polish internet magazine in australia

Reklama

Sponsors

NEWS: POLSKA: Trwa ogólnopolski strajk nauczycieli. Szef Związku Nauczycieli Polskich, Sławomir Broniarz poinformował, że w proteście na 20 403 placówki w Polsce uczestniczy 15 tys. 179 szkół. Stanowi to 74,29 proc. ze wszystkich. To największy strajk od 1993 roku. Nauczyciele domagają się podwyżek plac. Negocjacje z rzadem nie przyniosły pozytywnego rezultatu. * * * AUSTRALIA: Założyciel portalu WikiLeaks Julian Assange, aresztowany w Londynie, nie otrzyma szczególnego wsparcia od swojej ojczystej Australii – poinformował premier Scott Morrison. Assange’owi pomoże konsulat, ale na takich samych zasadach jak każdemu innemu Australijczykowi w podobnej sytuacji. Nie będzie traktowany wyjątkowo – dodał Morrison. * * * SWIAT: Już do ok. 207 zabitych wzrósł bilans ofiar śmiertelnych w serii eksplozji, do których doszło w Niedzielę Wielkanocną w kościołach i luksusowych hotelach na Sri Lance; wśród zabitych jest 35 cudzoziemców - podaje agencja AFP.
EVENTS INFO: Ewa Blaszczyk w Australii - Polskie Sanktuarium Maryjne w Essendon (Vic.), 27.04, godz. 14:00; Dom Polski "Syrena" w Rowville (Vic.), 28.04, godz. 17:00; Klub Polski w Bankstown (NSW), 4.05, godz. 18:00, 5.05, godz. 15:00

piątek, 22 maja 2015

Wybory prezydenckie: ZMIANA, czy WYMIANA?

Fot.Revolver/Wikimedia
Niestety nie ma na kogo głosować w drugiej turze wyborów prezydenckich. Istniejący wybór to wynik psucia państwa przez ostatnie 10 lat przez Prawo i Sprawiedliwość oraz Platformę Obywatelską. Dlatego chciałoby się nie iść na tą drugą turę, bo to wielka strata czasu i zero przyjemności intelektualnej lub osobistej, nie mówiąc już o spełnieniu obowiązku.

Wiele osób pójdzie do głosowania nie za kimś, tylko przeciwko jednemu z tych kandydatów. Jest to jakaś motywacja, w wielu przypadkach motywacja negatywna jest silniejsza od pozytywnej i głosowanie przeciwko komuś, może być niesłychanie popularne. Wręcz nawet motywacja negatywna może przeważyć i być głównym czynnikiem zachęcającym do głosowania – taka ludzka natura, nie da się jej przekłamać.

Czy opcja nie pójścia na głosowanie jest zatem opcją nie głosowania na obu kandydatów, w znaczeniu neutralnym, czy też jednak powoduje, że preferencje w rozumieniu rachunku wielkich liczb mogą się przesunąć, na tego kandydata, który ma preferencje ogólną z tendencją pozytywną? Niestety nie ma tak, że nie pójście na wybory nie ma skutków. Proszę sobie wyobrazić, że nikt nie pójdzie na wybory, tylko sami kandydaci. Co wówczas? Jeżeli znajdzie się chociaż jedna osoba, która jednak zagłosuje – ten głos przeważy. Dokładnie tak samo jest z głosami głosujących, jeżeli ktoś nie głosuje. Im bardziej zmniejsza się baza głosujących, tym bardziej cenne są oddane głosy. Dlatego szczególnie ważny jest żelazny elektorat, który zawsze głosuje pozytywnie. W przypadku spadku frekwencji – przeważa preferencja dla tego kandydata, który ma bardziej zdyscyplinowany elektorat.
 
Dlatego nie idąc na głosowanie – automatycznie udziela się preferencji, poprzez zmniejszenie bazy wyborczej dla kandydata, na którego jest tendencja do oddania większej liczby głosów. Obecnie sądząc po ujawnionych preferencjach wyborców, tym kandydatem na rzecz którego byłaby tendencja skumulowania głosów jest pan Andrzej Duda – prowadzi w sondażach. Czyli, jeżeli nie pójdziemy na głosowanie to znaczy, że przyczyniamy się biernie do wzmocnienia preferencji wyborczych dla pana Dudy.
 
Dlatego nie można się oszukiwać i trzeba na wybory iść, jednak zaraz ktoś może odpowiedzieć, że odda głos nieważny. Nie zmienia to jednak faktu zmniejszenia bazy wyborczej. Oddanie nieważnego głosu jest równoznaczne z nieoddaniem głosu w ogóle, dlatego ponieważ ten głos nie wlicza się w ogóle do sumy wielkich liczb.
 
Trzeba, więc iść na wybory i trzeba się zderzyć we własnym sumieniu (czy jak to nazywają ateiści), z naszą smutną rzeczywistością. To dzieje się tu i teraz, w tej chwili – będziemy decydować, czy popieramy wizję prezydentury jednego czy drugiego pana, przy czym warto mieć na uwadze to, kto za nimi stoi.
 
W przypadku pana Komorowskiego wydaje się, że już gorzej być nie może, a przynajmniej nie powinno. Co więcej – teoretycznie należy się spodziewać, że pan prezydent zachowa nieco tej dynamiki, jakiej nabrał w ostatnich dniach. Na pewno będzie jednym z rozdających karty w swoim obozie politycznym, w tym znaczeniu, że wygrana spowoduje silne wzmocnienie obozu prezydenckiego.
 
W przypadku pana Dudy – istnieje tutaj poważne ryzyko, że jego zaplecze polityczne zostanie zdominowane przez ludzi o marnej reputacji (w sensie politycznym). Innego ryzyka nie ma, bo to doskonały kandydat i wspaniały człowiek, tylko szkoda, że z Prawa i Sprawiedliwości, poza tym bez wad.
 
Jak dotychczas pan Komorowski przeszedł pewną przemianę, a pan Duda i jego środowisko nie byli w stanie przedstawić wiarygodnej obietnicy w kontekście oderwania się pana Dudy od jego politycznego otoczenia, nie ma bowiem innej możliwości na dokonanie zmiany. Czymże, bowiem byłaby zmiana, w wyniku, której rządziliby nami ludzie, którzy już rządzili? Nie ma przy tym znaczenia czy z PiS, czy z PO! Jeżeli jest się retorem zmiany, to powinno się tą zmianę gwarantować. Nie ma mowy o zmianie na to, co było! To, nie będzie, bowiem żadna ZMIANA, tylko WYMIANA.
 
Co zatem zrobić, to rzeczywiście trudny wybór. Jedno już wiemy – trzeba iść na wybory i trzeba oddać głos ważny, wiążący a potem wziąć za niego odpowiedzialność.
 
 Powodzenia.
 
Krakauer
 
  * * *
Zobacz  ostatnie godziny kampani wyborczej (jutro cisza wyborcza):
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Promocja

Promocja

Promocja