polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Sejm uchwalił w czwartek ustawę, która ma umożliwić chorym dostęp do marihuany leczniczej – będą mogły być wytwarzane w aptekach na podstawie recepty od lekarza; surowiec ma być sprowadzany z zagranicy. Za ustawą opowiedziało się 440 posłów, dwóch było przeciw. * * * AUSTRALIA: Australia wstrzymała swoje naloty na terytorium Syrii po tym jak USA zestrzelilo syryjski samolot wojskowy a Rosja poinformowała, że każdy obcy obiekt latający nieleglnie nad obszarami Syrii, gdzie operują siły rosyjskie, będzie traktowany jak cel. * * * SWIAT: Rosja zrywa współpracę z USA w Syrii w ramach memorandum o zapobieganiu incydentom w przestrzeni powietrznej nad Syrią po tym jak USA zestrzeliły syryjski Su-22 w prowincji Rakka. Damaszek poinformował, że samolot wypełniał misję przeciwko PI.
EVENTS INFO: Noc Świętojańska przy ognisku - Klub Sportowy POLONIA w Plumpton - 24.06, godz. 18:00

środa, 6 maja 2015

W rusofobii - Komorowski coraz bardziej osamotniony

W najbliższą niedzielę Polacy wybiorą nowego prezydenta. Mogą wybierać go z grona 11 kandydatów. Media lansują, kosztem pozostałych kandydatów, ubiegającego się o reelekcję prezydenta Komorowskiego, który bez skrupułów wykorzystuje piastowany urząd do prowadzenia kampanii wyborczej. Oparł ją na rusofobii, objawianej przy każdej okazji.

Wg badań opinii publicznej udział w wyborach deklaruje ok. 75% obywateli uprawnionych do głosowania. Praktyka wskazuje, że przy takich deklaracjach frekwencja przekracza minimalnie 50% elektoratu.

5 maja był dniem, w którym wyborcy mogli, dzięki stacjom telewizyjnym, poznać poglądy kandydatów o Polsce i prezydenturze, aczkolwiek prezydent Komorowski nie zdecydował się na bezpośrednią konfrontacje z rywalami. Podczas debaty „Trzech na jednego” spotkał się odrębnie w Polsacie z dziennikarzami prasy, radia i telewizji. Zaraz po tym spotkaniu, tym razem w TVP1, spotkali się na wspólnej debacie pozostali kandydaci ubiegający się o urząd prezydenta.


Cała 11-tka została zapytana o polską politykę zagraniczną i bezpieczeństwo kraju. Okazało się, że nie ma jednomyślności - ani na temat relacji polsko-ukraińskich, ani polsko-rosyjskich czy też dominującej roli USA. A prowadzona medialna propaganda pro-ukraińska i antyrosyjska nie odniosła skutku.

Jestem przeciwnikiem wpychania Polski w wojnę ukraińską. W Kijowie rządzi banderowski reżim. Polska nie może być popychadłem, nie może działać na telefon i z dna na dzień zmieniać stosunku do sąsiadów jak to robi Bronisław Komorowski. Uważam, że UE to zgniły projekt, który zamienił się w niekompatybilną jakość. A NATO zostało zamienione przez Putina w pakt dyskusyjny” – stwierdził kandydat narodowców - Marian Kowalski.

Kreowana przez SLD Magdalena Ogórek uważa, że: „Relacje z Federacją Rosyjską praktycznie nie istnieją. Wykreowaliśmy wizerunek Polaków-rusofobów, a tak nie jest. Nie możemy pozwolić sobie na to, by względem mocarstwa atomowego wymachiwać szabelką, a to czynimy.”

W podobnym tonie wypowiadał się Janusz Korwin-Mikke, kandydat niezależny: „To nie polscy wojskowi chcą prowadzić wojnę z Rosją, ale są to ludzie sterowani przez Stany Zjednoczone.(…) Jeżeli Amerykanie chcą posłużyć się Ukrainą do walki z Rosją to, to [jest] oczywiste, ale Polska nie powinna się w ten spór mieszać”. – dowodził i dodał: „Jeśli wybory w USA wygrają republikanie a w Polsce będzie prezydentem pan Duda albo Komorowski, to mamy pewną III wojnę światową”.

Paweł Tanajno, kandydat niezależny, jako jedyny uważa, że „powinniśmy sprzedawać broń Ukrainie, aby utrzymać działania wojenne jak najdalej od granic naszego kraju”.


Reszta kandydatów optowała przede wszystkim o prowadzenie samodzielnej, racjonalnej i pragmatycznej polityki zagranicznej, mającej na względzie przede wszystkim interes Polski. „Jakie korzyści uzyskaliśmy po interwencji naszych wojsk w Iraku i Afganistanie? Nawet wizy zostały po staremu. Postuluję prowadzenie polityki cynicznej i wyrachowanej” – konstatował Paweł Tanajno.

Wtórował mu Andrzej Duda, protegowany PiS: „Musimy prowadzić własną politykę. Polityka płynięcia w głównym nurcie, zaproponowana przez Donalda Tuska, kompletnie się skompromitowała. Musimy tworzyć własny nurt.

Podobnie myśli Adam Jarubas z PSL „Bezpieczny kraj to kraj, który ma przyjaciół blisko a wrogów daleko. Jeśli chcemy by nas traktowano poważnie z szacunkiem, musimy poważnie traktować Węgrów, Słowaków, Czechow. Powinniśmy prowadzić propolską politykę zagraniczną, opartą o interes narodowy”, ale także uważa, że „relacje Polski z Niemcami opierają się na fałszywej przyjaźni. Dlatego potrzebny jest ścisły sojusz z innymi państwami Europy środkowo-wschodniej”.

Żeby prowadzić politykę zagraniczną, trzeba ustalić rację stanu.” – uważa liberalny konserwatysta Jacek Wilk z Nowej Prawicy – „Polska nie jest mocarstwem, a to oznacza, że musi wchodzić w sojusze, by tworzyć politykę zagraniczną. Jeśli chodzi o UE, musimy myśleć o tym, co po niej. Ona się zapewne rozpadnie. Są coraz większe ciśnienia od środka. Za 50 lat Polska powinna tworzyć sojusz z państwami najbliższymi”. W sprawie bezpieczeństwa narodowego stawia na „bazy amerykańskie, albo nasze własne wojsko”.

Reżyser i publicysta, konserwatysta Grzegorz Braun, występujący jako niezależny kandydat, na tym tle nieco szokuje, twierdzi bowiem ,że „trzeba prowadzić politykę realną, nie księżycową, opartą o sojusze "zaoceaniczne". One dzisiaj obnażają swoją wątłość. Tutaj buduje się nowy projekt polityczny. Kondominium niemiecko-rosyjskie pod żydowskim zarządem”.

Rockman, Paweł Kukiz, kandydat niezależny, widzi siłę Polski w jej armii: Jako prezydent zadbałbym o odbudowę polskiej armii. Kadra jest najważniejsza, bo broń sama nie strzela. Należy zbroić armię w polską broń”.

Poseł Janusz Palikot, reprezentujący własny komitet wyborczy, podsumowując dyskusję apelował: „Czasami jesteśmy gotowi z gołymi rękami rzucać się na czołgi. Nie silna armia, ale gospodarka. Nie rezerwiści, ale menadżerowie. One zdecydują o tym, czy nasz kraj będzie niepodległy i silny”.

Nikt z kandydatów nie upatrywał zagrożeń ze strony Rosji, zwracano natomiast uwagę na dobrosąsiedzkie stosunki z państwami transgranicznymi, uważając je za polską rację stanu.

Inaczej jest z Bronisławm Komorowskim. Krytyka Rosji  ma u niego znaczenie pryncypialne. Przykładem jest wystąpienie 3 maja, z okazji rocznicy wydania pierwszej polskiej konstytucji.

Powołując się na doświadczenia z czasów rozbiorów Polski, m.in. przez carską Rosję, twierdzi, że przeświadczenie, iż świat nie jest groźny i Polsce nic nie zagraża – jest błędem. „Nie możemy sobie na to pozwolić” – dowodził. - „Przecież niedługo 9 maja Plac Czerwony w Moskwie znów zamieni się w Plac Pancerny. Znów będą tam prężyły muskuły te dywizje, które niedawno na oczach świata i na naszych polskich oczach dokonały agresji na sąsiednią Ukrainę. Pamiętajmy, że od dawna konflikt wojenny nie był tak blisko polskich granic, jak dzisiaj. I pamiętajmy, że w tej militarnej demonstracji za parę dni, demonstracji siły nie chodzi o historię, ale o współczesność i przyszłość!

Prezydent Komorowski nie ukrywa, że widzi w Rosji – agresora. „Pragniemy pokoju - deklaruje, - ale wiemy, że nic tak nie zachęca potencjalnego agresora, jak słabość sąsiada”. Dlatego istotne jest „wzmacnianie naszego potencjału obronnego i wzmacnianie obecności NATO na całej wschodniej flance Sojuszu”.

Coraz częściej oskarżany publicznie o skrajną rusofobię, Bronisław Komorowski wybrał się w miniony wtorek na pogranicze polsko-rosyjskie, by apelować o …dobrosąsiedzką współpracę z Rosjanami. Ale nie byłby sobą, gdyby nie atakował Rosji. „Polsce jest potrzebny spokojny dialog i spokojna praca nad rozwiązywaniem trudnych problemów. – stwierdził w czasie tej wizyty. - Do tych trudnych problemów należy m.in. pogodzenie tego, jak realizować politykę państwa polskiego w sytuacji pogorszenia bezpieczeństwa ze względu na agresywną politykę rosyjską wobec Ukrainy i nie tylko”. I dorzuca: „To negatywne zmiany strony rosyjskiej wobec sąsiedztwa stały się przyczyną kryzysu rosyjsko-ukraińskiego, który rzutuje w tej chwili na bezpieczeństwo całej Europy, całego świata zachodniego, w tym i na bezpieczeństwo Polski”. Przyznaje, że wie o tym, że coraz mniej Rosjan przyjeżdża do Polski "na zakupy czy posiedzieć w knajpie" z powodu niskiego kursu rubla wobec złotówki. „Możemy Rosjanom współczuć i życzyć, by zajęli się bogaceniem społeczeństwa, a nie wydawaniem pieniędzy na rakiety” – radzi Rosjanom, zapominając, że osobiście zabiega o zwiększenie nakładów na zbrojenia w Polsce kosztem polskiego podatnika. Przy czym cynicznie stwierdza, że, Polska powinna być "w szpicy krajów i społeczeństw obywatelskich, które mówią: my chcemy dobrych relacji z Rosją".


Oskarżenia pod adresem Rosji popłynęły też w czasie telewizyjnej debaty Komorowskiego z dziennikarzami. Dowodził m.in. że „Rosja straciła umiejętność miękkiej współpracy z szeroko pojętym Zachodem na rzecz twardej konfrontacji”. Nie mniej jednak spuszcza z tomu i stwierdza: „Nie możemy patrzeć na Rosję wyłącznie jako na źródło zagrożeń, ale jako kraj, który wcześniej czy później musi zweryfikować swoje poglądy, bo tak długo nie pociągnie”. A kiedy już Rosja zweryfikuje poglądy, to Polska musi „być rzecznikami współpracy Rosji z Zachodem. I zachować zdrowy rozsądek. Żadnego kapitulowania przed Rosją, ale też żadnego wysyłania wojska do Donbasu”.


* * *
 

Opinia publiczna wyrażana w cyberprzestrzeni poglądy Bronisława Komorowskiego kwituje po swojemu, określając go jako …. Bredzisława Komorowskiego i skazując jego próby reelekcji na przegraną. W plebiscycie przygotowanym przez portal Interna.pl internauci dopuścili do II tury wyborów …Pawła Kukiza i Andrzeja Dudę z preferencjami dla rockmana.
 
Zofia Bąbczyńska-Jelonek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Promocja

Promocja