polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Karol Nawrocki skierował do premiera Donalda Tuska list, w którym żąda natychmiastowego zaskarżenia umowy Unii Europejskiej z państwami Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. * * * AUSTRALIA: Rząd federalny mierzy się z krytyką po ogłoszeniu kampanii o wartości 20 mln USD, która ma zachęcać Australijczyków do oszczędzania paliwa. Rośnie niepokój dotyczący niestabilności dostaw paliw. Premier Anthony Albanese oraz minister spraw zagranicznych Penny Wong udają się w tym tygodniu z wizytą do Brunei i Malezji. Celem podróży jest zabezpieczenie dostaw ropy i oleju napędowego. * * * SWIAT: po 16 latach u steru rządów na Węgrzech premier Viktor Orbán przyznał się do porażki swojej partii Fidesz-Węgierska Unia Obywatelska w niedzielnych wyborach parlamentarnych. Przemawiając na wiecu swoich zwolenników w Budapeszcie, pogratulował swojemu rywalowi, Péterowi Magyarowi, liderowi partii Tisha, zwycięstwa. Nowy premier Węgier zostanie wybrany na pierwszej sesji nowego parlamentu, która odbędzie się na początku maja. Zostanie nim lider Tishy, Péter Magyar.
POLONIA INFO:

czwartek, 6 września 2012

Ostatni wywiad kardynała Martiniego

Kard. Carlo Maria Martini (1927 - 2012)
Ojciec Georg Spo­rschill, jezu­ita i Fede­rica Radice Con­fa­lo­nieri prze­pro­wa­dzili  wywiad z kard. Carlo Marią Mar­ti­nim na kil­ka­na­ście dni przed śmier­cią b. arcy­bi­sku­pem Medio­lanu (kard.Martini, wielki intelektualista, jeden z najwybitniejszych osobistości współczesnego Kościoła, zmarł w ub. piątek - przyp. red.).  To rodzaj ducho­wego testa­mentu. Kar­dy­nał auto­ry­zo­wał swoje wypo­wie­dzi. Jego sekre­tarz, świa­dom wagi pada­ją­cych stwier­dzeń, pro­sił, by wywiad został opu­bli­ko­wany dopiero po śmierci kar­dy­nała. Kard. Mar­tini to bez­sprzeczny auto­ry­tet moralny Kościoła poso­bo­ro­wego, punkt odnie­sie­nia jego chrze­ści­jań­skiego skrzydła.
Wywiad publi­ku­jemy w całości.

–Jak Jego Emi­nen­cja widzi sytu­ację Kościoła?
Kościół jest zmę­czony, w Euro­pie dobro­bytu i w Ame­ryce. Nasza kul­tura posta­rzała się, nasze kościoły są wiel­kie, a nasze klasz­tory puste. Apa­rat biu­ro­kra­tyczny Kościoła rośnie jak na droż­dżach, a nasze ubiory są pom­pa­tyczne. Czy te rze­czy wyra­żają jed­nak to, czym dzi­siaj jeste­śmy? Dobro­byt ciąży… Jeste­śmy jak ten młody bogacz, który, smutny, odszedł kiedy Jezus nama­wiał go, by został jego uczniem. Wiem, że nie możemy porzu­cić wszyst­kiego z łatwo­ścią. Ale przy­naj­mniej możemy szu­kać ludzi, któ­rzy są wolni i bli­scy bliź­niemu. Jak byli nimi biskup Romero i męczen­nicy jezu­iccy z Sal­wa­doru. A u nas? Gdzie są boha­te­ro­wie któ­rzy mogliby nas inspi­ro­wać? W żad­nym wypadku nie możemy poszu­ki­wać ich wyłącz­nie w obrę­bie Instytucji…

Złote żniwa polskich paraolimpijczyków

Natalia Patryka cieszy się ze zwyciestwa.
Fot. PAP/EPA
Polscy niepelnosprawni sportowcy odnoszą większe sukcesy na odbywającej się w Londynie XIV Paraolimpiadzie niż ich sprawni koledzy - olimijczycy z londyńskich  igrzysk sprzed czterech tygodni. Aktualnie po siedmiu dniach zawodów Polska zajmuje dziewiąte miejsce w klasyfikacji medalowej z dorobkiem 9 złotych, 10 srebrnych i 5 brązowych medali. Wczorajszy dzień był bardzo owocny dla Polaków: kolejne trzy  złote i jeden srebrny medal. Dzień wcześniej  Polacy wywalczyli sześć srebrnych i brązowych medali.

Wczoraj  Barbara Niewiedział bieg na 1500 metrów ukończyła w czasie 4.35,26 i to dało jej paraolimpijskie złoto. Barbara Niewiedział jest rekordzistką świata na tym dystansie, a swój najlepszy rezultat 4.24,85 osiągnęła w 2004 roku w Szwecji.

Kolejne złoto dla Polski wywalczył florecista Dariusz Pedner. Walczący na wózku zawodnik w finale okazał się lepszy od Francuza Romain Noble i pewnie zwyciężył 15:9.

Bezkonkurencyjna w pchnięciu kulą była z kolei Ewa Durska. Polka rzuciła o ponad metr dalej od drugiej Ukrainki Anastazji Miśnik i wynikiem 13.80 ustanowiła nowy rekord paraolimpijski. Polka jest też rekordzistką świata z 2006 roku, gdy pchnęła kulę na odległość 14.33.

środa, 5 września 2012

Tragiczna śmierć ostatniego więźnia politycznego PRL


Józef Szaniawski (1944-2012)
Józef Szaniawski, politolog, sowietolog, publicysta, wykładowca UKSW, były pełnomocnik płk. Ryszarda Kuklińskiego, uważany za ostatniego więźnia politycznego PRL, zginął we wtorek w Tatrach. Spadł w przepaść schodząc ze Świnicy. Miał 68 lat.

"Józef Szaniawski zginął w Tatrach, schodząc ze Świnicy, spadł w przepaść w kierunku Doliny Pięciu Stawów" - powiedział PAP syn zmarłego. Wypadek miał miejsce we wtorek około godziny 11. Reanimacja prowadzona przez ratowników TOPR trwała około godziny, Józef Szaniawski zginął na miejscu.
Józef Szaniawski urodził się w 1944 r. we Lwowie. W latach 1970-1985 był redaktorem PAP w Warszawie. Od 1973 r. intensywnie współpracował z Radiem Wolna Europa. Dla rozgłośni w ciągu 11 lat napisał i przesłał ponad pół tysiąca korespondencji.
W latach 70. i 80. prowadził działalność niepodległościową.
W 1985 r. sąd wojskowy skazał go na 10 lat więzienia. Był przetrzymywany w więzieniach na warszawskim Mokotowie przy ul. Rakowieckiej i w Barczewie. Uniewinniony przez Sąd Najwyższy, wyszedł na wolność 22 grudnia 1989 r. Sąd Najwyższy określił go jako ostatniego więźnia politycznego PRL.
Był pełnomocnikiem i przyjacielem płk. Ryszarda Kuklińskiego, swoimi staraniami doprowadził do rehabilitacji w świetle prawa płk. Kuklińskiego. Był też założycielem izby pamięci pułkownika Kuklińskiego.
Wypowiadał się i działał na rzecz integracji Polski z NATO.

wtorek, 4 września 2012

Blinky & Me - spotkanie z Joramem Grossem


Joram Gross z wnuczką Nikishą podczas
spotkania w konsulacie RP w Sydney.
Fot. K.Bajkowski
„You are all extraordinary” – słynnym powiedzonkiem Blinky Billa powitała liczną widownię w minioną sobotę w konsulacie polskim w Sydney Robyn Moore  -  znana aktorka i prezenterka radiowa. Jej charakterystyczny głos zna każde dziecko australijskie oglądające najslynniejszy na Antypodach  animowany film o przesympatycznym misiu koala i ferajnie zwierzątek mieszkających w bushu. Twórcą tego filmu, w ogóle jego całej serii jest Joram Gross.

 Urodził się w 1926 roku w Krakowie  w rodzinie żydowskiej jako Jerzy Gross. Jak mówi zmienil imię na Joram, bo poza Polską nikt nie umiał poprawnie wymówić jego prawdziwego imienia. Mieszka w Sydney, jest cenionym i uznanym producentem  filmów animowanych, jest po prostu ikoną australijskiego dziecięcego kina.
Spotkanie rozpoczęło sie wesoło i to za sprawą samego jego  bohatera , mimo, że w dalszej części główny punkt programu – film Tomasza Magierskiego - Blinky & Me daleki był od śmiechu, choć nie pozbawiony momentów  radości i komicznych scen – bardziej jednak wzruszający do łez. Z wrodzonym poczuciem humoru Yoram Gross przed pokazem zadyrygował spontanicznie widownią szczelnie wypełniającą salę recepcyjną  konsulatu, która zaśpiewala: ”Happy birthday dear Ania”, tym samym oficjalnie i publicznie witając zaledwie 5 dni temu  narodzoną nową pociechę konsula Daniela Gromanna. 
Cudem ocalały od śmierci  Joram Gross okres okupacji niemieckiej w Polsce  spędził w krakowskim getcie, a następnie w Warszawie, gdzie wraz z rodzeństwem ukrywał się do końca wojny.

Po "exposé" Kaczyńskiego: Dobrze było w Peerel

Tak dla przypomnienia: sklep mięsny w PRL
Jest źle, bar­dzo źle, Tusk psuje pań­stwo, panuje ruja i porób­stwo, które spy­chają nas w prze­paść. Jaro­sław Kaczyń­ski pra­gnie tak mocno ura­to­wać Pol­skę, tę zbo­lałą Ojczy­znę, że narzę­dzi i roz­wią­zań szuka – instynk­tow­nie chyba, skoro Trze­cia Erpe się nie spraw­dziła, w przeszłości.


Edu­ka­cja? Zli­kwi­do­wać gim­na­zja. Które i PRL  już zli­kwi­do­wał, a skutki tego musiały być na tyle atrak­cyjne dla pre­zesa PiS, że on i dziś chciałby pozbyć się tego zbęd­nego bagażu.
Miesz­kań bra­kuje? Przed 23 laty i wcze­śniej ist­niały tzw. ksią­żeczki miesz­ka­niowe – oszczę­dza­ją­cym pań­stwo dopła­cało pre­mię, którą win­ku­lo­wano przy reali­za­cji miesz­ka­nio­wego przy­działu. Teraz ksią­żeczki zastą­pi­łyby kasy miesz­ka­niowe, a mecha­nizm zapewne zostałby ten sam. Z wyjąt­kiem jed­nego: musiałby powstać spe­cjalny fun­dusz, któ­rym ktoś – zaufany, natu­ral­nie – musiałby zarządzać.