polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Po ataku USA i izraela na Iran bezpośrednie zagrożenie militarne dla terytorium Polski jest obecnie oceniane jako niskie, jednak skutki pośrednie są znaczące: wzrost cen paliw, inflacja i fala imigracyjna. W związku z eskalacją konfliktu po śmierci ajatollaha Chameneiego, polskie MSZ wydało ostrzeżenia dla podróżujących do siedmiu krajów regionu, m.in. Jordanii, Bahrajnu i Kuwejtu. W niedzielę na lotnisku Chopina w Warszawie oraz w innych miastach utknęło blisko 900 obywateli Izraela (głównie studentów i wykładowców) z powodu zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Izraelem. * * * AUSTRALIA: Władze Australii oficjalnie poparły działania militarne USA i Izraela podjęte przeciwko Iranowi. W Melbourne i Sydney tysiące osób z diaspory irańskiej wyszły na ulice, aby świętować śmierć najwyższego przywódcy Iranu, Ajatollaha Alego Chameneiego, która nastąpiła w wyniku nalotów. Departament Spraw Zagranicznych i Handlu (DFAT) wydał najwyższy stopień ostrzeżenia („nie podróżuj”) dla Iranu, Izraela, Libanu, Iraku, Syrii i kilku innych państw regionu ze względu na wysokie ryzyko ataków odwetowych i dalszej eskalacji. * * * SWIAT: Sytuacja na Bliskim Wschodzie gwałtownie eskalowała po rozpoczętej 28 lutego 2026 r. wspólnej operacji USA i Izraela (nazywanej m.in. „Epic Fury” lub „dekapitacją”). W wyniku nalotów w Teheranie zginął Najwyższy Przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei.Nad kopułą Meczetu Jamkaran w prowincji Qom wzniesiono „czerwoną flagę”. To symbol zemsty za śmierć Chameneiego, W odwecie Iran przeprowadził zmasowany atak rakietowy na terytorium Izraela i bazy USA na Bliskim Wschodzie.
POLONIA INFO:

Tuesday, May 8, 2012

Hollande - Pan Bezbarwny


Francois Hollande.
Fot. Matthiey Rieger/wikimedia 

 Demokracja francuska, mająca ponad dwustuletnią tradycję, jest stabilna. Można się od niej wiele nauczyć, szczególnie po II wojnie światowej, kiedy podniosła się z traumy klęski w roku 1940, hańby Vichy, utraty pozycji mocarstwa kolonialnego, wewnętrznego załamania, z którego wyprowadził ją Charles de Gaulle, prawdziwy twórca V Republiki. To dalej demokracja poszukująca i żywa, żywa zaangażowaniem samych Francuzów, narodu, który najlepiej czuje, jaką wartością jest uczestnictwo w życiu społecznym.

Francuzi wybrali na prezydenta Francoisa Hollande’a. Prezydenta zastępczego, choć tak oczywiście nie będą, z wrodzonej dumy, o nim mówić. Murowanym kandydatem socjalistów był Dominique Strauss-Kahn, ale jego „delegacyjne” zabawy w Nowym Jorku z pokojówką, plus zabawy z prostytutkami w samej Francji, zakończyły jego karierę polityczną, a także biznesową. Socjaliści (po wewnętrznych prawyborach) wystawili do konkursu wyborczego Hollande. I wygrał. Albo inaczej – Francuzi, znużeni i zniesmaczeni stylem sprawowania władzy przez Nicolasa Sarkozy’ego, dali mu szansę. Mam wrażenie, że czynniki ekonomiczne w ostatecznym rozrachunku, w drugiej turze wyborów, kiedy zostało tylko dwóch przeciwników, odegrały mniejszą rolę.

Pan Normalny, jak określają francuskie media, choć ja wolę określenie – Pan Bezbarwny – nie jest politykiem doświadczonym w administrowaniu. Nie pełnił żadnych roli publicznych (choć skończył słynną paryską ENA), był przez lata politykiem drugiego rzędu, pozostając w cieniu swojej ex partnerki, Segolene Royal. Jak jest zagubiony i jak trudno mu będzie w wielkiej polityce widać było po jego wystąpieniu tuż po zakończeniu wyborów, w niedzielę wieczorem. Sarkozy pożegnał się z polityką, wyborcami i Francją w wielkim stylu – Hollande w swoim kilkunastominutowym przemówieniu nie znalazł słów, które można by wrzucić na czołówkę poniedziałkowych gazet. A musi się liczyć z tym, że biorąc pod uwagę jego plany wyborcze, w tym renegocjację pakty fiskalnego, na jego drodze stanie niemiecka kanclerz, Angela Merkel. I od razu rodzi się pytanie, na które Hollande będzie musiał szybko odpowiedzieć – czy będzie on i Francja członkiem duumwiratu z Niemcami, który od wielu miesięcy kształtuje politykę całej Unii Europejskiej, czy pozostanie krok z tyłu – a może i na marginesie. Bo Niemcy będą mogły sobie dobrać innych partnerów do współpracy – w kolejce stoją Włochy i Polska. Oba państwa zdolne do większej integracji zaplecza spośród innych państw, oba zainteresowane utrzymaniem integracji, a przede wszystkim strefy euro.


Wydaje się, że Hollande będzie chciał jednak kontynuować w polityce zagranicznej drogę poprzednika. Czym innym jest kampania, czym innym realne rządzenie i odpowiedzialność – także w skali kontynentu. Tym bardziej, że wymaga się od niego, aby był mężem stanu, budującym, a nie niszczącym, tym bardziej, że może oprócz Greków nie znalazłby w Unii Europejskiej zbyt wielu sojuszników do odwołania paktu fiskalnego.

W polityce wewnętrznej Hollande będzie musiał zmierzyć się… ze swoimi obietnicami, głównie socjalnymi. Sarkozy stracił właśnie najwięcej na próbie prowadzenie polityki zaciskania pasa. Francja ma deficyt finansów państwa na poziomie około 90%, tak że obietnice finansowania dodatkowych miejsc pracy w szkolnictwie (budżetówka) jest mało realny. Francja musi dokonać reform gospodarczych, a one nieuchronnie łączą się z cięciami.

Wbrew wielu opiniom, zarówno z lewej strony polskiej sceny politycznej, jak i tym przedstawianym przez prawicowych komentatorów, nie uważam wyboru Francoisa Hollande’a za rzecz korzystną dla naszego kraju. Polska niewiele zyska na ewentualnym osłabieniu roli Francji w Unii Europejskiej. Sama UE może zostać osłabiona i pozbawiona silnika zmian, tym bardziej, że Angela Merkel jest w Niemczech coraz słabsza. Upadek Sarkozy’ego, którego Merkel wspierała nie wzmacnia Polski i jej premiera, Donalda Tuska. Tusk z kolei nie ma wpływu na to, że partia Merkel, CDU, przegrywa wybory w kolejnych landach, co grozi przedterminowymi wyborami w Niemczech. Destabilizacja, choćby krótkotrwała, w Niemczech może mieć zgubne skutki na całą Unię Europejską. Strefa euro tak naprawdę nie rozwiązała swojego głównego problemy, czyli deficytów budżetów poszczególnych państw. To może zakończyć się krachem całego układu politycznego. A w sytuacji, kiedy relacje niemiecko-francuskie mogą ulec zmianie, Brytyjczycy kontestują Unię, Grecy są o krok od oficjalnego bankructwa, pozostałe kraje Europy mają poważne problemy gospodarcze, Polska może zostać osamotniona – z Władimirem Putinem, dziś najsilniejszym politykiem Europy, tuż za naszą granicą.

Dlatego może czas, oprócz wspierania Unii Europejskiej, zacząć budować oś polityczną z Moskwy, przez Warszawę, do Berlina?

Azrael Kubacki

No comments:

Post a Comment

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy