polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Katastrofa ekologiczna w Odrze pod Wrocławiem. Według rybaków doszło do wycieku śmiercionośnych substancji. Giną tony ryb, a zatruta woda spływa do Bałtyku, zarażając kolejne obszary. Martwe ryby zauważono kilka tygodni temu. * * * AUSTRALIA: Minister rolnictwa Murray Watt wydał nowe ostrzeżenie dotyczące śmiertelnej choroby - pryszczycy, która może kosztować Australię 80 miliardów dolarów. Powszechna lokalna epidemia rozprzestrzeniająca się w Indonezji wysoce zaraźliwego wirusa – który atakuje zwierzęta parzystokopytne, w tym bydło i owce – może zniszczyć australijski przemysł hodowlany kosztem 80 miliardów dolarów w ciągu dekady. * * * SWIAT: Ukraińskie wojska prowadzą ostrzał Enerhodaru, w mieście i na terenie zaporoskiej elektrowni jądrowej, odnotowano wybuchy - poinformowały lokalne władze. Zaporoska elektrownia jądrowa znajduje się na lewym brzegu Dniepru, w pobliżu miasta Enerhodar. Jest największą pod względem liczby bloków energetycznych (sześć) i najpotężniejszą elektrownią jądrową w Europie. Od marca znajduje się pod ochroną rosyjskiego wojska.
POLONIA INFO: Msza Św. za Ojczyznę, w związku z obchodami 50. Rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Polską i Australią - St Marys Cathedral, Sydney, 20.08, godz. 10:30 * * * Spotkanie z posłem PiS Kacprem Płażyńskim - Sala Jana Pawła II w Marayong, 21.08, godz. 12:30

środa, 23 czerwca 2021

Teatr Prób Miniatura: „Grunt to Rodzinka”. Recenzja

"Nie ma nic gorszego niż chory mężczyzna” – Tomasz Bartczak
 i Elżbieta Romanowska. Fot. Z.Ślifierz
16 maja miałam przyjemność obejrzeć w Domu Polskim Syrena w Rowville widowisko kabaretowe „Grunt to Rodzinka” wystawione przez Teatr Prób Miniatura. Teatr prób…? 

W Australii jestem stosunkowo niedawno, przyjechałam do pracy na określony kontrakt, wybuchła pandemia i zostałam. Niestety, w czasie mojego pobytu, ze zrozumiałych powodów, nie miałam wielu okazji do zapoznania się z australijską kulturą, włączając w to życie kulturalne australijskiej Polonii. Pierwszą okazją było właśnie przedstawienie „Grunt to Rodzinka”, na które pobiegłam jak spragnione zwierzę do wodopoju. I napiłam się do syta. Wspaniały spektakl!

Ale nie ma róży bez kolców. Mam kilka krytycznych uwag, których, mam nadzieję, wykonawcy nie wezmą mi za złe, szczególnie, że wygłaszam je z życzliwości, a nie ze złośliwości.

Zacznijmy od wstępu. Doskonale wszystkim znana piosenka Starszych Panów „Rodzina, ach rodzina”, wykonana w przedziwnym tempie i tonacji stanowiła w pierwszej chwili niemiły zgrzyt. Dopiero zorientowawszy się, że piosenka ta stanowi tło do melodeklamacji, pogodziłam się z jej dziwnym brzmieniem.

Szczególnie, że po chwili zanuciła ją we właściwej tonacji Elżbieta Romanowska, jako wstęp do opowieści o swoich wspaniałych wnukach, którą widownia, składająca się w dużej mierze z babć i dziadków, bawiła się doskonale. Ja wprawdzie nie mam jeszcze wnucząt, ale miałam swego czasu babcię i jakbym ją widziała i słyszała. Jedyne, czego mi brakło to plik zdjęć do pokazania wszystkim, jakie to śliczne dzieci i jakie mają inteligentne buzie. Ale listy od wnucząt były. Płakałam ze śmiechu.

Szkoda, że w swoim następnym skeczu „Chory mąż” pani Elżbieta wypadła trochę blado. Być może była przytłoczona osobowością swego partnera, wspaniałego Tomasza Bartczaka. Jakbym widziała swego ojca. Znów płakałam ze śmiechu. Ale pani Romanowska powinna jednak była staranniej opracować końcową scenę przymierzania stroju żałobnego, która to scena miała ogromny potencjał, najwyraźniej zmarnowany.

Co jeszcze mogę skrytykować? Chyba już nic. Choć chwileczkę. Sammer Bartczak! Ile ta dziewczyna ma lat? Co za głos, co za umiejętność poruszania się na scenie, że o wyglądzie nie wspomnę. Piosenka Anny Jantar „Przetańczyć z tobą całą noc” w jej wykonaniu to był majstersztyk, szczególnie, że była jeszcze wzbogacona o taniec przez Zosię Romanowską i Mirosława Kowalczyka. Ale niestety w tekstach mówionych Sammer pozostawiała nieco do życzenia. Wprawdzie w pierwszym, p.t. „List do mamy” zabawnie interpretowała tekst, ale drugi, opowiadający historię domku w Karkonoszach, został przeczytany nieco zbyt monotonnym głosem. I tu znów słowo krytyki pod adresem reżysera: mając młodych, niedoświadczonych aktorów należy im poświęcić dużo czasu i wysiłku, aby otrzymać zamierzony efekt. To taka uwaga na przyszłość. Bo Sammer ma ogromny potencjał, z czego znająca ją już zapewne publiczność zdaje sobie najwyraźniej sprawę, bowiem witała ją gorącymi oklaskami na samo wejście.

"Przetańczyć z tobą chcę całą noc” – śpiewa Sammer Bartczak,
tańczą Zosia Romanowska i Mirosław Kowalczyk 
"Ujrzałem dzisiaj pierwszy siwy włos na twojej
skroni”  - Stanisław Jakubicki










I skoro jestem przy pani Romanowskiej, która była autorką scenariusza i reżyserką spektaklu, kilka uwag w tym względzie.


Scenariusz doskonały, nic dodać, nic ująć. Świetny wybór i dobór materiału poruszającego całe spektrum życia rodzinnego, od radości z wnucząt, przez kłopoty z dziećmi, pierwsze problemy w małżeństwie, drugie problemy w małżeństwie, aż po wspólną jesień. Wszystko ułożone w logiczną całość, nie tylko bawiło, ale i chwilami skłaniało do zadumy. I jeszcze było okraszone kropelkami liryzmu jak, ślicznie powiedziana przez panią Urszulę Ryniuk, fraszka Gałczyńskiego „Na nasze gospodarstwo”, taniec dwojga zakochanych w rytm piosenki „Przetańczyć z tobą”, czy piosenka „Pierwszy siwy włos”.

Ale reżyseria pozostawiała co nieco do życzenia. Szczególnie w scenach zbiorowych początku i finału brak było koordynacji. Również wejścia i wyjścia, szczególnie te połączone z zabieraniem przez aktorów rekwizytów były dość chaotyczne i wyraźnie niedopracowane.

Również uwaga pod adresem kierownika muzycznego: piosenki zbiorowe na wstępie i w finale, powinny być lepiej wyćwiczone. A szczególnie wejścia tekstów mówionych i przejścia od nich do śpiewanych.

Wygłaszam te spostrzeżenia jako uwagi na przyszłość. Bo zdaję sobie sprawę z tego, że te niedociągnięcia były z całą pewnością spowodowane brakiem czasu i warunków na porządne próby. Bo szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak przy tych wszystkich ograniczeniach w poruszaniu się i spotykaniu się w większych grupach, przy zamkniętych klubach i salach teatralnych i wszystkich innych utrudnieniach, którymi byliśmy dotknięci, oni w ogóle dali radę przygotować tak duże i różnorodne widowisko. Jestem pełna podziwu i wszystkie krytyczne uwagi wygłosiłam po prostu z czystego obowiązku recenzenta, który ma nie tylko chwalić co dobre, ale również wskazywać słabe punkty.


" Jak myślisz, czy ja jestem seksy?” – Urszula Ryniuk
i Jolanta Supel
"Ludzie w Afryce głodują - czy ty myślisz, że oni sprawdzają
 datę ważności?” -  Zosia Romanowska i Andrzej Suplewski 










No a teraz przechodzę do plusów.

Moja faworytka to Zosia Romanowska. Obdarzona ogromną siłą komiczną, doskonała zarówno jako „gospodarna” żona, karmiąca swego męża przedatowaną żywnością (fragment tekstu: „Ludzie w Afryce głodują. Czy myślisz, że oni patrzą na datę ważności? Ale my nie mieszkamy w Afryce! To ciesz się, jedz i nie narzekaj” do dziś krąży mi po głowie), czy jako zdradzana żona, próbująca ratować swoje małżeństwo w poradni rodzinnej, czy w końcu w jednozdaniowym wejściu w skeczu „Kobieta sexy”. I w dodatku, jak się zorientowałam, dla polonijnej publiczności ma jeszcze jeden ogromny atut – australijski akcent, świadczący o tym, że albo urodziła się w Australii, albo przyjechała tu jako małe dziecko. I dla tej widowni to jest coś wspaniałego. Moje sąsiadka ze łzami w oczach powiedziała: no niech pani sama powie, ona się tu pewnie urodziła i jak mówi po polsku i jeszcze chce występować z rodzicami w polskim teatrze, pewnie, że chce, jak się jest taką aktorką, to każdy by chciał, a moje dzieci…. Itd. Kilka takich wypowiedzi słyszałam również w czasie przerwy i po spektaklu.

"Bo pięćdziesięciolatek ma coś, czego nie ma
dwudziestolatek... doświadczenie” – Mirosław Kowalczyk,
Andrzej Suplewski i Darek Mikołajewski
Zosia Romanowska i Sammer Bartczak są zdecydowanie faworytkami publiczności.

Ale i pozostali aktorzy mają swoich wielbicieli. I nie bez powodu.

Jola Supel, doskonała we wszystkich swoich numerach, jako kobieta seksy zdecydowanie przewyższyła Joannę Kołaczkowską z kabaretu Hrabi. Taka jest w każdym razie moja opinia.

Urszula Ryniuk najwyraźniej nie dość wykorzystana w tym programie. Jej cudowny sposób podawania dowcipu suchym głosem i z kamienną twarzą aż się prosi o stosowniejszy repertuar.

Trójka panów: Andrzej Suplewski, Darek Mikołajewski i Mirosław Kowalczyk: każdy inny i każdy doskonały w swoim rodzaju. Świetni we wszystkich swoich numerach, ale tercet w skeczu „Kryzys wieku średniego” to był majstersztyk. Oni nie grali, oni po prostu sobie rozmawiali przy piwku.

"Nie było ciebie tyle lat” – Grażyna Krajewska
I na koniec piosenkarze. Bo prócz Sammer Bartczak była jeszcze Grażyna Krajewska i Stanisław Jakubicki. Oboje wyraźnie wytrawni śpiewacy estradowi. Pani Grażyna w klasyku „Miłość ci wszystko wybaczy” miała kilka słabszych momentów, natomiast piosenkę „Nie było ciebie tyle lat” wykonała doskonale nie tylko jako piosenkarka, ale również jako interpretatorka.

Pan Stanisław Jakubicki… co tu dużo mówić: uroczy jesienny mężczyzna – słuchać go i patrzeć na niego to jednakowa przyjemność. Refren przedwojennego szlagieru „Bo srebro i złoto” nuciła z nim cała publiczność, ze mną włącznie. A później dowcipna piosenka „Co mi tam” pokazała skalę jego talentu estradowego. No i ostatnia, klasyk „Pierwszy siwy włos”. Ślicznie śpiewał, a po słowach „patrz, ile to już lat idziemy przez ten świat” wrzucił od niechcenia 55. Nikt nie rozumiał o co chodzi, póki pod koniec piosenki nie zszedł ze sceny, aby, wziąwszy leżący na proscenium bukiet róż, wręczyć go siedzącej na widowni żonie z komentarzem, którego nie dosłyszałam, ale nie dla mnie był on przeznaczony. Niestety. To „niestety” podzielała ze mną pewnie cała żeńska część widowni, co wnioskuję po ogromnym aplauzie ze strony pań. Nie mogę powiedzieć, panowie też klaskali.

"Grunt to rodzinka” czyli finał. Od lewej: Perkusista Marek Podstawek, akompaniator i autor oprawy muzycznej Tomasz Bartczak, Elżbieta Romanowska, Grażyna Krajewska, Andrzej Suplewski, Sammer Bartczak, Stanisław Jakubicki, Jolanta Supel, Urszula Ryniuk, Mirosław Kowalczyk, Dariusz Mikołajewski, Zosia Romanowska

Cudowny spektakl. Z tego, co rozumiem teatr Miniatura ograniczył się do dwóch przedstawień. Oczywiście w obecnych warunkach trudno coś więcej planować. Ale gdyby się udało to gdzieś jeszcze raz wystawić to należy to zrobić, bo podejrzewam, że sporej ilości potencjalnych widzów nie udało się tego zobaczyć, a warto. Z całego serca wszystkim polecam.

Anna Niedzielska

 Zdjęcia: Zbigniew Ślifierz

1 komentarz:

  1. Pani Anno! W imieniu własnym, bardzo dziękuje za tą recenzje, bo będąc aktorem w teatrze 'Miniatura' najbardziej sobie cenie krytyczne uwagi, więc prosze się nimi za bardzo nie przejmować. Bo tylko wtedy możemy się rozwijać, i zauważać błędy. I to napewno będzie owocować w przyszłości na lepsze teatrowi. Nasz teatr, to grupa wspaniałych, utalentowanych ludzi, z których każdy ma swój pomysł i wkład w opracowniu jak najlepszego widowiska. I tak, jak pani słusznie zauważyła, produkcja na taką skale wymaga wiele wyrzeczeń i wysiłku. COVID19 spowodował, że "Grunt to rodzinka" nie mogła być wystawiona w 2020 jak planowaliśmy. Ale stało sie w tym roku. Wiele prób (zwykle 2 razy w tygodniu prze wiele miesięcy poprzedzających premiere) zaowocowało jak wynika z pani reakcji. Ja i Andrzej Suplewski, jesteśmy najmłodszymi stażem w teatrze, bo tylko od 2019. Ale zostaliśmy mile przyjęci przez tą wspaniałą grupe utalentowanych ludzi. Teatr jest pod opieką Stefana Mrowińskiego, i Krystyny Mrozik, którzy nie są aktywni, ale zawsze na spetktaklu, i służą cennymi wskazówkami. Numer który pani wyróżniła, śpiewającą Sammer i ja tańczący z Zosią Romanowską, oryginalnie nie był włączony do programu. Nastąpiło to po naszym występie na nocy kabaretowej, który odbył się na kempingu "Polana" koło Healesville, prowadzonym przez Związek Polaków w Melbourne. Tak się ten number spodobał, że postanowiliśmy go włączyć w "Grunt to rodzinka" jako zakończenie aktu pierwszego. A pro-pous, występ na "Polanie" pt."Co nas jeszcze czeka", był zwiastunem dwóch programóœ, "Grunt to rodzinka" i COVID19 satyra, program który zamierzamy zaprezentować pod koniec tego roku, już teraz gorąco zapraszamy.

    Poza tym polecam obejrzenie nagrań:
    z nocy kabaretowej na "Polanie" - https://www.youtube.com/watch?v=tKDZEIsZr9w
    oraz z 2 godzinnego spektaklu, który dla mnie był o skale wyżej niż "Grunt to..", zatytułowany "Śmiech przez łzy - czyli z czego śmiali się polacy przez ostatnie 100 lat". Humorystyczne podejście do czasów przedwojennych, wojennych, PRL i post-PRL. Ilustrowane na ekranie za pomocą video nagrań z poszególnych okresów historii. https://www.youtube.com/watch?v=GfO1T3zoRwk
    Ten ostatni nie był nagrywany pro kamerą video (którą mamy od niedawna), więc akt 1 trzeba słuchać głośno :).

    Zapraszamy na nasze występy w przyszłości, i prosze nie zapomnieć o recenzji.

    Z pocałowaniem rączek, Mirek Kowalczyk

    OdpowiedzUsuń

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy