polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Podczas czwartkowej burzy w Tatrach zostało poszkodowanych ponad 130 turystów przebywających w okolicach Giewontu i Czerwonych Wierchów. W wyniku gwałtownych wyładowań atmosferycznych zmarły cztery osoby, w tym dwoje dzieci. Szlak turystyczny z Wyżniej Kondrackiej Przełęczy na Giewont został w czwartek po tragicznej burzy zamknięty do odwołania. Giewont należy do szczególnie niebezpiecznych miejsc podczas burzy z uwagi na metalowy krzyż na szczycie i metalowe lancuchy. * * * AUSTRALIA: Dwóch z trzech Sędziów Sądu Apelacyjnego stanu Wiktoria odrzucilo apelację złożoną przez obrońców kard. Georga Pella, byłego prefekta Sekretariatu ds. Gospodarczych Stolicy Apostolskiej i b. arcybiskupa Melbouirne i Sydney. Stolica Apostolska odniosła się do odrzucenia apelacji oświadczając, że australijski purpurat niezmiennie podkreśla swoją niewinność oraz ma prawo do apelacji w Sądzie Najwyższym Australii. Kardynal Pell od marca b.r. przebywa w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Zostal skazany na 6 lat pozbawienia wolności. * * * SWIAT: Jestem przekonany, że przyszłość Rosji jest w pełni europejska. Wierzymy w tę Europę, która rozciąga się od Lizbony do Władywostoku" - zadeklarował prezydent Francji Emmanuel Macron po spotkaniu z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Spotkanie przywódców Francji i Rosji odbylo się w poniedziałek w forcie Bregancon na Lazurowym Wybrzeżu.
EVENTS INFO: Program słowno-muzyczny: "Czas miłości, czas powinności" - Klub Polski w Bankstown, 8.09, godz. 13:30 * * * Sztuka "Zlodziej" w reż. Cezarego Żaka - Klub Polski w Bankstown, 21.09, godz.18:00; Sala JP2 w Marayong, 22.09, godz. 12:30

czwartek, 18 kwietnia 2013

Pogrzeb Żelaznej Damy



Po życiu w ogniu politycznych kontrowersji, odnalazła wreszcie spokój - mówił w kazaniu biskup Londynu Richard Chartres podczas uroczystości pogrzebowych najdłużej urzędującego premiera Wielkiej Brytanii w  XX w. -  Margaret Thatcher , jak to określił Newsweek - największej po Churchillu. 

 W  anglikańskiej katedrze Św.Pawła w nabożeństwie uczestniczyło 2,3 tys. gości, wśród nich królowa Elżbieta II i członkowie rządu a także  byli brytyjscy premierzy. Na pogrzeb do Londynu pojechali polscy politycy - premier Donald Tusk, szef MSZ Radosław Sikorski i Lech Wałęsa. Australię reprezentowal b. premir John Howard.
Trumna z ciałem byłej premier, przykryta była brytyjską flagą, spoczywała na lawecie armatniej. Kondukt żałobny, który przeszedl głównymi ulicami Londynu eskortowali ubrani w galowe mundury żołnierze i marynarze z jednostek uczestniczących w wojnie o Falklandy w 1982 roku. Orkiestra Royal Marines grała marsze żałobne Beethovena, Mendelssohna i Chopina. Byli też kawalerzyści w historycznych mundurach. Przemarszowi konduktu towarzyszyło bicie dzwonów i salwy armatnie, oddawane co minutę w Tower. Na trasie konduktu zebrały się tysiące ludzi. Wielu z nich biło brawo, ale słychać było też okrzyki i buczenie przeciwników "Żelaznej Damy".



W kilku momentach ceremonia przypominała pogrzeby członków brytyjskiej rodziny królewskiej. Jednak chociaż to ceremonia z honorami wojskowymi, jak pisze BBC - jest to jeden stopień niżej od pogrzebu głowy państwa. Sama Thatcher nie życzyła sobie wielkiej pompy. Niemniej uroczystość dorównała wielkości pogrzebu Winstona  Churchilla w 1965 roku.

Margaret Thatcher, która stała na czele brytyjskiego rządu w latach 1979-90, zmarła 8 kwietnia w wieku 87 lat. Zostawiła po sobie thatcheryzm - doktrynę mówiącą, że nadmierna opieka państwa demoralizuje i zabija chęć do działania. Była eurosceptyczką - mówiła, że Unia Europejska to "szalony, utopijny projekt, pomnik pychy lewicowych intelektualistów".

Na uroczystości nie było mowy pogrzebowej. Zmarła „Żelazna Dama”została wspomniana tylko  dwa czy  trzy razy w kazaniu.  Jej przyjaciel, biskup Londynu Richard Cartres (nasi biskupi mogliby się od niego uczyć, jak  się głosi kazania) mówił o "burzy sprzecznych opinii skupiających się na pani Thatcher, która stała się postacią symboliczną". Przypomniał list, jaki Thatcher dostała kiedyś od dziewięcioletniego Davida. "Wczoraj wieczorem, kiedy się modliliśmy, mój tata powiedział, że wszyscy poza Jezusem, zrobili kiedyś coś złego. Ale przecież pani nie mogła zrobić nic złego, bo jest pani premierem. Kto ma rację, ja czy mój tata?" Biskup opowiada, że Żelazna Dama osobiście odpowiedziała na pytanie chłopca. "Choćbyśmy nie wiem jak się starali, nigdy nie będziemy tak dobrzy, delikatni i mądrzy jak Jezus. Zawsze będzie się zdarzało, że zrobimy czy powiemy coś, czego żałujemy i będziemy się starać nie robić tego drugi raz".
-  Uczyła nas, aby zawsze kierować się własnym zdaniem i nie podążać łatwiejszą drogą śladem tłumu - powiedział biskup dodając, że była premier poświęcała uwagę także osobom mało ważnym w oczach świata.

Margaret Thatcher była w dekadzie lat 80. najbardziej popularnym  - obok Ronalda Reagana – zachodnim politykiem w Polsce. Dla Polaków Lady Tchatcher  była jednym z symboli walki z komunizmem. Dla Walijczyków, Szkotów, Irlandczyków, oraz części Anglików symbolem upokorzenia.. W Walii, na północy Anglii i w Szkocji kazała zamykać nierentowne fabryki. Tam nazywają ją wiedźmą.  Została wyklęta przez brytyjską lewicę za prywatyzację i odebranie przywilejów związkom zawodowym. Jednak wbrew tym niepochlebnym opiniom faktycznie uratowała gospodarkę Zjednoczonego Królestwa i wyciągnęła kraj z socjalistycznego marazmu.
8 kwietnia , w niespełna godzinę po jej zgonie na Downing Street premier David Cameron mówi: . – Nie tylko prowadziła nasz naród, ona go ocaliła.
oprac. na podstawie: Gazeta.pl, Polskie Radio, Interia.pl, Newsweek.pl
 Co o Margaret Thatcher mówi Radosław Sikorski?  Wywiad dla Newsweek.pl :

   Newsweek: Aż 9 z 11 lat rządów Margaret Thatcher spędził pan w Anglii jako uchodźca, student, a potem dziennikarz. Czy była brytyjska premier ukształtowała pana jako polityka?
Radosław Sikorski:
Margaret Thatcher była dla mnie wzorem przywództwa. Ale także osobą, która skutecznie przełamywała istniejące wówczas bariery dla kobiet w polityce. Była źródłem nadziei na odrodzenie Zachodu po przygnębiających latach 70. Szczególnie dla tych z nas, którzy aspirowali, aby Polska dołączyła do Zachodu. W Wielkiej Brytanii czuło się wówczas, że po gorzkich reformach kraj staje na nogi.


Ciąg dalszy: Newsweek.pl         

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Promocja

Promocja

Promocja