polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Prezydent Karol Nawrocki podpisał rządową ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych jednocześnie kierując ją w trybie następczym do Trybunału Konstytucyjnego ze względu na wątpliwości prawne. W specjalnym orędziu prezydent wezwał premiera Donalda Tuska i koalicję rządzącą do natychmiastowego obniżenia cen paliw do poziomu 5,19 zł za litr, powołując się na obietnice składane w kampanii wyborczej.. * * * AUSTRALIA: Mieszkańcy stanu NSW zmagają się z masowym nalotem milionów ciem Bogong. Owady wciskają się w każdą szczelinę w domach i na przedmieściach, pozostając tam znacznie dłużej niż podczas typowych migracji w poprzednich latach. * * * SWIAT: We Francji trwają masowe protesty i brutalne zamieszki z udziałem licealistów oraz studentów. Według oficjalnych szacunków na ulice wyszło około 250 tysięcy osób (organizatorzy mówią o dwukrotnie wyższej liczbie), a skala zatrzymań i starć z policją jest określana jako największa we Francji od czasów II wojny światowej.Od początku protestów zatrzymano ponad 5–6 tysięcy osób (w większości nieletnich). Rannych zostało ponad 700 policjantów oraz kilkuset uczniów. Protestujący krytykują ograniczanie wydatków na edukację przy jednoczesnym zwiększaniu nakładów na zbrojenia.
POLONIA INFO: Polski Teatr Stary: Lekkomyślna siostra - 10.10, godz. 17:00; 11.10, godz 15:00 - THE PARKS THEATRE 46 Cowan St, Angle Park

czwartek, 15 grudnia 2016

Sydnejskie muzea warte odwiedzenia

Autorka przed Weverley Library. Fot. A.Włodek
Gdzie schronić się w Sydney zimą przed przenikliwym zimnem a latem przed duchotą upalnego dnia? W zimowych miesiącach jest tu dość wysoka wilgoć w powietrzu i często wieje przenikliwy wiatr, dlatego 12-15 stopni C wydają się być dwoma - pięcioma stopniami C. Latem, temperatury powyżej 30 stopni C zdają się na granicy tolerancji dla ciała, bo jest tu duszno, budynki parują, asfalt jest wrzący.... Dopiero co (13 grudnia) zanotowano tu rekordowo wysokie temperatury 39 stop C – najwyższe od 16 lat w tym mieście.

Otóż są dwie takie genialne przestrzenie, w których zawsze jest przyjemnie: wnętrza biblioteki i muzeum!

Poszukujący książek w języku polskim „zapraszam” do biblioteki Waverley w Bondi Junction. Czytający po angielsku znajdą tysiące interesujących lektur w wielu bibliotekach w rozmaitych dzielnicach Sydney.

Z powodu wysokich temperatur wybieram ostatnio muzea, a tych w Sydney nie brakuje! Tyle, że w przeciwieństwie do bibliotek należy często za nie zapłacić! Cennym wyjątkiem jest tu Maritime Museum - Muzeum Morskie, gdzie za podziwianie eksponatów wewnątrz budynku nie zapłacicie nic, jeśli natomiast zechcecie zwiedzić imponujące statki, stojące w porcie, a ... to już będzie Was kosztować 20 AU dolarów. Mnie wystarczył budynek i możliwość obfotografowania statków z zewnątrz. W drodze do tegoż muzeum spotkała mnie nie lada niespodzianka jako, że na moście Pyrmont Bridge zauważyłam wśród wielu flag także napisy polskie. MIŁOŚĆ i POKÓJ to słowa „powiewające” tutaj w kilku językach i o dziwo wśród tych po angielsku, niemiecku, hiszpańsku czy chińsku także po polsku! Wzruszające!

Muzeum, które musiało czekać na mnie aż dwa lata jest Hyde Park Barrack Museum, w którym byłam właśnie wczoraj. Trafiłam na nie niechcąco... Okazało się, że pobliskie Australian Museum, które zwiedzałam już dwukrotnie (polecam!) z nowych wystaw ma jedynie wystawę o pająkach (którymi, pomimo, że jestem z wykształcenia biologiem się jakoś nie fascynuję). Postanowiłam więc przejść się przez jeden z moich ulubionych parków (Hyde Park) i zobaczyć szopkę bożonarodzeniową przed Katedrą St. Mary’s Cathedral i tak dotarłam do tego dość oryginalnego i mocno związanego z historią Australii "białego człowieka" muzeum. Zobaczyłam tu eksponaty "opowiadające" o skazańcach w kolonii, o pierwszych kobietach – imigrantkach a także wiele prycz na których spali uwięzieni tu mężczyźni... Dowiedziałam się, jak to dzięki ciężkiej pracy skazanych powstało miasto Sydney. Warto w tym muzeum zaopatrzyć się w elektronicznego przewodnika, który zaiste „sypie jak z rękawa” ciekawymi historiami na temat  początków tego miasta i tego szczególnego miejsca. Warto było wydać 12 dolarów.

Do Sydney przyjechała słynna rzeźba „Pocałunek” Auguste Rodin, którą przed wielu laty oglądałam w muzeum tego artysty w Paryżu. To nie jedyna atrakcja gdyż rzeźbie towarzyszy około setki prac innych, słynnych artystów. Jak „świat światem” nie tylko artystów fascynował i nadal fascynuje erotyzm ciała... Myślicie, że warto wydać 24 dolary w Museum of  Contemporary Art? :)

Póki co „biegnę” zobaczyć sześć starożytnych egipskich mumii, które trafiły do Sydney prosto z British Museum ... Lubię Power House Museum, w którym zawsze jest coś oryginalnego do obejrzenia. A nad obejrzeniem pięknej i kontrowersyjnej czasami "golizny" się jeszcze zastanowię :)


Agata Włodek
pisarka, podróżniczka, blogerka
www.podrozdoaustralii2.blox.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy