polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bogdan Święczkowski, nie dopuścił do orzekania Macieja Berka. Były minister do Trybunału wjechał otoczony kordonami służb, a przed gmachem doszło do przepychanek obrońców Trybunału z policją. Maciej Berek w środę odebrał uchwałę Sejmu o wybraniu go na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent Polski Karol Nawrocki był nieobecny podczas ślubowania. * * * AUSTRALIA: W niedzielę, 25 października odbyło się oficjalne otwarcie Western Sydney International Airport (Nancy-Bird Walton Airport), a premier Anthony Albanese osobiście zainaugurował działanie nowego portu lotniczego w Badgerys Creek. Określił lotnisko mianem najlepszego w kraju i pierwszego nowego głównego portu lotniczego w Australii od ponad 50 lat. Historyczny, wyprzedany lot pasażerski linii Jetstar (JQ362) wyruszył tuż przed godziną 12:00 w kierunku Gold Coast. * * * SWIAT: Obywatele i studenci masowo wyszli na ulice Tirany i innych miast, oskarżając administrację Ediego Ramy o głęboką korupcję strukturalną. Manifestanci podnoszą problem braku miejsc pracy dla młodych absolwentów, niskich standardów życia oraz zmuszania młodego pokolenia do masowej emigracji z kraju. Niezadowolenie społeczne nasiliło się już kilka miesięcy wcześniej w związku z planami budowy luksusowych kurortów turystycznych. Projekt ten jest powiązany z Jaredem Kushnerem, zięciem Donalda Trumpa.
POLONIA INFO: Polski Teatr Stary: Lekkomyślna siostra - 10.10, godz. 17:00; 11.10, godz 15:00 - THE PARKS THEATRE 46 Cowan St, Angle Park

sobota, 19 października 2019

Sanocki: Partie wygrały - czyli wygrał system!

Janusz Sanocki - działacz opozycji antykomunistycznej
 w PRL, samorządowiec, poseł niezależny Sejmu VIII kadencji
Wyniki wyborów parlamentarnych nie pozostawiają wątpliwości – wygrał system. Partiokracja.
System kierowanych centralnie partii – tak tej rządzącej, jak dwu-trzech opozycyjnych obronił się przed atakiem takich kamikadze jak ja, czy też moi przyjaciele kandydujących do Senatu z bezpartyjnego Komitetu  „Przywrócić Prawo”. Poszliśmy na tę walkę zwracając uwagę na bezprawne pozbawienie obywateli możliwości swobodnego kandydowania do Sejmu, gdzie kandydatów mogą zgłaszać tylko partie i quasi-partie. Mieliśmy świadomość z jaką potęgą walczymy.

Partie wyposażone w telewizje, bombardujące 24 godziny na dobę umysły obywateli swoim nienawistnym przekazem, w którym polityczny przeciwnik malowany jest w roli diabła, a o ważnych tematach jak ustrój państwa, uprawnienia obywateli – ani słowa.

W efekcie takiego szczucia pomiędzy dwoma zwalczającymi się stronami prawie nie ma miejsca na żadne tam rozsądne argumenty, na spokojną analizę przyczyn zła jakie toczy nasze życie publiczne. Tak – właśnie zła. Niesprawne sądy, policja nadużywająca swoich uprawnień, urzędy traktujące obywatela jak śmiecia – tego nie zasłoni 500+.

O przyczynach tego zła mówiliśmy wyborcom – o fatalnym systemie wyborczym, który prowadzi do Sejmu koniunkturalistów, konformistów, podlizywaczy wyznaczonych przez jednego czy drugiego partyjnego oligarchę.

To jest przyczyna degeneracji polskich partii, które zamieniły się w kliki, których jedynym celem jest zdobyć i utrzymać władzę. Potem – taki partyjnie sformatowany Sejm – oczywiście nie jest w stanie kontrolować ministrów, władza wykonawcza uwalnia się od wszelkiej kontroli, rozrasta się jak nowotwór, nadużywa uprawnień, korumpuje.

A dla podtrzymania swojej władzy oczywiście afiliuje się a to w partii rządzącej, a to w opozycyjnych czekających na kolejny obrót partyjnej karuzeli, który da im władzę.

Od lat próbuję ten mechanizm przedstawić moim rodakom, zorganizować opór obywatelski, złamać patologię. Na próżno. Chwilowy sukces jaki cztery lata temu odnieśliśmy z Pawłem Kukizem, niestety zniknął.

Atak na Senat naszej grupki siedmiu kandydatów w całym kraju, został przez partyjną machinę odparty. Muszę tu wymienić tych dzielnych, uczciwych patriotów, którzy utworzyli Komitet „Przywrócić Prawo”. Oprócz mnie kandydowali: Jerzy Jachnik (Żywiec-Cieszyn), Wojciech Górski (Lublin), Krzysztof Kubat (Częstochowa), Marzena Kardasińska (Stalowa Wola), Dariusz Pigłowski (Sieradz), Konrad Rękas (Chełm). Wszyscy oni mają osobiste osiągnięcia, wykazali się społeczną wrażliwością, zakorzenieniem. Ale mimo tego polegliśmy wszyscy.

Nie mieliśmy armat propagandy bombardującej wyborców na okrągło albo PiS-em, albo Platformą czy Lewicą. Nie byliśmy w stanie złamać partyjnego schematu, dotrzeć do wyborców, przekonać, zachęcić do wyłamania się z tego co nam narzuca propaganda. Walczyliśmy w słusznej sprawie nie dbając o własne interesy, starając się zorganizować ruch, który naprawiłby nasze państwo. Nie udało się.

Co dalej? Nie wiem co zrobią moi koledzy z naszego komitetu. Ja – w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku wobec Ojczyzny – mogę spokojnie pójść na emeryturę. Zaszyję się gdzieś w jakichś Bieszczadach, będę podziwiał przyrodę, czytał, może jaką powieść napiszę – a co!

Nasze postulaty zmiany ustrojowej przejął Paweł Kukiz, który namówił do poparcia ich przez PSL.
Jakiś cień szansy na zmianę pozostaje. Chociaż czy ten „cień” się zmaterializuje?

Ale skoro metoda rewolucyjna, którą próbowałem zrealizować okazała się nieskuteczna, może właśnie ten „reformizm”, który na koniec wymyślił Kukiz coś pozwoli naprawić.

Ja – w tych „Bieszczadach”, na politycznym wygnaniu – będę trzymał za „reformistów” kciuki.
I po całej tej walce chcę serdecznie podziękować wszystkim, którzy oddali na mnie głosy. Wszystkim, którzy ofiarnie pomagali mi w kampanii wyborczej.

Pracowaliśmy dla Ojczyzny. Pozostaje nam mieć nadzieję, że kiedyś Ojczyzna sobie o naszej pracy przypomni.

Janusz Sanocki
NEon24

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy