polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Były minister obrony Mariusz Błaszczak przedstawił w Sejmie proponowany przez PiS pakt dotyczący bezpieczeństwa granic. Zakłada on m. in. stworzenie pól minowych na granicy z Rosją i Białorusią. * Wczoraj Szymon Hołownia wystapił w ukraińkim parlamencie, gdzie zapewnił, że "Polska zrobi wszystko, żeby Ukraina jak najszybciej wstąpiła do UE i NATO". * * * AUSTRALIA: Chiński premier Li Qiang przybył w sobotę do Australii, mówiąc, że stosunki miedzy oboma państwami "wróciły na właściwe tory". Jest pierwsza od 7 lat wizyta premiera Chin w Australii. Australia ma "wyjątkową pozycję, aby połączyć Zachód ze Wschodem" i jest "ważną siłą globalizacji gospodarczej i wielobiegunowości świata", powiedział Li na lotnisku w Adelajdzie. Podczas czterodniowej wizyty Li odwiedzi również stolicę Canberrę i górniczy stan Australia Zachodnia. Australia jest największym dostawcą rudy żelaza do Chin. * * * SWIAT: Rosyjski prezydent odbył pierwszą od 24 lat wizytę w Korei Północnej. Po rozmowach liderów Rosji i KRLD został zawarty układ o wszechstronnym partnerstwie strategicznym. Ma on podnieść współdziałanie między dwoma krajami „na nowy poziom”. Dotyczy to obszarów politycznych, handlowych i inwestycyjnych, kulturalnych i humanitarnych, a także sfery bezpieczeństwa. Przewiduje „wzajemną pomoc w przypadku agresji przeciwko jednej ze stron”.
POLONIA INFO: Polish Film Festival Sydney 2024 - Opening Night - Palace Norton Street, 23.06, godz. 16:30

piątek, 28 maja 2021

Polacy w Rumunii: Pojana Mikuli

Kościół  w Pojanie Mikuli - polskiej wiosce
 w Rumunii. Fot. L.Wątróbski
 Polonia w Rumunii liczy ok. 2,5 tysiąca osób. Jest oficjalnie uznaną mniejszością narodową i   ma jednego przedstawiciela w rumuńskim parlamencie. Od 2008 prezesem Związku Polaków w Rumunii jest Gerwazy Longher. Większość przedstawicieli polskiej mniejszości zamieszkuje w okręgu Suczawa, na Bukowinie) - w północno-wschodniej części kraju, przy granicy z Ukrainą. Są też rodacy mieszkający w innych regionach Rumunii - np. w Bukareszcie, Konstancji, Jassach.                                                                                                                        

Historia stosunków polsko-rumuńskich sięgają XIV i XV wieku. Dzisiejsza Bukowina stanowiąca część wielkiej Mołdawii zasiedlona została przez naszych rodaków dopiero w końcu XVIII wieku. Pierwszą miejscowość Kaczyka, rumuńskie Cacica, założyli w roku 1791 górnicy soli z Bochni i Wieliczki, którzy na Bukowinie znaleźli nowe miejsca pracy w swoim zawodzie. W następnych latach, w okresie od 1835 do 1842 roku, przybyła tam kolejna, znacznie liczniejsza grupa naszych rodaków. Byli to górale czadeccy z pogranicza polsko-słowackiego, którzy założyli kolejne polskie wsie: Pleszę, Nowy Sołaniec oraz Pojanę Mikuli. Ostatnia grupa rodaków przybyła na Bukowinę w końcu XIX wieku. Wśród niej, najliczniejszą grupą byli rolnicy z rzeszowskiego, z okolic Robczyc i Kolbuszowej. Osiedli osiem km od Suczawy, we wsi Bulaj.   

                                                                                        

Jedną z czterech największych polskich wsi na rumuńskiej Bukowinie jest dziś Pojana Mikuli zamieszkała oficjalnie przez ok. 450 naszych rodaków przybyłych tam w latach 1834-1842. Do roku 1939 wieś zamieszkiwana była także przez Niemców. Polacy zajmowali dolną, a Niemcy górną część wioski. Nieformalną granicą pomiędzy obu grupami etnicznymi był kościół katolicki wzniesiony w końcu XIX wieku polskimi i niemieckim rękoma. Tak było do czasu, kiedy wszyscy Niemcy opuścili Pojanę Mikuli, a na ich miejsce zjawili się tam Rumuni.                                                                                                         

Pojana Mikuli położona jest nad niewielką rzeczką

Najgorsze chwile Pojana Mikuli przeżyła w końcowej fazie II wojny światowej. Wieś została wówczas spacyfikowana i spalona przez Niemców (przełom kwietnia i maja 1944 roku). Jej dawni mieszkańcy wrócili tam dopiero po zakończeniu działań wojennych. Wielu też Polaków z Pojany Mikuli, w latach 1946-1947, wróciło do Polski oraz Czechosłowacji.              

Pojana Mikuli, mieszkaniec wioski

Pierwsze swoje kroki w Pojanie Mikuli, razem ze studentami socjologii ze Szczecina, skierowałem do ówczesnego proboszcza parafii katolickiej śp. ks. Kazimierza Kotylewicza. Mszę świętą, wyłącznie po polsku, odprawiam dwa razy dziennie – opowiadał – rano o siódmej dla starszych i wieczorem o dziewiętnastej dla młodych. Nasi parafianie zachowali język polski wyłącznie dzięki kościołowi. Tu zawsze wszystkie nabożeństwa odprawiane były w naszym języku ojczystym. Kiedy zabraknie polskiego duszpasterza i kiedy ludzie zaczną się modlić po rumuńsku wtedy proces asymilacji przebiegnie zdecydowanie szybko. Mieszkam tu i pracuje już ponad 50 lat. Urodziłem się w roku 1920 w Kiszyniowie na Mołdawii. Wcześniej duszpasterzowałem w Kaczycy i Serecie. Moim zdaniem w Pojanie Mikuli mieszka dziś jeszcze 600-700 Polaków. 

Śp. ks. Kazimierz Kotylewicz,
ówczesny probosz w Pojana
 Mikuli
Jest też nieformalny podział wioski na katolicką – czyli polską i prawosławną - rumuńską. W roku 1997, obchodziliśmy 100 rocznicę budowy naszej świątyni. Prawie wszyscy ludzie chodzą tu dziś do kościoła. Rocznie udzielam tu jakieś 5 ślubów i 10 chrztów. Nasi katolicy mają wyłącznie polskie imiona. Także i obecnie, przy chrzcie, nadają swoim dzieciom tylko takie.                                                   

W czasie reżimu komunistycznego byliśmy wszyscy inwigilowani. Służba bezpieczeństwa wielokrotnie wzywała mnie na przesłuchanie po moich niedzielnych kazaniach. Chcieli mieć kontrolę nad wszystkim. Prawdą jest jednak również fakt, że za komuny wszyscy ludzie mieli jakąś pracę i zarabiali pieniądze. Brakowało jedynie czasem jakiegoś towaru w sklepach. Dziś sklepy są pełne, a ludzie nie mają pieniędzy. Wielu musi więc szukać pracy nieraz bardzo daleko, a nawet emigrować za chlebem.                                                               

W Pojanie nie ma żadnego przemysłu, dzięki czemu jest zdrowa woda i czyste powietrze. Mieszkańcy tej typowo górskiej wioski zajmują się głównie hodowlą. Uprawia się też ziemniaki, owies i jęczmień. Tradycyjnym zajęciem jest ponadto praca w lesie. Wieś otaczają liczne pastwiska i łąki. 


Pojana Mikuli, cmentarz,grób 

Wincentego Drozdka

Pojana Mikuli, krzyż przydrożny














W tamtejszej szkole, do której uczęszcza około 120, aż 86 jest pochodzenia polskiego. Zdaniem pani Anieli Wołościuc, uczącej tam od ponad 30 lat, nauczanie języka polskiego sprawia wiele trudności. Mowa osiadłych na Bukowinie rodaków różni się znacznie pod względem fonetycznym i morfologicznym od naszego języka literackiego.  Na szczęście młodzi chcą się uczyć języka ojczystego swych rodziców, dziadków. Zajęcia w jednopiętrowej szkole odbywają się na dwie zmiany w pięciu klasach. Sale muszą więc pełnić także rolę gabinetów: języka polskiego i rumuńskiego, matematyki, fizyki itd. Klaso-pracownie są wyposażone w nowe pomoce i sprzęt audiowizualny. Większość podręczników, materiałów do nauki i sprzęt otrzymaliśmy od konsulatu RP w Bukareszcie. Dzięki zaś pomocy Związku Polaków w Rumunii dzieci naszej szkoły otrzymują corocznie prezenty z okazji świąt Bożego Narodzenia oraz wyjeżdżają na kolonie letnie do kraju. Corocznie też nasze dzieci reprezentują Pojanę Mikuli na organizowanych przez Dom Polski w Suczawie konkursach recytatorskich poświęconych poezji Marii Konopnickiej i Adama Mickiewicza. Często też występują na scenie prezentując ludowe piosenki i polski folklor mieszkańców wioski. Wielu też z nich należy do naszego zespołu  ludowego „Mała Pojana”.

tekst i zdjęcia Leszek Wątróbski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy