polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Były polityk partii Janusza Palikota Łukasz Gibała zdecydowanie wygral drugą turę przedterminowych wyborów na prezydenta Krakowa. Według Ipsos zdobył 61 proc. głosów. Jego rywalka, senator Koalicji Obywatelskiej Monika Piątkowska, uzyskała 39 proc. głosów. Gibała obejmie urząd po odwołanym w referendum Aleksandrze Miszalskim. * * * AUSTRALIA: W wielu miastach Australii odbyły się propalestyńskie wiece w ramach Global Day for Gaza. Uczestnicy akcji domagali się, aby Australia zaprzestała handlu bronią z Izraelem, a także wzywali do „prawdziwego pokoju” w Gazie i na Zachodnim Brzegu Jordanu. * * * SWIAT: „Wołodymyr Zełenski miał wiele okazji, by zakończyć wojnę z Rosją, ale z nich nie skorzystał” – ocenił prezydent USA Donald Trump. Amerykański prezydent stwierdził również, że nadszedł czas, aby Ukraina wybrała nowego przywódcę. Słowa te padają dzień po ogłoszeniu przez prezydenta Donalda Trumpa, że zawarł umowę pozwalającą Federacji Rosyjskiej na dostarczanie oleju napędowego na rynki światowe.
POLONIA INFO: Polski Teatr Stary: Lekkomyślna siostra - 10.10, godz. 17:00; 11.10, godz 15:00 - THE PARKS THEATRE 46 Cowan St, Angle Park

sobota, 5 listopada 2011

Cuda i procedury

Jesz­cze samo­lot LOT-u, Boeing 767,  nie ostygł na pasie star­to­wym Okę­cia, a już roz­po­częły się dywa­ga­cje i odnie­sie­nia do kata­strofy pre­zy­denc­kiego samo­lotu pod Smo­leń­skiem. Pro­jekt „Smo­leńsk” uzy­skał nowe paliwo.
Przez kil­ka­na­ście godzin awa­ryjne lądo­wa­nie miało sym­bo­likę cudu, a wokoło budo­wane były teo­rie spi­skowe. Jedną z nich była nawet ta, że dowódca samo­lotu kpt. Wrona miał ochotę wró­cić do Newark, ale nie pozwo­liła mu na to ABW, naka­zu­jąc lot do War­szawy. Cudem dla nie­któ­rych było to, że lot­ni­sko i jego służby były przy­go­to­wane na przy­ję­cie samo­lotu, wieża dobrze go spro­wa­dziła, a pilot podej­mo­wał racjo­nalne decy­zje. Cudem było to, że wszystko się zgrało i zadzia­łało jak trzeba. Cud się skoń­czył, kiedy kapi­tan Tade­usz Wrona wystą­pił na pierw­szej kon­fe­ren­cji prasowej.
Oka­zuje się, że pilot takie sytu­acje, jakie zaist­niały, zapo­cząt­ko­wane przez awa­rię układu hydrau­licz­nego, ma opi­sane w książce pro­ce­dur. Dokład­nie wie­dział, jakie czyn­no­ści i ope­ra­cje ma wyko­nać. Był men­tal­nie i zawo­dowo przy­go­to­wany do tego, co nie powinno się wyda­rzyć i jak sły­szymy, do wtorku nigdy się nie wyda­rzyło – awa­rii dwóch ubez­pie­cza­ją­cych się sys­te­mów wysu­wa­nia pod­wo­zia. Pilot jest doświad­czony, zgod­nie z pro­ce­du­rami prze­cho­dzi szko­le­nia na symu­la­to­rach, ma odpo­wiedni nalot dla tego rodzaju samo­lo­tów i zadań. I ma zgraną, pro­fe­sjo­nalną załogę, całą załogę, a nie zwo­ły­waną ad hoc. Kunszt pilota (ale nie poparty cudem) wyka­zał na ostat­nim podej­ściu i przy­zie­mie­niu. Ale jak zazna­czył, każdy pilot w LOT mógłby tego doko­nać. I chyba należy mu wierzyć.
Zde­rze­nie sytu­acji z lot­ni­ska Okę­cie ze Smo­leń­skiem jest nie­unik­nione. Tylko zależy jak się to robi. Można i tak, jak to nie­stety zro­biła córka zmar­łej pary pre­zy­denc­kiej, Marta Kaczyń­ska,  przez zada­nie głu­pa­wych pytań na Face­bo­oku, porów­nu­ją­cych kon­tro­lo­wane lądo­wa­nie awa­ryjne z nie­kon­tro­lo­wa­nym upad­kiem Tu 154M. Upad­kiem spo­wo­do­wa­nym przez pilota z wie­lo­krot­nie mniej­szym doświad­cze­niem, który do tego miał nie­ważne upraw­nia­nia, był pozba­wiony szko­le­nia i nie znał pro­ce­dur. Pro­ce­dur postę­po­wa­nia w sytu­acjach kry­zy­so­wych, nawet nie był do końca obe­znany z tym, jak funk­cjo­nują urzą­dze­nia jego samo­lotu. I który pozba­wiony był woli, świa­do­mie, a może tylko pod­świa­do­mie, podej­mo­wa­nia racjo­nal­nych decy­zji. A lot­ni­sko i jego obsługa daleko odbie­gały od norm, jakie panują na Okę­ciu. Kapi­tan Pro­ta­siuk zła­mał pro­ce­dury. Nie tylko w samym locie, ale na długo przed nim, bo prze­cież pod­pi­sy­wał się na pro­to­ko­łach szko­le­nio­wych lotów w złych warun­kach, któ­rych tak naprawdę nie było.
Awa­ryjne lądo­wa­nie Boeinga 767 poka­zało, jak wiele zależy od pro­ce­dur i pro­fe­sjo­na­li­zmu, jak mało od fan­ta­zji i zda­nia się na los szczę­ścia. Gdyby choć jedna osoba twardo trzy­mała się pro­ce­dur (i zdro­wego roz­sądku), nie­ważne teraz, czy po stro­nie pol­skiej, czy rosyj­skiej, to do kata­strofy by nie doszło. Gdyby wszy­scy trzy­mali się pro­ce­dur, Tu 154M nie wystar­to­wałby 10 kwiet­nia 2010 roku z Okę­cia. Tu Marta Kaczyń­ska powinna szu­kać odpo­wie­dzi na swoje wątpliwości.
Nie wszystko jest dosko­nałe w locie pol­skiego Boeinga. Sytu­acja kry­zy­sowa spo­wo­do­wana została być może zanie­dba­niem pro­ce­dur u pro­du­centa samo­lotu albo w pol­skim ser­wi­sie. Wyja­śni to komi­sja. Ale nawet błędy popeł­nione wcze­śniej udało się sko­ry­go­wać – przez pro­ce­dury bezpieczeństwa.

Azrael Kubacki

1 komentarz:

  1. bardzo sensownie napisane, szkoda tylko, że krzykacze nie chcą zauważyć tych wszystkich faktów ...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy