polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poderwało myśliwce i ogłosiło stan najwyższej gotowości w związku ze wzmożoną aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej przy wschodniej granicy. * * * AUSTRALIA: Władze Australii nałożyły nowe sankcje na Iran i wysłały oddziały SAS w region Bliskiego Wschodu, choć rząd Albanese wyklucza bezpośredni udział w działaniach zbrojnych. Konflikt ten budzi obawy o turystykę – eksperci ostrzegają, że zagrożonych może być nawet milion podróży do Australii. Tymczasem rząd zapowiedział, że nie podniesie cen leków w kraju mimo wprowadzenia przez USA 100% cła na farmaceutyki importowane do Stanów Zjednoczonych. * * * SWIAT:Trump ogłosił, że USA odnoszą „wielkie sukcesy”, a główne cele wojny są „prawie osiągnięte”. Stwierdził, że irańska marynarka i siły powietrzne są w rozsypce, a przywódcy kraju zostali wyeliminowani. Zapowiedział, że jeśli nie dojdzie do porozumienia, w ciągu najbliższych 2–3 tygodni USA uderzą „niezwykle mocno”, niszcząc m.in. infrastrukturę energetyczną i nuklearną. Padło sformułowanie o „cofnięciu Iranu do epoki kamienia łupanego”. Odniósł się do zablokowanej cieśniny Ormuz, sugerując sojusznikom, by sami zadbali o swoje bezpieczeństwo energetyczne lub kupowali ropę od Stanów Zjednoczonych.
POLONIA INFO:

wtorek, 10 grudnia 2019

"Murzyńskość" polskiej polityki zagranicznej

Określanie polskiej polityki zagranicznej jako „murzyńskiej” niemal na stałe weszło do naszego języka. Można oburzać się na Radosława Sikorskiego, że w tak dosłowny i rasistowski sposób zrecenzował działania naszej (a przy okazji – o czym się zapomina – swojej) dyplomacji, ale nawet jego krytycy przyznają mu… rację. Tak, polska polityka zagraniczna nie jest samodzielna, a korzeni tego faktu należy szukać w wielu aspektach.
 
O sile danego kraju na arenie międzynarodowej świadczy wiele elementów. To tak jak z rozwojem gospodarczym – nie zależy od jednej kwestii (np. opodatkowania bogatych, jak marzą lewicowi intelektualiści). Na potrzeby tego tekstu przeanalizujemy część z nich.


Historia
 
W dyskusjach w social mediach dot. polityki historycznej można często spotkać się z opiniami, że analizowanie przeszłości nie ma sensu. „Zajmijmy się przyszłością!” – dość bezmyślnie krzyczą owi krytycy. Bagatelizują to, że „przeszłość jest prologiem”, jak w swojej książce przypomina ekspert ds. geopolityki Jacek Bartosiak.
 
Polska od początku swojego istnienia miała pod górkę. Znalazła się bowiem pomiędzy żywiołem niemiecki (przyjmującym różne inkarnację: Cesarstwa Niemieckiego, Zakonu Krzyżackiego, potęgi Habsburgów, Prus czy wreszcie III Rzeszy)  i wschodniosłowiańskim (później rosyjskim). W pewnych momentach dodatkowe obciążenie stanowiła Szwecja czy Turcja. Stosunku z Czechami także nie zawsze układały się idealnie.
 
Jakimś jednak cudem Rzeczypospolita w XV i XVI w. stała się potęgą. Niewiele brakowało, że stalibyśmy się może i na długi okres krajem sięgającym od morza do morza (a konkretnie od Bałtyku po Morze Czarne). Jak do tego doszło? Otóż ówczesnym elitom udało się zbudować wielki blok polityczny, w ramach którego znalazła się Polska, Litwa i w pewnym sensie Ukraina. Trzeci rozbiór naszego kraju pod sam koniec XVIII w. na dobre łamie jednak kręgosłup polskiej dyplomacji. Po powrocie na mapę w 1918 r. nasz kraj nie był (i dotąd nie jest) w stanie być lokalną potęgą, która może ignorować fakt potęgi Niemiec czy Rosji.
 
Gospodarka, głupcze!
 
Do tego dochodzi jednak gospodarka. We wspomnianym XVI i XVII w. Rzeczypospolita Obojga Narodów była krajem bogatym. Wszystko dzięki systemu folwarków, ale też w wyniku kryzys w Europie Zachodniej. Inflacja doprowadziła do tymczasowego osłabienia tego regionu geopolitycznego. Polska jako „spichlerz Europy” tylko na tym skorzystała. Niestety unormowanie się sytuacji na Zachodzie negatywnie odbiło się na naszej ojczyźnie.
 
Wybiegając w przód, ciężko ignorować fakt, że nie skorzystaliśmy w pełni z dobrodziejstw rewolucji przemysłowej (tak jak nie korzystamy i dziś już z jej 4 odsłony). Za późno docierały do nas także nowinki rynku finansowego.
 
W konsekwencji dziś jesteśmy krajem, który nie może pochwalić się swoimi markami, bardziej montownią Europy, aniżeli centrum technologicznym, nawet mocno rozciągając to pojęcie.
 
Jaki to ma wpływ na politykę?
 
Jaki ma to jednak wpływ na działania dyplomacji? Otóż, by liczyć się na arenie międzynarodowej, należy mieć mocne plecy. Tymi zaś jest gospodarka. Dziś zaś jesteśmy zbyt uzależnienie od Niemiec, co widać po naszym PKB, by – mówiąc kolokwialnie – móc „podskoczyć” naszym zachodnim sąsiadom.
 
Jest i druga strona tej sytuacji. Jeśli Chinom udałoby się w pełni zrealizować wariant Nowego Jedwabnego Szlaku, który swój jeden z końców miałby w Polsce, mielibyśmy sporą szansę za dywersyfikowanie naszych światowych sojuszników. To tak jak w biznesie: łatwiej jest negocjować firmie, która opiera swoje działanie na paru filarach (odbiorcach), aniżeli takiej, która jest uzależniona od tylko jednego podmiotu.
 
Póki nasze elity polityczne w pełni nie zrozumieją powyższego mechanizmu, nie możemy liczyć na zmianę tej sytuacji.
 
Jacek Walewski
___________
Jacek Walewski - Publicysta oraz promotor walut cyfrowych i technologii blockchain.
W 2016 r. współorganizował pierwsze w Polsce (i w tej części Europy) konsultacje społeczne dot. kryptowalut w Sejmie. Od lipca 2017 r. pełni funkcję sekretarza w Polskim Stowarzyszeniu Bitcoin. Od 2018 r. redaktor serwisu Cyfrowa Ekonomia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy