polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: W Polsce panuje obecnie ekstremalnie trudna sytuacja pogodowa spowodowana rozległą gołoledzią. Marznące opady deszczu stworzyły na drogach i chodnikach "szklankę", co doprowadziło do paraliżu komunikacyjnego w wielu regionach kraju. * * * AUSTRALIA: Po poniedziałkowych obchodach narodowego święta trwają dyskusje na temat protestów „Invasion Day”, wspierających prawa ludności rdzennej. W Perth policja zatrzymała 31-latka, który rzucił domowej roboty ładunek wybuchowy w tłum demonstrantów. Ogłoszono również listę odznaczonych Orderem Australii, na której znalazła się m.in. legenda sportu Cathy Freeman. * * * SWIAT: Po dwóch dniach intensywnych rozmów między Ukrainą, Rosją a Stanami Zjednoczonymi (23–24 stycznia 2026 r.) delegacje nie osiągnęły żadnego formalnego porozumienia w sprawie zakończenia konfliktu. Rosja podtrzymała żądanie wycofania wojsk ukraińskich z Donbasu, co Kreml określił jako warunek kluczowy. Z kolei Wołodymyr Zełenski podkreślił, że kwestia Donbasu pozostaje dla Ukrainy tematem priorytetowym i skomplikowanym. * Premier Kanady Mark Carney ogłosił 25 stycznia 2026 r., że jego kraj nie zamierza dążyć do zawarcia pełnej umowy o wolnym handlu z Chinami. Deklaracja ta była odpowiedzią na groźby Donalda Trumpa, który zapowiedział nałożenie 100% ceł na kanadyjskie towary, jeśli Ottawa sfinalizuje szerokie porozumienie handlowe z Pekinem.
POLONIA INFO: "Ludzie, dokąd wyście przyjechali?" - monodram Alka Silbera w wykonaniu Krzysztofa Kaczmarka - Klub Polski w Bankstown, 22.11, godz 18:30; Klub Polski w Ashfield, 23.11, godz. 15:30

czwartek, 21 września 2017

Wrzutka medialna PiS – reparacje zamiast wraku Tupolewa?

Granica polsko-niemiecka w Świnoujsciu
Fot. Wikimedia cc
 
To żałosne, że Prawo i Sprawiedliwość, czy jak kto woli – koalicja rządząca decyduje się na takie wrzutki medialne do naszej przestrzeni publicznej jak słynny już temat „reparacji”, czyli odszkodowań od Niemiec za II Wojnę Światową. W ten oto sposób przykryto w Polsce temat ponownych badań katastrofy smoleńskiej, jak i niemożności sprowadzenia do kraju wraku Tupolewa, chociaż skuteczne działania były wiele razy deklarowane przez polityków opcji obecnie rządzących. Przez to są same straty, ponieważ akurat w Niemczech trafiliśmy na kampanię wyborczą, w której decyduje się przyszłości Europy, w tym także i nasza przyszłość.
 
 Niemcy nam już odpowiedzieli, ponieważ – o czym trzeba zawsze pamiętać – sprawy polskie są tam obserwowane zawsze z baczną uwagą. Jak na razie nie ma wielkich strat, jedynie zmieniają się uwarunkowania relacji, w wyniku stosowanej przez strony retoryki.


Tymczasem kwestia ponownego badania przyczyn katastrofy smoleńskiej została wyciszona i schowana, w ogóle jej nie ma w mediach, co więcej politycy o niej w ogóle nie mówią! To samo w sobie w ogóle jest fenomenalne, ponieważ jak pamiętamy deklaracje np. pana Ministra Obrony Narodowej, jest to dla naszego państwa kwestia w ogóle najważniejsza. Jeżeli takie były deklaracje, to co z realizacją?
 
Wrzucono społeczeństwu temat reparacji, bardzo głupio go spalając, albowiem nie możemy się wycofać z umów międzynarodowych, na które zgodziły się wcześniejsze władze państwowe. Jeżeli będziemy sami kwestionować swoją suwerenność w latach 1944-1989, to inni również będą to robić. Co jeżeli pewnego dnia rząd Niemiec uzna zawarte umowy i traktaty za niebyłe – zgodnie z deklaracją aktualnych – prawdziwych i niezłomnych władz Polski? Niemcy na pewno nie zapłacą nam ani grosza, ponieważ nie mamy żadnego argumentu, którym moglibyśmy spowodować takie ich zachowanie. To powinni rozumieć nawet politycy koalicji obecnie rządzącej. Jeżeli już podniesiono kwestię reparacji, to trzeba było to zrobić na zasadzie cichej dyplomacji, czyli starać się dostać coś, za niepodnoszenie publiczne tej kwestii. Lepiej byłoby w naszym interesie ją grillować, ale nie konsumować. Poza tym, jak mówimy o szczegółach, to powinniśmy domagać się odszkodowania za okupację i niewolniczą eksploatację państwa i Narodu. Przez cztery pełne lata należą się nam odszkodowania w wysokości przedwojennego budżetu Polski, za niepełne lata okupacji – piąty. Łącznie można to szacować na około 500 mld Euro. Są to pieniądze, które państwo niemieckie nam po prostu ukradło – okupując nas, pod postacią Generalnego Gubernatorstwa i terytoriów anektowanych do Rzeszy. Reparacji się zrzekliśmy, dostaliśmy w ramach odszkodowania część radzieckiej strefy okupacyjnej Niemiec. Niemcy uznali status quo, chociaż formalnie nigdy nie zrzekli się ziem na wschodzie. Jednak do sprawy podeszliśmy emocjonalnie i z głupiej paplaniny – już nawet pojawił się abstrakcyjny idiota, który jest gotowy zwracać Niemcom Szczecin.
 
Życie polityczne w naszym kraju toczy się w rytmie przekazów medialnych, szykowanych na każdy dzień przez sztaby partyjne. Stosowne emaile z wiadomościami, dostają codziennie chyba wszyscy politycy parlamentarni z dużych partii. Obowiązkiem Posła lub Senatora, jest powielać narrację podaną przez partyjną centralę. W ten sposób później w mediach pojawia się szereg wypowiedzi, wpasowujących się w określoną retorykę. W takich warunkach należy w ogóle zastanowić się nad swobodą wypowiedzi w dyskusjach publicznych, chociaż nie ulega wątpliwości, że partie polityczne mają prawo moderować przekaz swoich polityków. Jeżeli jednak ma to się przekładać na zbiorową psychozę i lansowanie poronionych idei, to społeczeństwo musi mieć prawo to oceniać. W przypadku dyskusji i reparacjach, najbardziej porażające jest to – na jaki żywioł tą sprawę wpuszczono do rzeczywistości medialnej. Bez żadnej strategii, bez argumentacji, bez umiejętnego wsparcia medialnego. Zrobiono dyskusję wewnętrzną, której odpryski przedostały się do Niemiec i wywołały reakcje budzące demony przeszłości.
 
Ktoś z decydujących o narracji medialnej w PiS zorientował się, że tematyka związana z katastrofą smoleńską to mina i trzeba ją wyciszyć. Ponieważ opozycja podnosiła głos – jednoznacznie wskazując na słabości argumentacji rządzących, wrzucono nam temat reparacji, gdzie każdy kto ma inne zdanie, niż jedynie słuszni piewcy prawdy – jest niemieckim sługusem i w ogóle, wiadomo… W konsekwencji mamy taką oto sytuację podwójnego wykluczenia. Z jednej strony, każdy kto neguje „zamach” smoleński, jest pachołkiem Rosji, a każdy, kto racjonalnie chciałby podejść do tematu reparacji, jest niemieckim pieseczkiem, „folksdojczem” itd. Tymczasem, to są naprawdę poważne sprawy, tu nie chodzi o to czy kupić dwie pietruszki i jeden seler do zupy, czy dwa selery, jedną pietruszkę i marchewkę…
 
Krakauer

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy