polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bogdan Święczkowski, nie dopuścił do orzekania Macieja Berka. Były minister do Trybunału wjechał otoczony kordonami służb, a przed gmachem doszło do przepychanek obrońców Trybunału z policją. Maciej Berek w środę odebrał uchwałę Sejmu o wybraniu go na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent Polski Karol Nawrocki był nieobecny podczas ślubowania. * * * AUSTRALIA: W wielu miastach Australii odbyły się propalestyńskie wiece w ramach Global Day for Gaza. Uczestnicy akcji domagali się, aby Australia zaprzestała handlu bronią z Izraelem, a także wzywali do „prawdziwego pokoju” w Gazie i na Zachodnim Brzegu Jordanu. * * * SWIAT: „Wołodymyr Zełenski miał wiele okazji, by zakończyć wojnę z Rosją, ale z nich nie skorzystał” – ocenił prezydent USA Donald Trump. Amerykański prezydent stwierdził również, że nadszedł czas, aby Ukraina wybrała nowego przywódcę. Słowa te padają dzień po ogłoszeniu przez prezydenta Donalda Trumpa, że zawarł umowę pozwalającą Federacji Rosyjskiej na dostarczanie oleju napędowego na rynki światowe.
POLONIA INFO: Polski Teatr Stary: Lekkomyślna siostra - 10.10, godz. 17:00; 11.10, godz 15:00 - THE PARKS THEATRE 46 Cowan St, Angle Park

sobota, 26 sierpnia 2023

VIII Światowy Kongres Polonistów w Krakowie

Marianna Łacek z Sydney wraz z grupą aktywnych
uczestników Kongresu Polonistow na UJ w Krakowie.
 Refleksje pokongresowe Marianny Łacek

Tegoroczny Kongres pod hasłem "FILOLOGIA OD/NOWA" odbył się na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Przez trzy dni – od 12 do 14 lipca, uczestnicy Kongresu dyskutowali na tematy związane z językiem i kulturą polską.

 Warto tutaj nadmienić, że pomysł organizowania Światowych Kongresów Polonistycznych powstał na Uniwersytecie Warszawskim. Grono polonistów z różnych ośrodków doszło do wniosku, że istnieje potrzeba spotkań w celu wymiany doświadczeń zarówno z zakresu edukacji języka polskiego, jak i badań nad literaturą, kulturą i historią Polski. Pierwszy Kongres zorganizowano w Warszawie w r. 1998. Potm gospodarzami kolejnych kongresów były uniwersytety w Gdańsku, Poznaniu, Krakowie, Opolu, Katowicach, we Wrocławiu i znowu w Krakowie.

W tegorocznym Kongresie uczestniczyło ponad 200. naukowców z wielu krajów na 5. kontynentach. Byli wśród nich profesorowie – teoretycy języka, byli praktycy – dydaktycy i tłumacze. To dzięki pracy tych ludzi wiedza o Polsce, o polskim dziedzictwie kulturowym dociera do najodleglejszych zakątków świata. Studia polonistyczne zyskują sobie coraz większą popularność np. w krajach azjatyckich – Japonia, Chiny, Indie, Korea i Vietnam. Niestety, nie w Australii, gdzie od tego roku zlikwidowane zostały studia polonistyczne na sydnejskim Macquarie University. Przedstawiciele polskich studiów na Macquarie byli aktywnymi uczestnikami poprzednich kongresów.

Jako nauczycielka języka polskiego w Australii, otrzymałam zaproszenie do udziału w VI Kongresie, który odbył się w r.2016 na Uniwesytecie Śląskim w Katowicach. Zaprezentowałam wówczas dwa wykłady. Jeden na temat systemu szkolnictwa w Australii i wpisanego w ten system nauczania języka polskiego. Drugi natomiast z glottodydaktyki, czyli metodyki nauczania języka polskiego. Obydwa zyskały sobie pozytywne opinie i zostały opublikowane w naukowym wydawnictwie UŚ ‘Conspect’.

Kolejny, VII Kongres we Wrocławiu, przypadł na okres pandemii. Wszystkie spotkania przebiegały ‘online’. Pomimo niesprzyjających – u nas nocnych godzin, uczestniczyłam w kongresowych dyskusjach.

Tegoroczne spotkanie polonistów ze wszystkich zakątków świata zainagurował wykład prof. Michała Pawła Markowskiego (University of Illionis Chicago) zatytułowany ‘Czym była, jest i powinna być filologia. W ciągu trzech kolejnych dni, podczas różnorodnych sesji Kongresu poloniści dyskutowali m.in o nowych perspektywach językoznawstwa i humanistyki, o zagadnieniach przekładu, transferu międzykulturowego, glottodydaktyki i o takich aspektach jak oddziaływanie dawnych tekstów na współczesność.

Po raz kolejny na tegorocznym Kongresie byłam jedyną przedstawicielką Australii. Uważam za niezwykle istotne zaakcentowanie na światowym forum, polskiej obecności w Australii. Tym razem w Krakowie wystąpiłam jako tłumaczka poezji i prozy Petera Skrzyneckiego. Z prawdziwą satysfakcją witałam parędziesiąt osób, które wzięły udział w prowadzonej przeze mnie sesji. Niektórzy poczynili sobie notatki bibliograficzne z prezentowanych przeze mnie książek najsławniejszego współcześnie australijskiego Polaka. Przed laty, podczas wizyty w Polsce,  Peter (Piotr) Skrzynecki spotkał się ze swoim krakowskim imienniniem, znanym z kabaretu  ‘Piwnica pod Baranami’. Między dwoma Piotrami wywiązała się dyskusja:

 

- Zostań tutaj, ty jesteś nasz, powiedział krakowski Piotr.

- Nie mogę, odpowiedział sydnejski, tam mam żonę i dzieci.

- Znajdziemy ci tu nową żonę i dzieci też możesz mieć, nie dawał za wygraną

   krakowski Piotr

- Ale ja tam mam rodziców, tłumaczył Piotr sydnejski.

- A to co innego. Wracaj. Rodziców ma się tylko jednych.

Na zakończenie, pozwolę sobie przytoczyć autentyczną historyjkę, która może ukazać wpływ poezji Petera (Piotra) Skrzyneckiego na australijską mentalność. Usłyszałam o tym, relacjonując Piotrowi moje pokongresowe refleksje.

W Auli UJ – Marianna Łacek z tłumaczeniem
poezji Petera Skrzyneckiego
Do szkoły, w której pracuje córka Piotra Skrzyneckiego, Anna (nosi nazwisko męża), przyszła niedawno nowa anglistka. Anna zaprosiła ją na lunch do pobliskiej kafejki. Koleżanka zwierzyła jej się, że będzie mieć dziecko i już wie, że to chłopczyk. Mają nawet wybrane imię – Felix. – Muszę ci wyjaśnić dlaczego, powiedziała. Do matury studiowaliśmy wiersze takiego poety Petera, ze strasznie trudnym do wymówienia nazwiskiem – Skrzynecki. Jego wiersze mnie zafascynowały. Potem studiowałam je o wiele szerzej na uniwersytecie. Właśnie jeden z tych wierszy, ‘Felix Skrzynecki’ wywarł na mnie duże wrażenie. To jest o ojcu poety... – O moim dziadku, przerwała jej Anna, bo Peter Skrzynecki, to mój Tato...

Po raz pierwszy wiersz "Felix Skrzynecki" został odczytany przez Piotra w kościele w Bankstown, na pogrzebie jego ojca. Oczywiście, to była oryginalna, angielska wersja.

Może w związku ze zbliżającym się Dniem Ojca, warto byłoby przypomnieć polski przekład tego wiersza:  

 

Peter Skrzynecki

 

Feliks Skrzynecki

(przekład Marianny Łacek)

 

Mój łagodny Ojciec,

tylko sam dobrze wiedział

komu chce dorównać -

ogród swój ukochał jak jedyne dziecko,

lata spędził chodząc dookoła niego

od świtu po sen.

Czujny, bystry  i cichy

zamiatając ścieżki

z dziesięć razy okrążył ziemię

 

Ręce sczerniałe

od cementu, palce spękane

jak grudy, które rozbił,

dziwiłem się nieraz jak on może żyć

śpiąc tylko pięć albo sześć godzin na dobę -

jak nie odpadną mu ręce

od przekopanej ziemi

i skręconej machorki.

 

Jego polscy przyjaciele

witając się potrząsali ręce zbyt mocno

myślałem... Feliks Skrzynecki,

oficjalne powitanie

do którego nigdy nie przywykłem.

W rozmowach wspominali

wioski z poletkami kwitnącej

kukurydzy i pszenicy,

jak hodowali konie i wieprzki

fachowo sprawiali.

Pięć lat przymusowej roboty w Niemczech

nie zmąciło pogody jego jasnych oczu.

 

Nigdy nie słyszałem

by narzekał na robotę, pogodę

lub ból. Gdy dwukrotnie

wycinali mu z nogi raka,

skomentował krótko, „ale żyję”.

 

Kiedy przybywa mi lat,

pamiętam słowa, jakich mnie uczył,

i szczątki języka, odziedziczonego mimochodem  –

aby zakląć na tego chama

z ostrzyżonym siwym łbem

państwowego urzędnika

co jak tresowany niedźwiedź warknął pytanie,

„Czy twój ojciec nigdy nie próbował nauczyć się angielskiego?”

 

Na tylnych schodach swojego domu,

z okolonym złotymi cyprysami

trawnikiem i pelargonią młodszą

od rodziców,

mój ojciec wysiaduje wieczorami

ze swoim psem, paląc

obserwuje gwiazdy i pojawiające się światła uliczne

z zadowoleniem, jakiego ja nie zaznałem nigdy.

 

W wieku trzynastu lat,

borykając się ze składnią Wojny Galijskiej Cezara,

zapomniałem moje pierwsze polskie słowo.

On powtórzył je tak, abym nigdy nie zapomniał.

A potem, jak milczący prorok obserwował,

mnie rozbijającego swoje namioty

dalej i dalej na południe od Ściany Hadriana.

 

 Marianna Łacek

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy