polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Karol Nawrocki skierował do premiera Donalda Tuska list, w którym żąda natychmiastowego zaskarżenia umowy Unii Europejskiej z państwami Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. * * * AUSTRALIA: W centrum Gold Coast ma stanąć najwyższy wieżowiec w całym kraju. Australijska firma Altus Property Group planuje budowę 91-piętrowego budynku, w którym znajdzie się luksusowy 6-gwiazdkowy hotel, ekskluzywne centrum handlowe, sieć restauracji oraz apartamenty mieszkalne. Wszystko ma stanąć pod szyldem nazwiska prezydenta USA Donalda Trumpa. Przeciwko budowie wieżowca zorganizowano petycję, która zebrała już ponad 26 tys. podpisów. * * * SWIAT: 8 kwietnia 2026 roku prezydent USA Donald Trump ogłosił dwutygodniowe zawieszenie ataków militarnych na Iran. Decyzja ta zapadła tuż przed upływem wyznaczonego przez niego ultimatum, w ramach trwającego od lutego konfliktu na Bliskim Wschodzie. 6 kwietnia Donald Trump doprecyzował ultimatum skierowane do Iranu, grożąc atakami o katastrofalnych skutkach, jeśli Teheran nie spełni amerykańskich żądań. Trump groził Iranowi "zniszczeniem cywilizacji". Minister spraw zagranicznych Iranu, Abbas Aragczi, oświadczył, że siły irańskie wstrzymają ataki w regionie pod warunkiem, że USA i Izrael całkowicie zaprzestaną uderzeń na Iran.
POLONIA INFO:

sobota, 5 listopada 2011

Cuda i procedury

Jesz­cze samo­lot LOT-u, Boeing 767,  nie ostygł na pasie star­to­wym Okę­cia, a już roz­po­częły się dywa­ga­cje i odnie­sie­nia do kata­strofy pre­zy­denc­kiego samo­lotu pod Smo­leń­skiem. Pro­jekt „Smo­leńsk” uzy­skał nowe paliwo.
Przez kil­ka­na­ście godzin awa­ryjne lądo­wa­nie miało sym­bo­likę cudu, a wokoło budo­wane były teo­rie spi­skowe. Jedną z nich była nawet ta, że dowódca samo­lotu kpt. Wrona miał ochotę wró­cić do Newark, ale nie pozwo­liła mu na to ABW, naka­zu­jąc lot do War­szawy. Cudem dla nie­któ­rych było to, że lot­ni­sko i jego służby były przy­go­to­wane na przy­ję­cie samo­lotu, wieża dobrze go spro­wa­dziła, a pilot podej­mo­wał racjo­nalne decy­zje. Cudem było to, że wszystko się zgrało i zadzia­łało jak trzeba. Cud się skoń­czył, kiedy kapi­tan Tade­usz Wrona wystą­pił na pierw­szej kon­fe­ren­cji prasowej.
Oka­zuje się, że pilot takie sytu­acje, jakie zaist­niały, zapo­cząt­ko­wane przez awa­rię układu hydrau­licz­nego, ma opi­sane w książce pro­ce­dur. Dokład­nie wie­dział, jakie czyn­no­ści i ope­ra­cje ma wyko­nać. Był men­tal­nie i zawo­dowo przy­go­to­wany do tego, co nie powinno się wyda­rzyć i jak sły­szymy, do wtorku nigdy się nie wyda­rzyło – awa­rii dwóch ubez­pie­cza­ją­cych się sys­te­mów wysu­wa­nia pod­wo­zia. Pilot jest doświad­czony, zgod­nie z pro­ce­du­rami prze­cho­dzi szko­le­nia na symu­la­to­rach, ma odpo­wiedni nalot dla tego rodzaju samo­lo­tów i zadań. I ma zgraną, pro­fe­sjo­nalną załogę, całą załogę, a nie zwo­ły­waną ad hoc. Kunszt pilota (ale nie poparty cudem) wyka­zał na ostat­nim podej­ściu i przy­zie­mie­niu. Ale jak zazna­czył, każdy pilot w LOT mógłby tego doko­nać. I chyba należy mu wierzyć.
Zde­rze­nie sytu­acji z lot­ni­ska Okę­cie ze Smo­leń­skiem jest nie­unik­nione. Tylko zależy jak się to robi. Można i tak, jak to nie­stety zro­biła córka zmar­łej pary pre­zy­denc­kiej, Marta Kaczyń­ska,  przez zada­nie głu­pa­wych pytań na Face­bo­oku, porów­nu­ją­cych kon­tro­lo­wane lądo­wa­nie awa­ryjne z nie­kon­tro­lo­wa­nym upad­kiem Tu 154M. Upad­kiem spo­wo­do­wa­nym przez pilota z wie­lo­krot­nie mniej­szym doświad­cze­niem, który do tego miał nie­ważne upraw­nia­nia, był pozba­wiony szko­le­nia i nie znał pro­ce­dur. Pro­ce­dur postę­po­wa­nia w sytu­acjach kry­zy­so­wych, nawet nie był do końca obe­znany z tym, jak funk­cjo­nują urzą­dze­nia jego samo­lotu. I który pozba­wiony był woli, świa­do­mie, a może tylko pod­świa­do­mie, podej­mo­wa­nia racjo­nal­nych decy­zji. A lot­ni­sko i jego obsługa daleko odbie­gały od norm, jakie panują na Okę­ciu. Kapi­tan Pro­ta­siuk zła­mał pro­ce­dury. Nie tylko w samym locie, ale na długo przed nim, bo prze­cież pod­pi­sy­wał się na pro­to­ko­łach szko­le­nio­wych lotów w złych warun­kach, któ­rych tak naprawdę nie było.
Awa­ryjne lądo­wa­nie Boeinga 767 poka­zało, jak wiele zależy od pro­ce­dur i pro­fe­sjo­na­li­zmu, jak mało od fan­ta­zji i zda­nia się na los szczę­ścia. Gdyby choć jedna osoba twardo trzy­mała się pro­ce­dur (i zdro­wego roz­sądku), nie­ważne teraz, czy po stro­nie pol­skiej, czy rosyj­skiej, to do kata­strofy by nie doszło. Gdyby wszy­scy trzy­mali się pro­ce­dur, Tu 154M nie wystar­to­wałby 10 kwiet­nia 2010 roku z Okę­cia. Tu Marta Kaczyń­ska powinna szu­kać odpo­wie­dzi na swoje wątpliwości.
Nie wszystko jest dosko­nałe w locie pol­skiego Boeinga. Sytu­acja kry­zy­sowa spo­wo­do­wana została być może zanie­dba­niem pro­ce­dur u pro­du­centa samo­lotu albo w pol­skim ser­wi­sie. Wyja­śni to komi­sja. Ale nawet błędy popeł­nione wcze­śniej udało się sko­ry­go­wać – przez pro­ce­dury bezpieczeństwa.

Azrael Kubacki

1 komentarz:

  1. bardzo sensownie napisane, szkoda tylko, że krzykacze nie chcą zauważyć tych wszystkich faktów ...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy