polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Premier przedstawił zasady funkcjonowania gospodarki w kolejnych miesiącach. Rząd nazywa je planem "100 dni solidarności w walce z COVID" bo liczy, że do tego czasu dostępna będzie szczepionka przeciw COVID-19. Od teraz ruchy rządu mają być bardziej przewidywalne."Znoszenie, ale także nakładanie obostrzeń będzie zależało od przestrzegania zasad sanitarnych, od liczby zachorowań oraz od wydolności systemu ochrony zdrowia" – mówił w sobotę premier Morawiecki. * * * AUSTRALIA: Władze Australii Południowej podjęły drastyczne działania - zmuszając mieszkańców stanu od czwartku do pozostania w domu przez sześć dni. Zamknięto firmy, szkoły i przemysł. handel zostal ograniczony do minimum. W piątek okazalo sie, że alarm covidowy byl oparty na falszywych informacjach. Premier Steven Marshall chce kary dla tych, którzy wprowadzili w błąd władze. * * * SWIAT: W stolicy Arabii Saudyjskiej Rijadzie rozpoczął się w sobotę doroczny szczyt państw G20. Głównym tematem obrad jest walka z pandemią koronawirusa. Prezydent Rosji Władimir Putin powiedział przywódcom G20, że Rosja jest gotowa dostarczyć szczepionkę Sputnik V (pierwszą w świecie zarejestrowana szczepionkę) innym krajom. Od początku pandemii zakaziło się niemal 53,5 mln osób. ponad 1,3 mln zmarlo. Najwięcej na Covid-19 zmarlo w Stanach Zjednoczonych - 244 tys. Druga na tej liście jest Brazylia (164 tys.), trzecie Indie (130 tys.).
POLONIA INFO: III. Polonijny Bieg Niepodległości w Sydney - Kub Sportowy "Polonia" w Plumpton, 6.12, godz. 12:00

poniedziałek, 20 lipca 2015

Carpe Dream - czyli z gitarami do Kangurów

Stefan i Łukasz przed wyprawą do Australii. Fot CarpeDream
Mają po 18 lat i sto trzydzieści kilka miesięcy. Tak określają swój wiek. Polecamy  –  to naprawdę odmładza. Poznali się niemal równe 10 lat temu na pierwszym roku studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Jakieś  trzy lata temu wpadli na pomysł, że fajnie byłoby wspólnie wyjechać do Australii – bo tam cieplej (prawda) i bliżej do oceanu  (też prawda) i ogólnie ponoć całkiem nieźle się tam żyje (nie ulega wątpliwości...z reguły). Wyprawa trwa. Za kilka  tygodni młodzi wędrowcy z Polski będą w Sydney.

Plan był taki, żeby z ich  dwiema - jak mówią - kochankami – gitarami, dostać się do Krainy Kangurów bez korzystania z samolotów a jedynie z autostopu, jachtostopu, środków komunikacji publicznej, rikszami, końmi, pieszo, wpław… etc…

Stefan - z wykształcenia informatyk. Z zamiłowania fotograf. Mówią, że jest uparty ale osobiście woli nazywać się konsekwentym w realizacji planów. Jak mówi: wychodze z założenia, że wyśpię się po śmierci, w związku z czym staram się żyć pełnią życia kierując się zasadą „carpe diem”. Bakcyla podróżniczego złapał na początku studiów, kiedy to wspólnie z kumplem wybrał się na dwutygodniową wyprawę autostopem po Europie odwiedzając 8 krajów w 16 dni.

Łukasz - z wykształcenia informatyk/grafik. Z zamiłowania muzyk, co przełożyło się częściowo na jego pracę. Uważa, że dzień bez muzyki jest dniem straconym, Uwielbia gotować. Podróżami zaraził sie od rodziców, którzy od młodych lat zabierali go na różnorakie wycieczki, początkowo po Polsce, później po Europie. Sam odbył kilka podróży autostopem. Swoje wymarzone miejsce do życia wyobraża sobie gdzieś nad brzegiem morza, oceanu ze słoneczną pogodą przez cały rok i otwartymi, wesołymi ludzmi wokół. Dlatego też jadzie do Australii z nadzieją, że tak właśnie wygląda ten kraj.

Wyprawa Stefana i Łukasza, którą nazwali Carpe Dream, (z łaciny Carpe Diem - "chwytaj dzień" rozpoczęła się 20 maja.  Za sobą mają już Białoruś, Rosję, Mongolię, Chiny i Hong Kong.
W Bumerangu Polskim będziemy prezentować fragmenty ich niezwyklych wspomnień z trasy a we wrześniu, po dotarciu do Sydney obaj podróżnicy będą gośćmi kolejnego pikniku Bumeranga Polskiego – tym razem jubileuszowego (to juz 5 lat Bumeranga!)

Ale po kolei...

Stefan pisze o genezie i początkach wyprawy:

Zdarzyło się to jakieś 3 lata temu… kiedy jeszcze byliśmy szczęśliwymi mieszkańcami
domu studentek Uniwersytetu Jagiellońskiego – Nawojki . Po długich debatach, których fantazje wzbogacał nieodłączny element akademika – alkohol, związanych ze wspólnym zamiłowaniem do podróży i realizacji podróżniczych marzeń wpadliśmy na diabelski pomysł. Pomysł, który wywołuje uśmiech na twarzy nawet doświadczonego podróżnika – dostania się drogą lądowo-morską do Australii, kraju, który w naszym wyobrażeniu jest idealny do życia. W myśl zasady „jak nie spróbujesz to nie posmakujesz” wspólnie obiecaliśmy sobie go zrealizować.

Przechodził on różne wariacje, napotykając po drodze coraz to nowe przeszkody. Na szczęście obaj posiadamy tę cechę charakteru, którą wiele osób uważa za wadę – jesteśmy uparci – jak osły – chociaż, osobiście wolimy nazywać to konsekwencją w dążeniu do celu .

Tak więc po dłuuugich trzech latach kombinowania i rozkmin znaleźliśmy drogę.
Pierwszym i bardzo istotnym krokiem jaki udało nam się w tym kierunku zrealizować były wizy do  kangurolandii. Gdy tylko dowiedzieliśmy się że w 2014 roku Australia otwiera granice dla Polaków, czym prędzej wzięliśmy się za ich organizacje. Okazało się, że na całą Polskę jedynie 200 osób może ubiegać się o wizę typu „work&travel”, czyli wyjechania na rok do Krainy Kangurów z możliwością pracy na pełny etat, a o powodzeniu decyduje kolejność nadesłania kompletu dokumentów.

Moment w którym dostaliśmy maila z australijskiej ambasady w Berlinie, informującej nas, że otrzymaliśmy nasze upragnione wizy był momentem w którym po raz pierwszy poczuliśmy, że nasz plan zaczyna się realizować. Co więcej, że to my go realizujemy! Pierwszy mały kroczek, który podniósł nas na duchu, pomógł przebrnąć przez kolejne mniejsze i większe problemy na naszej drodze i dał ogromnego kopa do tego żeby zabrać się za organizacje tego wyjazdu na poważnie…
 
Powiem Wam szczerze – nie było łatwo. Zapewne z czasem pojawią się tutaj również wpisy dotyczące samej kwestii technicznej wyjazdu, więc pokrótce: po skompletowaniu wszystkich dokumentów, wiz, ubezpieczeń, szczepień, medykamentów, ekwipunku i wylaniu morza łez przy pożegnaniach z bliskimi, 20 maja 2015 roku o godzinie 22:45 znaleźliśmy się na dworcu zachodnim w Warszawie z bagażami na plecach, gitarami w rękach i australijskimi kapeluszami na głowach czekając na spóźniający się autobus otwieraliśmy pierwszy rozdział naszej przygody.

Przed nami tysiące kilometrów do przebycia. (...)
 
Bumerang Polski jest patronem medialnym wyprawy. Wkrótce kolejne odcinki.
Strona wyprawy: Carpe Dream

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Promocja

Promocja

Promocja