polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Premier Donald Tusk chce ufortyfikować granice z Białorusią i Rosją. Oświadczyl, że podjął decyzję, aby wydać na to 10 mld zł. Tusk ma trudności z realizacją obietnic wyborczych ze względu na znacznie wyższy budżet obronny. Polska ma wydać w tym roku 4,2 proc. swojego PKB na obronność, najwięcej w całym Sojuszu Północnoatlantyckim. Tymczasem wg danych Ministerstwa Finansów wynika, że zadłużenie Skarbu Państwa na koniec kwietnia 2024 r. wyniosło ok. 1 bln 445,5 mld zł, co oznacza wzrost o 15,2 mld zł, czyli o 1,1 proc. w stosunku do marca br. * * * AUSTRALIA: Nakaz szczepień przeciwko COVID-19 w najbardziej zaludnionym stanie Australii Nowej Południowej Walii (NSW) w końcu się zakończył dla wszystkich pracowników służby zdrowia i studentów. Nowa dyrektywa polityczna wydana przez NSW Health ujawnia, że departament usunął ten wymóg po prawie trzech latach. * * * SWIAT: Izrael przeprowadził nalot na Rafah po tym, jak palestyński Hamas po raz pierwszy od kilku miesięcy przeprowadził ataki rakietowe na Tel Awiw. Jak podała agencja Associated Press, w izraelskim ataku zniszczone zostały namioty dla wysiedleńców w obozie dla uchodźców, w którym przebywa około 110 tys. osób. Według organizacji zrzeszającej palestyńskich lekarzy, w niedzielnym ataku Izraela zginęły 22 osoby. Od początku izraelskiej operacji wojskowej w Gazie w październiku 2023 roku zginęlo tam 34 tys. Palestyńczyków w tym 13 tys. dzieci.
POLONIA INFO: Kabaret Vis-à-Vis: „Wariacje na trzy babeczki z rodzynkiem” - Klub Polski w Ashfied, 26.05, godz. 15:00

piątek, 8 kwietnia 2022

Andrzej Szczęśniak: Gaz za ruble

Gaz będzie sprzedawany za ruble . Fot. Pixabay
23 marca prezydent Putin ogłosił, że gaz rosyjski będzie sprzedawany za ruble. Nakazał rządowi i bankowi centralnemu przygotować w ciągu tygodnia szczegółowe przepisy. W ten sposób zaczęła się rosyjska kontrofensywa w globalnym starciu z Zachodem, którego wojna na Ukrainie jest tylko jednym z pól bitewnych.

Była to odpowiedź na zachodnie sankcje, które rozszalały się po inwazji na Ukrainę. Jednak Rosja z sankcjami radzi sobie już od ponad stu lat, jedynym wolnym od nich okresem była II Wojna Światowa. To podstawowa strategia zachodu, mająca na celu osłabienie Rosji, zahamowanie jej rozwoju i ograniczenia potęgi militarnej.

Jednak dzisiejsze sankcje są potężne, jak je określają Amerykanie – „z piekła rodem”. Przeciwko Rosji użyto przede wszystkim dolara – odcięto ją od światowego handlu, pozbawiając możliwości rozliczania transakcji w amerykańskiej walucie. Użyto więc finansowej „opcji nuklearnej”. A handel światowy opiera się na dolarze, zaś Rosja przeprowadza codzienne (codziennie!) międzynarodowe transakcje wartości 46 miliardów USD, z czego 80% – w  dolarach. Większość z nich została zablokowana. Z jednym wyjątkiem – surowców energetycznych. Tutaj interweniowała Europa, więc przelewy za surowce energetyczne zostały wyjęte z zakazu.

Jednak zadano też drugi cios, który był bezpośrednią przyczyną decyzji prezydenta Rosji. Otóż zachodnie banki centralne wstrzymały transakcje z Rosją i jednocześnie zablokowały jej aktywa, zgromadzone na Zachodzie, zdeponowane w rozmaitych instrumentach finansowych (jak obligacje rządowe). To był rabunek w biały dzień, bez żadnego okrzyku protestu. Ale Zachód już przywykł do takich działań. Przypadki z ostatnich tylko lat to Iran, Libia, Syria, Wenezuela, a ostatnio całkowite nie tylko zamrożenie, ale skonfiskowanie pieniędzy Afganistanu i przekazanie ich amerykańskim obywatelom. Także działanie rutynowe, jednak ten przypadek jest o rząd wielkości większy niż poprzednie. Rosyjskie rezerwy, czyli zgromadzona część dochodów z eksportu, wynosiły 630 miliardów dolarów. To wielkość polskiego PKB, a PKB to przecież tylko obrót gospodarczy (przychód), a rezerwy to dochód (zysk), żywy pieniądz. Z tego prawie połowę zarekwirowano, pozostało jedynie złoto w skarbcach i inwestycje w juan. Tak więc Rosja została wystrychnięta na dudka. Sprzedawała swoje skarby ziemi za dolary i euro, a następnie te dochody im odebrano. Czyli oddawała je za darmo.

Stąd też decyzja o przejściu na handel w rublach. 31 marca prezydent Putin podpisał ukaz, wprowadzający natychmiast, następnego dnia (o ironio, był to Prima Aprilis!) nowe reguły płatności za gaz z „państw nieprzyjaznych”. To grupa państw, określanych w rosyjskich przepisach, które zastosowały sankcje wobec Rosji.

Decyzja wywołała potężny oddźwięk. Z jednej strony falę zachwytu ze strony przeciwników Ameryki, że „imperium już, już upada, że to genialne posunięcie dla obalenia hegemonii dolara”. Z drugiej, protesty i groźby – przede wszystkim Waszyngtonu, który podgrzewał europejskich sojuszników do niepodporządkowania się nowym regułom, ale także Brukseli, która wzięła się za „wypracowanie wspólnych” reguł wobec tej decyzji. Początkowy krzyk, że to „szantaż”, ustąpił negocjacjom, gdy okazało się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują.

Na czym rzecz polega? Otóż kontrahenci Gazpromu, żeby opłacić faktury za gaz, nie będą już po prostu przelewać euro czy dolarów na konto GazpromExportu. Muszą założyć konto rublowe w GazpromBanku, gdzie wpłacają walutę kontraktu, która wg notowań giełdy moskiewskiej jest konwertowana na ruble. Czyli pieniądze kontrahentów gazowych są przechowywane w rublach, w których później dokonują opłaty faktur Gazpromu. To sprytne rozwiązanie, które nie zmieniało zawartych już umów handlowych. Nie było to więc podważenie ich, a jedynie nałożenie nowych reguł finansowych czy bankowych w handlu międzynarodowym. Praktyka powszechnie, na co dzień wręcz stosowana przez państwa na całym świecie, które regulują swoje finansowe stosunki międzynarodowe.

Prawie to samo? „Prawie” robi różnicę. Pierwsza i najważniejsza różnica to fakt wykreowania popytu na rosyjską walutę, który tworzą zachodni klienci. Jeszcze przed ostatecznymi decyzjami, nie mówiąc już o ich realizacji, rubel wrócił do wartości sprzed wojny. Rosja choćby na pewien czas zahamowała deprecjację rubla, czyli zapobiegła dużemu spadkowi wartości waluty (tak jak tego doświadczyła po kryzysie ukraińskim w 2014 roku). Oczywiście to nie zapobiegnie kryzysowi gospodarczemu, spowodowanemu odcięciem od rynków zachodnich oraz kosztami i trudnościami rozliczeń innych, niż w dolarach.

Ale jak sobie Rosja radzi z tym problemem, to już w jakimś następnym artykule.

Andrzej Szczęśniak

Myśl Polska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy