polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Rozłam w Prawie i Sprawiedliwości stał się faktem. 24 lipca prezes partii Jarosław Kaczyński oficjalnie ogłosił, że około 30-kilku posłów zrezygnowało z członkostwa w PiS. Bezpośrednią przyczyną rozpadu jest konflikt wokół wewnątrzpartyjnego stowarzyszenia „Rozwój Plus”, stworzonego przez byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Kierownictwo PiS wyznaczyło parlamentarzystom ultimatum, które upłynęło w czwartek 23 lipca o północy. Politycy mieli podpisać specjalne deklaracje („lojalki”) o nieprzynależeniu do zewnętrznych stowarzyszeń pod groźbą wyrzucenia z partii. * * * AUSTRALIA: Serwisy informacyjne alarmują, że kryzys bezdomności w Sydney jest obecnie głębszy niż kiedykolwiek wcześniej. Dodatkowo nowo wprowadzone programy energetyczne w niektórych stanach (np. w Australii Południowej) zamiast pomagać, doprowadziły do niespodziewanego wzrostu rachunków za prąd dla obywateli. * * * SWIAT: Potężne uderzenie Federacji Rosyjskiej na stolicę Ukrainy Kijów! Rosja przeprowadziła jeden z największych ataków na Kijów od początku wojny. W kierunku stolicy Ukrainy w ciągu 30 minut wystrzelonych zostało ok. 50 rakiet balistycznych. * Reprezentacja Hiszpanii zdobyła Puchar Świata FIFA, wygrywając finał Mistrzostw Świata 2026 z Argentyną 1:0. Zwycięskiego gola w dogrywce strzelił w 106. minucie Ferran Torres. Finał Mistrzostw Świata FIFA 2026 odbył się na stadionie MetLife Stadium w East Rutherford w aglomeracji Nowego Jorku. Na trybunach byKról Hiszpanii Filip VI wraz z królową Letycją oraz premier Hiszpanii Pedro Sánchez. Obecny był także prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump z żoną Melanią a także liderzy pozostałych państw-gospodarzy: premier Kanady Mark Carney oraz prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum.
POLONIA INFO: W dniach 15–21 lipca 2026 roku Rzeszów ponownie stał się miejscem spotkania Polonii z całego świata podczas XX Światowego Festiwalu Polonijnych Zespołów Folklorystycznych. W niedzielę, 19 lipca br., uczestnicy spotkania polonijnego uczestniczyli w Eucharystii sprawowanej w Katedrze rzeszowskiej w intencji Polonii i Polaków mieszkających poza granicami kraju.

środa, 4 listopada 2015

Andrzej Lewandowski: Biję brawo Pannie Isi...

Też tak mocno biję brawo pannie Isi Radwańskiej, że ręce bolą. I podskakuję z radości. jak zawsze, gdy sportowiec z Polski rodem odnosi światowy sukces. Bo to trochę jakby też w moim imieniu…

Tenisistka z Krakowa wykonała w Singapurze coś, co jest jej dotychczas największym wyczynem w karierze sportowej. Wygrała turniej mistrzyń kortu, wieńcząc w ten sposób starty AD 2015! W świetnym stylu. Przegrywała na początku, za to zwycięsko pokonała największe przeszkody w fazie, gdy wygrana oznaczała awans, a przegrana podróż do domu. W końcu – grały najlepsze.

Była na korcie dzielna i mądra oraz błyskotliwa.

Dzielna, bo plastry informowały, że sezon „zaprocentował” też bólem (mięśni, ścięgien, może stawów), a gdy się ma za przeciwnika nie tylko rywala, lecz także ból – wygrywać wypada nie tylko z człowiekiem po drugiej stronie siatki. Mądra i błyskotliwa, bo co głowa poradziła, by dać radę fizycznym mocarkom kortów – ręce zdołały przekształcić w chytrą akcję. Klasa nie w kilometrach na godzinę, gdy się serwuje, wyrażona. W brylantowej technice, uporze, i maksymalnym oddaniu kombinowaniu – jak ja TAK, jeśli ona TAK…? Jak świetny bokser wytrwale wypatrujący luki w gardzie przeciwnika… Tym razem nie było zawahania w nastroju, rywalki spotkały się – wreszcie – z wyżem gotowości od piłki pierwszej po ostatnią…

Tak rodził i narodził się największy dotychczas sukces w historii rodzimego tenisa. Czyli – sportu, w którym „wypada być wielkim”, w którym mieliśmy kilka (no, naście) sukcesów, ale jeszcze nigdy takiego. I pannie z Krakowa trzeba gratulować oraz dziękować.
Grzecznie, czyli taktownie – nadal oddzielając pozasportowe poglądy (każdy ma prawo do swoich, a sposób artykulacji od niego zależy, panna Isia – w tej mierze swoje, ja – swoje, odmienne) od oceny klasy grania oraz siły mentalnej na kort wniesionej.

W detalach jedno mnie tylko drapie. Panatatusiowe, publiczne i krytyczne gaworzenie o trenerze. Że czas najwyższy się go pozbyć, że szkodzi, a nie pomaga itp. Córka chwali i dziękuje, tato córkę obdarza komplementami, a trenera wali słowem w czoło.
Nie rozumiem, pewnie nie muszę. Ale zdziwić się mogę. Nie grzebię też w kieszeni sławionej zawodniczki. Miliony dolarów? Ja nie fiskus, ani konkurent czy mały zazdrośnik. Też chciałbym mieć, ale… Ma, bo umie grać i tak wygrywać, ja nie potrafię… Matka – natura talentu nie dała, więc mi dolarami nie sypie. Nie tylko w milionach… Ale też sportowego interesu nie prowadzę, podejrzewam, że panna R. ( jak w nartach panna K. i inni) zapewne sporo z tego, co wywalczy musi wydać na „organizowanie” własnej kariery ciągu dalszego… To nie futbol – dobrze grasz, jesteś w zamożnym klubie, inni o całe ptasie mleko zadbają… Ty masz „tylko” strzelać gole, albo sprawiać, że nam nie strzelą…

Pękł worek z zasłużonymi komplementami. Ale też – to na marginesie – widzę, że skłonność do przesady bierze chwilami górę nad obiektywizmem. Kibic ma takie prawo, ale…

Pisze oto na Facebooku imiennik redaktor sportowy (były senator, w sporcie osoba od lat bardzo wpływowa, nawet kiedyś attaché olimpijski) tak:
„Nie mówcie mi, że nie jest to największy sukces polskiego sportu w tym roku!” Ośmielę się jednak podzielić innym zdaniem.

To ja zapytam byłego kolegę po profesji: Jak to jest, że kogoś, kto w imprezie wielkiej, zwanej nieoficjalnymi ( jednak) mistrzostwami świata sprawił, że w klasyfikacji sezonu będzie piąty (a) na światowej liście, z góry klasyfikuje wyżej od innych? Co na to prezes Boniek, z piłkarzami, którzy awansowali do finałowego turnieju mistrzostw Europy? Co prezes Skucha z lekkoatletami, oficjalnymi mistrzami świata – Anitą Włodarczyk, Pawłem Fajdkiem, Piotrem Małachowskim; z wicemistrzem Adamem Kszczotem? Jak będzie wyglądał pan Robert, strzelec wyborowy? A ten młodzian, który już ustanowił rekord płynąc przez la Manche, a głosi, że ma zamiar przepłynąć Bałtyk?

Rozumiem, że zawsze pod koniec roku świat kibicowski podporządkowuje się plebiscytowej modzie. Powstają „dziesiątki” wedle „przydziału sympatii”, bo innej metody porównywania nieporównywalnego być przecież nie może. Ale fachowcom proponuję, by przestali być kibicami i nie żyli emocjami dnia, lecz rzetelnie oceniali, co było, i co jest. Obiektywnie, nie w emocjach płynięcia z prądem… I nie ma w mojej uwadze nic, co by miało umniejszyć wagę sukcesu na korcie. On jest ważny osobistym i chwalebnym dokonaniem Panny Isi, nie opisami i komentarzami interpretatorów… Ze mną włącznie…

Andrzej Lewandowski
Studio Opinii

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy