polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: W weku 85. lat zmarł arcybiskup Józef Michalik, emerytowany arcybiskup archidiecezji przemyskiej obrządku łacińskiego, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski (2004–2014). Był wielkim zwolennikiem pojednania katolicko-prawosławnego i polsko-rosyjskiego. * Prezydent Nawrocki za większą ilością amerykańskich żołnierzy w Polsce. Polska jest gotowa przyjąć żołnierzy amerykańskich, jeżeli prezydent USA Donald Trump zdecyduje się zmniejszyć obecność w Niemczech – mówi Karol Nawrocki. * * * AUSTRALIA: Policja w Wiktorii aresztowała 12 osób w związku z serią podpaleń restauracji. Nastolatkom płacono nawet do 20 000 dolarów za przeprowadzanie tych ataków. * * * SWIAT: Moskwa wzywa do opuszczenia Kijowa. Zagraniczni dyplomaci otrzymali notę: „MSZ Rosji apeluje do władz państwa kraju/kierownictwa organizacji o potraktowanie tego wezwania z najwyższą odpowiedzialnością i zapewnienie ewakuowania we właściwym czasie personelu dyplomatycznego i innych misji, a także swoich obywateli z Kijowa„. Rzecznik rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa wskazała, że powodem jest „nieuchronność uderzenia sił Rosji na Kijów, w tym na ośrodki decyzyjne, w przypadku realizacji planów zakłócenia przez Ukrainę świętowania Dnia Zwycięstwa 9 maja w Moskwie”.
POLONIA INFO:

Saturday, May 6, 2023

Mateusz Piskorski: To co najważniejsze

Na Marszu Pokoju w na Placu Zamkowym
przemawiał dr Mateusz Piskorski.
 Na najbardziej niebezpiecznych zakrętach historii pewne kwestie powinny schodzić na dalszy plan. Umiejętność określenia tego, co najważniejsze, zadecydować może czasem o naszej przyszłości, a wręcz o dalszym istnieniu.

Najważniejszy jest dziś sprzeciw wobec wciągania Polski do wojny i prób eskalowania zasięgu tragedii rozgrywającej się za naszą południowo-wschodnią granicą.

1-majowe wołanie o pokój

Dlatego nie sposób było przejść obojętnie obok inicjatywy Polskiego Ruchu Lewicowego i Polskiego Ruchu Antywojennego, by 1 maja przejść ulicami Warszawy w szeregach marszu antywojennego. Na marszu tym zebrali się po raz pierwszy od lat nie tylko aktywiści i znane, powtarzające się na różnych spotkaniach, te same twarze. Przyszli również ludzie polityką nieszczególnie do tej pory zainteresowani. Były całe rodziny. Zwykli Polacy, którzy najzwyczajniej w świecie obawiają się szaleństwa podżegaczy wojennych burzących nasz świat. Uczestnicy marszu „podżegali” do pokoju. Bo to on jest dziś wartością najwyższą.

Poziom mobilizacji i zainteresowania przerósł wszelkie oczekiwania. Przecież informację o wydarzeniu skrzętnie przemilczano w mediach głównego nurtu. Dowodzi to jednak wyłącznie tego, że żyjemy w różnych rzeczywistościach – tej kreowanej przez polskojęzyczne media manipulujące świadomością społeczną, i tej realnej – na ulicach i placach polskich miast, ale także w mediach społecznościowych.

Podziały na bok

W przemarszu ulicami Warszawy uczestniczyli ludzie z bardzo różnych środowisk, często w wielu sprawach głoszących sprzeczne poglądy. Wszyscy oni wykazali jednak zrozumienie dla hierarchii problemów, właściwie zidentyfikowali największe zagrożenie. Potrafili wskazać niebezpieczeństwo dla nas wszystkich największe – eskalację konfliktu wojennego.

Ma to istotne znaczenie z dwóch przyczyn. Po pierwsze, mamy do czynienia z zagrożeniem o charakterze egzystencjalnym, które dotyczyć będzie wszystkich bez wyjątku, niezależnie od ich przynależności klasowej, środowiskowej czy politycznej. Przeciwstawianie się podżegaczom wojennym nie ma barw ideologicznych ani światopoglądowych. Wołanie o pokój to nie żadna działalność partyjna.

Po drugie, warszawski marsz antywojenny to przejaw konsolidacji kontrsystemu. Kontrsystem ów może i powinien mienić się różnymi barwami, powinno być w nim miejsce dla każdego, kto odrzuca system autorytarny i podległość ośrodkom atlantyckim. W sytuacji obumierania debaty publicznej w ramach systemu i głównego nurtu, cenzury i politycznej poprawności, to właśnie kontrsystem ma szansę stać się przestrzenią autentycznego dialogu i faktycznej demokracji.

Animozje na potem

Niektórzy zwracali uwagę na różne, nie do końca wyjaśnione momenty w biografiach innych uczestników protestu. Pojawiła się retoryka w rodzaju „poszedłbym na ten marsz, gdyby nie było tam Kowalskiego albo Iksińskiego”. Tymczasem obecność na pochodzie nie powinna opierać się na ocenie tej czy innej postaci, środowiska czy organizacji. Kryterium jest tylko jedno: czy jesteś przeciwko wojnie, czy też ją – tak jak obecny system – popierasz. Jeśliby do udziału w marszu w wyniku jakiejś cudownej metamorfozy nawoływała „Gazeta Wyborcza” czy „Gazeta Polska”, TVP czy TVN – też należałoby na ten marsz pójść. Nawet jeśli ich metamorfoza byłaby przejściowa i koniunkturalna. 1-majowy protest odbył się bowiem w imię określonej (jak już ustaliliśmy, najważniejszej) sprawy, a nie w imię politycznego kapitału jakiegokolwiek środowiska czy osoby.

Osobiście byłem tam również po to, żeby po prostu spotkać się osobiście z Polakami, którzy już otworzyli oczy, którzy są gdzieś w orbicie kontrsystemu. Nie przepadam za zgromadzeniami publicznymi, ale sprawa jest zbyt ważna, by pozostać w domu.

Trzymajmy kciuki, by tego rodzaju marsze nie były potrzebne. Krzyczmy głośno o potrzebie opamiętania i rozumu. Może ktoś kiedyś nas usłyszy.

Mateusz Piskorski

Myśl Polska


Na ten sam temat: Potrzebujemy ogólnopolskiego ruchu sprzeciwu wobec wojny

No comments:

Post a Comment

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy