polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: 19 lutego doszło do faktycznego rozpadu partii Polska 2050 Szymona Hołowni. Ugrupowanie to, będące dotąd częścią koalicji rządzącej, straciło znaczną liczbę parlamentarzystów. Grupa 19 parlamentarzystów (posłów i senatorów) ogłosiła odejście z Polski 2050 i powołanie nowego klubu o nazwie Centrum. * * * AUSTRALIA: Premier Anthony Albanese zadeklarował wsparcie dla brytyjskiego rządu w kwestii usunięcia byłego księcia Andrzeja z linii sukcesji do tronu. Australia jest pierwszym krajem Commonwealthu, który oficjalnie poparł ten krok. * * * SWIAT: Sytuacja na linii USA–Iran jest obecnie bardzo napięta, a doniesienia medialne z ostatnich dni wskazują na realną groźbę amerykańskiego ataku zbrojnego na Iran. Pentagon postawił swoje siły w stan gotowości. W regionie Bliskiego Wschodu trwa największa koncentracja sił powietrznych od 2003 roku, a na miejsce zmierzają grupy uderzeniowe lotniskowców, m.in. USS Gerald R. Ford oraz USS Abraham Lincoln. * „El Mencho”, lider potężnego kartelu narkotykowego w Meksyku został zlikwidowany. Śmierć lidera wywołała natychmiastowy odwet kartelu. W całym Meksyku (w około 20 stanach) doszło do blokad dróg, podpaleń pojazdów i ataków na służby, w których zginęły dziesiątki osób, w tym cywile i funkcjonariusze Gwardii Narodowej.
POLONIA INFO:

sobota, 6 lutego 2021

Prof. Adam Wielomski: Trumpizm

Wraz z porażką wyborczą i dziwacznym ni to puczem, ni to demonstracją pod Capitolem skończyła się prezydentura Donalda Trumpa. Widać, że była ona głęboko nie w smak rządzącym Stanami Zjednoczonymi elitom, złożonym z finansjery, wielkich korporacji, wielkich mediów i wojskowych, popierających Demokratów i neokonserwatystów pośród Republikanów. Donald Trump skończył się jako Prezydent USA. Teraz nadszedł czas na trumpizm i trumpistów.

Stany Zjednoczone mają całkiem znaczną, choć w Polsce małą znaną, tradycję tzw. populizmu. Zresztą w Polsce słowo to ma bardzo pejoratywne znaczenie, nadane mu w latach dziewięćdziesiątych przez pewną postsolidarnościową gazetkę z Czerskiej. Tymczasem za Oceanem ang. populism czy hiszp. populismo znaczenia stygmatyzującego nie posiada. Populiści to ci, którzy uważają, że o swoim losie powinien decydować lud (populus), a nie jego elity, rządzące nim we własnym partykularnym interesie.

 Demokraci w Stanach Zjednoczonych i republikańscy neokonserwatyści to środowiska reprezentujące interesy wielkomiejskich elit, pewnych siebie, nabzdyczonych i gardzących populusem, traktowany jako ciemny, fanatyczny i antysemicki, który – jak to ujął jeden z polskich reprezentantów tego środowiska – winien „zap… za miskę ryżu”. Dlatego populizm traktowany jest, za Oceanem, jako zwrot władzy ludowi, przekonane, iż wartości państwu winien wyznaczać lud, a nie kosmopolityczne i liberalne elity władzy. Populizm to przekonanie, że w demokracji głos decydujący należy do narodu, a nie do występujących w jego imieniu elit. Wedle klasycznej klasyfikacji z „Polityki” Arystotelesa populiści to demokraci a nominalni współcześni demokraci to oligarchowie, czyli rządy mniejszości rządzącej z korzyścią dla samej siebie i nie oglądając się na interes i wolę nominalnego suwerena.

I przyszłością Donalda Trumpa jest właśnie populizm, czyli hasło wydarcia Ameryki z rąk wielkomiejskiej oligarchii i oddania jej „prawdziwej Ameryce”. Ta „prawdziwa Ameryka” zjechała ostatnio na szturm Capitolu. Byli to w większości mieszkańcy prowincji, czyli Amerykanie tradycyjni, mieszkańcy mniejszych miast, miasteczek i osad, ludzie ceniący rodzinę, wierzący w Boga, dla których patriotyzm, tradycja są wartością. Przyjechali, aby odebrać zwycięstwo wyborcze liberalnym elitom, które pryskały przed nimi z Capitolu w drogich garniturach i starannie wylakierowanych bucikach. Trump posiada wśród tych ludzi olbrzymi kapitał społeczny. Mimo że sam pochodzi spośród elit, to wszedł z nimi w totalny konflikt o władzę i umiejętnie odwołał się do odczuć amerykańskiej prowincji, którą znamy z westernów i filmów o małych amerykańskich miasteczkach. Czas teraz tych ludzi zorganizować w postaci ruchu trumpistycznego.

Ruch trumpistyczny posiada znaczący potencjał nie tylko ludzki, ale i mobilizacyjny. Jest wyposażony od razu na starcie w wielkie mity polityczne o ludowym bohaterze Donaldzie Trumpie, który wypowiedział wojnę kosmopolityczno-liberalnej plutokracji, a także mit „ukradzionych wyborów”, które zostały sfałszowane lub przeprowadzone co najmniej z dużą dozą nieuczciwości, zabierając zwycięstwo „kandydatowi amerykańskiego narodu” i oddając je kandydatowi „wielkomiejskiej plutokracji”, naznaczonemu do rządzenia przez „system”.

Zwracam uwagę, że podobny mit wyniósł do władzy Jarosława Kaczyńskiego. Był to mit „zbrodni smoleńskiej”, w którym zbudowano wielką wizję konglomeratu „ruskich” i własnych „zdrajców”, którzy wspólnie zamordowali największego Prezydenta RP w dziejach, czyli Lecha Kaczyńskiego. Mit wyprodukowany przez środowiska kaczystowskie zawsze i konsekwentnie zwalczałem, ponieważ nie widzę w Jarosławie Kaczyńskim żadnej alternatywy dla rządzącej w Polsce oligarchii; sam mit uważam za kompletnie nonsensowany, a jego ostrze skierowane jest przeciwko Rosji, prowadząc nas ku konfrontacji z naszym sąsiadem, która jest nam kompletnie zbędna i w której nie mamy żadnych szans. Wreszcie, mit ten prowadzi Polskę ku poddaństwa Waszyngtonowi, Berlinowi i Brukseli, gdzie szukamy obrony i wsparcia przeciwko mitycznej figurze Putina-Antychrysta. Nie dość, że nonsens, to w dodatku kompletnie szkodliwy politycznie. Mit trumpizmu skierowany jest tylko i wyłącznie przeciwko amerykańskiej kosmopolityczno-liberalnej elicie władzy i nie prowadzi do niebezpiecznej dla państwa polityki konfrontacji w stosunkach międzynarodowych. Jest to całkowicie zdrowy mit powrotu Ameryki do jej własnych korzeni, do tradycji farmerów, kalwińskiej religijności, pochwały tradycji, a przeciwko megalopolis, czyli przeciwko wielkim miastom, które stały się autentyczną Sodomą i Gomorą świata demoliberalnego.


Donald Trump ma szansę stworzenia ruchu trumpistycznego także dlatego, że posiada znaczące środki finansowe. Jeśli wiąże swoją przyszłość z życiem publicznym, winien dziś sprzedać część aktywów i zainwestować je w budowę sieci mediów społecznościowych niezależnej od lewicowo-anonimowych cenzorów z FB i Twittera. Może wybudować albo własne media społecznościowe, albo kupić i zainwestować w projekty już istniejące, ale o niewielkiej społecznej rozpoznawalności. Zresztą korzyść z takiej inwestycji odnieśliby nie tylko Amerykanie-trumpiści, ale cały świat, cała prawicowa opinia publiczna, która wyzwoliłaby się z tyranii anonimowych administratorów Marka Zuckerberga, która zaczyna dotykać już dosłownie wszystkich. Czyż nie jest paradoksem dziejów, że Trump założył najpierw konto na Parlerze, a gdy ten serwis został zdruzgotany przez quasi-monopolistów prywatnych, to zaczął nawoływać swoich zwolenników, aby zakładali sobie konta na Telegramie, który jest własnością… rosyjską? Świat demoliberalny zwariował do tego stopnia i sam na siebie zakłada kajdany zamordyzmu tak, że wolni ludzie uciekać muszą na rosyjskie media społecznościowe, traktując je jako ostatnie ostoje wolności!

Donald Trump musiałby też podjąć decyzję czy chce działać nadal w ramach Republikanów czy też spróbować wywrócić amerykańską scenę polityczną i założyć trzecią siłę.


Prof. Adam Wielomski

konserwatyzm .pl


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy