polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Pochód Marszu Równości, który odbył się wczoraj w Lublinie, przeszedł przez centrum miasta otoczony kordonem policji. Przed policjantami szli przeciwnicy marszu, którzy usiłowali blokować pochód. W stronę uczestników parady poleciały m.in. kamienie i petardy. Policja użyła gazu oraz armatki wodnej. W Marszu Równości udział brało ok 1,5 tys. osób. Jego uczestnicy skandowali: "Lublin miastem akceptacji!", "Lublin wolny od faszystów!". * * * AUSTRALIA: Szef rządu Scott Morrison zasugerował, że nowi migranci powinni trafiać do mniejszych stanów, takich jak np. Tasmania. Morrison otrzymał list od lidera opozycji, Willego Shortena, który wzywa go do zawarcia ponadpartyjnego porozumienia w celu uporania się z problemami rosnącej populacji Australii. W sierpniu sięgnęła ona 25 mln, o 33 lata szybciej, niż zakładano. * * * SWIAT: Ulicami stolicy Ukrainy, Kijowa, przeszedł w niedzielę doroczny marsz neobanderowców wychwalających chwały Ukraińską Powstańczą Armię (UPA). Według mediów w marszu uczestniczyło ok. 10 tys. osób. Zorganizowała go nacjonalistyczna partia Swoboda.
EVENTS INFO: Wystawa "KORZENIE" - Victorian Artists Society Art Gallery, 20.10, godz. 19:00 * * * Otwarcie wystawy pt. „Time For Heroes” - Parlament House, Perth, 9.11, godz. 11:00

niedziela, 21 stycznia 2018

Prof. Wielomski: Istota sporu PiS z PO

Fot. Facebook GMF
Kto jest strategicznym sojusznikiem Polski? Przez 25 ostatnich lat na pytanie te odpowiadano, że takim strategicznym sojusznikiem polityczno-militarnym w skali światowej są USA, a polityczno-ekonomicznym na kontynencie europejskim RFN.
 
Doktryna powyższa oparta była na przekonaniu o konieczności i możliwości utrzymywania ścisłego sojuszu z Waszyngtonem i Berlinem równocześnie. Milcząco zakładano, że obydwa ośrodki mają w polityce światowej wspólne cele, a więc realizacja obydwu wektorów równocześnie nigdy nie wywoła wewnętrznego spięcia. Uważano, że Niemcy w Europie robią to, czego oczekują od nich Amerykanie. Przez wiele lat w polityce światowej Waszyngton i Berlin ściśle ze sobą współpracowały i gdyby Hillary Clinton wygrała wybory prezydenckie (2016), to zapewne układ ten istniałby nadal. Jednakże wraz z nadejściem rządów Donalda Trumpa sojusz Waszyngton-Berlin przeżywa głęboki kryzys z racji sprzecznych interesów ekonomicznych (szczególnie chodzi o eksport niemieckich samochodów do USA), które aż do tej pory strona amerykańska minimalizowała z powodu olbrzymich korzyści politycznych związanych ze wzajemną współpracą. Niedawne odrzucenie przez Trumpa traktatu o wolnym handlu światowym (TPP w 2017 r.)  i obostrzenia celne przeciwko Meksykowi, gdzie niemieckie firmy produkują samochody, oznaczają nadwyrężenie lub nawet zerwanie tego sojuszu, z powodu amerykańskiego nacjonalizmu gospodarczego („America First!”).

Odzwierciedleniem tego pęknięcia w geopolityce światowej jest polityczne pęknięcie w Polsce.
Stoję na stanowisku, że nie sposób zrozumieć naszych sporów politycznych bez kontekstu światowego. Wraz z konfliktem niemiecko-amerykańskim załamała się, licząca już ponad 25 lat, doktryna całego obozu solidarnościowego, że receptą na bezpieczeństwo i dobrobyt Polski w XXI wieku jest zasada podwójnej wasalizacji:
1/ wobec Berlina – w zakresie ekonomicznym jako takim (wykupienie przez niemiecki kapitał większości wartościowych zakładów i przekształcenie naszej gospodarki w podwykonawcę dla gospodarki niemieckiej) oraz politycznym w sprawach wewnątrz europejskich;
2/ wobec Waszyngtonu – we wszystkich kwestiach natury militarnej, a także w tych kwestiach politycznych, które mają charakter globalny (np. amerykańskie interwencje militarne w Iraku, a priori popierane przez kolejne polskie rządy).
 
Wraz z nadejściem Donalda Trumpa trudno być Polsce równocześnie w niemieckiej Mitteleuropie i w amerykańskim Trójmorzu, gdyż są to 2 projekty konkurencyjne i wzajemnie znoszące się. Punktem spornym Berlina i Waszyngtonu jest panowanie nad Europą wschodnią i Bałkanami. Spór Waszyngtonu z Berlinem wiąże się z problemem kto będzie beneficjentem amerykańskiego sukcesu w Zimnej Wojnie? Co oczywiste, Stany Zjednoczone chcą konsumować owoce swojego zwycięstwa, podczas gdy Niemcy próbują podporządkować sobie ziemie pomiędzy Odrą a Morzem Czarnym, aby uczynić z nich wielką przestrzeń stanowiącą zaplecze dla dynamicznego rozwoju własnej gospodarki.
Skutkiem opisanego powyżej tąpnięcia w stosunkach międzynarodowych było radykalne rozszpaltowanie polskiej sceny politycznej. Oto na wcześniejsze podziały personalne i grupowe w obozie post-solidarnościowym, związane ze sprzecznymi interesami poszczególnych polityków i popierających ich działaczy partyjnych w dążeniu do podziału stanowisk i dostępnych zasobów, nałożyły się odmienne spojrzenia na sprawy międzynarodowe. Różne polskie ośrodki polityczne w sposób odmienny widziały możliwości zapewnienia bezpieczeństwa Polski, poprzez wasalizację w stosunku do odmiennych partnerów zagranicznych:
 
1/ Prawo i Sprawiedliwość. To partia silnie uwikłana w tradycję romantyczną, insurekcyjną i piłsudczykowską, głosząca, że największe zagrożenie Polski pochodzi ze strony Rosji i ma ono charakter stricte militarny. Nic przeto dziwnego, że za cel podstawowy naszego kraju politycy PiS uznają sojusz z największym mocarstwem militarnym świata, czyli ze Stanami Zjednoczonymi. Tamże też lokowane są nadzieje na zapewnienie naszemu krajowi bezpieczeństwa energetycznego, czego skutkiem jest – ekonomicznie zdaje się dość wątpliwa, ale już podpisana – umowa z Amerykanami o dostarczanie Polsce gazu ziemnego (prawdopodobnie w cenie wyższej niż gaz rosyjski). Opowiadając się za strategicznym sojuszem z Waszyngtonem, rząd Beaty Szydło (2015-2017) mógł sobie pozwolić na publiczne dystansowanie się od hegemonialnych planów Berlina na kontynencie .
 
2/ Obóz liberalny. Wchodzące w jego skład Platforma Obywatelska i Nowoczesna genetycznie wywodzą się ze środowiska Unii Demokratycznej/Unii Wolności, gdzie fobie antyrosyjskie nie były aż tak silne jak w PiS. Środowiska te przez długi czas nie przyjmowały do wiadomości możliwości zaistnienia sprzeczności pomiędzy Niemcami a Stanami Zjednoczonymi, błędnie wierząc, że można równocześnie wiązać ekonomicznie i politycznie los Polski z Niemcami, a militarnie ze Stanami Zjednoczonymi. Dopiero koincydencja dojścia do władzy w Waszyngtonie Trumpa, a w Warszawie proamerykańskiego PiS-u zmusiła je do podjęcia jednoznacznego wyboru na rzecz Berlina. Wybór ten wiązał się także ze wsparciem, jakie liberalna opozycja otrzymuje z Niemiec, i z Unii Europejskiej, w walce politycznej w Polsce przeciwko rządowi PiS, oskarżanemu o łamanie demokracji .
 
Spór polityczny między PiS-em a obozem definiującym się jako liberalny jest ostry z powodów samoistnych i chodzi w nim o wpływy w państwie i związany z tym system beneficjów. Jednak jego intensywność jest nie do zrozumienia bez aspektu międzynarodowego. Walka Berlina i Waszyngtonu o panowanie w Warszawie to, de facto, walka o panowanie nad Europą Wschodnią. Nie mamy dostępu do kulisów polityki, ale zapewne obydwa ościenne mocarstwa angażują w nią znaczące środki – od ekonomicznych, przez polityczne, aż po wywiadowcze. W filmie Ubu król jest taka scena, gdy manifestanci stoją z wielkim napisem „Zagraniczne mocarstwa gwarancją naszej niepodległości”.
 
Adam Wielomski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Promocja

Promocja

Promocja