polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Były polityk partii Janusza Palikota Łukasz Gibała zdecydowanie wygral drugą turę przedterminowych wyborów na prezydenta Krakowa. Według Ipsos zdobył 61 proc. głosów. Jego rywalka, senator Koalicji Obywatelskiej Monika Piątkowska, uzyskała 39 proc. głosów. Gibała obejmie urząd po odwołanym w referendum Aleksandrze Miszalskim. * * * AUSTRALIA: W wielu miastach Australii odbyły się propalestyńskie wiece w ramach Global Day for Gaza. Uczestnicy akcji domagali się, aby Australia zaprzestała handlu bronią z Izraelem, a także wzywali do „prawdziwego pokoju” w Gazie i na Zachodnim Brzegu Jordanu. * * * SWIAT: „Wołodymyr Zełenski miał wiele okazji, by zakończyć wojnę z Rosją, ale z nich nie skorzystał” – ocenił prezydent USA Donald Trump. Amerykański prezydent stwierdził również, że nadszedł czas, aby Ukraina wybrała nowego przywódcę. Słowa te padają dzień po ogłoszeniu przez prezydenta Donalda Trumpa, że zawarł umowę pozwalającą Federacji Rosyjskiej na dostarczanie oleju napędowego na rynki światowe.
POLONIA INFO: Polski Teatr Stary: Lekkomyślna siostra - 10.10, godz. 17:00; 11.10, godz 15:00 - THE PARKS THEATRE 46 Cowan St, Angle Park

sobota, 28 listopada 2015

Kolejny szczyt prezydenta czyli Duda w Chinach

Chiny układają stosunki gospodarcze z tym, kogo uważają za partnera. W USA zamówiły 300 boeingów, w Wielkiej Brytanii podpisały kontrakty na 50 miliardów dolarów. Resztę świata podzieliły  na podkontynenty i  urządzają z nimi szczyty grupowe. Tak było i  jest z Europą Środkowo-Wschodnią.

W czasach prawdziwie komunistycznych, jeszcze sprzed rozłamu z ZSRR, Polska była dla Chin bardzo ważna, jako trzecie (po Sowietach i po nich samych) państwo  Wschodu. Wskaźniki ekonomiczne nie liczyły się wtedy, choć „spust  surówki” był wyznacznikiem mocy zbrojeniowej kraju.

Dziś Polska eksportuje do Chin za 700 mln  a importuje za 3  miliardy dolarów rocznie. Jesteśmy trzema procentami eksportu chińskiego do UE i jednym procentem eksportu UE do Chin. W statystykach chińskich Polska jako kraj samodzielny zajmuje miejsce w drugiej pięćdziesiątce. Europa Środkowo-Wschodnia nie mieści się jako całość w pierwszej dwudziestce. Chiny urządziły szczyt premierów tego obszaru u siebie, jak kiedyś urządzały szczyt chińsko-afrykański, nieporównanie dla nich ważniejszy i wyznaczyły prezydentowi Dudzie rolę lidera państw od Estonii przez Serbię po Albanię. Inaczej nie można interpretować zagadki protokolarnej, która polega na  konferencji piętnastu premierów i tylko jednego prezydenta, Rzeczypospolitej. Druga zagadka dotyczy innego szczytu. Jak to jest, że nikt z Polski nie jedzie tam, gdzie są wszyscy i gdzie być trzeba (Malta), a jedziemy tam, gdzie nikogo w naszej randze nie ma? Chińczycy dbający o protokół od pięciu tysięcy lat, nie powiadomili prezydenta Dudy, kto jeszcze jest zaproszony? A może to kancelaria prezydenta, realizując koncepcję profesora Szczerskiego, który marzy o roli światowego męża stanu dla swego idola, posadziła go przy okrągłym stole, przy którym powinna była siedzieć pani premier Szydło?

Raz się udało: w ONZ. Andrzej Duda występował po Baracku Obamie a przed prezydentami Xi i Putinem.  Trochę to przypadek a trochę staranność ambasady w Nowym Jorku. Należało wykorzystać te 5 minut, bo drugi raz taka gratka się nie zdarzy. Należało odejść od przygotowanego tekstu i rzucić choćby jedno zdanie, które poszłoby w świat, jak „żelazna kurtyna” Churchilla czy „ojczyzna lub śmierć” Fidela Castro lub „My naród polski” Wałesy. (Nie wspominając o bucie Chruszczowa).  Ale prezydent – zamiast sięgnąć po bon mot  z któregokolwiek z wielkich Polaków, czy wymyślić coś na poczekaniu, odczytał tekst dobry na zajęcia ze studentami pierwszego roku z wymydlonym zwrotem siła prawa a nie prawo siły. Nawiasem mówiąc dziś brzmi to w Polsce jak autorecenzja.

Co załatwiliśmy w Chinach? Premier tego kraju obiecał, że zainwestują 5 miliardów dolarów w Europie Środkowo-Wschodniej. Tyle dokładnie, ile będzie kosztować jedna z obietnic PiS. Na każdego z uczestników szczytu wypadnie po  312 milionów. Ma dzięki temu powstać nowy jedwabny szlak.

Krzysztof Mroziewicz


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy