polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: W Warszawie zmarł Stefan Bratkowski. Miał 86 lat. Był jedną z najważniejszych postaci polskiego dziennikarstwa ostatnich kilku dekad. * * * AUSTRALIA: Rząd dokonał radykalnej zmiany we wdrożeniu szczepionki AstraZeneca po wielu śmiertelnych zakrzepach krwi w Europie. Premier Scott Morrison oglosił, że AstraZeneca może być podawana tylko osobom powyżej 50. roku życia w Australii. Młodsi będą szczepieni preparatem firmy Pfizer. * * * SWIAT: Książę Edynburga, który zmarł 9 kwietnia, został tymczasowo pochowany w sobotę w królewskim grobowcu w kaplicy św. Jerzego na zamku Windsor. Po śmierci Elżbiety II trumna z ciałem księcia Filipa zostanie przeniesiona do tej części krypty, w której spoczywają rodzice królowej - król Jerzy i królowa Elżbieta, a także jej młodsza siostra księżniczka Małgorzata. Spocznie tam też sama Elżbieta II.
POLONIA INFO: „Barwy z palety naszego życia”: Występ Kabaretu Vis-a-Vis - Klub Polski w Bankstown, 25.04, godz. 15:00; Sala JP2 przy Kościele Polskim w Marayong, 6.06, godz. 12:30

środa, 3 lutego 2021

Odbudowa Zamku Królewskiego w Warszawie: To była sprawa narodowa

Zamek Krolewski w Warszawie zimą.
Fot.Wikimedia commons / Matis23
„Dla mojego pokolenia odbudowa Zamku to było wielkie narodowe wspólne dzieło, dużo większe, niż to, co zrobili komuniści, czy antykomuniści, rząd czy opozycja. To były lata 80-te, czasy napięć politycznych między władzą a społeczeństwem, ale wszyscy dawali składki na odbudowę zamku, na fundusz społeczny” - mówi politolog Konrad Rękas.

Podczas II Wojny Światowej Zamek Królewski w Warszawie uległ całkowitemu zniszczeniu, najpierw podczas kampanii wrześniowej w wyniku artyleryjskich i lotniczych bombardowań, później na skutek niemieckich konfiskat i grabieży. Po upadku Powstania Warszawskiego pozostałości budowli zostały wysadzone przez Niemców. Ocalały jedynie piwnice, dolna część Wieży Grodzkiej, fragmenty Biblioteki Królewskiej i Arkad Kubickiego. Warszawscy muzealnicy ocalili z Zamku tylko fragmenty wyposażenia i dekoracji, ukryto także dokumentację placówki.

Ostateczną decyzję o odbudowie stołecznego Zamku Królewskiego podjęło 20 stycznia 1971 roku Biuro Polityczne KC PZPR pod przewodnictwem nowego I sekretarza Edwarda Gierka.

 

"To była sprawa narodowa. Płaciła Polonia zagraniczna, zachodnia, i Polacy w kraju, i ci, którzy byli za Jaruzelskim, i ci, którzy byli przeciw Jaruzelskiemu, ci, którzy byli za Gierkiem, ci, którzy byli przeciw Gierkowi. To było też symboliczne ostatnie włożenie cegły w miejsce, w którym cegłę tę zburzyła II Wojna Światowa, zburzył najazd niemiecki na Polskę"– uważa Konrad Rękas.

W 1971 roku zainaugurowano konsultacje poświęcone odbudowie również z udziałem konserwatorów. Utworzono Komitet Odbudowy Zamku Warszawskiego, ogłoszono konkurs architektoniczny na odbudowę Zamku. Zwyciężył projekt prof. Jana Bogusławskiego zachowujący historyczny kształt, jednak wyższy o kilka metrów, z wnętrzami z okresu Stanisława Augusta i przeznaczeniem muzealnym.

Znany polski analityk polityczny i dziennikarz Konrad Rękas odpowiada na pytania komentatora agencji Sputnik Polska Leonida Swiridowa.

— 50 lat temu przez Biuro Polityczne partii komunistów została podjęta decyzja w sprawie odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie. Warto o tym przypomnieć, i warto o tym porozmawiać. Czy Pan coś pamięta z tamtych czasów? Pan był dzieckiem, ale jakieś wspomnienia jednak są?

— Pamiętam otwarcie, oddanie do użycia Zamku Królewskiego w Warszawie już jako działającego muzeum w 1984 roku. Właśnie dlatego, że byłem wtedy dzieckiem i uczniem, doskonale to pamiętam, bo było to wydarzenie edukacyjne, wychowawcze dla młodzieży i dzieci w Polsce. Jeździliśmy na wycieczki, zabierano z zakładów pracy rodziców, nas - ze szkół.

Tak się złożyło, że wkrótce po tym, jak Zamek został oddany do użytku ponownie jako muzeum, miałem przyjemność to zwiedzać. Ogromne wrażenie dla dziecka zobaczyć coś, czego nie było. Wycieczki dziecięce były podejmowane wówczas przez jeszcze tych, którzy podejmowali decyzje o odbudowie i o utworzeniu, zagospodarowaniu zbiorów Zamku, przez samego profesora Aleksandra Gieysztora, przez najwybitniejszych ówczesnych muzealników, architektów, polskich urbanistów, którzy zajmowali się odbudową.

Odbudowa Zamku Królewskiego w Warszawie dla mojego pokolenia to było, przede wszystkim, wielkie narodowe wspólne dzieło, dużo większe, niż to, co zrobili komuniści, czy antykomuniści, rząd czy opozycja; to było dzieło narodowe, i tak było traktowane. Niezależnie od tego, że to były lata 80-te, więc czasy napięć politycznych między władzą a społeczeństwem, to wszyscy dawali składki na odbudowę zamku, na fundusz społeczny. Płaciła i Polonia zagraniczna, zachodnia, i Polacy w kraju, i ci, którzy byli za Jaruzelskim, i ci, którzy byli przeciw Jaruzelskiemu, ci, którzy byli za Gierkiem, ci, którzy byli przeciw Gierkowi, bo to była sprawa narodowa. To było też symboliczne ostatnie włożenie cegły w miejsce, w którym cegłę tę zburzyła II wojna światowa, zburzył najazd niemiecki na Polskę.

Ruiny Zamku Królewskiego w Warszawie w 1941 r.
Fot. Creative commons

Tak naprawdę, właśnie odbudowa Zamku oznaczyła dokończenie odbudowy Warszawy - zamknęło kwestię. Oczywiście, miało to ten swój wymiar. Od tamtej pory ta pamięć błyskawicznie się zaciera, przestano pamiętać o tym, jak jeszcze zupełnie niedawno - jeszcze w czasach mojego pokolenia – ślady wojny były widoczne, dostępne, zauważalne. Żyli ci ludzie, którzy przecież brali bezpośredni udział w II Wojnie Światowej. To wszystko zaczęło się błyskawicznie zacierać.

Odbudowa Zamku stała się taką cezurą historyczną dla Polaków, którzy wreszcie na tym etapie zamknęli II Wojnę Światową, ale też niepotrzebnie o niej zapomnieli.

Jeśli się słucha informacji o rocznicy rozpoczęcia odbudowy Zamku, to kto podjął tę decyzję? Zamek jakoś sam się odbudował? Ja myślę, że jeszcze rok, dwa, i dowiemy się, że zrobili to „żołnierze wyklęci”, Amerykanie i Lech Kaczyński.

Już dzisiaj brzmi to co najmniej kuriozalnie, to znaczy, nie pamiętamy o tym, że był to wielki zbiorowy obowiązek Polaków – partyjnych i bezpartyjnych, nie dokonany jednakże, gdyby decyzji personalnie nie podjął sam pierwszy sekretarz KC PZPR Edward Gierek. 

— Wiem, że Pan ma poglądy narodowe, konserwatywne. Czy Pan może pochwalić Edwarda Gierka za to?

— Ja nigdy nie ukrywałem, że jeszcze jako nastolatek zdążyłem otrzeć się o opozycję antykomunistyczną. Zdarzało mi się jako zadzierzystemu chłopakowi rzucać kamieniami w stronę ZOMO, komunistycznych oddziałów prewencji. Bo taki był wtedy klimat, takie było wtedy nastawienie młodzieży. Uważano władzę komunistyczną za ciężką do zniesienia i oczekiwano, co będzie dalej.

Te nasze nadzieje się zwiodły, to jest inna kwestia. Tym bardziej, że nie będąc komunistą i nie będąc człowiekiem w bezrozumie tęskniącym za tamtym systemem, uważam, że należy oddać należne, także sekretarzom partii za to, co zrobili dobrego dla Polski. Dlatego zawsze będę szanował szlak wojenny generała Jaruzelskiego, także fakt, że ocalił Polskę przed krwawym kolejnym powstaniem. Dlatego zawsze będę szanował nadzieję i stabilizację, do których przeprowadził polską gospodarkę, zwłaszcza polskie rodziny, Władysław Gomułka.


I za to będę szanować Edwarda Gierka, że przy uzasadnionej krytyce jego polityki gospodarczej w wielu aspektach, dotrzymał słowa danego Polakom. Nigdy nie użył przeciwko Polakom siły zbrojnej, nigdy nie przelał polskiej krwi, natomiast zawsze starał się, aby polska rodzina mogła zasiąść w niedzielę do świątecznego, niedzielnego obiadu, zjeść pieczonego kurczaka, zjeść kotleta schabowego i myśleć w miarę spokojnie o przyszłości w nowym mieszkaniu, które dostało pierwsze pokolenie. Dopiero wtedy często będąc zupełnie pewnym miejsca pracy w nowo pobudowanej, w prowincjonalnych często miastach, fabryce. Bo takie były priorytety Edwarda Gierka. A Zamek Królewski jest tego symbolem. Dlatego, że Edward Gierek dokonał bardzo forsownej industrializacji Polski, drugiej po tej, jakiej dokonano bezpośrednio po okresie powojennym, kiedy odbudowywano przemysł w Polsce. Gierek dokonał drugiej takiej fali.

I powtórzmy: tak naprawdę trzy dekady III RP to jest okres, kiedy państwo funkcjonowało dzięki wyprzedaży majątku wybudowanego przez Edwarda Gierka i przez Polaków, którzy stanęli obok Edwarda Gierka w programie budowy kraju, budowy drugiej Polski, jak to się wtedy mówiło. To są po prostu fakty. Nie byłoby co sprzedawać III RP, gdyby Polacy za Gierka tego nie zbudowali.

— Decyzja o odbudowie Zamku Królewskiego w Warszawie to jest fakt, jak mówił jeden dzisiejszy polski klasyk - oczywista oczywistość. Ale dlaczego dzisiejsza władza jakoś omija ten temat, nie mówi wprost, że jednak decyzje te zostały podjęte przez polskich komunistów?

— Dlatego, że to pokazuje, że komuniści polscy potrafili wznieść się ponad problem klasowy, ideologiczny, wybierając sprawy historycznej, narodowej Polski, a obecna władza PiS tego nie potrafi.

Sala tronowa w Zamku Królewskim w Warszawie . Fot. Creative commons / A.Grycuk


Bo co by stanęło na przeszkodzie ówczesnemu Biuru Politycznemu podjąć decyzję, że dostroimy tam piękny pałac zjazdów ludowych? Ze szkła i betonu? Nic by nie stanęło na przeszkodzie, bo można było tak zrobić. Można było tam postawić wystawę traktorów. Można było postawić szkołę partyjnych kadr. Nie, postanowiono: odbudujemy Zamek.

Była to taka sama decyzja, jaką, cokolwiek by o tym nie myśleć, podjęto w 1944-1945 roku, kiedy nikt nie wierzył w ogóle, że Warszawa będzie odbudowana. I gdyby nie była to indywidualna decyzja, po pierwsze, Bolesława Bieruta, a po drugie, Józefa Stalina, Warszawy by nie odbudowano. Żaden inny naród by się na to nie zdecydował, żeby podnieść z gruzów miasto, tak potwornie i całkowicie starte z powierzchni ziemi.

Tym czasem, nie zbudowano nowej stolicy ku czci komunizmu, tylko odbudowano starą, historyczną Warszawę. I tak samo było z Zamkiem. Zamek jest miejscem szczególnym w historii Polski. To jest miejsce wżarte w historię Polski: tutaj ogłoszono Konstytucję 3 maja, ale i tu podpisano Konstytucję kwietniową w 1935 r.. Nie ma historii Polski bez Zamku Królewskiego, i Gierek doskonale to wiedział. A on chciał wpisać Polskę Ludową właśnie w ten ciąg historyczny Polski. W tę zmianę pokoleń, zapewniając tę ciągłość.


To była wielka wartość Edwarda Gierka i tak, jak on myślących ludzi lewicy w Polsce. I to jest ta myśl, to jej brakuje rządom pseudo prawicy w Polsce. Oni chcą, żeby III RP funkcjonowała poza linią historyczną, bez tej realnej ciągłości. Tak, jakby na ziemię wstąpili dopiero bracia Kaczyńscy, i wraz z nimi wspaniały sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, to byłaby całość historii Polski. I reszta miałaby się kręcić wokół tego. Nic, co przed tym, nie ma znaczenia, nic, co będzie później, nie ma znaczenia.

To pokazuje, jaka była wyższość tych dawnych przywódców. Niezależnie od tego, jakbyśmy oceniali ich poszczególne decyzje i uwarunkowania- to byli przywódcy polscy, a ci dziś są tylko w Polsce zarządem powierniczym.  

— Kiedy Pan osobiście ostatni raz odwiedził Zamek Królewski w Warszawie?

— Dość dawno. Myślę, że 10 lat temu, podczas którejś z edycji wręczania nagród kultury. Zamek Królewski w Warszawie ma taką wartość pierwszego miejsca spotkań z historią dla wielu ludzi młodych. Ja wiem, że są piękniejsze zamki na świecie. Ja wiem, że są rezydencje wyglądające bardziej królewsko. Ja wiem, że kolejne wojny, powstania, zniszczenia nie zostawiły w substancji historycznej Polski zbyt wielu wspaniałych zabytków.

Ballroom at the Royal Castle in Warsaw. Fot. M.&A. Wojciechowscy /Creative commons

Pamięta się o tym, jak ciężka była historia Polski, jak wiele straciliśmy, jak wiele zniszczono. Głównie w wyniku błędów polityki polskich elit. Kiedy odwiedza się Zamek Królewski w Warszawie, to jest on symbolem dokładnie odwrotnym. Bo coś było zdewastowane, zniszczone, starte do gruntu, osobistą, zresztą, decyzją Adolfa Hitlera. Bo mało się o tym mówi, ale Zamek został zniszczony właśnie podczas bombardowań, podczas kampanii wrześniowej, stał jako kikut, taka ruina. Ale ostatecznie wysadzony i zdewastowany został po Powstaniu Warszawskim, podczas systematycznego, planowego wyburzania Warszawy przez niemieckich okupantów.


Zamek jest symbolem tego, że Polska powstaje, że Polska się odbudowuje, że Polska z niczego potrafiła znowu stanąć do potencjału na wielkość. I dzisiaj, chociaż tak naprawdę nie jesteśmy w ruinie, jak to tłumaczył kiedyś pewien polityk, dane gospodarcze, zwłaszcza, dane demograficzne wskazują, że może być tylko gorzej, bo spadek PKB jest realny. Patrzmy na Zamek i przypomnijmy wtedy sobie właśnie tego prostego sekretarza partii ze Śląska, który powiedział: można, tylko trzeba pomóc.

Ja uważam, że Zamek jest takim symbolem potencjału narodu polskiego, który musi się obudzić, tak, jak Polska wstała i zbudowała Zamek Królewski w Warszawie ponownie, tak i dzisiaj może wstać.

— Pamiętam, kilka lat temu, kiedy jeszcze pracowałem w Warszawie, jeden bardzo znany francuski dziennikarz powiedział, że odbudowa Zamku Królewskiego w Warszawie jest takim pomnikiem dla komunistów, to jest najlepsze, co oni mogli zrobić, co pozostawili dla ludzi. Czy Pan zgodzi się z taką opinią?

— Powtórzę: jako antykomunista: tak zawsze siebie postrzegałem… Jako antykomunista, też uważam: pomnikiem okresu komunizmu w Polsce są, po pierwsze, ziemie zachodnie i granice na Odrze i Nysie; po drugie – ja jestem ze wsi i nie mam też złudzeń, jak wyglądała Polska przedwojenna, jak wyglądała Polska sanacyjna, jak wyglądała Polska nierówności społecznych, więc, drugą taką rzeczą jest reforma rolna, industrializacja i pokonanie analfabetyzmu, który był jeszcze ogromny przed wojną, w czasie wojny i dopiero przez komunistów został pokonany. To jest odbudowa kraju, rozumiana jako właśnie całość: podniesienie z gruzów, ze zniszczeń polskich miast. I jest to ocalenie jeszcze bardziej ulotnego, ale realnego, tego, co nazywa się duchem narodowym. A więc komunizm nie odbywał się w Polsce tak naprawdę wbrew Polakom i wbrew polskiej tradycji, ale starał się do niej adaptować i odnajdywać w niej te wątki, które nadawały potencjał rozwoju, troszeczkę tłumić - a to się nie udało - te, które miały elementy samobójcze w historii Polski. Powtórzę – to jest symbolika. Zamek należy do sfery symboliki, ale symboliki bardzo silnej i wyraźnie dotykalnej i łatwej.

 Zamek królewski fasada saska  Fot Szczebrzeszyński (public domain)

Jeśli słucha się polityków PiS-u, czy Platformy, Radka Sikorskiego – a mówi się bardzo poważnie takie rzeczy, że należałoby wyburzyć Pałac Kultury i Nauki w Warszawie, bo to jest budynek komunistyczny, dar Stalina, bo takie same budynki stoją w Moskwie, więc, trzeba to wyburzyć? Trzeba zapytać: czy w takim razie proponują też zburzenie Zamku Królewskiego w Warszawie? Zresztą, postawiony z niczego dokładnie w taki sam sposób. Tylko, że nie był darem społeczeństwa radzieckiego, był darem i wysiłkiem całego społeczeństwa polskiego. I również podjętą decyzją arbitralną komunistycznej partii rządzącej w Polsce.

Znam fanatyków, którzy odpowiedzieliby, że tak, trzeba zburzyć, no, bo przez ostatnie 30 lat nie zajmowali się niczym innym, jak tylko burzeniem zbudowanych za PRL-u fabryk. Niczym innym, jak niszczeniem przez 200 lat polskiego chłopstwa i rolnictwa, które jakoś tam za czasów Edwarda Gierka trochę odetchnęło.

Ja widzę, że są tacy, którzy potrafią tylko burzyć. Natomiast Zamek jest dowodem, że Polacy umieją też budować. A rzadko mamy do czynienia z dowodami, że Polacy umieją budować. Więc, dmuchajmy i dmuchajmy na takie dowody, bo to jest pokaz, że Polnische Wirtschaft, jak to pogardliwie mówią Niemcy, wbrew pozorom, brzmi dumnie: polska przedsiębiorczość, polska zmyślność potrafi doprowadzić do takich efektów, jakim jest niezwykle piękny, poza wszystkim innym, Zamek Królewski w Warszawie.

— Bardzo dziękuję za rozmowę.

Sputnik Polska


Historia Zamku Krolewskiego:



Dzikowski i Przyjaciele "Na Zamek z piosenką" z okazji 50. rocznicy podjęcia decyzji o odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Promocja

Promocja

Promocja