polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: "Przepraszamy Boga, ofiary wykorzystania, ich rodziny i wspólnotę Kościoła za wszystkie krzywdy wyrządzone dzieciom i ludziom młodym oraz ich bliskim" - stwierdzają we wspólnym stanowisku w sprawie wykorzystania seksualnego osób małoletnich przez niektórych duchownych buskupi uczestniczący w 381. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski na Jasnej Górze. * * * AUSTRALIA: W Nowej Południowej Walii na czas świąt zaostrzone zostaną przepisy drogowe. Kierowcy przyłapani na używaniu telefonu komórkowego podczas prowadzenia pojazdu, otrzymają 10 punktów karnych. Eksperci ostrzegają, że używanie telefonu jest jednym z największych problemów na drogach australijskich - większym nawet niż nadmierna prędkość i jazda po alkoholu.* * * SWIAT: Francuski rząd podał, że w sobotnich protestach "żółtych kamizelek" przeciwko wzrostowi podatków od paliwa rannych zostało 409 osób, w tym jedna poważnie. Jedna kobieta zginęła. Policja zatrzymała 282 osoby.
EVENTS INFO: Teatr Fantazja: The Trial of Dali - Playhouse, Kensington (Sydney), 23.11, godz. 19:30 * * * Prezentacja prawnicza: Australijski system „superannuation” - Konsulat RP w Sydney, 26.11, godz. 18:15 * * * Pokaz filmu „Polscy misjonarze” w reż. Simona Targeta - Palace Chauvel Cinema, Paddington, 29.11, godz. 19:00 * * * Artur Gotz: Piosenki Kabaretu Starszych Panów - Sala Jan Pawla II w Marayong, 2.12, godz. 12:15; Klub Polski w Bankstown, 15.12, godz.18:00

sobota, 25 czerwca 2016

Lesław Sierocki: Nie będzie żadnego Brexitu

Nie będzie żadnego Brexitu. Zanim UK ustali z Brukselą warunki rozwodu, to żadnej Unii już nie będzie. Oglądamy relację live z końca świata jaki znaliśmy, ostatni gasi światło. Wraz z UE do historii ludzkości odchodzi też Zjednoczone Królestwo, praktycznie przesądzone jest wyjście ze wspólnoty Szkotów. David Cameron zapisał się w historii na zawsze, choć niekoniecznie tak, jak to sobie wyobrażał…

Obserwujemy właśnie spektakularne zwycięstwo Ego nad Zdrowym Rozsądkiem. Najbardziej połechtane ego należy oczywiście do Davida Camerona. Premier UK zachęcał co prawda podczas kampanii do pozostania w UE, ale gdy w walce o władzę otwierał tę puszkę Pandory parę lat temu, kierował się wyłącznie swoim partykularnym interesem. Ego jednego człowieka przerosło interes kraju, narodu i kontynentu. Inna sprawa, że Cameron prawdopodobnie w najczarniejszych snach nie zakładał takiego wyniku. Powinna to być nauczka dla polityków wolnego świata. Rozhuśtane emocje prowadzą do decyzji sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem. Politycy zachęcający do wyjścia mówili w kampanii wprost, że „możemy jeść gotowaną trawę, byle tylko zrzucić jarzmo Brukseli”.


Cameron zostanie zapamiętany jak Neron naszych czasów. Parę dobrych rzeczy co prawda nawet Neron dokonał (choćby rozpoczęcie budowy kanału korynckiego w Grecji), niemniej jedyne z czym ludzie go kojarzą, to spektakularne puszczenie z dymem Rzymu. Nie wiem, czy tak właśnie Premier Cameron chciał zapisać się na kartach historii, jako pierwszy klocuszek domina, który wkrótce zacznie popychać kolejne klocki, ale cóż – kto się bawi zapałkami…

Byłoby jednak niesprawiedliwością obarczanie całą odpowiedzialnością Camerona. Sięgnąć wypada głębiej, patrząc na praprzyczyny decyzji o referendum. Premier UK w pewnym sensie nie miał wyboru, bo nastroje antyeuropejskie w Wielkiej Brytanii (ale też prawie całej Europie) były faktem i do przesilenia musiało dojść.

Szukając przyczyny tych nastrojów znów z konsternacją spotkamy odwiecznego wroga ludzkości – Wielkie, Napompowane Ego. Ego demokratycznie wybieranych polityków, którzy na własnych podwórkach wydawali się być względnie rozsądnymi ludźmi, a po przyjeździe do Brukseli magicznie zamieniali się we Władców Europy, nieomal namiestników Bogów, eurokratów, którzy czuli się w prawie uchwalać największe nawet durnoty, przekraczać swoje uprawnienia, rozszerzać swoje kompetencje, prowadzić niekończące się dyskusje czy wprost naruszać suwerenność poszczególnych krajów. Bruksela ciężką pracą nad mityczną już „krzywizną banana”, produkując miliony ton papieru regulacji, których żaden człowiek nie jest w stanie ogarnąć. UE stała się parodią samej siebie, rakiem na przedsiębiorczości Europejczyków i paradoksalnie swoją największą przeszkodą hamującą szybszy rozwój.

Unia Europejska od lat nie działała.


To jest fakt. W obecnym kształcie nie przetrwa. Próba ratowania UE poprzez „jeszcze większą solidarność” będzie dolewaniem benzyny do ognia. Bruksela musi zrozumieć, że narody Europy nie chcą „Stanów Zjednoczonych Europy”, kraje nie chcą być „Województwem Belgijskim” czy „Prowincją Węgierską”. Nie takiej Unii pragnie Europa.

Czy upadek UE może mieć również dobre konsekwencje? Każda moneta, jak wiadomo, ma dwie strony. W micie o puszce Pandory, z glinianej urny bezmyślnie uwolniono wszystkie plagi i nieszczęścia świata, które w „prezencie” ofiarowali Pandorze zazdrośni o jej piękno bogowie. W niektórych wersjach mitu, na dnie urny, oprócz głodu, wojny i nienawiści, znajdowało się coś jeszcze – nadzieja. Miejmy więc i teraz nadzieję, że z tego kryzysu narodzi się finalnie coś lepszego. Miejmy nadzieję, że nowe władze Wielkiej Brytanii  (kampania referendalna przejdzie płynnie w kampanię wyborczą) obejmą ludzie rozsądni, skorzy do współpracy z Europą na nowych warunkach i potrafiący tchnąć w Brytyjczyków nową energię do rozwoju. Miejmy wreszcie nadzieję, że Komisja Europejska i cała europejska „elita” wreszcie zrozumie, że jedyna szansa dla Europy to nie powtarzana od lat „większa integracja”, ale właśnie operacja usunięcia raka, czyli radykalne odbiurokratyzowanie, wycofanie się UE z prób regulowania najdrobniejszych, bzdurnych kwestii, wycofanie się z prób narzucania kwestii światopoglądowych, ograniczenie dyktatu silnych względem słabych, a w to miejsce skupienia się na rzeczywistych wielkich wyzwaniach, wspólnych dla całej Europy. Problem polega na tym, że chirurg miałby operować samego siebie, co skłania do sceptycyzmu odnośnie wyniku operacji.

Na zakończenie pozostaje się cieszyć, że UE nie dochowała się własnej armii, a sojuszem obronnym pozostaje względnie mocne NATO, z którego UK się nigdzie nie wybiera. Przyszłość NATO będzie pod wpływem innego wielkiego głosowania, które już niedługo w USA, jednak znów trzymajmy się nadziei, że izolacjonistyczne sygnały płynące od potencjalnego zwycięzcy, Donalda Trumpa, okażą się po głosowaniu wyłącznie kampanijną retoryką.

Lesław Sierocki
Medium#Publiczne

Lesław Sierocki - Z wykształcenia psycholog (Wyzsza Szkoła Psychologii Spolecznej w Warszawie) , z zawodu trener, coach i menadżer, z pasji społecznik. Pracuje jako dyrektor zarządzający Stowarzyszenia Twoja Sprawa. Od lat związany z organizacjami pozarządowymi, w tym z Tato.Net.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Promocja

Promocja

Promocja