polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Premier przedstawił zasady funkcjonowania gospodarki w kolejnych miesiącach. Rząd nazywa je planem "100 dni solidarności w walce z COVID" bo liczy, że do tego czasu dostępna będzie szczepionka przeciw COVID-19. Od teraz ruchy rządu mają być bardziej przewidywalne."Znoszenie, ale także nakładanie obostrzeń będzie zależało od przestrzegania zasad sanitarnych, od liczby zachorowań oraz od wydolności systemu ochrony zdrowia" – mówił w sobotę premier Morawiecki. * * * AUSTRALIA: Władze Australii Południowej podjęły drastyczne działania - zmuszając mieszkańców stanu od czwartku do pozostania w domu przez sześć dni. Zamknięto firmy, szkoły i przemysł. handel zostal ograniczony do minimum. W piątek okazalo sie, że alarm covidowy byl oparty na falszywych informacjach. Premier Steven Marshall chce kary dla tych, którzy wprowadzili w błąd władze. * * * SWIAT: W stolicy Arabii Saudyjskiej Rijadzie rozpoczął się w sobotę doroczny szczyt państw G20. Głównym tematem obrad jest walka z pandemią koronawirusa. Prezydent Rosji Władimir Putin powiedział przywódcom G20, że Rosja jest gotowa dostarczyć szczepionkę Sputnik V (pierwszą w świecie zarejestrowana szczepionkę) innym krajom. Od początku pandemii zakaziło się niemal 53,5 mln osób. ponad 1,3 mln zmarlo. Najwięcej na Covid-19 zmarlo w Stanach Zjednoczonych - 244 tys. Druga na tej liście jest Brazylia (164 tys.), trzecie Indie (130 tys.).
POLONIA INFO: III. Polonijny Bieg Niepodległości w Sydney - Kub Sportowy "Polonia" w Plumpton, 6.12, godz. 12:00

poniedziałek, 9 listopada 2020

Amerykańska opera mydlana trwa – pan Joe Biden

Amerykanskie media: Joe Biden
 46. prezydentem USA. Fot. M.Stokes Wikipedia
Amerykańska opera mydlana trwa. Archaiczny sposób liczenia głosów, uprawnienia władz stanowych, uprawnienia wszechwładnego sądownictwa, w zderzeniu z władzą Prezydenta – powodują, że świat się śmieje, a Ameryka rzuca się sobie do gardeł.

Oznacza, to mniej więcej tyle, że amerykański system wyborczy jest niebezpieczeństwem dla swojego kraju. Pomysł na to, żeby podzielić kraj na „niebieskich” i „czerwonych”, jest szalenie prymitywny, ale głęboko tkwi w ich kulturze i jest dla nich zrozumiały, a wręcz Amerykanie się poprzez niego wyrażają.

Jaki to daje efekt właśnie widzimy – już raz mieli Wojnę Secesyjną, gdzie Skonfederowane Stany Ameryki wypowiedziały posłuszeństwo władzy bogatej i potężnej Unii. Co będzie tym razem, to się zobaczy. Na pewno w długiej perspektywie będzie stabilizacja, ale w krótkiej, do końca kadencji pan Trump może im jeszcze pokazać na co go stać, np. składając wnioski w sądach, jak i wywołując jakąś wojnę. Wówczas będzie trochę smutno i trudno, ale jest Głównodowodzącym i ma takie prawo i możliwości. W tym okresie, do ustabilizowania się nowej administracji mogą dziać się cuda, w tym w polityce międzynarodowej. Musimy mieć to na uwadze, bo to może być bardzo niebezpieczny czas.

Sądząc po totalnej euforii i nieskrywanym podnieceniu ludzi, którzy najdelikatniej mówiąc „są z innej bajki”, to pan Donald Trump musiał być bardzo dobrym Prezydentem, bo jeżeli tak wielu ludzi, z taką reputacją – tak ekstremalnie go nienawidzi, to znaczy, że jego polityka w kilku aspektach musiała być nie tylko potrzebna, ale i dobra i skuteczna.

Pan Joe Biden jest znanym amerykańskim politykiem, ale będzie miał świadomość że wygrał nie dlatego, bo porwał tłumy, tylko dlatego, bo ludzie nie chcieli już pana Donalda Trumpa – to była kampania negatywna, przeciwko jego prezydenturze. Dodatkowo komplikacje zmiany głosów w wyborach uzupełniających do amerykańskiej egzekutywy powodują, że będzie mu się bardzo trudno rządziło. W zasadzie, to trzeba się zapytać, kto będzie rządził za niego, albowiem nie jest tajemnicą w Waszyngtonie, że stoją za nim liczne grupy interesów, ludzi bardzo potężnych, bogatych i wpływowych. Tak długo, jak długo będzie żył, bo to już starszy człowiek, to ci wszyscy ludzie, będą porządkować Amerykę na nowo.

Wewnętrzne stosunki Ameryki prędzej czy później skończą się wojną rasową z wymiarem klasowym, to tylko kwestia czasu, ponieważ milcząca większość nie może dłużej tolerować takich akcji, do jakich dochodziło przy okazji BLM. Likwidowanie Policji kończy się anarchią, a to nie służy nikomu.

O wiele ciekawsze jest to, jak będzie się kształtowała amerykańska polityka wobec: Unii Europejskiej i NATO, Chin, Rosji, Bliskiego Wschodu i takich krajów jak nasz?

Wobec Unii Europejskiej, wystarczy że nowy Prezydent będzie stosował politykę uśmiechania się i mówienia o transatlantyckich wartościach, wzajemnej miłości i współpracy. Małym problemem jest Wielka Brytania, która liczyła na szczególne stosunki gospodarcze z USA – w tej chwili to już nie jest takie pewne. W tym kontekście Unia, może na prezydenturze pana Bidena sporo zyskać.

Jeżeli chodzi o NATO, to wykorzystanie tego narzędzia w polityce amerykańskiej, będzie funkcją zachowania się Rosji wobec Chin. Jeżeli Rosja będzie wspierać Chiny w konflikcie z USA, to wówczas można się spodziewać jakiegoś szaleństwa na jej zachodzie. To ma dla nas fundamentalne znaczenie, bo Europa nie ma zamiaru umierać za „przesmyk suwalski”. Niemcy i Francja dążą do budowy armii europejskiej, czyli rozbudowy armii Niemiec i Francji i innych armii, które będą współpracować.

Należy spodziewać się zmiany polityki amerykańskiej wobec Nord Stream 2, to nie będzie już w tak irracjonalny sposób zwalczane. Nawet jeżeli Amerykanie podtrzymają wojowniczą retorykę, to nie będą podejmowali żadnych realnych działań w znaczeniu istotnych sankcji.

Chiny są największym geopolitycznym i strategicznym rywalem USA. W tym zakresie na pewno polityka pana Bidena będzie robiona inaczej, może mniej agresywnie, jednak pan Trump otworzył Ameryce oczy i już w średniej perspektywie należy przygotować się na konfrontację, bo czas działa na niekorzyść USA. Ponieważ Chiny rozwijają się szybciej i bardziej efektywnie.

Rosja jest wielką szansą geostrategiczną dla Ameryki, ponieważ nie da się szachować Chin, bez Rosji. Dlaczego, to sobie proszę popatrzeć na mapę. Jeżeli pan Biden dogada się z panem Putinem, to również porozumie się z Niemcami. Oczywiście Rosjanie nie są naiwni i nie mają najmniejszego zamiaru wykrwawiać się w interesie Ameryki i będą trzymali się polityki równej odległości, jednak to na co przesuną akcent – zdecyduje o losach świata.

Po sukcesach pana Trumpa w polityce bliskowschodniej, pan Biden będzie się starał nie dopuścić do nowej wojny, w której jedną ze stron będzie Iran, a drugą kraje południa Zatoki Perskiej, Egipt i pewien mały bliskowschodni kraj (nie jest to Liban). Taka wojna nie jest w interesie Ameryki, co więcej – tak naprawdę nie chce jej Iran, jednak ta układanka jest zbyt skomplikowania, żeby się tam wszystko miało nie udać. Wręcz przeciwnie, należy się spodziewać poważnych komplikacji w tym regionie, a to będzie miało natychmiastowe przełożenie na ceny energii, a to przełoży się na inflację i rozwój Indii, Chin i w części Europy.

Jeżeli chodzi o takie kraje jak nasz, to należy się spodziewać, że będziemy podporządkowani pod ogólne interesy amerykańskie i jeżeli przyjmiemy swoją rolę, to będziemy mogli zachować status quo. W Europie Stany Zjednoczone mają większe interesy z Niemcami, jak dojdzie do zniesienia barier handlowych, to będziemy mieli okres jednej z największych prosperity w naszej historii. Należy mieć nadzieję, że nasi politycy będą umieli chociaż milczeć, żeby nie sprowadzić na nasz kraj kłopotów, albowiem naprawdę nikt, nie będzie za nas umierał, co więcej – może się okazać, że Zachód już nie będzie chciał nam dawać pieniędzy.

Nasze nastawienie na USA i polityka „pełni laski” (tu nie ma błędu) – doprowadziła do sytuacji, w której będziemy przez dość długi okres czasu w niepewnej sytuacji. Jedyną korzyścią będzie to, że zmieni się pani Ambasador, której się istotnie pomyliły role. Miejmy nadzieję, że to nastąpi bardzo szybko. Czekajmy, aż nasi politycy zaczną się znowu płaszczyć przed nowym namiestnikiem.

Amerykanie mają jeszcze problem takich krajów jak Turcja, Tajwan czy Korea Północna i będą musieli sobie z nimi jakoś poradzić, czy też zaradzić piętrzącym się problemom. Na szybkie działania na tych kierunkach to raczej nie ma co liczyć, a to oznacza że może się zmienić rzeczywistość w kilku miejscach na świecie. Z naszej perspektywy szczególnie ważne jest to, jak będzie wyglądała amerykańska polityka wobec Ukrainy. Trzeba bowiem mieć świadomość, że ludzie, którzy doprowadzili tam do zamachu stanu i wojny domowej mieli istotne wsparcie w ważnych czynnikach w USA, a zaangażowanie rodziny pana Bidena na Ukrainie budziło olbrzymie zainteresowanie amerykańskich mediów. Tam mogą dziać się cuda.

Panu Bidenowi należy gratulować, życzyć zdrowia, samodzielności i długiego życia. Media neoliberalne i lewicowe, bardziej są zainteresowane tym, co ma do powiedzenia jego potencjalna zastępczyni. Należy mieć świadomość, że w przypadku jego śmierci lub istotnie prawdopodobnej ciężkiej choroby, to ta pani będzie rządzić USA. Biorąc pod uwagę poparcie mendiów (tu nie ma błędu), może się okazać że w ten sposób utoruje sobie drogę do prezydentury.

Proszę sobie nie zadawać pytania, czy to dobrze, czy to źle? Z naszej perspektywy o wiele ważniejsze jest to, ile Niemcy zamówią palet i krasnali ogrodowych, czy części samochodowych, niż to kto rządzi w Waszyngtonie. Ponieważ z perspektywy Ameryki jesteśmy krańcem jej Imperium, niczym więcej. Nawet nie mamy sensownych relacji handlowych, a w nowych realiach, jak administracja federalna będzie zwalczać przemysł nafty i gazu z USA, może się okazać, że nasze buńczuczne nakładanie kar na Gazprom (i inne spółki), czy też zapowiadanie o zamiarze rezygnacji z zakupu gazu z Rosji – bardzo się zemszczą.

Gdybyśmy chociaż mieli spokój wewnętrzny i polityków rozumiejących, że chodzą po bardzo, ale to naprawdę bardzo cienkim lodzie, a dookoła już płoną ogniska – za chwilę zaczną rąbać przeręble…

Jednej rzeczy możemy być pewni, pan Biden jest człowiekiem rozsądnym. Zobaczymy jaką rolę w jego polityce będzie odgrywał pan Barack Obama, państwo Clinton, to oni będą nadawać ton i decydować o szczegółach.

Krakauer

Obserwator Polityczny


* * * 

Głosowanie zakończone, trwa liczenie głosów
50%
39,78%
53,90%
214
Donald Trump
Wyborcy
70,813,933
34
Łączna liczba elektorów
290
Joe Biden
Wyborcy
75,217,944
Kandydat, który otrzymał 270 i więcej z 538 głosów elektorów zostaje prezydentem. Elektorzy to przedstawiciele partii w stanie, którzy wcześniej deklarują oddanie głosu na określonego kandydata.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Promocja

Promocja

Promocja