polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Agencja Uzbrojenia i MESKO podpisały umowę ramową dotyczącą dostaw kilku tysięcy wyrzutni systemu Piorun dla Polski, Litwy, Łotwy i Norwegii. Wartość zamówienia ma sięgnąć 8 mld zł. Ponad 80 proc. uzbrojenia trafi do Wojska Polskiego, a polska część zakupów będzie finansowana z unijnego mechanizmu SAFE. * * * AUSTRALIA: Oficjalne dane potwierdziły, że dług publiczny Związku Australijskiego przekroczył historyczną barierę 1 biliona dolarów australijskich (AUD). Wywołało to ostrą krytykę opozycji wobec rządu Anthony'ego Albanese. * * * SWIAT: Władze Armenii wybierają Unię Europejską i odrzucają ścisłą współpracę z Federacją Rosyjską. Premier Armenii Nikol Paszynian zapowiedział, że Erywań w najbliższym czasie chce rozpocząć procedurę składania oficjalnego wniosku o członkostwo w Unii Europejskiej.
POLONIA INFO:

poniedziałek, 12 listopada 2018

Po Marszu: z przodu grzecznie, z tyłu niekoniecznie

Fot. Jeden, dwa marsze... Fot. Twitter (Christian Davis)
Marsz Niepodległości przeszedł ulicami Warszawy i niestety udało się przemycić na nim totalitarną symbolikę. Ogólnie obyło się bez spektakularnych incydentów, takich jak pamiętne spalenie budki przed Ambasadą Rosyjską w Warszawie.

Natomiast ten marsz z pewnością nie zostanie odebrany na świecie jako radosny pochód rodzin, którzy pragną zamanifestować swoją miłość do ojczyzny. Nagłówki światowych tytułów są bezlitosne: najczęściej używanym w anglojęzycznych mediach słowem jest słowo „fascists".


Ale władza żyje chyba w innym świecie. Dopóki na czele pochodu pozostawał Andrzej Duda, Mateusz Morawiecki i inni politycy PiS, było spokojnie, choć „ogon" rekordowo licznego pochodu (250 tysięcy osób!) zdecydowanie różnił się od jego początku.

Z przodu było mniej więcej tak:
Natomiast z tyłu… coś w ten deseń:
 Do spalenia flagi Unii Europejskiej doszło już na błoniach Stadionu Narodowego, kiedy politycy partii rządzącej już zdążyli się z imprezy ewakuować (nastąpiło to około godziny 17.00 — nie zostali na swoim marszu szczególnie długo). Natomiast wcześniej przez dwie godziny uparcie ignorowali to, co działo się za ich plecami: a działo się naprawdę sporo. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiweicz-Waltz otwierała szeroko oczy ze zdumienia: „Rozumieliśmy, że jest jeden marsz. Nagle widać 'dwa marsze'? Czy ktoś nad tym w ogóle panuje? Formalnie mamy do czynienia z jednym marszem. Rządowo-prezydenckim. Z takimi symbolami" — napisała na Twitterze, odnosząc się do falang na opaskach patriotycznej młodzieży, a także krzyży celtyckich, które z dumą nieśli goście z południa: nacjonaliści z włoskiej organizacji Forza Nuova. Od rac nie dało się oddychać nawet w metrze.

Z pewnością uzasadniona jest ulga, że nikt nie zginął ani nie został ciężko pobity, jednak kiedy patrzy się na wiadomości w BBC, „Guardianie" i NYT, owa radość zdaje się pochopna. Na całym świecie różne kraje — Japonia, Izrael, Egipt, Szwecja, USA — zdobyły się na sympatyczną, fajną inicjatywę dla Polski: wykonały gesty (neony przedstawiające naszą flagę, czy odtworzenie hymnu) solidarności z naszą ojczyzną. Tymczasem w centrum naszego kraju ulicami stolicy przechodziły tumy epatujące hasłami „śmierć wrogom ojczyzny", „raz sierpem raz młotem czerwoną hołotę" i „biała rasa".
Na pocieszenie dodać można jednak, że o ile w Warszawie na zakończenie imprezy Robert Winnicki przemawiał do swoich „owieczek" wyłącznie o tym, że są „potomkami wojów Chrobrego, potomkami rycerzy Jagiełły, a także potomkami husarzy Sobieskiego", to już we Wrocławiu Jacek Międlar oficjalnie wzywał prezydenta Dutkiewicza do „zdjęcia jarmułki".

Frekwencja była rzeczywiście rekordowa. We wspólnym Biało-Czerwonym warszawskim marszu przeszło 250 tysięcy ludzi. Przedstawicieli opozycji praktycznie nie było. Internauci śmieją się zaś, że „elita poszła przodem, a nie z narodem". Jak ułożą się teraz stosunki pomiędzy rządzącymi a narodowcami, trudno powiedzieć. Grunt, że udało się ten dzień jakoś wspólnie „przeżyć" — bardziej z duszą na ramieniu niż z radością.
 
Tomasz Dudek
* * *
Warszawska artystka Ada Zielińska umieściła na Facebooku zdjęcie, które być może przejdzie do historii.  (pic. Ada Zielinska/Facebook)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy