polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bogdan Święczkowski, nie dopuścił do orzekania Macieja Berka. Były minister do Trybunału wjechał otoczony kordonami służb, a przed gmachem doszło do przepychanek obrońców Trybunału z policją. Maciej Berek w środę odebrał uchwałę Sejmu o wybraniu go na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent Polski Karol Nawrocki był nieobecny podczas ślubowania. * * * AUSTRALIA: W wielu miastach Australii odbyły się propalestyńskie wiece w ramach Global Day for Gaza. Uczestnicy akcji domagali się, aby Australia zaprzestała handlu bronią z Izraelem, a także wzywali do „prawdziwego pokoju” w Gazie i na Zachodnim Brzegu Jordanu. * * * SWIAT: Obywatele i studenci masowo wyszli na ulice Tirany i innych miast, oskarżając administrację Ediego Ramy o głęboką korupcję strukturalną. Manifestanci podnoszą problem braku miejsc pracy dla młodych absolwentów, niskich standardów życia oraz zmuszania młodego pokolenia do masowej emigracji z kraju. Niezadowolenie społeczne nasiliło się już kilka miesięcy wcześniej w związku z planami budowy luksusowych kurortów turystycznych. Projekt ten jest powiązany z Jaredem Kushnerem, zięciem Donalda Trumpa.
POLONIA INFO: Polski Teatr Stary: Lekkomyślna siostra - 10.10, godz. 17:00; 11.10, godz 15:00 - THE PARKS THEATRE 46 Cowan St, Angle Park

Saturday, June 24, 2017

Roman Korban: Sfałszowane obchody 50-lecia Klubu

Dr Roman Korban. Fot.K.Bajkowski
W sprawozdaniach prezesa Klubu Polskiego R. Borysiewicza przez lata dominują dwa tematy: złota strategia prezesa zmierzająca do doprowadzenia tego największego ośrodka polonijnego do wiecznej szczęśliwości oraz ozdobna reklama własnej osoby. W ostatnim tego typu dokumencie pt. „Drogi członku klubu” z 14 maja br. Prezes zwierza się swej trzodzie, cytuję: „Piszę ten list w okresie obchodów 50-lecia istnienia Klubu i prężnej pracy zarządu na rzecz przyszłości Klubu". Dalej powiadamia, że "50-lecie to zaszczytny moment w naszej historii, który uczcimy uroczystym balem w sobotę 20 maja br.”.

Z dalszej treści tego listu wyziera tylko 5 (pięć) banalnych zdań, w których prezes scharakteryzował powstanie  i 50-lecie Klubu Polskiego w Sydney – Ashfield.

A więc tylko w pięciu zdaniach zamknął półwieczną historię, patriotyczną działalność, najstarszego i największego ogniska polonijnego w Nowej Południowej Walii. Jedno zdanie na dziesięciolecie, to zaszczyt! Aż dwa zdania traktują o roli Ambasadora jaką klub pełnił przez pół wieku w społeczeństwie polsko-australijskim.Tylko jedno zdanie prezes poświęca „oddaję cześć założycielom Klubu i tym osobom, które przez ostatnie  50 lat poświęcały czas dla dobra naszego klubu”.
W taki oto uroczysty sposób prezes Borysiewicz „w czasie prężnej pracy jego zarządu” uhonorował 50-letnią rocznicę organizacji, której prezesuje od lat. Kropka.

W tym mizernym, poniżającym doniesieniu w stosunku do rangi obchodów, przede wszystkim brak ludzi, zasłużonych działaczy, których długa lista wisi w specjalnej gablocie przy 73 Norton St., której prezes w ciągu swego 5-letniego urzędowania w ogóle nie zauważył bądź w jego samolubnych oczach nie były warte pamięci społecznej. Zaraz poniżej prezes przykleja do treści tego listu tylko nieco mniejszą laurkę „obecnym, posłusznym mu wolontariuszom, pracującym bez wynagrodzenia, którym też oddaje cześć”.

Zwykle wszystkie polonijne, społeczne, religijne, sportowe, weterani, organizacje w okresie poprzedzającym swe rocznice przygotowują materiały do spisania swej historii, szukając społecznego autora i każda dorabia się pamiętnika własnej działalności, w którym żyje świadectwo zasłużonego aktywu społecznego.

Tymczasem prezes Borysiewicz ze swoim zarządem w ciągu swego 5-letnego władania, nie pomyślał o obowiązku spisania dziejów największej i najstarszej organizacji polonijnej w Sydney. Jej dumną rocznicę zaklajstrował balem, tortem i swym ubliżającym organizacje komentarzem – jedno zdanie na jedno dziesięciolecie, przy czym z absolutnym pominięciem nazwisk zasłużonych działaczy. Ten balowy kaprys w nienajlepszym guście, w Internecie skomentowała Eleonora Paton pisząc, że uczestniczyło w nim 230 osób.

Znacznie więcej obecnych było uczestników protestu (19 marca br.) przeciwko sprzedaży klubu, którym wezwana przez prezesa policja i „ochrana”, zabroniła wstępu do klubu. Nikogo z tej grupy, a chodzi tu o setki osób, nie zaproszono na bal.

Nikt nie występuje przeciwko obchodom rocznic z powagą przygotowanych, z szacunkiem traktujących pamięć zasłużonych społeczników, na emigracji prezentujących osiągnięcia organizacji, widoczne w tle innych grup etnicznych.

W Sydney wszystkie stowarzyszenia polonijne swe życiorysy publikowały w broszurach, w specjalnych wydaniach, książkach. Nawet klub piłkarski Polonia Plumpton swój życiorys wydał drukiem – 300 stron, ponad 150 nazwisk zasłużonych działaczy, w którym zaprezentował swój znaczący sportowy dorobek liczący się wśród innych grup etnicznych (*).

Tymczasem prezes Borysiewicz nie dostrzegł płynących lat, zaś dla wymoszczenia miejsca dla swego autorytetu, dorobek Klubu Polskiego w Ashfield zdegradował tylko do dwóch liczących się u niego tytułów: „klub umiera” i „bagno długów”. Nie na rękę mu była historia, rejestracja wielu cennych sukcesów, osiągnięć, jakich klub się dorobił w porównaniu z nędzą jego polityki, zmierzającą do likwidacji klubu.

Z tego żałosnego dokumentu wynika, że jego stosunek do organizacji, której przewodzi jest obojętny, pozbawiony przywiązania, szacunku, nic więc dziwnego, że brak związków duchowych pozwala mu na natarczywą, agresywną politykę sprzedaży, bez żalu za jej barwną przeszłością patriotyczną.

Tak więc na tle hasła „klub umiera”, w której to sytuacji prezes wyznaczył sobie rolę opatrznościowego znachora, wspominanie dorobku rzeszy poprzednich społeczników pomniejszyłoby jego zasługi. Tym bardziej, że prezes w tajemnicy przed społeczeństwem, znalazł lekarstwo na chroniczną chorobę klubu – w bankach. Nikt nie wie gdzie, ile, na jakich warunkach, pożyczył ponoć blisko 3 miliony dolarów. Zapewne po to klub zadłuża tak głęboko, żeby zmusić do sprzedaży.

Na dalszych stronach listu prezes nie żałuje papieru i jak zwykle namiętnie, agresywnie agituje za sprzedażą części klubu, oczywiście „dla dobra klubu i członków”.

Ale o tym w następnym odcinku.

Dr Roman Korban
_____________________
*) Roman Korban: 40 lat Klubu Sportowego Polonia Sydney: Sukcesy i Wpadki. Wyd.1994

No comments:

Post a Comment

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy