polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Były polityk partii Janusza Palikota Łukasz Gibała zdecydowanie wygral drugą turę przedterminowych wyborów na prezydenta Krakowa. Według Ipsos zdobył 61 proc. głosów. Jego rywalka, senator Koalicji Obywatelskiej Monika Piątkowska, uzyskała 39 proc. głosów. Gibała obejmie urząd po odwołanym w referendum Aleksandrze Miszalskim. * * * AUSTRALIA: W wielu miastach Australii odbyły się propalestyńskie wiece w ramach Global Day for Gaza. Uczestnicy akcji domagali się, aby Australia zaprzestała handlu bronią z Izraelem, a także wzywali do „prawdziwego pokoju” w Gazie i na Zachodnim Brzegu Jordanu. * * * SWIAT: „Wołodymyr Zełenski miał wiele okazji, by zakończyć wojnę z Rosją, ale z nich nie skorzystał” – ocenił prezydent USA Donald Trump. Amerykański prezydent stwierdził również, że nadszedł czas, aby Ukraina wybrała nowego przywódcę. Słowa te padają dzień po ogłoszeniu przez prezydenta Donalda Trumpa, że zawarł umowę pozwalającą Federacji Rosyjskiej na dostarczanie oleju napędowego na rynki światowe.
POLONIA INFO: Polski Teatr Stary: Lekkomyślna siostra - 10.10, godz. 17:00; 11.10, godz 15:00 - THE PARKS THEATRE 46 Cowan St, Angle Park

czwartek, 11 lipca 2013

Piekielna Wyspa (2)

Tasmania. Wyspa Umarłych. Fot. RihoS
Wyspa umarłych istnieje rzeczywiście! Jest pięknie położona! Zobaczysz ją natychmiast po wypłynięciu statkiem z przystani w Port Arthur -miejsca kolonialnej przeszłości... ale po masakrze w 1996 roku - także tragicznej pamiątki współczesnej.

Wyspa to cmentarz, gdzie grzebano funkcjonariuszy wojskowych i cywilnych, ich żony, dzieci... a także skazańców. Tu, wszyscy stali się sobie równi w obliczu śmierci: i pan i niewolnik, chociaż nie pominięto hierarchii-oficerowie byli chowani w miejscu wyżej położonym i słonecznym, z nagrobkiem, a skazańcy niżej, bez nagrobka, bo popełnili grzech i po wyroku byli po prostu grzesznikami. Wyspa  Umarłych równała wtedy wszystkich, a współcześnie stała się źródłem niesamowitej, krwawej inspiracji dla Martina Bryant’a. Tak twierdzi nasz przewodnik.
Otóż Martin, „złota rączka” i niby-ogrodnik, któremu bogata, starsza lady powierzyła swój ogród... i nie tylko ogród -żył jak król. Nie umiał czytać ani pisać, ale właścicielce 14 psów i 40-stu kotów, nigdy niezamężnej - wcale to nie przeszkadzało, by się zaprzyjaźnić.  Kupowała mu samochód za samochodem. Mieli ich podobno 30-ści.
  W 1992 roku "lady" ginie w wypadku samochodowym i zostawia całą fortunę Martinowi. On nie umie liczyć, więc mamusia opiekuje się majątkiem. Ojciec znika na dwa miesiące, a policja znajduje go później w zaporze wodnej, z zaciśniętym paskiem na szyji. Stwierdza samobójstwo.
  Martin,  dziedziczy majątek ojca.  Odkrywa uroki podróżowania za granicę, ekstrawagancko się ubiera, wynajmuje prostytutki i używa życia! I jak nam przewodnik opowiada, chce porwać statek z turystami, dopłynąć do Wyspy Umarłych i dokonać egzekucji. Ale tej niedzieli, 28 kwietnia 1996 roku odwołano rejs. Mimo to, ludzkiej tragedii nie udało się uniknąć. Martin już po drodze zabija dwie osoby, następnie wchodzi do kawiarni, zjada lunch i zaczyna strzelać do niewinnych ludzi. Potem zabija na parkingu... następnie zabija idącą drogą kobietę z dziećmi, 4 osoby w BMW, kobietę  w Toyocie i dalej strzela, siejąc dookoła śmierć. Ogółem, Martin Bryant - tasmański diabeł zabił trzydzieści pięć  osób i dwadzieścia jeden ranił. Dlaczego? Niektórzy uważają, że wyobcowanie, samotność, złość, nienawiść i poziom inteligencji 11-letniego dziecka- były powodem tej niebywałej tragedii.

Uznano, że jest psychicznie zdrowy i stanie przed sądem, ale prawnik sądowy i prokurator radzą mu, by przyznał się do winy. Tak też się stało i wyrokiem sądu, bez jury, został 35 razy skazany na dożywocie. Tak więc do smutnej przeszłości w historii Tasmanii, współczesność dopisała jeszcze tragiczny epilog.
  Do Wenecji chciałoby się pojechać jeszcze raz, ale do Port Arthur, już nigdy. Bo Port Arthur nie jest żyjącym miastem, jakby się mogło komuś wydawać. To tylko skansen ponurej pamięci historii i współczesności-miejsce zbolałych dusz i niewinnej krwi - "historic site". Tymczasem na Tasmanii, miejsce to jest największą turystyczną atrakcją, do której Australijczycy chętnie przyjeżdżają, by zapoznać się z tasmańskim epizodem swojej historii.

Andrzej Siedlecki

 Filmowa wersja reportażu:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy