polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: W sobotę po południu na Rynku Głównym w Krakowie doszło do tragicznej strzelaniny, w której zginęło 6 osób, a 15 zostało rannych. Mężczyzna otworzył drzwi pojazdu i z broni długiej zaczął strzelać do przypadkowych przechodniów. Policja oficjalnie potwierdziła, że napastnikiem jest 24-letni obywatel Polski. * * * AUSTRALIA: W niedzielę, 25 października odbyło się oficjalne otwarcie Western Sydney International Airport (Nancy-Bird Walton Airport), a premier Anthony Albanese osobiście zainaugurował działanie nowego portu lotniczego w Badgerys Creek. Określił lotnisko mianem najlepszego w kraju i pierwszego nowego głównego portu lotniczego w Australii od ponad 50 lat. Historyczny, wyprzedany lot pasażerski linii Jetstar (JQ362) wyruszył tuż przed godziną 12:00 w kierunku Gold Coast. * * * SWIAT: Wstępne wyniki wyborów połówkowych w USA wskazują na zwycięstwo Partii Demokratycznej, która przejmuje kontrolę nad obiema izbami Kongresu. Prezydent Donald Trump skomentował porażkę swojej partii, stwierdzając w mediach społecznościowych Truth Social, że wynik byłby inny, gdyby sam kandydował. Jednocześnie zadeklarował gotowość do współpracy z nową większością, zapowiadając jednak używanie prawa weta wobec projektów ustaw, z którymi się nie zgadza.
POLONIA INFO: Artur Gotz - piosenki Marka Grechuty: 7.11, godz. 19:00, Polish Association Wollongong, Keiraville
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ania Niedźwiadek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ania Niedźwiadek. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 stycznia 2013

PolArt 2012 - pofestiwalowe refleksje


Kurz już opadł, samoloty z uczestnikami odleciały, a przede mną ciągle jeszcze miesiące pracy. Niełatwo zdobyć się na refleksje, gdy telefon nie przestaje dzwonić, a skrzynka pęka od codziennej porcji poczty. Do tego potrzeba czasu i dystansu, ja wciąż czuję się jak na po-PolArt’owym miesiącu miodowym.
W chwili gdy piszę ten tekst, otoczona jestem stertami festiwalowych dokumentów, programów, rachunków do rozliczenia, kurczącą się listą rzeczy do zrobienia i emaili oczekujących na odpowiedź. Będąc zaangażowana w organizację PolArt’u od samego początku, poprzez wstępne trudności aż do owocnego finału, niełatwo jest mi zdobyć się na dystans niezbędny, by zdać relację z tego, co się wydarzyło. Mam jednak nadzieję, że ta garść wstępnych refleksji wystarczy, przynajmniej na początek.

W ciągu tych pierwszych kilku po-festiwalowych dni chyba ze sto razy przeglądałam wszystkie zamieszczone na Facebooku zdjęcia. Każdy uśmiech, gest i uchwycony moment przywoływał natychmiast burzę myśli: jak daleką drogę przebyli, by się tu znaleźć, jak im się podobalo ich zakwaterowanie, czy zawarli nowe przyjaźnie i razem spędzili czas, czy się równie dobrze bawili na Balu Sylwestrowym jak ja, czy ich opiekun przekazał im wszystkie informacje, dostępne w druku i online, czy pili wystarczająco dużo wody, by uniknąć udaru cieplnego, czy już się zdążyli zakochać, czy udało im sie przespać choć kilka godzin w noc (czy już raczej nad ranem) przed występem... i tak dalej. Każde zdjęcie przenosi mnie w ten szczególny moment – z jego dźwiękami, obrazami, smakami, zapachami.















Logistycznie cała impreza przebiegała bardzo płynnie, co jest najlepszym dowodem na ilość pracy włożonej w przygotowanie nawet najmniejszego szczegółu całości. Fala upałów, która napłynęła wraz z PolArt’em do Perth, była doskonałym przypomnieniem, że bez względu na cały proces szczegółowego planowania, nad niektórymi rzeczami kontroli nie mamy.