polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: W Warszawie odbyła się w niedzielę wielka demonstracja, na którą złożyły się dwa idące blisko obok siebie marsze. Na czele Biało-Czerwonego Marszu szli przedstawiciele władz państwowych, m.in. prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki przedstawiciele PiS i kluby „Gazety Polskiej”. Drugi marsz - Marsz Niepodleglosci organizowany przez środowiska narodowe ruszyl ta sama trasą kilkanaście minut później z ronda Dmowskiego pod hasłem "Bóg, Honor, Ojczyzna". Służby bezpieczeństwa zidentyfikowały kilkaset osób, podejrzanych o wywołanie zamieszek podczas obchodów. * * * AUSTRALIA: Państwo Islamskie wzięło odpowiedzialność za atak nożownika w Melbourne. W wyniku napaści jedna osoba nie żyje, a dwie zostały ranne. Napastnik, postrzelony w klatkę piersiową, w stanie krytycznym trafił do szpitala, gdzie również zmarł. Policja poinformowała, że atak miał podłoże terrorystyczne, a napastnik, pochodzący z Somalii, był znany służbom antyterrorystycznym.* * * SWIAT: Prezydent Francji Emmanuel Macron i premier W. Brytanii Theresa May uczestniczyli w piątek w Thiepval w uroczystościach związanych ze stuleciem zakończenia pierwszej wojny światowej. Złożyli wieniec w miejscu pamięci o żołnierzach brytyjskich poległych w bitwie nad Sommą. Zakończona w listopadzie 1916 roku bitwa, kosztowała życie ponad 400 tys. Brytyjczyków, 200 tys. Francuzów i ponad 400 tys. Niemców.
EVENTS INFO: Teatr Fantazja: The Trial of Dali - Playhouse, Kensington (Sydney), 23.11, godz. 19:30

niedziela, 19 listopada 2017

Wielokulturowa Australia mówi NIE homomałżeństwom

Graf. BumerangMedia (Collage - wikimedia commons)
Mniej niż połowa uprawnionych do głosowania (7 817 247 na 16 006 180 uprawnionych) poparła  w  rządowej  ankiecie  przeprowadzonej  za pośrednictwem poczty możliwość  legalizacji  tzw. małżeństw  jednopłciowych – wynika z opublikowanego w środę w internecie komunikatu  Australijskiego Biura Statystycznego.  Na  16 mln uprawnionych  12 727 920 obywateli  Australii wzięło udział w badaniu.  Reszta zbojkotowała lub zignorowała postawione przez władze federalne pytanie.  Wielokulturowe społeczności  Australii zdecydowanie nie poparły  plebiscytowej   tezy.   

Na pytanie: Should the law be changed to allow same-sex couples to marry?  - z tych co wysłali formularz ankietowy (niecałe 80% uprawnionych) -  7,817,247 (61.6%)  odpowiedziało TAK   a 4,873,987 (38.4%) NIE. Nie wiadomo czy była powołana  niezależna  komisja sprawdzająca te liczby. Plebiscyt kosztował podatników  122 mln dolarów.

Jak wynika ze szczególowych rezultatow plebiscytu  zdecydowanie przeciwna  określaniu par homoseksualnych jako „małżeństwo” jest wielokulturowa Australia.  Mieszkańcy zachodnich dzielnic  metropolii sydnejskiej od  Hurstville, Bankstown, poprzez Liverpool ,  Parramattę po  Blacktown, gdzie najwięcej  osiedliło się emigrantów ostatnich kilkudziesięciu lat  ,  na pytanie  postawione w ankiecie  w dużej większości odpowiedziało  NIE.  W niektórych okręgach wyborczych negatywnych odpowiedzi było nawet 73%. Przeciwni rządowym propozycjom zmian są australijskie społeczności skupione wokół   Kościoła katolickiego oraz innych kościołów chrześcijańskich. Podobne stanowisko wyrażają muzułmanie. Zmiany definicji małżeństwa proponowane przez rząd obraźliwe są też dla społeczności  aborygeńskich.

Plebiscytowi, który ogłoszony został przez liberalno-narodowy rząd Malcolma Turnbulla pod koniec sierpnia towarzyszyła zmasowana akcja propagandowa wymierzona szczególnie w obrońców  małżeństwa .  Sama instytucja małżeństwa w Australii jest bardzo zdegenerowana. Postrzegana jest  jako właściwie zbędna formalność, którą można zerwać w każdej chwili.

Jak informuje „Daily Mail Australia” głównie chrześcijanie są teraz  szykanowani w Krainie Kangurów. Na murach chrześcijańskich kościołów pojawiły się napisy: „Ukrzyżować głosujących na NIE” , „Chrześcijanie to naziści” oraz rysunki zrównujące krzyż z nazistowską swastyką. Na jednym z kościołów w Melbourne napisano: „Głosujcie na TAK, porąbani dewoci!” We wrześniu kościołowi w Brisbane grożono podpaleniem, ponieważ na swoim billboardzie bronił małżeństwa jako związku między kobietą a mężczyzną.  Po ogłoszeniu wyników sondażu w sydnejskim  Newtown zdominowanym przez lobby gejowskie namalowano obraźliwy murar  przedstawiający obronców tradycyjnego malżeństwa -  kard. Georga Pella i b. premiera Australii Tony'ego Abbotta w  erotycznym  ujęciu.
W naszej redakcyjnej ankiecie  przeprowadzonej w okresie do 7 listopada, gdy trwał australijski plebiscyt pocztowy, na pytanie : Czy określenie „małżeństwo dwóch osób tej samej płci” jest logiczne?  - 83% naszych internetowych respondentów odpowiedziało NIE. Tę tendencję nie ulegania absurdom poprawności politycznej  potwierdza  też   polski  sondaż , który nie pozostawia wątpliwości co Polacy myślą o „małżeństwach jednopłciowych”. Z badania przeprowadzonego w kwietniu przez IPSOS wynika, że 86,5 proc. ankietowanych zgadza się, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny.


Niemniej terror poprawności politycznej w Australii zebrał swoje żniwo, a medialna nagonka osiągnęła swój cel. Natychmiast po ogłoszeniu w środę wyników sondy  Parlament Federalny w Canberze przystąpił  do procedury  legalizacji  związków  partnerskich jako  „małżeństw”.  Ostateczne decyzje parlamentarzystów  wg  premiera Turnbulla mają zapaść jeszcze przed Bożym Narodzeniem.  Zarówno premier Turnbull jak i lider opozycji Bill Shorten  nie widzą niczego złego w określeniu  „małżeństwem”  związków dwóch kobiet lub dwóch mężczyzn.
Związki partnerskie par jednopłciowych    już  uznawane przez australijskie prawo od 10 lat.  Skoro tak, to pytanie po co to wszystko?

Próbę odpowiedzi na to pytanie daje niezależny dziennikarz  poznański , analityk społecznych , politycznych i kulturowych  zmian w świecie – Łazarz Grajczyński
Cała ta impreza nie jest do końca konstytucyjna. Australijskie Marriage Act, przyjęte na podstawie uprawnień konstytucyjnych parlamentu, ustanawia monogamiczne małżeństwa obu płci jako obowiązujące w całej Wspólnocie. Wprawdzie można je zmienić, dodatkowo są także inne przepisy australijskiego prawa, traktujące czasami związki jednopłciowe jak paramałżeństwa (np. Family Act). Nie zmienia to faktu, że Australijczycy wypowiadają się na rzecz czegoś, czego ich prawo nie przewiduje.
Tutaj pojawia się jednak kolejny problem: skoro Family Act już od lat 70. rozpoznaje prawa par jednopłciowych i ich rodzin, a dodatkowo mogą oni rejestrować od dekady swoje związki, to po co cała ta obecna debata? Po co małżeństwa jednopłciowe w ogóle? I tutaj strona liberalna podaje masę argumentów - inkluzywność, tolerancja, demokracja, równość. Problem w tym, że są one kompletnie bez sensu. Nie odpowiadają na zasadnicze pytanie: po co? Aby na nie odpowiedzieć, trzeba wcześniej właściwie opisać to, co się wyprawia. Po zmianie prawa pary jednopłciowe uzyskają prawny i społeczny status małżeństwa - do teraz są one związkami rejestrowanymi. Aby ten status uzyskać, trzeba jednak wcześniej znieść zasadę fundującą małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny.
Debata nie dotyczy więc wcale homoseksualistów (są oni niejako pretekstem), tylko małżeństwa jako instytucji społecznej. Jak ma ono wyglądać i funkcjonować? na jakich zasadach? I czy ma pozostawać "niezmienne" jako instytucja fundamentalna, czy może być przekształcane zależnie od społecznych trendów? Odpowiedź na to pytanie nie jest też ściśle powiązana z kwestią akceptacji dla homoseksualizmu i par homoseksualnych. Ci, którzy je akceptują, nie potrzebują przecież nazywania ich małżeństwem, a ci którzy rozpoznają małżeństwo jako relacje mężczyzny i kobiety i tak nie będą pozytywnie odnosić się jednopłciowej wersji.

Wciąż - czy się tego chce, czy nie - małżeństwa jednopłciowe będą tymi nieoczywistymi, potrzebującymi  do istnienia ideologicznych uzasadnień. Co innego funkcjonować prawnie tak, jakby było się małżeństwem, a co innego nim być. Zob. cały artykuł:  Radio Poznań)
kb/BumerangMedia/Pudelek/RadioPoznan/SBS/news.com.au/xportal.pl

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Promocja

Promocja

Promocja