polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Prezydent Karol Nawrocki podpisał rządową ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych jednocześnie kierując ją w trybie następczym do Trybunału Konstytucyjnego ze względu na wątpliwości prawne. W specjalnym orędziu prezydent wezwał premiera Donalda Tuska i koalicję rządzącą do natychmiastowego obniżenia cen paliw do poziomu 5,19 zł za litr, powołując się na obietnice składane w kampanii wyborczej.. * * * AUSTRALIA: Mieszkańcy stanu NSW zmagają się z masowym nalotem milionów ciem Bogong. Owady wciskają się w każdą szczelinę w domach i na przedmieściach, pozostając tam znacznie dłużej niż podczas typowych migracji w poprzednich latach. * * * SWIAT: We Francji trwają masowe protesty i brutalne zamieszki z udziałem licealistów oraz studentów. Według oficjalnych szacunków na ulice wyszło około 250 tysięcy osób (organizatorzy mówią o dwukrotnie wyższej liczbie), a skala zatrzymań i starć z policją jest określana jako największa we Francji od czasów II wojny światowej.Od początku protestów zatrzymano ponad 5–6 tysięcy osób (w większości nieletnich). Rannych zostało ponad 700 policjantów oraz kilkuset uczniów. Protestujący krytykują ograniczanie wydatków na edukację przy jednoczesnym zwiększaniu nakładów na zbrojenia.
POLONIA INFO: Polski Teatr Stary: Lekkomyślna siostra - 10.10, godz. 17:00; 11.10, godz 15:00 - THE PARKS THEATRE 46 Cowan St, Angle Park

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Cztery w jednym: Arcysolista Kamil Stoch

Kamil Stoch- zwycięzcą Turnieju Czterech
Skoczni i drugim w historii zawodnikiem,
który  wygrał cztery konkursy TCS!
Fot. Ailura (Wikimedia)
Cztery – to suma zwycięstw w Konkursie Czterech Skoczni. „ W jednym” – to nawiązanie do Kamila Stocha, arcysolisty oraz dyrygenta. Wydarzenie w sporcie historyczne, nie znajduję wystarczających słów do pełnego opisania wrażeń oraz przekazania gratulacji.

Wygrał, jak chciał; bardzo chciał, więc wygrał. Długość skoków, elegancja stylu; takie opanowanie siebie, że ryzyko przeszło do tła, które nic nie znaczyło, a przecież mogło życie skomplikować, gdyby nerwy napięło. Jak wtedy, gdy długo czerwony sygnał zabraniał skoku, co musiało nieść jakiś stres. Albo – w ostatnim skoku ostatniego konkursu – decyzja, by skakać z niższego punktu niż rywale, co wprawdzie z jednej strony oznaczało większą premię punktową, z drugiej jednak ryzyko – da się tak daleko, jak trzeba? Pan Kamil ma klasę – zarówno w skakaniu jak w kalkulacji ryzyka oraz mądrości. Tak „grają” tylko arcymistrzowie sportu; łącząc pokorę z pewnością siebie…


Wyznam, że się trochę obawiałem. Nie tego, że konkursu nie wygra – bo zwycięstwa byłem pewien przed ostatnią próbą; ale że w pięknym serialu może się zdarzyć potknięcie za cenę raz niższego miejsca na podium. Nadzieje media i TVP w roli głównej tak wywindowały i nas wszystkich podnieciły, że pewnie byśmy się – tu przesadzę – zapłakali, gdyby w ostatniej próbie nie było prymatu. Ale tak to jest z apetytem oraz za tęsknotami kibicowania.

A że dla zawodnika to dodatkowy stres i presja? Nie dla Pana Kamila. Jak kiedyś nie dla dyrektora Adama Małysza. Który – przypomnę – zawsze twardo głosił, że celem nie musi być zwycięstwo, lecz dwa bardzo dobre skoki w konkursie; a pan Stoch twórczo tę myśl rozwija… I osobiście ( podobnie jak trener) mówi, że skoki, które nas tak urzekały, a rywali zostawiły w pobitym polu wcale idealne nie były…

Dalej? Jaskółka przybrała postać orła, ale zachowajmy umiar. Jest sukces, lecz nie daje on gwarancji, że w mistrzostwach świata czy igrzyskach olimpijskich musi być tak samo. Może, ale nie musi. Co piszę, jednak wierząc, że ten mistrz, i ta drużyna jeszcze sprawią, że ręce nas zabolą od bicia braw.

A w ogóle to dzięki skakaniu zima bezśnieżna już sportowo nam się pokazała z dobrej strony. Ciekawe wydaję się też dyskusje o skakaniu, które gdzieś się tam wciąż toczą. Jak np. wypowiedź norweskiego profesora, który zareagował na eksperymenty z ubiorem „dającym metry” oraz wywołał kontrole na miarę lotniskowych słowami, że najlepiej dla obiektywizmu, by skakali… na golasa. Potem dorzucił, że jednak zgoda na slipy, w obronie obyczaju…

Ktoś inny głosi, że absurdem zaczyna być wymaganie tzw. telemarku* przy lądowaniu. Że to coś w rodzaju ukłonu w stronę sędziów, a przecież nie chodzi o wyrażania szacunku dla punktujących, lecz żeby pokonać najwięcej metrów z centymetrami… Oczywiście, bez upadku…

Andrzej Lewandowski
Studio Opinii

*)Telemark – sposób lądowania w skokach narciarskich. Skoczek, lądując, wysuwa jedną z nóg do przodu, amortyzując lądowanie przez tzw. wypad. (Wikipedia)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy