polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Po kilkudziesięciogodzinnym zamknięciu nieba do Polski przyleciały samoloty z Dubaju i Omanu z Polakami wracającymi do kraju.Tysiące obywateli Polski wciąż zablokowane jest w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze i innych państwach regionu. Wiele połączeń lotniczych pozostaje zawieszonych, a decyzje o wznowieniu ruchu uzależnione są od sytuacji bezpieczeństwa i ewentualnego otwarcia przestrzeni powietrznej. * Prezydent Karol Nawrocki podczas spotkania z prezesem NBP Adamem Glapińskim przedstawił propozycję "Polski SAFE 0%". Celem jest sfinansowanie 185 mld zł na wzmocnienie sił zbrojnych bez odsetek i bez zaciągania długu, jako suwerenna alternatywa dla unijnego, warunkowego programu SAFE, forsowanego przez rząd Donalda Tuska. * * * AUSTRALIA: Władze Australii oficjalnie poparły działania militarne USA i Izraela podjęte przeciwko Iranowi. Trwa akcja sprowadzania obywateli Australii utkniętych na Bliskim Wschodzie z powodu zamknięcia przestrzeni powietrznej. Rząd zaplanował kolejne loty komercyjne, aby umożliwić powrót tysiącom osób przebywających m.in. w Dubaju. * * * SWIAT: Sytuacja na Bliskim Wschodzie gwałtownie eskalowała po rozpoczętej 28 lutego 2026 r. wspólnej operacji USA i Izraela (nazywanej m.in. „Epic Fury” lub „dekapitacją”). W wyniku nalotów w Teheranie zginął Najwyższy Przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei.Nad kopułą Meczetu Jamkaran w prowincji Qom wzniesiono „czerwoną flagę”. To symbol zemsty za śmierć Chameneiego, W odwecie Iran przeprowadził zmasowany atak rakietowy na terytorium Izraela i bazy USA na Bliskim Wschodzie.
POLONIA INFO:

sobota, 9 czerwca 2012

ME-2012 - polska droga z nieba prawie do piekła


Polscy kibice na moście Poniatowskiego w Warszawie,
po meczu rozpoczynającym piłkarskie mistrzostwa Europy
 - Euro 2012: Polska - Grecja, 8 bm. Polska zremisowała 1:1.
 (PAP/Fot. Grzegorz Jakubowski)

Pełny biało-czerwony Stadion Narodowy, świetna atmosfera, emocje, dramaturgia, ale nie było happy endu. Polscy piłkarze po 1:1 z Grekami wciąż bez historycznego zwycięstwa w mistrzostwach Europy. A po pierwszej połowie było tak pięknie...

Dla służb porządkowych i kibiców inauguracyjny mecz Euro 2012 zaczął się na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Od rana w najbliższej okolicy Stadionu Narodowego nie można było parkować samochodów, a ulice patrolowali policjanci oraz strażnicy miejscy.
Od godzin południowych tłum wokół obiektu gęstniał, a z centrum miasta wylewała się biało-czerwona fala. Nastrój wyczekiwania na inaugurację turnieju mieszał się z turystycznym zacięciem do robienia zdjęć i kupowania kibicowskich akcesoriów.

Bramy stadionu zostały otwarte trzy godziny przed pierwszym gwizdkiem, a ponieważ niemal równocześnie zaczęło padać sympatycy futbolu wykorzystali trybuny Narodowego i jego zasunięty dach, by schronić się przed deszczem. Większość zanim zajęła miejsca zatrzymywała się i podziwiała imponująco prezentujący się obiekt, który mienił się biało-czerwonymi barwami krzesełek i ułożonymi na nich różnokolorowymi kartonami, które zostały wykorzystane do ułożenia flag podczas ceremonii otwarcia flag wszystkich 16 krajów uczestniczących w Euro 2012.
Pierwszą próbę gardeł sympatycy reprezentacji przeprowadzili o 16.22, gdy ubrani w gustowne ciemne garnitury polscy piłkarze wyszli, by zapoznać się z murawą. Po trybunach poniosło się gromkie "Polska, Polska, Polska", na co kadrowicze odpowiedzieli oklaskami. Czuć było, że szykuje się coś wielkiego, niecodziennego.
Po raz drugi kibice gorąco powitali graczy trenera Franciszka Smudy, gdy wyszli na rozgrzewkę. Nieco wcześniej niż zwykle, bo musieli opuścić murawę o 17.40 i zrobić miejsce dla ponad 800 tancerzy i artystów, którzy wzięli udział w 12-minutowej ceremonii otwarcia ME.
W głównej loży, tuż nad tunelem, którym na boisko wychodzą piłkarze, siedzieli już wszyscy najważniejsi goście: pełniący w piątek honory gospodarza szef UEFA Michel Platini, prezydenci Polski i Ukrainy Bronisław Komorowski oraz Wiktor Janukowycz, a także szefowie piłkarskich federacji krajów-gospodarzy Grzegorz Lato i Hryhorij Surkis.
Zauroczeni uroczystością kibice na krótko zastygli, a ożywili się ponownie, gdy podwieszone pod kopułą stadionu telebimy pokazały gotowych do wyjścia na boisko zawodników obu zespołów. Wszyscy stali z miejsc i zaczęli skandować: "Polska, biało-czerwoni". Po chwili Chór Akademicki Uniwersytetu Warszawskiego odśpiewał oba hymny - grecki przy brawach publiczności i Mazurka Dąbrowskiego przy pomocy 50 tysięcy kibiców biało-czerwonych.
Punktualnie o godz. 18 hiszpański arbiter Carlos Velasco Carballo, którego podczas rozgrzewki uważnie obserwował szef sędziów UEFA Pierluigi Collina, dał znać do rozpoczęcia 14. edycji piłkarskich mistrzostw Europy.
Jakby własne spotkania rozgrywali trenerzy. Ubrany w dres Franciszek Smuda na stojąco obserwujący wydarzenia na boisku, który niemal non stop podskakiwał, przebierał nogami, podbiegał do linii bocznej, czy łapał się za głowę po mniej udanych zagraniach swoich piłkarzy. Portugalczyk Fernando Santos w garniturze był bardziej powściągliwy w zachowaniu, choć po dwóch groźnych akcjach Polaków w pierwszym kwadransie wyskoczył aż pod linię boczną boiska, strofując własnych zawodników.
W 17. minucie stadion eksplodował z radości. Po dośrodkowaniu Jakuba Błaszczykowskiego Robert Lewandowski, czyli ten, na którego wszyscy najbardziej liczyli, strzałem głową zapewnił Polakom prowadzenie. Poprzednio w pierwszym występie w wielkiej imprezie biało-czerwoni zdobyli gola... 15 czerwca 1974 roku.
Na strzelca gola rzucili się koledzy z drużyny, także ci z ławki rezerwowych, trenerzy padli sobie w ramiona. Na trybunach szał radości, a po chwili nawoływanie "Jeszcze jeden, jeszcze jeden".
Tuż przed przerwą w głównej roli wystąpił sędzia. Najpierw uznał, że Sokratis Papastathopoulos faulował Rafała Murawskiego, a że wcześniej Grek został już ukarany żółtą kartką, to musiał opuścić plac gry, choć długo nie mógł się z tym pogodzić ani on, ani jego koledzy. Po dwóch minutach jeszcze większą wściekłość wywołała u mistrzów kontynentu z 2004 roku sytuacja, w której Damien Perquis zatrzymał piłkę w polu karnym ręką, a gwiazdek arbitra milczał. Santos niemal rozerwał marynarkę...
Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy kibice jasno dali do zrozumienia, że oczekują drugiej bramki, która pogrążyłaby osłabionych rywali. Tymczasem szybko przeżyli rozczarowanie. W 52. minucie tylko jękiem zawodu przyjęli wyrównujące trafienie greckiego rezerwowego Dimitrisa Salpingidisa.
Szybko jednak na Narodowym można było usłyszeć: "Jesteśmy z wami, Polacy jesteśmy z wami", co zagłuszyło ok. trzy tysiące wiwatujących przybyszów z Hellady.
Wydarzenia na boisku nie układały się po myśli biało-czerwonych piłkarzy i kibiców. Po błędzie defensywy Wojciech Szczęsny sfaulował zdobywcę gola dla Grecji w polu karnym. Decyzja sędziego mogło być tylko jedna - czerwona kartka i rzut karny. Chwile nerwów, wyczekiwania. W polskiej bramce pojawił się Przemysław Tytoń, który chwilę wcześniej nie miał na sobie nawet koszulki. Strzela Giorgios Karagounis. Tytoń broni. Na stadionie euforia, może nawet jak większa jak po golu Lewandowskiego. A w tunelu prowadzącym do szatni zaciśnięta pięść i radość Szczęsnego.
"Gramy u siebie, Polacy gramy u siebie" po chwili dało się słyszeć na trybunach, ale podopieczni Smudy nie potrafili wrzucić nawet nie piątego, a trzeciego biegu. "Gramy do końca, Polacy gramy do końca" zaintonowali kibice, ale obraz gry nie uległ zmianie. Grecy osiągnęli cel. Byli w opresjach, a zremisowali i po meczu się cieszyli. Gospodarze jeden punkt zawdzięczają interwencji rezerwowego bramkarza. Kibice podziękowali im oklaskami, ale opuszczali stadion nieco zawiedzeni.
Kolejne emocje na Stadionie Narodowym - we wtorek. Polska - Rosja.
(PAP)



Ceremonia otwarcia Euro 2012: http://youtu.be/vr61AKCOLnU

Pierwszy gol Euro 2012: http://youtu.be/L7dtlRPb9PQ

Polska - Grecja. Drugi gol: http://youtu.be/A5j6NhlahxM

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy