polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Liderzy Zjednoczonej Prawicy wystąpią dziś o godz. 12:00 ze wspólnym oświadczeniem, poinformowała rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości Anita Czerwińska. Wczoraj w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie odbyło się spotkanie premiera Mateusza Morawieckiego, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Politycy dyskutowali na temat przyszłości koalicji Zjednoczonej Prawicy. * * * AUSTRALIA: Australijscy naukowcy ostrzegają, że „cicha fala” chorób neurologicznych może ogarnąć Australię w nadchodzących latach, ponieważ uszkodzenie mózgu spowodowane przez koronawirusa może prowadzić do innych chorób. Nowe badania dotyczące długoterminowych skutków COVID-19 opublikowane w środę wykazały, że osoby, które przeżyły, mogą mieć zwiększone ryzyko zachorowania na chorobę Parkinsona.* * * SWIAT: Na odbywającym się w Londynie procesie o ekstradycję australijskiego dziennikarza i wydawcy Juliana Assange’a, ściganego przez Stany Zjednoczone za ujawnienie zbrodni armii amerykańskiej w okupowanych krajach – Afganistanie i Iraku, sędzia nie zgodziła się, by rozprawy mogli oglądać deputowani europejscy, czy organizacje dziennikarskie i ochrony praw człowieka.Do rządu w Londynie dotarł list otwarty byłych i obecnych szefów państw, premierów, ministrów, parlamentarzystów i innych polityków z całego świata domagających się zakończenia procedury ekstradycyjnej i natychmiastowego uwolnienia Assange’a.
CORONAVIRUS INFO: W Wiktorii premier Dan Andrews ogłosił 2 sierpnia stan katastrofy. W Melbourne wprowadzono godzinę policyjną od 20:00 do 5:00. * * * Wladze Queensland zamknęly granice od soboty 8 sierpnia dla mieszkańcow NSW i ACT. Wczesniej granica zostala już zamknięta dla podróżnych z Wiktorii. * * * Aktualne zgony (ilość/% śmiertelności): Swiat: 988000/4%, USA: 207000/5%, Brazylia: 139000/4%, Niemcy: 9500/4%, Francja: 31000/25%, Wlochy: 35500/14%, Rosja: 20000/2%, Polska: 2400/5%, Australia: 850/3%

wtorek, 18 marca 2014

Krymska lekcja

Maciej Wiśniowski relacjonuje z Krymu
Zakończyło się referendum na Krymie. 95 proc. głosujących opowiedziało się za przyłączeniem Krymu do Rosji.

Czy jestem zdziwiony? Ani trochę. Wróciłem z Symferopola dokładnie tydzień temu i wiem jaka była atmosfera na ulicach i jakie były oczekiwania większości mieszkańców półwyspu. Pewnie, nie robiłem reprezentatywnej sondy ulicznej ale niewielu spotkałem takich, którzy deklarowali, że nie będą brali udziału w referendum. Znakomita większość chciała połączenia z Rosją. Warto sobie uświadomić dlaczego.

* * *
Z ostatniej chwili: Krym będzie domem dla wszystkich mieszkających tam narodów, ale nigdy nie będzie banderowski - oznajmił prezydent Rosji Władimir Putin we wtorkowym nadzwyczajnym orędziu na Kremlu w związku z wnioskami Krymu i Sewastopola o przyjęcie do Federacji Rosyjskiej.  Natychmiast po wygłoszeniu przez Putina przemówienia odbyła się ceremonia podpisania międzypaństwowego układu w sprawie włączenia Krymu do składu Federacji Rosyjskiej. Po 60 latach odkąd Krym został przyłączony do Ukraińskiej SRR przez Chruszczowa, a po rozpadzie ZSRR pozostał nadal w granicach Ukrainy pólwysep ten wraca ponownie do Rosji.
Zob: Całe orędzie Putina z polskim tłumaczeniem.

* * *
Po pierwsze Ukraina przez lata swojej niepodległości nie zrobiła prawie nic, by jej obywatelom żyło się lepiej. Dotyczyło to również Krymu. Dość powiedzieć, że do dzisiaj Ukraina nie osiągnęła poziomu dochodów z czasów, kiedy była republiką Związku Radzieckiego. Do tego trzeba dodać niesłychaną korupcję, dotykającą zwykłych ludzi na każdym kroku i niesłychaną arogancję władz każdego szczebla. Ludzie mieli dość. Samemu Krymowi na dodatek powoli i bez konsultacji z półwyspem Kijów odbierał nawet pozory samodzielności i doprowadził do tego, że słowo „autonomia” brzmiało jak ponury żart.

Jak mówił jeden z deputowanych krymskiego parlamentu, na każdą instytucję krymskiej, rzekomo autonomicznej w ramach państwa ukraińskiego administracji, przypadały jedna lub dwie centralne instytucje ukraińskie, które kontrolowały i praktycznie kierowały decyzjami krymskiego samorządu. Rząd na Ukrainie spodziewał się, że mieszkańcy półwyspu tego nie zauważą?

Poza tym obywatele Krymu mieli prawo do obaw. Choćby z powodu projektu ustawy o językach mniejszości narodowych, praktycznie skierowanej przeciwko ludności rosyjskojęzycznej. W polskich mediach nie ma śladu cytatów z dyskusji nad tym projektem w ukraińskim parlamencie, a szkoda. Argumenty, które podczas niej padały były oparte na nienawiści i jawnej rusofobii. To miało prawo przerazić ludzi.

I jeszcze jedno. Polskie media wyśmiewają obawy mniejszości rosyjskiej przed nacjonalistami ukraińskimi. Przekonują, że to „rosyjska propaganda”. Ale to nie propaganda. Na Kreszczatyku i Majdanie, dziś już w miarę spokojnych wciąż stoją namioty z flagami nacjonalistów, plakatami i symboliką UPA. To nie margines. To potencjalna siła. A w rządzie co najmniej trzech odpowiedzialnych urzędników związanych jest z partią Swoboda, której korzenie tkwią w skrajnym nacjonalizmie.

Nie ma co się bać?

Rosjanie na Krymie mają prawo cieszyć się z wyników referendum. Ale warto pamiętać, że ci, którzy głosowali przeciw lub bojkotowali referendum też mieli do tego prawo. O wartości referendum będą świadczyć zachowania mieszkańców i władz Krymu wobec tej mniejszości, która przegrała głosowanie. Najlepszym sposobem na udowodnienie, że się mylili jest stworzenie im takich warunków do życia i wygłaszania swoich poglądów, jakich nie mieli w ostatnich latach.

Irytujący jest festiwal hipokryzji, jaki rozpętał się w znakomitej większości polskich mediów w związku z krymskim referendum. Z jednej strony dziennikarze podkreślają, że referendum było jakoby bojkotowane przez Tatarów, a z drugiej dziwią się wysokiej frekwencji i wygranej. A czego się spodziewali, skoro Rosjan jest zdecydowana większość? Z jednej strony sugerują, że jest mało wiarygodne, a z drugiej narzekają na brak międzynarodowych obserwatorów, którzy nie chcieli przyjechać na referendum. Bo to, że są międzynarodowi obserwatorzy zaproszeni przez Rosję, to dla naszych dziennikarzy się nie liczy.

Równie denerwująca jest pewna jednostronność intelektualnego dyskursu wokół referendum i sytuacji na Krymie i w Ukrainie. W Polsce króluje wojenna retoryka, zresztą zupełnie bez pokrycia i diagnozy ekspertów, których znajomość realiów jest bliska zeru. Ci nieliczni, którzy próbują oceniać sytuację biorąc również pod uwagę prawo Rosji do obrony własnych interesów są w najlepszym wypadku zakrzykiwani albo nazywani rosyjskimi agentami.

Nikt nie rozumie, że obiektywne spojrzenie to spojrzenie z wielu stron.

Tego w Polsce brakuje.
 
Maciej Wiśniowski
Krym - Warszawa
Głos Rosji






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Promocja

Promocja

Promocja