polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bogdan Święczkowski, nie dopuścił do orzekania Macieja Berka. Były minister do Trybunału wjechał otoczony kordonami służb, a przed gmachem doszło do przepychanek obrońców Trybunału z policją. Maciej Berek w środę odebrał uchwałę Sejmu o wybraniu go na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent Polski Karol Nawrocki był nieobecny podczas ślubowania. * * * AUSTRALIA: W wielu miastach Australii odbyły się propalestyńskie wiece w ramach Global Day for Gaza. Uczestnicy akcji domagali się, aby Australia zaprzestała handlu bronią z Izraelem, a także wzywali do „prawdziwego pokoju” w Gazie i na Zachodnim Brzegu Jordanu. * * * SWIAT: „Wołodymyr Zełenski miał wiele okazji, by zakończyć wojnę z Rosją, ale z nich nie skorzystał” – ocenił prezydent USA Donald Trump. Amerykański prezydent stwierdził również, że nadszedł czas, aby Ukraina wybrała nowego przywódcę. Słowa te padają dzień po ogłoszeniu przez prezydenta Donalda Trumpa, że zawarł umowę pozwalającą Federacji Rosyjskiej na dostarczanie oleju napędowego na rynki światowe.
POLONIA INFO: Polski Teatr Stary: Lekkomyślna siostra - 10.10, godz. 17:00; 11.10, godz 15:00 - THE PARKS THEATRE 46 Cowan St, Angle Park

Sunday, May 20, 2018

Dura lex sed lex. Absurdy prawa w Australii

Niedziela w Wiktorii bez różowych spodni. Prawda czy fałsz?
Australia dla wielu Polaków, ba! Europejczyków, jawi się jako kraina marzeń. Dalekie antypody to miejsce, w którym pogoda jest łaskawsza, ludzie sympatyczniejsi, gdzie żyje się po prostu lepiej. Ale wygląda na to, że Australijczycy oprócz wielkich pustyń mają też wielkie poczucie humoru. Dlaczego? Zaraz wyjaśnię.

Słownik języka polskiego to księga, po którą sięgamy, gdy nie jesteśmy pewni znaczenia jakieś słowa. Czasy mamy niepewne, podobnie jak autorytety… Sprawdźmy więc, czym według słownika jest ‘prawo’.


Pierwsza definicja brzmi: „ogół przepisów regulujących stosunki międzyludzkie”[1]. Definicja ta nabiera specjalnego znaczenia, gdy przyjrzymy się prawu z Brighton Beach, gdzie można kąpać się wyłącznie w kąpielówkach zakrywających ciało od szyi po kolana.


Ciekawym zjawiskiem byłoby zobaczyć choć jedną australijską plażę, na której dziś mieszkańcy i turyści by nosili podobne stroje.

Koniec kwietnia w Polsce to gorący okres składania zeznań podatkowych i polskie kobiety z pewnością zazdroszczą tym mieszkającym w Australii pewnej możliwości: możliwości odliczenia zakupu torebki. Tak, - nie mylą Was oczy – torebkę można odliczyć w zeznaniu podatkowym, jeśli udowodni się, że nosimy w niej rzecz potrzebną do pracy (np. dokumenty).




Jaki towar w Australii można uznać za niezbędny i oczywisty? Piwo? Opal? Promienie słoneczne? Nie – siano. Tak, siano, ponieważ w Queensland taksówki muszą przez cały czas wozić w bagażniku zapas siana.

Zastanawia jedynie, komu to siano w taksówce ma być potrzebne? Pasażerowi? Bo może zgłodnieje podczas podróży w centrum Brisbane? Czy może koniowi klienta, który akurat razem z nim tą taksówką właśnie jedzie (a podróż się dłuży…). Zresztą na całym kontynencie bary muszą zapewnić stajnię, wodę i paszę dla koni swoich klientów – nie tylko Queensland dba o konie, jak widać.

Druga definicja prawa, jaką podaje słownik, to: „nakaz, przepis, punkt regulaminu”[1]. Czy wiedzieliście, że w stanie Victoria nie wolno w niedzielę po południu wychodzić na ulicę w jaskrawo różowych spodniach a w całym kraju nie wolno też wychodzić na ulicę w czarnym ubraniu, filcowych butach i z twarzą umalowaną na czarno pastą do butów? Trochę szkoda, bo cóż tak chroni twarz przed oparzeniem słonecznym jak czarna pasta do butów?

Także w Victorii nie wolno jeździć po ulicy, jeżeli do pojazdu przywiązany jest pies lub koza, co podpada pod kolejną słownikową definicję prawa: „(zwykle w l.mn.) zasada dotycząca świata, natury itp.”[1]. Widać, że dla mieszkańców Australii drogi jest los naszych braci mniejszych – zastanawiający jest jednak dobór zwierząt, których nie wolno ciągnąć przywiązanych do pojazdu – dlaczego kozy nie można ciągnąć, ale np. owcę już tak? Albo kangura – jest ich dwa razy więcej niż ludzi w Australii, kto zadba o ich prawa?
„Uprawnienie, pozwolenie” to ostatnie definicje, o których dziś wspomnimy. Nie gdzie indziej lecz właśnie w Victorii (bo jeżdżenie bez przywiązanej kozy i bez różowych spodni w niedzielę to za mało) panuje chyba najbardziej absurdalny przepis, uprawniający jedynie wykwalifikowanych elektryków do wymiany żarówek!

Australia dla wielu Polaków, ba! Europejczyków, jawi się jako kraina marzeń. Nie wiem, czy w Australii żyje się lepiej, ale na pewno żyje się weselej!


Tekst i grafika: Katarzyna Podjaska


[1] https://sjp.pl/prawo

Od Redakcji: Jeśli ktoś z Was widział choć jeden przypadek przestrzegania powyższych przepisów prosimy o informację  na nasz email:  [email protected]



No comments:

Post a Comment

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy