźnie istnieje biernik, gdziekolwiek byśmy nie postawili w zdaniu słowa „Chopina”, zdanie to będzie zawsze oznaczało angielskie „John plays Chopin” – choć oczywiście każdy z polskich wariantów ma nieco inną wartość stylistyczną.
Poza tym pomimo tego że polszczyzna pozwala na zmianę miejsca „Chopina” w zdaniu, nie możemy sobie szafować dowolnie pozycją wyrazów w wypowiedzeniach.

Szyk dowolny?


Czyli szyk w polskim zdaniu nie jest dowolny i nie możemy sobie ustawiać wyrazów jakkolwiek? Hulaj dusza, piekła nie ma? Otóż nie.
Szyk w polskim zdaniu jest swobodny, ale nie dowolny – co oznacza, że język polski – jako język fleksyjny (fleksja = odmiana) – jest mniej restrykcyjny, jeśli chodzi o pozycję słów w zdaniu niż język angielski – jako język pozycyjny. Mniej – nie oznacza zero reguł, bo przecież zdania:


mają nieco inne znaczenie, chociaż jedyną dokonaną w nich zmianą jest zmiana miejsca partykuły „tylko”.
Poza tym przykład z graniem nie będzie już tak czytelny, jeśli spróbujemy zastosować go na rzeczownikach, których mianownik jest taki sam jak biernik:

Psy grają koty.
Koty grają psy.


Kto tu kogo gra?  Ten żartobliwy przykład pokazuje jednak, że przypadki są ważne, ale nie one jedynie decydują o znaczeniu wypowiedzi. Może nie zbudujecie do tego teorii, ale na pewno wiecie, że czymś innym jest „panna młoda” i czymś innym – „młoda panna”.
A z ciekawostek dodam, że szyk języka polskiego to SVO – subject (Jan), verb (gra), object (Chopina) – dokładnie taki sam jak w języku angielskim: SVO – subject (John), verb (plays), object (Chopin). Bo zawsze warto szukać tego, co nas łączy – a nie tego, co nas dzieli. Rzekłam.
A na zakończenie deklinacja na wesoło:



Źródło




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy