polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bogdan Święczkowski, nie dopuścił do orzekania Macieja Berka. Były minister do Trybunału wjechał otoczony kordonami służb, a przed gmachem doszło do przepychanek obrońców Trybunału z policją. Maciej Berek w środę odebrał uchwałę Sejmu o wybraniu go na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent Polski Karol Nawrocki był nieobecny podczas ślubowania. * * * AUSTRALIA: W niedzielę, 25 października odbyło się oficjalne otwarcie Western Sydney International Airport (Nancy-Bird Walton Airport), a premier Anthony Albanese osobiście zainaugurował działanie nowego portu lotniczego w Badgerys Creek. Określił lotnisko mianem najlepszego w kraju i pierwszego nowego głównego portu lotniczego w Australii od ponad 50 lat. Historyczny, wyprzedany lot pasażerski linii Jetstar (JQ362) wyruszył tuż przed godziną 12:00 w kierunku Gold Coast. * * * SWIAT: Obywatele i studenci masowo wyszli na ulice Tirany i innych miast, oskarżając administrację Ediego Ramy o głęboką korupcję strukturalną. Manifestanci podnoszą problem braku miejsc pracy dla młodych absolwentów, niskich standardów życia oraz zmuszania młodego pokolenia do masowej emigracji z kraju. Niezadowolenie społeczne nasiliło się już kilka miesięcy wcześniej w związku z planami budowy luksusowych kurortów turystycznych. Projekt ten jest powiązany z Jaredem Kushnerem, zięciem Donalda Trumpa.
POLONIA INFO: Polski Teatr Stary: Lekkomyślna siostra - 10.10, godz. 17:00; 11.10, godz 15:00 - THE PARKS THEATRE 46 Cowan St, Angle Park

czwartek, 28 lutego 2013

Fala antysystemowa



W ostatnich latach w Polsce wyraźnie widać sygnały świadczące o radykalizacji młodych ludzi - powiedział PAP socjolog Jan Poleszczuk, komentując zakłócenia wykładów na polskich uczelniach. "Mamy wręcz otwartą falę antysystemową" - dodaje dr Łukasz Jurczyszyn.

W ostatnich dwóch tygodniach doszło dwukrotnie do zakłócenia wykładów na uczelniach. We wtorek (19 lutego) grupa ok. 50 zamaskowanych osób wtargnęła do auli Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie miał się odbyć wykład prof. Magdaleny Środy. Podobny incydent miał miejsce w sobotę (23 lutego) w Wyższej Szkole Nauk Społecznych i Technicznych w Radomiu, kiedy grupa młodych ludzi próbowała zakłócić wykład redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” Adama Michnika. Padały hasła: "Precz z komuną", "Narodowy Radom, Narodowy Radom".
W związku z tymi wydarzeniami organizatorzy (ale nie rektor uczelni, co podkreśliła jej rzeczniczka) odwołali kolejną imprezę, zaplanowaną na poniedziałek (25 lutego) na Uniwersytecie Gdańskim debatę o związkach partnerskich. W spotkaniu miał wziąć udział m.in. poseł Robert Biedroń.


Komentując te wydarzenia dr hab. Jan Poleszczuk z Uniwersytetu w Białymstoku zauważył, że w ostatnim czasie widać radykalizację części młodych ludzi. Podkreślił, że studenci są grupą specyficzną, gdyż później niż ich pracujący rówieśnicy wkraczają w dorosłe życie, a jednocześnie mają wysokie aspiracje i walczą o wysoki status społeczny. "Ich radykalizm może rosnąć ze względu na trudności z wejściem na rynek pracy, co rodzi frustrację. W ostatnich latach opóźnia się też moment wchodzenia w związki małżeńskie. Jego zawarcie zawsze czyniło człowieka i czyni mniej radykalnym" - powiedział w rozmowie z PAP.
Jednak - zdaniem naukowca - problemem jest nie tyle radykalizacja studentów, co przede wszystkim młodych mężczyzn. "Dziś młody mężczyzna w życiu społecznym czuje się zagubiony, zniechęcony, sfrustrowany i agresywny" - powiedział. Profesor dodał, że dawniej młodych mężczyzn "pacyfikowała powszechna służba wojskowa", natomiast w czasach PRL istniały takie fenomeny, jak Pomarańczowa Alternatywa, w których młodzi ludzie wyładowywali swoją niechęć do systemu poprzez ośmieszenie go. "Tamten system bał się ośmieszenia, ten już się go nie boi. Dlatego młodzi mężczyźni mogą myśleć: skoro politycy nie boją się ośmieszenia, to może w nich uderzymy" - tłumaczy socjolog. - Teraz nie ma już komitetów, które można palić. Nie ma jednego wroga odpowiedzialnego za nieszczęścia i frustrację".
Zdaniem dr. Poleszczuka dyskusje organizowane na uniwersytetach powinny być starciem dwóch stron, a nie wiecem politycznym. "Rektorzy powinni zgadzać się na debaty, bo są one elementem życia intelektualnego społeczeństwa. Jednak debata powinna być przygotowana tak, by można ją było odróżnić od wiecu politycznego" – powiedział socjolog. „Nie jest rozwiązaniem niewpuszczanie na teren uniwersytetu osób, które chcą dyskusji. Musimy się wszyscy nauczyć debatować, a to nie jest takie proste” - podkreślił.
"Kompletne wymazanie pewnych środowisk z debaty publicznej może spowodować ich zejście do podziemia i w ogóle stracimy nad nimi kontrolę" - zaznaczył w rozmowie z PAP socjolog dr Łukasz Jurczyszyn, jeden z założycieli Zespołu Analizy Ruchów Społecznych.
Jednak, jak mówił, w niektórych sytuacjach społeczeństwo ma prawo bronić się przed organizacjami działającymi niezgodnie z prawem i stanowiącymi zagrożenie dla demokracji. "Przykładem może być decyzja sądu o delegalizacji ONR-u w Brzegu (woj. opolskie). Członkowie tego stowarzyszenia swoimi działaniami pokazali, że trzeba jednak uważać, kogo i na ile dopuszczamy do debaty publicznej" - dodał.
"Uniwersytet jest typowym elementem przestrzeni publicznej, zaś wspomniane zajścia są dowodem na próbę zaistnienia w tej przestrzeni młodych ludzi o radykalnych postawach" - powiedział dr Jurczyszyn.
W jego opinii tylko i wyłącznie na podstawie ultranacjonalistycznych haseł i symboliki (np. celtyckiego krzyża) trudno stwierdzić, kim faktycznie byli zamaskowani skądinąd ludzie, którzy wtargnęli na uczelnie, i czy w ogóle mogą mieć związek ze środowiskiem studenckim. "Pojawienie się na wykładach było z ich strony alarmującym krokiem w stronę radykalizacji i izolacji w społeczeństwie, a może nawet zapowiedzią poważniejszych aktów przemocy w naszej przestrzeni miejskiej" - powiedział.
Socjolog potwierdza, że w ostatnich latach w Polsce młodzi ludzie coraz częściej chcą zaznaczyć swoje istnienie, postawy i ideologie, "również te radykalne, coraz częściej prawicowe, ale nie tylko, czego przykładem była dewastacja butików projektanta Macieja Zienia w Warszawie. Najczęściej czynią to na ulicach i stadionach. Wspólnym mianownikiem takich akcji jest raczej antysystemowość, niż konkretna identyfikacja ideologiczna. Mamy otwartą falę antysystemową" - ocenia dr Jurczyszyn.
Ekspert dodaje, że od jakiegoś czasu bardzo aktywni w przestrzeni publicznej są przedstawiciele nowego ruchu narodowego. "W ich kręgach aktywni są m.in. ideolodzy, którym odmówiono możliwości przemawiania z trybuny, np. jako pracownikom uczelni. Są też neonaziści, najbardziej niebezpieczni, ale też na szczęście najmniej liczni. Ruch narodowy ma również duże wsparcie w środowiskach kibicowskich. Jednocześnie jest grupa młodych Polaków, często nawet kilkunastoletnich, dla których całe to zjawisko zaczyna być coraz bardziej interesujące" - zauważa.
(PAP)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy