polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bogdan Święczkowski, nie dopuścił do orzekania Macieja Berka. Były minister do Trybunału wjechał otoczony kordonami służb, a przed gmachem doszło do przepychanek obrońców Trybunału z policją. Maciej Berek w środę odebrał uchwałę Sejmu o wybraniu go na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent Polski Karol Nawrocki był nieobecny podczas ślubowania. * * * AUSTRALIA: W wielu miastach Australii odbyły się propalestyńskie wiece w ramach Global Day for Gaza. Uczestnicy akcji domagali się, aby Australia zaprzestała handlu bronią z Izraelem, a także wzywali do „prawdziwego pokoju” w Gazie i na Zachodnim Brzegu Jordanu. * * * SWIAT: „Wołodymyr Zełenski miał wiele okazji, by zakończyć wojnę z Rosją, ale z nich nie skorzystał” – ocenił prezydent USA Donald Trump. Amerykański prezydent stwierdził również, że nadszedł czas, aby Ukraina wybrała nowego przywódcę. Słowa te padają dzień po ogłoszeniu przez prezydenta Donalda Trumpa, że zawarł umowę pozwalającą Federacji Rosyjskiej na dostarczanie oleju napędowego na rynki światowe.
POLONIA INFO: Polski Teatr Stary: Lekkomyślna siostra - 10.10, godz. 17:00; 11.10, godz 15:00 - THE PARKS THEATRE 46 Cowan St, Angle Park

Monday, February 27, 2017

Festiwal Wielokulturowy w Canberze

Zespół folklorystyczny "Wielkopolska" na  Krajowym
Festiwalu Wielokulturowym w Canberze.
Z bardzo udanym udziałem miejscowej Polonii i popularnym stoiskiem informacjnym Ambasady RP odbył się w Canberze kolejny, doroczny popularny, ściągający wielu ludzi z różnych środowisk i krajów, kolejny australijski "Krajowy Festiwal Wielokulturowy".
 
 W tym roku frekwencja była naprawdę rekordowa. Tak tłoczno, że nieraz trudno było przecisnąć się przed rozbawiony tłum. Stoisk było mnóstwo. Bardzo różnych, ofiarujących potrawy, napoje i upominki z kilkudziesięciu krajów. Nie mogły narzekać na brak zainteresowania ze strony zwiedzających. Wszędzie jedzono i pito - na siedząco i stojąco, posuwając się przez gęsty tłum od stoiska do stoiska i jednej sceny do drugiej. Krzeseł było dużo ale dla wszystkich spożywających "wielokulturowe smakołyki" przy pomocy plastykowych widelców i  łyżeczek, pałeczek, spiraleczek, a przeważnie własnych paluszków oczywiście nie wstarczało. Więc siadano na chodniku. Było również trochę "weteranów i weteranek festiwalowych" przezornie zaopatrzonych w składane krzesełka i mini-ławeczki. Nagła burza z deszczem nie przerzedziła publiczności.


 Po skromnych początkach ta początkowo "prowincjonalna, regionalna, jarmarczna" coroczna impreza stopniowo zyskiwała na rogłosie i prestiżu. Teraz pod względem rozgłosu jest nawet międzynarodowo znana. Jest ostra kontestacja o przydział miejsca na  stoisko. A nawet wogóle o uzyskanie stoiska.  Konkurencja jest duża. Wiążę się z powodzeniem prezentacji kulturalno-artystycznej z mocno akcentowanymi aspektami "etniczno-narodowanymi". Moim zdaniem, trudno jest o bardzej efektowne demostrowanie kulturalno-artystycznego wkładu Polonii i polskości w australijską wielokulturowość.
 
 
 
Jak w  poprzednich latach, ponownie w tym roku wielostronny wkład miejscowej Polonii był doskonale zorganizowany. Jest coraz bardziej widoczny i trafny. Oczywiście ponownie doskonale prezentowało się zaopatrzone w ciekawe materiały informacyjne stoisko Ambasady fachowo prowadzone przez personel Ambasady. Przed tym stoiskiem tradycyjnie znajdującym się w "sekcji dyplomatycznej" zawsze było dużo ludzi. Zresztą  też tradycyjnie już.
 
Tym razem, bez ździebka przesady, wyjątkowo udany był udział  kanberskiej Polonii. Przed doskonale położonym w pobliżu popularnej sceny No.1 polskim "podwójnym" stoisku obsługiwanym przez urocze rodaczki, nieraz w barwnych polskich strojach regionalnych oraz nieraz wraz z mężami i  innymi członkami rodziny, zawsze było tłoczno. Cierpliwie czekano w kolejkach. Polskie kiełbaski z różna, piwa i pączki były ogromnie popularne. Inne napoje również. Popyt nieraz przerastał zbyt. Trzeba było doraźnie uzupełniać zapasy. Popularna była loteria. Występ doskonałego, barwnego zespołu tanecznego "Wielkopolska" (wraz z utalentowaną dziatwą - "Bursztynkami") nadzwyczajnie udany. Może nawet bardziej niż triumf rok temu. Nie przesadzam. Przed scena było nadzwyczajnie tłoczno. Za rzędami krzeseł stał zwarty tłum przez który prawienie można było przejść nawet kilka kroków. Huczne brawa grzmiały i grzmiały. A "konkurencja" była liczna, barwna i atrakcyjna.  Wrócę do tego tematu jeszcze parę razy. W międzyczasie najlepiej mówią zdjęcia.
Eugeniusz Bajkowski

No comments:

Post a Comment

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy