polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Raport NIK oceniający organizowane przez PiS wybory kopertowe okazał się ogromnym ciosem dla Mateusza Morawieckiego. Prezez NIK Marian Banaś jasno stwierdził, że szef rządu złamał prawo. W obozie PiS zapanował chaos, a premierowi grozi Trybunał Stanu. Z przeprowadzonego śledztwa wynika, że kopertowe wybory widmo zostały zorganizowane bezprawnie. * * * AUSTRALIA: Wojna na słowa toczy się między grupami branży turystycznej a rządem federalnym w sprawie ponownego otwarcia międzynarodowej granicy Australii. Prognozuje się, że międzynarodowe zamknięcie granic będzie kosztować Australię co najmniej 17 miliardów dolarów z powodu nieudanego programu szczepień. Koszt dla gospodarki poniesiony przez izolację Australii od reszty świata, według nowego modelu przeprowadzonego przez McKell Institute, wynosi 203 milionów dolarów dziennie. * * * SWIAT: Konflikt na Bliskim Wschodzie przybiera na sile, a liczba ofiar stale rośnie. Po poniedziałkowym ostrzale rakietowym we wtorek siły izraelskie odpowiedziały nalotami na pozycje Hamasu. Ponad 1000 rakiet zostało wystrzelonych od poniedziałku ze Strefy Gazy w kierunku Izraela, z czego 850 przechwyciła tarcza antyrakietowa lub spadło na Izrael, a 200 spadło po stronie palestyńskiej.
POLONIA INFO: „Barwy z palety naszego życia”: Występ Kabaretu Vis-a-Vis - Sala JP2 przy Kościele Polskim w Marayong, 13.06, godz. 13:30 * * * Teatr Prób Miniatura: Program słowno-muzyczny pt. „Grunt to rodzinka” - Klub Polski Syrena w Rowville, 16.05, godz. 18:00.

środa, 5 października 2011

"Kaczka zjadła Lisa" - czyli Kaczyński kontra Lis

To była najciekawsza a zarazem najmocniejsza debata tej kampanii wyborczej.  Na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi  prezes PiS, Jarosław Kaczyński nieustannie odmawiający debaty ze swym konkurentem Donaldem Tuskiem zmierzył się z Tomaszem Lisem, dziennikarzem prowadzącym  najbardziej popularny  program publicystyczny w TVP – „Tomasz Lis na żywo”. Zanosiło się , że bezkompromisoway dziennikarz spuści lanie prezesowi PiS. Było zupełnie inaczej.

Po tym programie na blogach rozgorzała wielka dyskusja. Jedni piszą wprost:  Kaczyński zmiażdżył Lisa, nokaut ze strony prezesa PiS lub  Kaczka zjadła Lisa. Inni z kolei, że  sztabowcy PiSu będą żałowali tej rozmowy.
Komentują również dziennikarze i politycy.
Igor Janke z  Rzeczpospolitej: Koniec dziennikarstwa zbliża się wielkimi krokami. Tomasz Lis złamał wszelkie możliwe zasady tego zawodu.
Aleksander J.Wieczorkowski, Studio Opinii: Pre­zes poka­zał się zapewne z naj­lep­szej strony, aż mróz szedł po kościach.
Konrad Piasecki, RMF FM/TVN24: Przykre widowisko. Wygląda na to, że ten wywiad może być w najbliższych miesiącach i latach okazją do studiów z zakresu dziennikarstwa i politologii. Politycznie – IMO Jarosław Kaczyński nie zyskał na tej rozmowie, bywał małostkowy, w wątku Merkel wypadł fatalnie, pierwszy raz w kampanii pokazał złe emocje.
Sławomir Nowak, PO: Lis dramatycznie słaby. Dobrze, że po prezesie było widać, że momentami ciężko mu było utrzymać się w strategii spokoju.
Agnieszka Rucińska, IAR: Nareszcie dziennikarz który nie traktuje Jarosława Kaczyńskiego jak dziecka specjalnej troski!
Krzysztof Skórzyński, Fakty TVN: Ależ to była rzeźnia!!!
Prezes Kaczyński i redaktor Lis doprowadzili do przeciążenia serwera. Trwa restart i chłodzenie rozgrzanych głów. – pisze Tomasz Machała dziennikarz Polsatu na prowadzonym przez siebie portalu „Kampania na żywo”.

Z pewnością mecz „bokserski” Tomasz Lis vs. Jarosław Kaczyński przejdzie do historii mediów.


media/kb

wtorek, 4 października 2011

Chór KULu w Parramatcie

Sydney Fashion Festival: Młodzieżowe trendy na wiosnę

W ostatnim dniu Sydney Fashion Festival ( sobota 27 sierpnia) popularny australijski dom odzieżowy  Myer zaprezentował najnowsze  trendy jakie mają panować  podczas nadchodzącego sezonu w modzie dla nastolatek i młodych kobiet. Na wybiegu pokazu  modelki zaprezentowały projekty mlodych designerów z  Miss Shop, T By Bettina Liano, Milk and Honey by Ruby Rose, Henleys i Mossimo.

Zdjęcia: Krzysztof Bajkowski

 






















poniedziałek, 3 października 2011

W stylu Strzeleckiego


Townsend. Fot.J.Rygielski

Z dużym zainteresowaniem przeczytałem oświadczenie polonijnego autora filmów i znakomitego turysty, specjalizującego się w pokonywaniu trudnych, ambitnych szlaków w ekstremalnych warunkach - Oskara Kantora, zapowiadające kontynuowanie i popularyzację dorobku Pawła Edmunda Strzeleckiego, poprzez powołanie klubu turystów górskich (Strzelecki Hiking Club), koncentrującego swą działalność na obszarach eksplorowanych przez Sir Pawła.

Nasz dziewiętnastowieczny podróżnik nie tylko wędrował, ale także pracował, jak wszyscy odkrywcy nowych lądów. Wykonywał pomiary geodezyjne i astronomiczne, badał struktury geologiczne regionów oraz zbierał próbki skał, roślin, ptaków i zwierząt, którymi były zainteresowane muzea w Anglii. Było to jednocześnie źródło jego niewielkich dochodów. Lokalnych administratorów interesowały informacje na temat przydatności terenu do górnictwa, rolnictwa i hodowli oraz jego dostępności. Odkrywcy przecierali szlaki, które obecnie noszą nazwy highwayów. Sporządzali też notatki i szkice, na podstawie których powstawały później artykuły i książki.
We współczesnej Australii zachowały się jeszcze ostępy, do których nie wszedł człowiek i, być może, że rośliny równie interesujące jak Wollemi Pine rosną w takich miejscach. Gdzieś jeszcze kryje się nieznany pająk i grzyb. Aby je jednak odkryć potrzeba przyrodnika, specjalizującego się w tych formach fauny i flory. Przeciętny turysta górski nie ma szans.
Ma on jednak inne możliwości, choćby wynikające z postępu technicznego. Zwykle nosi aparat fotograficzny, czasem kamerę filmową, a sporadycznie nawet jedno i drugie. Zdarza się, że na wyprawę zabierany jest GPS, a w plecaku jest miejsce na notatnik. Produktem współczesnej turystyki może być interesujący zbiór fotografii, film, artykuł. Nawet publikacja naukowa. W dziewiętnastym stuleciu rejestrowano nowe krajobrazy. Obecnie zmieniające się wraz z pogodą widoki można rejestrować w celach estetycznych, dla sztuki. Ale nie tylko, bowiem można także dostrzegać zmiany zachodzące w krajobrazie: ruiny starej budowli, stok górski do dziś zdewastowany nadmiernym przed półwieczem wypasem owiec, plątanina drutów przenoszących energię wytwarzaną w parku narodowym (Snowy Mountains Scheme), spustoszenie pozostawione przez wandali. Tego typu obserwacje mogą prowadzić zarówno do wartościowego dokumentowania zmian na naszej planecie, jak i rozwoju talentów artystycznych. Za pomocą GPS-u pokazującego współrzędne geograficzne można udowodnić, że niejedna mapa wyprodukowana w Australii zawiera spore błędy.
Po niemal każdej większej wyprawie w góry egzotyczne pojawiała się na polskim rynku wydawniczym książka. Niektóre znakomite. Po każdej interesującej, trudnej wyprawie turystycznej powinien powstać przynajmniej dobry artykuł, mówiący czytelnikom coś nowego na temat regionu lub ludzi, którzy zdecydowali się na wykonanie trudnego zadania i w jego trakcie natrafiali na różne problemy, natury zarówno technicznej, jak i psychicznej oraz socjologicznej.
Swoimi dwoma wejściami na Mt Kościuszko Trasą Strzeleckiego, Oskar Kantor udowodnił, że potrafi poprowadzić zespół do sukcesu, nawet w trudnych warunkach orientacyjnych i przy bardzo złej pogodzie. Proponuję Klubowi Strzeleckiego do rozważenia kilka propozycji, które mogą wnieść coś do wiedzy na temat odkryć Strzeleckiego lub rejonów, w którym działał. Na początek zadanie o charakterze paranaukowym.
X X X

Czy Paweł Edmund Strzelecki, przed wejściem na Mt Kosciuszko, wszedł na Mt Townsend, czy też nie?
Dwa największe australijskie autorytety w tej sprawie, Hugh Powell G. Clews i Alan E. J. Andrews, mają w tej kwestii odmienne poglądy. Chodzi o Abbott Peak1), znajdujący się w odległości ok. 1 km na płd. zach. od Mt Townsend. Kiedy Strzelecki wyszedł ponad górną granicę lasu, kontynuował wejście tym samym grzbietem (Hannels Spur) na Mt Townsend. Po drodze musiał wejść na Abbott Peak o wysokości 2159 m npm. Alan Andrews twierdzi, że na tym właśnie wierzchołku, a nie na Mt Townsend (2209 m), ustalił iż najwyższym szczytem był Mt Kosciuszko i stąd udał się nań bezpośrednio. Uzasadnia to tym, że McArthur, który towarzyszył Strzeleckiemu do Abbott Peak (lub Mt Townsend) zanotował w swej relacji z wyprawy, że Strzelecki, wspominając swe samotne wejście na Mt Kosciuszko, wymienił dolinę pokrytą gęstą trawą i głazami. Hugh Powell Clews uważa, że Strzelecki wszedł na Mt Townsend i na nim ustalił, że Mt Kościuszko był wyższy. Kto ma rację?

Moim zdaniem Clews, z trzech powodów. Jeden oczywisty – matematyczny i dwa hipotetyczne. Otóż, przede wszystkim, dlatego że jest rzeczą niemożliwą ustalenie na Abbott Peak, który szczyt jest wyższy – Mt Kosciuszko, czy Mt Townsend, nie znając odległości do tych szczytów. Z Abbott Peak do Mt Townsend wynosi ona w prostej linii 1,25 km, a różnica wysokości 50 m. Odległość z Abbott Peak do Mt Kosciuszko wynosi 3,1 km, a różnica wysokości 69 m. Dzieląc drugie przez pierwsze otrzymujemy tangens kąta podniesienia lunety ponad horyzont. Jeśliby, będąc na Abbott Peak, Strzelecki wycelowałby lunetą swojego instrumentu w kierunku wierzchołka Mt Townsed, to kąt pionowy byłby znacznie większy, niż gdyby tę lunetę wycelował na wierzchołek Mt Kosciuszko. Innymi słowy, przy użyciu instrumentu okazałoby się, że Mt Kosciuszko jest niższy. Strzelecki nie znał odległości.


Widok  z Mt Townsend na Mt Kosciuszko. Fot. J.Rygielski

Drugi powód jest taki, że bez korzystania z jakiegokolwiek instrumentu, Mt Townsend, jako góra zlokalizowana znacznie bliżej, wydawała się większa, więc należało na nią wejść w pierwszej kolejności. Była niedaleko, w przeciwieństwie do Mt Kosciuszko. Droga na Mt Kosciuszko z Abbott Peak jest wygodniejsza przez Mt Townsend i Muellers Peak niż przez głęboką dolinę Wilkinson Creek. Jako doświadczony turysta górski, Strzelecki doskonale wiedział, że lepiej się chodzi grzbietem niż schodząc do doliny i drapiąc się do góry, ponieważ nie traci się w ten sposób wiele z ciężko uzyskanej wysokości. Trzeci powód wiąże się ze sposobem postrzegania głównego masywu Gór Śnieżnych przez Strzeleckiego. Otóż nie traktował on Mt Kosciuszko, Mt Townsed, Alice Rawson Peak itd. jako odrębnych gór, ale jedynie jako punkty tego samego masywu. Dlatego wszystkie widoki z tych różnych punktów traktował jako zbiorowy widok z jednego masywu Mt Kosciuszko. W podobny sposób traktuje się masyw Mt Kinabalu na Borneo i Mt Ruapehu na Wyspie Północnej Nowej Zelandii. Takim podejściem Alan Andrews wyjaśnia dość zaskakujący opis widoku „strasznego kanionu” z Mt Kościuszko, przekazany przez Strzeleckiego w raporcie do gubernatora Gibbsa, kanionu, którego z Mt Kosciuszko niesposób się dopatrzeć. Ten kanion (Lady Northcote Canyon), zawierający odpływ z jeziora Albina, widoczny jest z innych „punktów Mt Kosciuszko”, leżących na płn. zach. obrzeżu głównego masywu Gór Śnieżnych, czyli Mt Kosciuszko, daleko od Abbotts Peak. Ważne jest to, że z Abbotts Peak także nie widać „strasznego kanionu”, ponieważ zasłania go Mt Townsend. Polonijna ekspedycja z geodetą mogłaby przy okazji zajrzeć na ten „punkt”, rzadko odwiedzany, a bezsprzecznie najbardziej atrakcyjny szczyt głównego masywu Gór Śnieżnych. O ile mnie pamięć nie myli, to z Mt Townsend również nie widać tego „strasznego kanionu”. Pokazuje się on dopiero z następnego i ostatniego wierzchołka bocznego grzebietu - Alice Rawson.

Historyczny instrument podobny do używanego
przez Strzeleckiego do wyznaczania wysokości
 na Górze Kościuszki.
Fot. z książki Billa Peacha "The Explorers"
Więc gdyby ekspedycji Klubu Strzeleckiego udało się jednoznacznie ustalić, że Strzelecki musiał wejść na Mt Townsend, aby upewnić się, że Mt Kosciuszko jest najwyższym wierzchołkiem masywu (jak twierdzi Clews), to byłby to interesujący przyczynek do historii polskich odkryć geograficznych. Przy okazji mogłoby się okazać, że Strzelecki był nie tylko na Mt Townsend, ale również na Alice Rawson Peak (2145 m), co jest wielce prawdopodobne, bo odległość między tymi wierzchołkami wynosi ok. pół kilometra i idzie się głównie w dół, przy niewielkiej różnicy wysokości (65 m). Piechur bez dużego obciążenia przejdzie ten odcinek w około 10 minut. Byłem na Alice Rawson, ale dawno i w innym celu. Szedłem do Geehi i wiedziałem, że czekała mnie daleka i trudna droga (do celu doszedłem o 10. w nocy). Nie rozglądałem się za widokiem kanionu. Szukałem grzbietu Townsenda (Townsend Spur) i nie wdrapałem się na wszystkie skałki stanowiące kulminację tej góry. Z obu szczytów, Townsend i Alice Rawson, najpiękniejszą częścią panoramy jest widok jeziora Albina. Ono, przede wszystkim, przykuwa uwagę, zwłaszcza Polaka, ponieważ przypomina Dolinę Pięciu Stawów Polskich. Jednakże fakt, że Alice Rawson znajduje się na krawędzi grzbietu, i że ta właśnie góra ogranicza widoczność kanionu z Mt Townsend, sugeruje że to właśnie z „punktu” obecnie posiadającego imię Alice opisał Strzelecki „straszny kanion”. Powyższe przypuszczenie można łatwo zweryfikować zaglądając do książki Alana Andrewsa „Kosciusko The Mountain in History”, gdzie na str. 162. zamieszczono litografię i szkic do niej Eugene von Guerarda2) pokazujące widok z Mt Townsend w kierunku północno – wschodnim. Widać na niej skałki Alice Rawson, a za nimi głęboko wciętą doliną, która jednakże nie przypomina kanionu, tym bardziej strasznego. Trzeba dopiero wejść na Alice Rawson, aby go dobrze zobaczyć. Oczywiście, mowy nie ma, aby ten straszny kanion zobaczyć z Abbott Peak. Myślę, że ekipa Oskara potrafi wyjaśnić tę sprawę i udokumentować swoje stanowisko za pomocą fotografii i filmu. Artykuły na ten temat mogłyby się pojawić nie tylko w Bumerangu Polskim, Tygodniku Polskim i Pulsie Polonii, ale również w wydawnictwach geograficznych i geodezyjnych, zarówno w Polsce jak i w Australii. W Polsce takim opracowaniem byłyby też zainteresowane pisma podróżnicze i turystyczne, a w Australii periodyki bushwalkerów. Wyprawa Klubu i jej ustalenia miałyby z pewnością pewien posmaczek naukowy.

Janusz Rygielski

niedziela, 2 października 2011

Wybory 2011: Programy wyborcze Ruchu Palikota, PJN i PPP

Do wyborów parlamentarnych w Polsce zostało 7 dni. Polacy w Australii będą głosować na kandydatów z okręgu warszawskiego (Warszawa I) do którego zglosiło listy swych kandydatów siedem partii: PO, PiS, SLD, PSL, Ruch Palikota, PJN oraz PPP-Sierpień 80.  Przedstawiamy poszczególne partie, ich tezy  programowe jak i  szanse wyborcze. 


Ruch Palikota – ugrupowanie socjalliberalne powstałe 2 października 2010 roku.
Lider: Janusz Palikot.
Wśród postulatów Ruchu Poparcia znalazły się m.in. zaprzestania nauczania religii w szkołach, liberalizacji tzw. ustawy aborcyjnej, finansowania z budżetu państwa metody in vitro, wprowadzenia rejestrowanych związków partnerskich, dostosowania płacy do pracy, parytetów płci na listach wyborczych, wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych, likwidacji Senatu, połączenia ZUS i KRUS, przekazania 1% PKB na kulturę, wprowadzenia "zasady milczącej zgody", hasła legalizacji tzw. "miękkich narkotyków" i inne.
Stowarzyszenie Ruch Poparcia Palikota (RPP) jest organizacją o charakterze społecznym. Opiera swoją działalność na pracy społecznej członków. Za główny cel stowarzyszenie Ruch Poparcia Palikota uznaje "wspieranie demokracji przez budowanie nowoczesnego społeczeństwa obywatelskiego". Stowarzyszenie zapisane ma w statucie m.in. "zwalczanie dyskryminacji w życiu społecznym i politycznym" oraz "prowadzenie działalności naukowej, kulturalnej i oświatowej".

Szanse wyborcze: 4% - 7% poparcia, spodziewane zdobycie 21 mandatów.


Polska Jest Najważniejsza – ugrupowanie konserwatywno-liberalne utworzone 12 grudnia 2010 roku przez byłych członków PiS. Lider: Paweł Kowal.

Postulaty programowe partii to: prorodzinne podatki; budżet zadaniowy; niższe koszty funkcjonowania państwa; bezpieczna szkoła; stawka na naukę i przedsiębiorczość młodego pokolenia; skuteczna pomoc dla chorych; tańszy bilet, szybki i czysty pociąg; równe szanse dla polskich rolników w UE; uczciwe i sprawne sądownictwo oraz przyjazne państwo.
Program PJN proponuje rozszerzenie instytucji referendum, zmniejszenie liczby posłów o połowę. Jasne okreslenie kto jest ważniejszy w Państwie: prezydent czy rząd.Proponuje znaczące wsparcie dla organizacji pozarządowych i partyjnych think tanków. Ugrupowanie chce obniżenia kosztów administracji państwowej - likwidacji nadmiaru politycznych stanowisk w administracji, ograniczenia ilości samochodów służbowych oraz likwidacji zbyt kosztownych funduszy celowych i przywilejów branżowych. Partia proponuje zmniejszanie zatrudnienia o 3 proc. w administracji publicznej w każdym roku przez 5 lat .
PJN proponuje też wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach samorządowych.

Szanse wyborcze: 2% poparcia, bez szansy na wejście do Sejmu.




Polska Partia Pracy - "Sierpień 80"- partia socjalistyczna założona 11 listopada 2001 roku. Lider: Bogusław Ziętek.

Partia powstała na bazie Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80”, którego działacze uznali, że interesów pracowniczych nie reprezentuje żadna partia na polskiej scenie politycznej. Partia stopniowo otwierała się na kolejne środowiska – w jej szeregach znaleźli się ludzie o bardzo szerokim spektrum poglądów lewicowych. Partia udostępniała miejsce na swoich listach wyborczych podczas kolejnych wyborów działaczom innych, mniejszych partii lewicowych.
Polska Partia Pracy-”Sierpień 80″ domaga się wstrzymania prywatyzacji i odrzuca neoliberalne reformy. Opowiada się za bezpłatną edukacją i służbą zdrowia, za wyprowadzeniem wojsk polskich z Iraku i Afganistanu, państwem opiekuńczym, 35-godzinnym tygodniem pracy i płacą minimalną na poziomie 68% średniej krajowej. Jest także za neutralnością światopoglądową państwa i obroną praw mniejszości – narodowych, wyznaniowych, seksualnych itd. Polska Partia Pracy odwołuje się do tradycji polskiego ruchu robotniczego.

Szanse wyborcze: ok 1% poparcia, bez szans na wejście do Sejmu.

Promocja

Promocja

Promocja