polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: 8 maja wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz oraz minister finansów Andrzej Domański podpisali z Komisją Europejską umowę na realizację unijnego programu SAFE. Ze względu na wcześniejszy brak zgody ze strony prezydenta, ostateczny mechanizm podpisania umowy z pominięciem ustawy wywołał spór prawno-polityczny. Polska ma uzyskać dostęp do ok. 180 mld zł w formie niskooprocentowanych unijnych pożyczek na inwestycje zbrojeniowe i obronne. * * * AUSTRALIA: Władze Sydney wzmocniły patrole i zamknęły niektóre plaże po serii tragicznych incydentów na wschodnim wybrzeżu. Odnotowano trzy ataki w ciągu zaledwie 48 godzin, w tym śmiertelny atak na 12-letniego chłopca. * * * SWIAT: Prezydent Rosji Władimir Putin podczas przemówienia na Paradzie Zwycięstwa powiedział: „Wielki czyn pokolenia zwycięzców Wielkiej Wojny Ojczyźnianej inspiruje żołnierzy wykonujących dziś zadania specjalnej operacji wojskowej. Przeciwstawiają się oni agresywnej sile, która jest uzbrajana i wspierana przez cały blok NATO”. Dodał również: „Mimo to nasi bohaterowie idą naprzód”. Prezydent Putin powiedział, że jest przekonany, że Rosja odniesie zwycięstwo w prowadzonej wojnie.
POLONIA INFO:

Sunday, October 18, 2020

Roman Giertych. Z tych Giertychów

Roman Giertych/fot. Twitter
 Słabo znam Romana Giertycha. Osobiście zetknąłem się z nim może dwa razy. Miałem i mam zaszczyt znać jego nieżyjącego dziadka i ojca. Jędrzeja – dziadka Romana – poznałem w Londynie w 1989 roku. 

Giertychowie mieszkali w niezamożnej dzielnicy Londynu. Przyjęli mnie bez wylewności, ale życzliwie. Nie byłem pierwszym młodym endekiem, który ich odwiedzał. Pan Jędrzej był już po amputacji nogi i poruszał się na wózku. Mimo tego i już podeszłego wieku widać było, że to potężny mężczyzna. Kalectwo i potężna sylwetka tak jakoś skojarzyła mi się z Jurandem ze Spychowa. Na posesji Giertychów była komórka pełna książek Jędrzeja. Dawali za darmo ile kto chciał, co w “polskim Londynie” nie było częste. Mimo kilkudziesięciu lat na emigracji w domu Giertychów czuło się polskiego ducha, a w rozmowach sprawy Polski wybijały się na pierwsze miejsce. Giertychowie nie byli zamożni, ale swoim dzieciom zapewnili pierwszorzędną edukację i wychowali je w polskim duchu i tradycji. Z kilkorga rodzeństwa znam tylko profesora Macieja Giertycha, ojca Romana.

Profesor Maciej Giertych, oksfordczyk, biolog, polityk i pisarz polityczny. Poznaliśmy się w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Profesor, jak ojciec, to kawał chłopa, a przy tym osoba o łagodnym i ujmującym sposobie bycia, co jest niejakim kontrastem z potężną sylwetką. Maciej jest bodaj najbardziej zaangażowany politycznie z całego rodzeństwa i po ojcu przejął endecki punkt widzenia i rozumienia spraw politycznych. Dodatkowo, o ile wiem, jako jedyny osiadł w Polsce. W tym duchu ukształtował syna Romana, który chyba porzucił rodzinną tradycję polityczną i wszedł do świata wręcz wrogiego temu, co dziadek i ojciec uznawali za fundament i cel swojej działalności politycznej.

Do czasu upadku pierwszego rządu PiS-u, Roman Giertych minister i wicepremier w tym rządzie, był jak dziadek i ojciec, endekiem czy też narodowcem i to w postaci fundamentalnej. Potem stało się coś dla mnie niejasnego i niezrozumiałego. Roman Giertych zaczął zabiegać o względy środowisk, które go nienawidziły i nim pogardzały. Stał się niemal stałym komentatorem w TVN. Jako adwokat reprezentował interesy najbardziej prominentnych osób z tych środowisk. Na pewno wsiąkł w ten świat. Nie wiem na ile przesiąkł tym światem. Czasami miałem wrażenie, że to niemożliwe, żeby ktoś autentycznie tak przewartościował swoje przekonania i podejrzewałem w tym jakiś wallenrodyzm. Roman Giertych dokładał starań, żeby przestano go kojarzyć z liderem Młodzieży Wszechpolskiej i Ligi Polskich Rodzin. Z przekąsem można powiedzieć, że w pełni mu się to udało tylko w środowiskach narodowych. W środowiskach do których aspiruje od czasu do czasu wypomina mu się to. Być może obecne zatrzymanie przez CBA i okoliczności temu towarzyszące, będą czymś w rodzaju rytuału przyjęcia do loży wolnomularskiej, co ostatecznie przypieczętuje uznanie Giertycha za “swojego”.

W napadzie CBA (działania CBA miały liczne znamiona zbójeckiego napadu) dopatruję się przede wszystkim wątków osobistej niechęci, która chyba przeszła już w nienawiść, między Jarosławem Kaczyński, a Romanem Giertychem. Co więcej obu podejrzewam o tak samo cyniczne i bezwzględne traktowanie polityki. Pamiętam z lat 90. konflikt o przejęcie “Myśli Polskiej” i udział w tym Giertycha. Pamiętam podejrzaną sprawę upadku pewnego banku w co również zaangażowany był Giertych, a co do dzisiaj nie zostało wyjaśnione. Nie wiem czy rzeczywiście zatrzymanie przez CBA, to efekt zamieszania Giertycha w jakieś przestępcze procedery, czy też to brutalna rozprawa PiS-u ze swoim wrogiem, który lubuje się w tyle zjadliwej, co błyskotliwej krytyce poczynań jego rządu i liderów. Czy też może Giertych posiadł wiedzę bardzo niebezpieczną dla PiS-u? Nie zdziwiłbym się, gdyby wszystkie te wątki się potwierdziły.

Z czasów konfliktu o “Myśl Polską”, gdzie stałem po przeciwnej stronie niż Roman Giertych, pamiętam sarkastyczną uwagę, że to jedyny warszawski adwokat, który nie wygrał jeszcze żadnej sprawy.

Nie wiem czy Giertych jest dobrym czy złym adwokatem. Przytoczyłem tę złośliwą opinię, ponieważ w jakimś stopniu ilustruje ona pogląd, który cały czas podzielam, że Roman Giertych jest bardziej politykiem niż adwokatem, a to, co się teraz wokół niego dzieje za efekt zaangażowania politycznego, a nie prowadzenia jako adwokat spraw nawet bardzo niewygodnych dla obecnej władzy. Niestety, w odróżnieniu od dziadka i ojca, w tym obecnym zaangażowaniu politycznym nie chodzi o realizację idei, ale podobnie jak Jarosławowi Kaczyńskiemu, o władzę i pieniądze dla władzy i pieniędzy. Mam na to pewien dowód. Otóż jako minister oświaty w pierwszym rządzie PiS-u, Giertych chciał wprowadzić do szkół obowiązkowy, jednolity ubiór dla uczniów i “godzinę policyjną” dla młodzieży. Jako prezydent Stalowej Woli zarządziłem przeprowadzenie na wywiadówkach sondażu wśród rodziców w tych sprawach. Sądziłem, że zdecydowana większość będzie przeciw. Okazało się, że za “mundurkami” było między siedemdziesiąt, a osiemdziesiąt procent rodziców, a za “godziną policyjną” sporo ponad pięćdziesiąt. Jak można było zmarnować taki kapitał? Roman Giertych go zmarnował. W moim odczuciu ważniejsze okazały się doraźne względy politycznej popularności niż realizacja ważnych i potrzebnych zmian w oświacie.
A według Państwa o co chodzi w tym napadzie na Romana Giertycha?

Andrzej Szlęzak

No comments:

Post a Comment

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy