polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Prezydent Francji Emmanuel Macron przebywał w Polsce z oficjalną wizytą w poniedziałek, 20 kwietnia. Głównym punktem wizyty był I Polsko-Francuski Szczyt Międzyrządowy w Gdańsku. Macron zadeklarował, że Polska może liczyć na wsparcie militarne Francji w przypadku zagrożenia jej terytorium. Wizyta odbyła się na zaproszenie Donalda Tuska w Gdańsku, co doprowadziło do braku oficjalnego spotkania Macrona z prezydentem Polski, Karolem Nawrockim. * * * AUSTRALIA: Premier Anthony Albanese ogłosił zabezpieczenie dodatkowych czterech dostaw oleju napędowego od azjatyckich dostawców. Australia zmaga się z poważnymi brakami paliwa, co rzutuje na poparcie dla partii rządzącej. * * * SWIAT: Od 13 kwietnia Marynarka Wojenna USA blokuje ruch statków wpływających i wypływających z cieśniny oraz irańskich portów. Prezydent Trump zapowiedział, że każda jednostka próbująca naruszyć blokadę zostanie „wyeliminowana”. Amerykański niszczyciel USS Spruance przechwycił irański statek towarowy TOUSKA, który ignorował ostrzeżenia i próbował ominąć blokadę. W wyniku akcji jednostka została uszkodzona (strzał w maszynownię) i przejęta przez amerykańską piechotę morską. W odpowiedzi Iran wycofał się z planowanej kolejnej rundy negocjacji z USA. Wylot wiceprezydenta USA J.D. Vance'a do Pakistanu na rozmowy został wstrzymany.
POLONIA INFO:

środa, 7 lutego 2018

Polonia w Wiktorii odnawia polską Polanę w Healesville

Polana w Healesville, zwana również Polaną Harcerską... Któż z Polaków w Melbourne nie słyszał o tym miejscu. Nawet ci, którzy tam nigdy nie byli, wiedzieli co to jest. Także nasi rodacy z całej Wiktorii, a nawet z innych stanów.  Ci ostatni bardzo nam tej posiadłości zazdrościli. W żadnym innym stanie nic takiego nie istnieje. - pisze Elżbieta Romanowska z Melbourne i apeluje o pomoc w renowacji  tego polskiego miejsca.

Nikt poza nami nie miał takiego szczęścia, by w swojej społeczności znaleźć trzech podobnych ludzi jak Władysław Czarkowski, Adam Gruszka i Henryk Pieńkos, którzy w 1960 roku kupili koło Healesville grunty o powierzchni 11 akrów, w tym ok. 7 akrów lasu, z zamiarem założenia obozu dla polskiej młodzieży. Kilka lat później odsprzedali posiadłość, po kosztach zakupu, Związkowi Polaków w Melbourne.

Na terenie znajdują się domki zapewniające nocleg dla 78 osób, kuchnia z jadalnią, świetlica, łazienki oraz biuro i dom mieszkalny dla opiekuna obiektu. Wszystkie te budynki zostały postawione przez ochotników i w większości z ofiarowanych materiałów.

Przez wiele lat Polana co roku organizowała kolonie dla młodszych dzieci oraz obozy dla starszych, aby mogły nabierać biegłości w posługiwaniu się ojczystym językiem, a także aby poznawały polską kulturę i obyczaje. Był to ogromny sukces edukacyjno-wychowawczy, a zawarte przez uczestników przyjaźnie trwają do dzisiaj.


Polskie wakacje dla polonijnych dzieci. Wspaniała inicjatywa. Ale oczywiście utrzymanie takiej posiadłości kosztuje i Polana musi na siebie zarobić. Toteż obiekt jest wynajmowany na imprezy organizowane przez rozmaite organizacje, stowarzyszenia, kluby sportowe itp. a także osoby prywatne. Na szczęście chętnych nie brakuje.

Albo raczej nie brakowało. Albowiem po latach użytkowania infrastruktura wyraźnie wymaga poważnego remontu. A bez zapewnienia godziwego standardu nie ma co liczyć na klientów. W obecnym stanie wszystkie domki wymagają wymiany okien oraz wykładzin podłogowych, w większości ściany i sufity też są do wymiany. Że nie wspomnieć o normalnych naprawach, bo coś tam się urwało czy nie działa. No i teren, przepiękny naturalny las, też wymaga uporządkowania. Skąd wziąć na to pieniądze?

No więc zaczynamy akcję „Ratujmy Polanę”.

Tak jak na początku obóz został zbudowany przez ochotników z ofiarowanych materiałów, tak teraz chcemy przeprowadzić tą metodą remont. Oczywiście będziemy szukali wszelkich możliwych grantów i innych dotacji, ale aby je dostać musimy wykazać szerokie zainteresowanie obiektem wśród naszej społeczności, będące dowodem potrzeby jego istnienia. A cóż może lepiej służyć tej sprawie niż zastępy ochotników wykonujących prace porządkowe i remontowe. Czyli zapraszamy wszystkich chętnych do udziału w pracach społecznych, po angielsku zwanych bardzo ładnie working bee. Niech każdy z nas zamieni się w pracowitą pszczółkę, a także przywiezie ze sobą rodzinę i przyjaciół. I jeśli ktoś posiada narzędzia, które jego zdaniem mogą być przydatne, niech je przywiezie, bo oczywiście na Polanie są takowe, ale tego nigdy za dużo.


 


Pierwszy roboczy weekend miał miejsce 20-21 stycznia i był ogromnym sukcesem. Wzięło w nim udział około 60 osób, plus gromadka dzieci i 6 psów. Tak, tak, grzeczne dzieci i posłuszne psy są na Polanie mile widziane. Oczywiście nie muszę mówić, że odpowiedzialność za ich zachowanie i bezpieczeństwo spada na rodziców/właścicieli.

Następna tura robót jest przewidziana na weekend 24-25 lutego. W planie drobne naprawy i prace porządkowe. Zapraszamy wszystkich chętnych. Kto nie może poświęcić 2 dni, niech przyjedzie tylko na sobotę lub niedzielę. Zapewniamy nocleg oraz pełne wyżywienie (pyszne, prawdziwe polskie jedzenie).  Oczywiście wszelkie wymagania dietetyczne będą uwzględnione, o ile organizatorzy zostaną o nich zawczasu powiadomieni. Jeśli idzie o spanie, to prosimy o przywiezienie prześcieradeł, poduszek oraz kołder czy koców bądź śpiworów.

Ze względów organizacyjnych, a przede wszystkim dla ustalenia ilości posiłków prosimy o wcześniejsze zgłaszanie zamiaru przybycia, dzwoniąc do pani Zofii Dublaszewskiej na numer 0432 375 168, lub przez e-mail: [email protected]

 I dla tych, którzy nie wiedzą, adres Polany jest:

360 Don Road
Healesville, VIC 3777
Melways Ref: 278 J7
Website:
www.polana.org.au

 
I jeszcze jedna sprawa. Polana potrzebuje pieniędzy. Stałe koszty utrzymania ośrodka wynoszą ponad 20 tys. dolarów rocznie. W obecnym stanie technicznym mogą być problemy z zarobieniem tej sumy. A gdzie koszty bieżące? No i remont generalny. Dlatego apelujemy do rodaków o datki. W każdej wysokości. Każdy grosz (a właściwie cent) się liczy.
 
Z góry dziękujemy. I do zobaczenia na Polanie 24 lutego, a jak nie to przy następnej okazji.

 
Tekst i zdjęcia: Elżbieta Romanowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy