polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Uczestnicy wyborów Mr Gay, które odbyły się w Poznaniu, symulowali obcięcie głowy kukle z podobizną abp. Marka Jędraszewskiego. Biuro Prasowe KEP wydało komunikat, w którym wydarzenie to nazywa manifestacją nienawiści. „Dzisiaj chcielibyśmy jeszcze raz przypomnieć, że podżeganie do nienawiści i aktów przemocy wobec jakiegokolwiek człowieka, niezależnie od jego pozycji w społeczeństwie, nie mieści się w kanonach europejskiej cywilizacji." – czytamy w komunikacie Biura Prasowego KEP. * * * AUSTRALIA: Dwóch z trzech Sędziów Sądu Apelacyjnego stanu Wiktoria odrzucilo apelację złożoną przez obrońców kard. Georga Pella, byłego prefekta Sekretariatu ds. Gospodarczych Stolicy Apostolskiej i b. arcybiskupa Melbouirne i Sydney. Stolica Apostolska odniosła się do odrzucenia apelacji oświadczając, że australijski purpurat niezmiennie podkreśla swoją niewinność oraz ma prawo do apelacji w Sądzie Najwyższym Australii. Kardynal Pell od marca b.r. przebywa w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Zostal skazany na 6 lat pozbawienia wolności. * * * SWIAT: Jestem przekonany, że przyszłość Rosji jest w pełni europejska. Wierzymy w tę Europę, która rozciąga się od Lizbony do Władywostoku" - zadeklarował prezydent Francji Emmanuel Macron po spotkaniu z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Spotkanie przywódców Francji i Rosji odbylo się w poniedziałek w forcie Bregancon na Lazurowym Wybrzeżu.
EVENTS INFO: Program słowno-muzyczny: "Czas miłości, czas powinności" - Klub Polski w Bankstown, 8.09, godz. 13:30 * * * Sztuka "Zlodziej" w reż. Cezarego Żaka - Klub Polski w Bankstown, 21.09, godz.18:00; Sala JP2 w Marayong, 22.09, godz. 12:30

wtorek, 9 sierpnia 2016

Polacy w Rio: Brąz z refleksem złota

Rafał Majka zajął trzecie miejsce w kolarskim wyścigu
ze startu wspólnego w Rio de Janeiro.
Rafał Majka – brąz jak złoto! Słowo! Wiel­bię kolar­stwo nie od dziś, a jego mariaż z tele­wi­zyjną karierą uwa­żam za coś cudow­nego. Nie z opisu, a z tego, co widzę two­rzę wła­sną ocenę. Nie z gada­nia o prze­zię­bie­niu, męczą­cej podróży (to w stronę Panny Isi), lecz z obrazu walki. Słowa o nie­do­rób­kach orga­ni­za­to­rów (numer star­towy trzeba było fla­ma­strem doro­bić; ben­zynę do dostar­czo­nego auta dotan­ko­wać w cza­sie wyścigu) są uzu­peł­nie­niem. Cie­ka­wym, lecz mało zna­czą­cym…

Naj­waż­niej­szy jest obraz. Gdyby go nie było – a tylko ze słow­nej opo­wie­ści bym sły­szał, …że po nie­far­cie rywali nasz rodak jedzie ku bli­skiej już mecie samot­nie – naj­niż­sze miej­sce na podium może być uznał za porażkę. Gdy widzia­łem – jak jedzie, i jak dwójka ata­kuje – uznaję za brąz na miarę złota… Dzięki Panie Rafale!


Obraz też – lepiej od słów o tak­tyce poka­zuje prawdę, że w spo­rcie indy­wi­du­al­nym jed­nym z czyn­ni­ków suk­ce­sów jest „gra zespo­łowa”. To, co wyczy­niał eks­mi­strz świata – Michał Kwiat­kow­ski, ata­ku­jąc bez szans na oso­bi­ste powo­dze­nie w finale, ode­bra­łem jako zgoła hero­iczny popis kole­żeń­stwa. Dziś ja tobie, jutro – ty mnie… Dzięki panu Micha­łowi, i dzięki ase­ku­ru­ją­cym w gru­pie kole­gom mógł pan Rafał długo jechać spo­koj­nie. Inni kan­dy­daci musieli kontr­ata­ko­wać, nasz lider oszczęd­nie gospo­da­rzył ener­gią. Star­czyło – by doje­chać na podium… Jak kie­dyś Szur­kow­ski z Szozdą i Myt­ni­kiem, jak duma­sow­scy musz­kie­te­ro­wie – jeden za wszyst­kich, wszy­scy za jed­nego… Jesteś sam, w takim wyścigu bez wspo­ma­ga­nia infor­ma­cją przez radio, a jed­nak jesteś razem z kum­plami…

Widzia­łem „tro­chę kolar­stwa” z bli­ska. Z moto­cy­kla. Gdy np. pod górę auta paliły sprzę­gła, a na zjaz­dach motory nawet pod takimi kie­row­cami jak Szozda czy Matu­siak nie miały szans z tymi na rowe­rach. Taka szyb­kość, taka tech­nika bra­nia zakrę­tów… I obo­wią­zek kon­cen­tra­cji napię­tej jak struna. Jeden listek na szo­sie, jeden murek za bli­sko, przej­ściowy zby­tek pew­no­ści sie­bie i… Też widzie­li­śmy.

Wiatr, dystans i tem­pe­ra­tura. Pełne plaże i ocean pod bokiem. Na takich prze­strze­niach czę­sto zawieje nie tak jak kolarz kocha… A w upale elek­tro­lity z orga­ni­zmu ucie­kają. Na ich miej­sce pcha się pew­nie marze­nie, by – jak ci na plaży – choć na chwilę wsko­czyć do wody… I to marze­nie trzeba w sobie prze­zwy­cię­żyć. Rio w tej mie­rze posta­wiło warunki pie­kielne trudne.

I tyle godzin aktyw­no­ści połą­czo­nej z mak­sy­malną kon­cen­tra­cją; intymna część ciała musi aż boleć… W fotelu może być trudno, a na wąziut­kim sio­dełku… Mówią, że wielki kolarz to ten, który także potrafi cier­pieć. Dodam – i uśmie­chać się „ po tym wszyst­kim” jak Rafał Majka… Dzięki!

Andrzej Lewandowski
Studio Opinii


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Promocja

Promocja

Promocja