polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poderwało myśliwce i ogłosiło stan najwyższej gotowości w związku ze wzmożoną aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej przy wschodniej granicy. * * * AUSTRALIA: Władze Australii nałożyły nowe sankcje na Iran i wysłały oddziały SAS w region Bliskiego Wschodu, choć rząd Albanese wyklucza bezpośredni udział w działaniach zbrojnych. Konflikt ten budzi obawy o turystykę – eksperci ostrzegają, że zagrożonych może być nawet milion podróży do Australii. Tymczasem rząd zapowiedział, że nie podniesie cen leków w kraju mimo wprowadzenia przez USA 100% cła na farmaceutyki importowane do Stanów Zjednoczonych. * * * SWIAT:Trump ogłosił, że USA odnoszą „wielkie sukcesy”, a główne cele wojny są „prawie osiągnięte”. Stwierdził, że irańska marynarka i siły powietrzne są w rozsypce, a przywódcy kraju zostali wyeliminowani. Zapowiedział, że jeśli nie dojdzie do porozumienia, w ciągu najbliższych 2–3 tygodni USA uderzą „niezwykle mocno”, niszcząc m.in. infrastrukturę energetyczną i nuklearną. Padło sformułowanie o „cofnięciu Iranu do epoki kamienia łupanego”. Odniósł się do zablokowanej cieśniny Ormuz, sugerując sojusznikom, by sami zadbali o swoje bezpieczeństwo energetyczne lub kupowali ropę od Stanów Zjednoczonych.
POLONIA INFO:

wtorek, 4 listopada 2014

Krzysztof Frankowski ciągle Nr 1 na świecie

Krzysztof Frankowski z pokonanym Japończykiem w finale
turnieju w Kokodanie
W ekspresowym tempie pięciu dni zaliczył dwa największe turnieje judo na świecie w Japonii i w Hiszpanii, rozegrał 7 walk, z czego 6 wygrał. Zdobył złoto i brąz. Taki  jest bilans ostatniej wyprawy sportowej Krzysztofa Frankowskiego, członka Australijsko-Polskiego Stowarzyszenia Sports Masters.   
 
Krzysztof Frankowski, nasz czołowy weteran w judo, tradycyjnie z zawodów wraca z medalami. Tym razem też przywiózł dwa, ale nie był w pełni usatysfakcjonowany.

 Pierwszy „Grand Masters Asia” odbył się w Japonii w Kodokanie, kolebce judo, którego twórcą był  Jigoro Kano. Każdy szanujący się judoka marzy, aby tam się znaleźć  – przyjechać, trenować i wziąć udział  w zawodach, a wygrana jest szczytem marzeń. Krzysztof jest pierwszym Polakiem i Australijczykiem, który wygrał w Kodokanie 2 razy! Pierwszy raz w roku 2013 i teraz we wrześniu 2014 roku. Wszystkie walki wygrał na ippon (przed czasem).

Z Japonii poleciał do Malagi w Hiszpanii na Mistrzostwa Świata Weteranów. Razem z  Michaelem Cutajar’em byli zgłoszeni  w wadze do 100 kg, Krzysztof w kategorii M7 (wiek  60-65 lat), a Michael w kategorii M4 (wiek 40-45 lat).
 
W gronie medalistow Mistrzostw Świata w Hiszpanii
Krzysztof Frankowski z dwoma zdobytymi medalami
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
Pierwszą walkę z Amerykaninem, z którym już trzy razy w przeszłości wygrał na ippon,  tym razem  także tradycyjnie wygrał na ippon. W kolejnej walce z Brazylijczykiem, podczas której zdobył 5 punktów (yuko!), zerwał mięsień w barku. Mimo bólu walczył dalej i pokonał go na ippon.   Do trzeciej walki z Francuzem Krzysztof podszedł z bolącym barkiem i uczuciem jakby coś się rozrywało w środku, ale nie poddawał się, bo wygranie grupy dawało mu brązowy medal. Cel osiągnąl. Wygrał swoją grupę z najlepszym wynikiem z obydwóch grup.

Następna walka była o finał z zawodnikiem z Mołdawii, który wiedział o kontuzji Krzysztofa i umiejętnie wykorzystywał to w walce na swoją korzyść. Krzysztof walczył do końca i ostatecznie przegrał na punkty mając wcześniej zagwarantowany brązowy medal.

Podczas ceremonii wręczania medali w Kokodanie
 
Po tych zawodach Krzysztof utrzymał pozycję numer 1 na świecie w rankingu weteranów judo w swojej kategorii wiekowej (M7).

Krzysztofa spotkała jeszcze miła niespodzianka, bowiem Międzynarodowa Federacja Judo wybrała go,  jako jednego z najlepszych na świecie, do zrobienia z nim reklamy na potrzeby Federacji. W związku z tym filmowano go podczas zawodów, a było to, jak stwierdził, miłym psychicznym obciążeniem.

Gratulujemy Krzysztofowi sukcesów i wytrwałości.

Małgorzata Kwiatkowska
Sports Masters

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy