polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: W Dzień Niepodległości 11 listopada Polska oficjalnie przystąpiła do programu Visa Waiver. Właśnie od tego dnia Polacy mogą bez wiz wyruszyć do USA. * * * AUSTRALIA: Kard. George Pell ma szansę na uniewinnienie. Sąd Najwyższy Australii ogłosił w środę rano, że rozpatrzy jego apelację. Nie podano jednak, kiedy to nastąpi. Sprawa byłego prefekta watykańskiego Sekretariatu ds. Ekonomii i najwyższego dostojnika Kościola w Australii budzi poważne wątpliwości co do stanu praworządności w Australii. Kard. Pell nadal przetrzymywany jest w więzieniu w Melbourne. * * * SWIAT: „Jeśli kraje (członkowskie NATO) uważają, że mogą czerpać korzyści dla swojego bezpieczeństwa, bez zapewnienia NATO niezbędnych zasobów, jeśli nie wywiązują się ze swoich zobowiązań, ryzykują, że NATO stanie się nieskuteczne lub przestarzałe” – powiedział amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo, który przebywa z wizytą w Niemczech. Wcześniej francuski prezydent Emmanuel Macron ostro skrytykował Pakt Północnoatlantycki. Według Macrona NATO doświadcza „śmierci mózgu” i całkowicie utraciło koordynację w ramach sojuszu.
EVENTS INFO: Polish Festival @ Federation Square - Melbourne, 17.11, godz. 10:00 - 17:00 * * * Polski Festiwal w Klubie "Polonia" w Plumpton - 8.12

poniedziałek, 2 września 2019

Ryszard Opara: AMEN. 24 Hours Medical Centre

„Zbudujemy tutaj... 24 hours Medical Centre.  I to będzie
 dopiero złoty interes”. Fot. archiwum autora
Życie to właściwie … ciągłe zmiany. Albo też:
Jedna rzecz jest na naszym świecie zawsze stała – ciągłe zmiany. Cały Świat istnieje jako ENERGIA - w nieskończenie różnej formie, postaci oraz wielkości.


AMEN – Biografia Naukowa Ryszarda Opary. Odcinek 27

Życie, ewolucja jest rezultatem ciągłego nieskończonego ruchu i zmian energii ożywionej.
Najwyższą formą tej energii jest myśl ludzka oraz rozum, które nadają praktyczny kierunek zmianom - we wszystkich aspektach życia tu na ziemi – a potem, dalej i wszędzie. Teraz i w przyszłości - w całym wszechświecie.

Olbrzymia większość ludzi jest przekonana, że wszystko na świecie jest wyłącznie materią.
Tzw. Materia – istnieje od zawsze jako „martwa” forma energii.

Wracając z rozmyślań na Antypody...

24 Hours Medical Centre (24HMC) - 24 Godziny - Centrum Medyczne. 


Praca w Locum Service, w godzinach 8.30-17.30, od poniedziałku do piątku (z przerwą na lunch) - była całkiem dobrze płatna. Taki był i jest system podstawowej opieki zdrowotnej w Australii. W pozostałych godzinach - w soboty, niedziele i święta; chorzy oraz pacjenci musieli chodzić na Izbę Przyjęć do swojego lokalnego szpitala. Doszedłem do wniosku, że ten system jest wadliwy:

Cząsto myślałem: Ale co z ludźmi pracującymi albo z dziećmi będącymi w szkole w tym czasie? Co z dniami wolnymi od pracy? Co z nagłymi przypadkami, po godzinach? Pacjenci nie mieli wyboru. Pomyślałem...To całkowicie nie ma sensu.

Po pewnym czasie zacząłem „kompinować” i postanowiłem to zmienić. I wkrótce zmieniłem.
Stało się to w dość prosty sposób. Pracowałem wówczas jako GP, w przychodni ogólnej, wraz ze swoim przyjacielem ze szpitala w Westmead (dr John Brett) – i współpraca doskonale nam się układała. Wkrótce zostaliśmy partnerami biznesowymi. Założyliśmy spółkę Pty Ltd.

Pewnego dnia John zaprosił mnie na „szybki” lunch i przedstawił jego zdaniem, super propozycję: Kupienia, wyjątkowo tanio, stacji benzynowej, własności prywatnej tzw. „deceased estate”. Tzn. właściciel zmarł, jego dzieci były niecierpliwe, chciały podzielić spadek i zależało im na czasie. Zamierzały to zrobić szybko; najpierw zdecydowały sprzedać stację, która jak dodał John - miała dobry zyski personel i kierownika. Potrzebny był oczywiście remont i trochę kapitału obrotowego -tzw. „Working Capital” na zakup paliwa. I jak się okazało, John miał już wszystko zorganizowane, również kredyt, pieniądze z banku na 120% ceny zakupu. Jednak chciał i zaproponował zrobić to razem ze mną.

Odpowiedziałem krótko: „John, nie interesują mnie żadne inwestycje w stacje benzynowe. Kompletnie się na tym nie znam.Nie wchodzę w to”. John próbował mnie jednak przekonać: “Richard - To super deal i interes” W sumie nic; niewiele będziemy sami tam robić, a po spłaceniu kredytu, co tydzień będziemy mieli - kilka tysięcy dolarów do podziału.

Bardzo niechętnie, ale w końcu, następnego dnia, zgodziłem się zobaczyć - ale tylko tę stację. Pojechaliśmy tam więc zgodnie z umową i na miejscu zaczęło mnie to trochę interesować. Stacja miała dobrą lokalizację, była na dużej działce u zbiegu głównych autostrad, w sąsiedztwie kilku szkół i obiektów sportowych. Były też tam dwa stadiony Rugby; gdzie historycznie, rywalizowały ze sobą dwa zespoły lokalne, które brały udział w rozgrywkach ekstraklasy krajowej. Ponieważ Australijczycy mają „hopla” na punkcie... tego sportu – wiedziałem, że to może być dobry start.


 Przekazałem Johnowi: Owszem obiekt jest bardzo interesujący, tylko nie jako stacja benzynowa - (było ich w sąsiedztwie kilka). „Zbudujemy tutaj... 24 hours Medical Centre.  I to będzie dopiero złoty interes”. I wcale nie myślałem o polskiej walucie…

Jak wspomniałem w tamtym czasie - system podstawowej opieki medycznej w Australii był źle, naprawdę niewłaściwie zorganizowany. Lekarze ogólni (GP’s) posiadali prywatne przychodnie, jakby niezależne Izby Przyjęć; współpracujące ze szpitalami ale funkcjonujące w ograniczonych godzinach. Ktoś - kto będzie pionierem i wprowadzi całodobową opiekę medyczną, na pewno zarobi na tym dużą kasę. Tak pomyślałem i tak właśnie zdecydowałem zrobić.


Początkowo John nie był szczególnie zainteresowany, moim pomysłem. Uważał że, lepszym i bez żadnego ryzyka interesem- będzie stacja benzynowa. Ludzie z natury obawiają się rzeczy nowych. Ja natomiast widziałem to inaczej. Jako próbę wprowadzenia zasadniczej zmiany systemu...No, a że furtuna sprzyja śmiałym, wiadomo od dawna...

W rezultacie, musiałem 24 Hours Medical Centre sam zrealizować. Dopiero w ostatnim jakby momencie, niejako „rzutem na taśmę”, John zdecydował się zainwestować trochę gotówki - kupił 20% udziałów, spółki, która została właścicielem stacji. Obecnie, po latach John posiada 100% udziałów - i uważa to Centrum…, jako jedną z najlepszych inwestycji swojego życia.


 Wracając jednak do początków…. Pomysł był „strzałem w dziesiątkę”.

Oprócz podstawowej opieki medycznej, zbudowałem gabinet RTG, własne laboratorium diagnostyczne, salę zabiegową, miałem także własną aptekę. W trakcie realizacji projektu, obaj przeszliśmy podstawowe szkolenia z zajkresu różnych usług medycznych m.in. podstaw robienia prześwietleń RTG. W tym celu kupiliśmy też prosty, automatyczny aparat rentgenowski.

Bywały dni, że przyjmowaliśmy ponad 250 pacjentów/dobę, dla których mogliśmy wykonać sami prostą diagnostykę oraz różne zabiegi. Nasze dzienne przychody brutto wynosiły czasem...15-20 tys. AUD.  Oczywiście były też koszty administracji i różne inne, ale wtedy moje rozumowanie było inne; przeliczane zyskami czyli pozytywną różnicą między wpływami a kosztami operacji.

Logika mojego postępu prosta: Parę lat wcześniej, w PRL, wykonywałem w sumie taką sama pracę lekarza no i zarabiałem...1.5 $ dziennie czyli 50 $/miesiąc. W pierwszym roku emigracji, zarabiałem ok. 250 $ dziennie - 7,500 $ na miesiąc. Teraz moje przychody dzienne wynosiły czasem nawet 12,000 $. Oczywiście, kiedy zatrudniałem innych lekarzy, zyski były mniejsze o 50%. (jako prowizje). Ale jakby na to nie patrzeć- to był znakomity, niemal geometryczny progres w dochodach.


24 H Medical Centre, miało być może jedną zasadniczą wadę: – nie było żadnych przerw w pracy. Musiałem pracować codziennie - 24 godziny na dobę. Oczywiście na dłuższą metę - nie mogłem tak funkcjonować.

Po pewnym momencie moja żona powiedziała mi wprost: „Jeżeli chcesz tak pracować - twoja decyzja. Jeżeli chcesz mieć dużo pieniędzy - rób tak dalej. Za kilka miesięcy, wykończysz się, umrzesz na zawał i zostawisz młodą, piękną i bogatą wdowę”. Wiedziałem, że ma absolutną rację. Nie mogłem długo pracować sam. Musiałem zaangażować też innych lekarzy.


Był jeden zasadniczy problem: nie wszyscy byli „wszechstronnymi specjalistami” w różnych dziedzinach, a nie bardzo też chcieli się uczyć robienia np. podstawowych badań RTG.
Ja, np. kiedy przyjmowałem pacjenta ze złamaną ręką; po jakimś urazie na meczu rugby, potrafiłem wykonać prześwietlenie – co w sumie jest bardzo prostą czynnością, wykonywaną przez aparat RTG. Jako anestezjolog - robiłem blok znieczulający całe ramię, nastawiałem złamaną kończynę a potem zakładałem gips. Robiłem kontrolne prześwietlenie i jeżeli wszystko było OK – wysyłałem pacjenta do domu – dając mu dokładne instrukcje i leki przeciwbólowe. Inni lekarze- nie potrafili tego wszystkiego zrobić. Oczywiście, jeżeli po prześwietleniu widziałem, że złamanie jest skomplikowane, wysyłałem pacjenta do szpitala do konsultacji ortopedy. Ale... proste złamania można było leczyć samemu.


Wszystkie takie zabiegi przynosiły dość duże, płatne przez „Medicare”(Australijski ZUS) wynagrodzenie. (Wtedy było to ok. 1000 dolarów, zgodnie z prawem obowiązującym w Australii). Koszty tego samego leczenia, w szpitalu na IP, byłyby dużo wyższe.

Efekty i korzyści były dla wszystkich, w kategoriach – tzw. „Win-Win situation” (każdy wygrywał). Nasza przychodnia była pierwszą tego typu w Australii. Dzisiaj jest już kilkaset tego typu jednostek – kilka w każdej dzielnicy, każdego miasta; choć jednak większość nadal oferuje pomoc lekarską - jak i profilaktykę - tylko na poziomie podstawowym. Nie tak jak my: razem z diagnostyką i apteką.


Patrząc z perspektywy czasu, niewątpliwie zmieniliśmy system podstawowej opieki medycznej, działający w Australii. Zmieniliśmy tryb pracy lekarzy. Nasz pomysł również zasadniczo zmienił podejście pacjentów i administracji publicznej do systemu funkcjonowania Służby Zdrowia w Australii. W tamtym czasie, niewątpliwie, moja praca, pomimo trudów - przynosiła mi duże dochody, dużo satysfakcji, ale... mimo wszystko instynktownie czułem, że to nie jest moja przyszłość.

Od dzieciństwa marzyłem o tym aby zostać milionerem lub prezydentem, ale siedząc dniami i nocami na dyżurach lekarskich wiedziałem, że w ten sposób nie zrealizuję swoich marzeń.
Wiedziałem, że muszę znaleźć jakiś pomysł „lewarowania” swego umysłu, kreatywności, przede wszystkim swojego czasu.


Zawsze byłem - człowiekiem czynu, człowiekiem kreatywnym - nowych idei i pomysłów.
Lubiłem też budować...ale nie konsumować. Stabilizacja życiowa czy biznesowa - była największym hamulcem mojego dalszego rozwoju. Jeżeli umiałem, bądź miałem szczęście dobrać odpowiednich ludzi do realizacji moich pomysłów i planów - zawsze odnosiłem sukces.

Jeżeli moi wybrańcy byli teoretykami, nieudacznikami bądź oszustami – (co się niestety zdarzało), szczególnie w Polsce – albo kiedy przestałem kontrolować własność oraz przepływy gotówki - zawsze ponosiłem porażkę.

Obecnie, po latach dochodzę do wniosku – że oszustwo jest drugą, nabytą naturą człowieka.


Ryszard Opara
NEon24

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Promocja

Promocja

Promocja