polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Premier Donald Tusk chce ufortyfikować granice z Białorusią i Rosją. Oświadczyl, że podjął decyzję, aby wydać na to 10 mld zł. Tusk ma trudności z realizacją obietnic wyborczych ze względu na znacznie wyższy budżet obronny. Polska ma wydać w tym roku 4,2 proc. swojego PKB na obronność, najwięcej w całym Sojuszu Północnoatlantyckim. Tymczasem wg danych Ministerstwa Finansów wynika, że zadłużenie Skarbu Państwa na koniec kwietnia 2024 r. wyniosło ok. 1 bln 445,5 mld zł, co oznacza wzrost o 15,2 mld zł, czyli o 1,1 proc. w stosunku do marca br. * * * AUSTRALIA: Nakaz szczepień przeciwko COVID-19 w najbardziej zaludnionym stanie Australii Nowej Południowej Walii (NSW) w końcu się zakończył dla wszystkich pracowników służby zdrowia i studentów. Nowa dyrektywa polityczna wydana przez NSW Health ujawnia, że departament usunął ten wymóg po prawie trzech latach. * * * SWIAT: Przed dwiema wojnami światowymi media dość długo przygotowywały się do wojny. Myślę, że to, co dzieje się dziś w Brukseli i Waszyngtonie, ale bardziej w Brukseli niż w Waszyngtonie, jest rodzajem przygotowania nastrojów do ewentualnego bezpośredniego konfliktu. Można śmiało powiedzieć, że trwają przygotowania do przystąpienia Europy do wojny, widzimy to w mediach i wypowiedziach polityków - powiedział premier Węgier Victor Orban w radiu Kossuth.
POLONIA INFO: Kabaret Vis-à-Vis: „Wariacje na trzy babeczki z rodzynkiem” - Klub Polski w Ashfied, 26.05, godz. 15:00

niedziela, 20 lutego 2022

Czy będzie następna amerykańska prowokacja na Ukrainie?

Graf. via transcent.org

Rosja nie wkroczyła na Ukrainę, nie sprawdziło się też żadne z niezweryfikowanych ostrzeżeń.

16 lutego minął bez incydentów. Informacje rozpowszechniane przez amerykańskich urzędników i media okazały się błędne. Rosja nie wkroczyła na Ukrainę, nie sprawdziło się też żadne z niezweryfikowanych ostrzeżeń. Jak dotąd ani media, ani administracja nie przedstawiły choćby cienia dowodu na to, że Rosja faktycznie planowała inwazję na Ukrainę lub że przypuszczalna inwazja była „nieuchronna”. Cała sprawa mogła być mistyfikacją wymyśloną przez Waszyngton, aby przyspieszyć ich regionalną agendę; po prostu nie wiemy na pewno. Wiemy jednak, że nikt z administracji, mediów ani agencji wywiadowczych nie przedstawił żadnych wyjaśnień ani przeprosin za swoje błędne przewidywania.

Dlaczego administracja USA miałaby opierać swoją wiarygodność na prognozie, która była tak daleko idąca? I dlaczego media brały udział w tej hucpie, skoro najwyraźniej nie miały twardych dowodów na poparcie twierdzeń? Czy naprawdę myśleli, że Putin jest tak upośledzony umysłowo, że rozkazuje swoim oddziałom napaść na Ukrainę tylko po to, by postępować zgodnie z szaleńczym scenariuszem Waszyngtonu? Nie, oczywiście, że nie.

Więc dlaczego to zrobili?

Być może ostrzeżenia te miały na celu odwrócenie uwagi od innych podejrzanych wydarzeń, które mają obecnie miejsce na Ukrainie. Na przykład, dlaczego ukraińscy oligarchowie, elity biznesowe i posłowie masowo uciekają z kraju? Czy są zaniepokojeni fikcyjnymi rosyjskimi legionami szturmującymi Kijów, czy też zostali uprzedzeni przez wtajemniczonych, którzy mają wiedzę o nadchodzących wydarzeniach? I dlaczego w tym samym czasie ewakuuje się CIA? CIA zamknęła swoje biura w Kijowie i zniknęła, więc musimy założyć, że wiedzą coś, czego reszta nie wie. Ale co by to było? Zazwyczaj ludzie nie ewakuują się, chyba że czują się zagrożeni, prawda? Tak więc agenci w placówce CIA musieli zostać poinformowani o nadchodzących wydarzeniach, co naraziłoby ich życie na niebezpieczeństwo. Innymi słowy, elity biznesowe i CIA uciekają z Kijowa przed burzą, co sugeruje, że zostali powiadomieni przez kogoś, kto zna plany Waszyngtonu. Ale co to może być i jak te dziwne wydarzenia pasują do fiaska „rosyjskiej inwazji”? Czy istnieje związek?

Tak, jest, ale najpierw umieśćmy to w kontekście „rosyjska inwazja”. Wielu ludzi, którzy przejrzeli fałszerstwo, czuje się dzisiaj z siebie bardzo dumnych i nie bez powodu bo mieli rację a media się myliły. Ale nie powinniśmy tracić z oczu szerszego obrazu, który polega na tym, że bębny bojowe biją dziś równie zaciekle, jak przedtem, gdy przewidywania okazały się błędne. Czemu?

To dlatego, że media wciąż przygotowują opinię publiczną albo na konfrontację z Rosją, albo na coś jeszcze gorszego. Media wciąż wzmagają prowojenną propagandę, mimo że Rosja nigdy nie najechała Ukrainy. Na co to wskazuje? Wskazuje, że kryzys się nie skończył. Wskazuje, że media wciąż wpędzają publiczność w rusofobiczny szał. Wskazuje, że wujek Sam ma coś jeszcze w zanadrzu, czego nikt tak naprawdę nie oczekuje; niespodziewane wydarzenie, które wstrząśnie sprawami i przeformułuje narrację w sposób, który przyniesie korzyści Waszyngtonowi i zaszkodzi Rosji. Prawdziwym celem Waszyngtonu nie jest wcale Ukraina, ale Nord Stream, gazociąg łączący Niemcy z Rosją. Oto, co sprawia, że ​​gazociąg jest tak ważny:

Nord Stream tworzy infrastrukturę krytyczną niezbędną do połączenia europejskiej potęgi przemysłowej (Niemcy) z ogromnymi rezerwami energii w Rosji. Powiązanie wzmacnia więzi handlowe, torując drogę do cieplejszych relacji, złagodzenia przepisów transgranicznych i stopniowego łączenia obu kontynentów w najbardziej ekspansywną i najlepiej prosperującą strefę wolnego handlu na świecie. Nord Stream stanowi element energetyczny chińskiej inicjatywy Jedwabnego Szlaku, która zbliży do siebie Europę i Azję za pomocą rozległego systemu kolei dużych prędkości, który zmniejsza koszty transportu, pobudza handel zagraniczny i przesuwa światowy środek ciężkości na wschód, do Azji.

Powstanie strefy wolnego handlu UE-Azja oznacza koniec obecnej globalnej struktury władzy, w której dominującą rolę odgrywają Stany Zjednoczone. Wskazuje drogę do nowego wielobiegunowego porządku światowego, w którym wszystkie państwa będą traktowane z większą równością i sprawiedliwością. Ale czy ktoś poważnie myśli, że Waszyngton jest gotów zrzec się swojej władzy i zająć miejsce wśród rodziny narodów? Nie, to się nie stanie. Przynajmniej nie bez walki.

Mieszkaniec Ługańska zaalarmował Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwa o znalezieniu obiektu przypominającego ładunek wybuchowy domowej roboty w koszu na śmieci w Parku Przyjaźni Ludowej. Bomba składała się z telefonu komórkowego, detonatora, dwóch płyt TNT o łącznej wadze 400 gramów oraz środków uszkadzających, takich jak kawałki stalowych prętów. Ministerstwo stwierdziło, że ma powody, by sądzić, że detonacja urządzenia została zaplanowana na czas wiecu weteranów zaplanowanego na ranek 15 lutego. Ministerstwo poinformowało, że w próbę ataku mogły być zaangażowane ukraińskie ugrupowania dywersyjne, które dążą do destabilizacji sytuacji w LPR. Ministerstwo powiedziało, że detonacja ładunku wybuchowego w dużym tłumie w centrum Ługańska mogła spowodować obrażenia cywilów”. https://tass.com/world/1403931

Czy wydarzenie terrorystyczne tej wielkości przekonałoby Putina, że ​​musi wysłać wojska do obrony etnicznych Rosjan na wschodzie Ukrainy? Prawdopodobnie nie, ale pomaga pokazać, jak atak terrorystyczny może być wykorzystany do usprawiedliwienia odwetu, a może nawet wojny. Powiedzmy na przykład, że w Kijowie zdetonowano mały ładunek nuklearny lub broń chemiczną, zabijając setki cywilów i okaleczając tysiące innych. Co by się stało? Czy świat byłby zszokowany i przerażony? Oczywiście!

A czy przywódcy polityczni na całym świecie potępiliby akcję i zobowiązaliby się do postawienia sprawców przed wymiarem sprawiedliwości? I czy członkowie ukraińskich służb bezpieczeństwa – działając w porozumieniu ze swoimi sojusznikami z amerykańskich organów ścigania –  złapaliby szybko małą komórkę terrorystów (rzekomo) powiązanych z rosyjskim wywiadem lub rosyjskim wojskiem, zrzucając w ten sposób winę bezpośrednio na barki Putina? Rzeczywiście, zrobiliby to. W rzeczywistości te wrobienia domniemanych podejrzanych o terroryzm są tak powszechne w Stanach Zjednoczonych, że nieuczciwi agenci FBI zamienili to w formę sztuki. Nie ma powodu, by sądzić, że praktyki nie można eksportować na Ukrainę. Krótko mówiąc, nie ma wątpliwości, że te same „rzekome rosyjskie” gnojki zostałyby szybko zlikwidowane bez zobaczenia wnętrza sądu.

A jak wpłynęłoby to na kryzys na Ukrainie?

Dałoby to uzasadnienie dla armii ukraińskiej do inwazji na Donbas i zlikwidowania tysięcy etnicznych Rosjan, którzy nie byli w żaden sposób związani z zamachami terrorystycznymi. To z kolei zmusiłoby Putina do wysłania swoich wojsk przez granicę w celu zakończenia walk i przywrócenia pokoju. I wtedy Waszyngton odrzuciłby działania Rosji, nazywając je „inwazją”. Co wywarłoby dodatkową presję na kanclerza Niemiec Olafa Scholza, aby porzucił projekt gazociągu i uniemożliwił uruchomienie Nord Stream 2. W ten sposób można wykorzystać fałszywą flagę do osiągnięcia celów geopolitycznych.

Rosja nic nie zyskuje na akcji fałszywej flagi na Ukrainie, ponieważ jedynym celem Rosji jest zmuszenie USA do podpisania prawnie wiążących porozumień ograniczających ekspansję NATO i eliminujących stanowiska rakiet nuklearnych w Rumunii i Polsce. To wszystko, czego chce Putin. Jak więc prowokacja może pomóc osiągnąć te cele?

Jedynym, który odnosi korzyści z podżegania do przemocy, są Stany Zjednoczone. Dla Waszyngtonu fałszywa flaga jest prawdopodobnie ostatnią okazją do zablokowania Nord Stream i zapobieżenia ciągłej erozji jego globalnej potęgi. A to, czy prowokacja tego rodzaju ma posmak desperacji, czy nie, jest zupełnie nieistotne. Stany Zjednoczone pozostają w pełni zaangażowane w robienie wszystkiego, co konieczne, aby utrzymać dominującą pozycję w globalnym porządku. Oto jak analityk polityczny Christof Lehmann podsumował to ponad dekadę temu:

Amerykańscy koledzy z Pentagonu powiedzieli mi jednoznacznie, że Stany Zjednoczone i Wielka Brytania nigdy nie pozwolą na rozwój stosunków europejsko-sowieckich (dot. Rosji) w takim stopniu, aby zakwestionować polityczny, gospodarczy lub militarny prymat i hegemonię USA-Wielkiej Brytanii na kontynencie europejskim. Takiemu rozwojowi zapobiegniemy wszelkimi niezbędnymi sposobami, w razie potrzeby prowokując wojnę w Europie Środkowej”.

Tam jest to czarne na białym. Waszyngton nie przewróci się i nie będzie udawać martwego, podczas gdy na całej planecie pojawią się nowe ośrodki władzy. To się nie wydarzy. Stany Zjednoczone zidentyfikują narody, które mogą powodować problemy i zrobią wszystko, co w ich mocy, aby je zmiażdżyć. Tak działa Imperium. Nie czekają, aż zostaną zrzucone z piedestału. Biorą byka za rogi i działają zapobiegawczo. Paul Wolfowitz określił w ten sposób cele amerykańskiej polityki zagranicznej:

Naszym pierwszym celem jest zapobieżenie ponownemu pojawieniu się nowego rywala, czy to na terytorium byłego Związku Radzieckiego , czy gdzie indziej, który stanowi zagrożenie jakie stwarzał dawniej Związek Radziecki. Jest to dominujący czynnik leżący u podstaw nowej regionalnej strategii obronnej i wymaga, abyśmy starali się zapobiec zdominowaniu przez wrogą potęgę regionu, którego zasoby pod skonsolidowaną kontrolą byłyby wystarczające do wygenerowania globalnej potęgi."

Oto podstawowa doktryna, która kieruje amerykańską polityką zagraniczną: Identyfikuj potencjalne zagrożenia dla hegemonii USA, a następnie bezlitośnie je unicestwiaj. To sugeruje, że fałszywa flaga na Ukrainie jest bardziej niż prawdopodobna.

na podst. Will Washington Launch a Mass-Casualty "False Flag" to Sabotage Nord Stream?

Spititolibero NEon24

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy