polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Prezydent Karol Nawrocki podpisał rządową ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych jednocześnie kierując ją w trybie następczym do Trybunału Konstytucyjnego ze względu na wątpliwości prawne. W specjalnym orędziu prezydent wezwał premiera Donalda Tuska i koalicję rządzącą do natychmiastowego obniżenia cen paliw do poziomu 5,19 zł za litr, powołując się na obietnice składane w kampanii wyborczej.. * * * AUSTRALIA: Mieszkańcy stanu NSW zmagają się z masowym nalotem milionów ciem Bogong. Owady wciskają się w każdą szczelinę w domach i na przedmieściach, pozostając tam znacznie dłużej niż podczas typowych migracji w poprzednich latach. * * * SWIAT: We Francji trwają masowe protesty i brutalne zamieszki z udziałem licealistów oraz studentów. Według oficjalnych szacunków na ulice wyszło około 250 tysięcy osób (organizatorzy mówią o dwukrotnie wyższej liczbie), a skala zatrzymań i starć z policją jest określana jako największa we Francji od czasów II wojny światowej.Od początku protestów zatrzymano ponad 5–6 tysięcy osób (w większości nieletnich). Rannych zostało ponad 700 policjantów oraz kilkuset uczniów. Protestujący krytykują ograniczanie wydatków na edukację przy jednoczesnym zwiększaniu nakładów na zbrojenia.
POLONIA INFO: Polski Teatr Stary: Lekkomyślna siostra - 10.10, godz. 17:00; 11.10, godz 15:00 - THE PARKS THEATRE 46 Cowan St, Angle Park

piątek, 26 grudnia 2014

Polskie i australijskie wigilie Agnieszki Perepeczko

Agnieszka Perepeczko na Polish Christmas
w Sydney (2010). Fot. K.Bajkowski
Polacy w Melbourne czy Sydney, których znam podchodzą do świąt bardzo tradycyjnie. Może właśnie dlatego, że to specyficzny czas w roku i daleko od domu? Może wigilijne menu różni się od naszego, tradycyjnego, które pamiętamy z domu, ale nastrój jest zawsze tak samo uroczysty. Niestety, karp w Australii nie nadaje się do jedzenia, więc wszyscy szukamy jego zamienników. A wybór jest przeogromny.

Poza tym, owoce morza są bardzo częstym elementem wigilijnej kolacji, a i w Polsce także znajdują coraz więcej zwolenników. Zatem tutaj, obok uszek, barszczu czy zupy grzybowej pojawia się albo cały łosoś, albo krewetki, homary, kraby, ośmiornice. Moje wigilie zawsze były i są różne. Odkąd pamiętam. Pamiętam kolacje wigilijne w naszym domu rodzinnym z pierwszą gwiazdką. Ja w jakimś szale, biegająca od okna do okna, szkająca tej gwiazdki.


Pamiętam ojca, który "torturował" nas, bo potrafił bardzo długo jeść karpia, a my czekalimy aż skończy, bo przecież tam pod choinką była już góra prezentów. To są obrazki, które ciągle mam w pamięci i z lubością je wspominam. Inne były też wigilie małżeńskie, kiedy Marek notorycznie się spóźniał, bo akurat musiał w tym czasie wspierać duchowo jakiegoś kolegę. Pamiętam też wigilię we dwoje, kiedy zabrakło już naszych rodziców. Było skromniej, ale też zawsze wzniośle i uroczyście. Nie mogło się obejść bez zupy grzybowej i łazanek z prawdziwkami, które Marek uwielbiał. Zupełnie inaczej wyglądały moje wigilie australijskie. Pierwsza, w 1981 roku była fatalna. Byłam załamana. Byłam tylko ja z bratem, a cała rodzina została w Polsce. Próbowałam zachować tradycję, w ogóle mi to nie wychodziło. Poza tym, był upał i tego naszego, specyficznego nastroju nie dało się wykreować. Z czasem polubiłam to, że jest inna choinka, że kolację wigilijną jemy na werandzie, w cieple zachodzącego słońca, że na stole pojawiają się zupełnie inne pyszności. Co roku może być inna ryba, ale jest też barszcz na domowym zakwasie, kompot z suszu, są śledzie, jest makowiec. Co prawda kupny, ale z polskiego sklepu więc wymagania podniebienia spełnia. Także, staram się jak tylko mogę, żeby wigilia była jak najbardziej tradycyjna, żeby łączyła elementy czegoś nowego, tutejszego, ale żeby też panował ten sam nastrój co w domu.
 
Agnieszka Perepeczko
Palarity International

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy