polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: 19 lutego doszło do faktycznego rozpadu partii Polska 2050 Szymona Hołowni. Ugrupowanie to, będące dotąd częścią koalicji rządzącej, straciło znaczną liczbę parlamentarzystów. Grupa 19 parlamentarzystów (posłów i senatorów) ogłosiła odejście z Polski 2050 i powołanie nowego klubu o nazwie Centrum. * * * AUSTRALIA: Premier Anthony Albanese zadeklarował wsparcie dla brytyjskiego rządu w kwestii usunięcia byłego księcia Andrzeja z linii sukcesji do tronu. Australia jest pierwszym krajem Commonwealthu, który oficjalnie poparł ten krok. * * * SWIAT: Sytuacja na linii USA–Iran jest obecnie bardzo napięta, a doniesienia medialne z ostatnich dni wskazują na realną groźbę amerykańskiego ataku zbrojnego na Iran. Pentagon postawił swoje siły w stan gotowości. W regionie Bliskiego Wschodu trwa największa koncentracja sił powietrznych od 2003 roku, a na miejsce zmierzają grupy uderzeniowe lotniskowców, m.in. USS Gerald R. Ford oraz USS Abraham Lincoln. * „El Mencho”, lider potężnego kartelu narkotykowego w Meksyku został zlikwidowany. Śmierć lidera wywołała natychmiastowy odwet kartelu. W całym Meksyku (w około 20 stanach) doszło do blokad dróg, podpaleń pojazdów i ataków na służby, w których zginęły dziesiątki osób, w tym cywile i funkcjonariusze Gwardii Narodowej.
POLONIA INFO:

sobota, 6 maja 2023

Mateusz Piskorski: To co najważniejsze

Na Marszu Pokoju w na Placu Zamkowym
przemawiał dr Mateusz Piskorski.
 Na najbardziej niebezpiecznych zakrętach historii pewne kwestie powinny schodzić na dalszy plan. Umiejętność określenia tego, co najważniejsze, zadecydować może czasem o naszej przyszłości, a wręcz o dalszym istnieniu.

Najważniejszy jest dziś sprzeciw wobec wciągania Polski do wojny i prób eskalowania zasięgu tragedii rozgrywającej się za naszą południowo-wschodnią granicą.

1-majowe wołanie o pokój

Dlatego nie sposób było przejść obojętnie obok inicjatywy Polskiego Ruchu Lewicowego i Polskiego Ruchu Antywojennego, by 1 maja przejść ulicami Warszawy w szeregach marszu antywojennego. Na marszu tym zebrali się po raz pierwszy od lat nie tylko aktywiści i znane, powtarzające się na różnych spotkaniach, te same twarze. Przyszli również ludzie polityką nieszczególnie do tej pory zainteresowani. Były całe rodziny. Zwykli Polacy, którzy najzwyczajniej w świecie obawiają się szaleństwa podżegaczy wojennych burzących nasz świat. Uczestnicy marszu „podżegali” do pokoju. Bo to on jest dziś wartością najwyższą.

Poziom mobilizacji i zainteresowania przerósł wszelkie oczekiwania. Przecież informację o wydarzeniu skrzętnie przemilczano w mediach głównego nurtu. Dowodzi to jednak wyłącznie tego, że żyjemy w różnych rzeczywistościach – tej kreowanej przez polskojęzyczne media manipulujące świadomością społeczną, i tej realnej – na ulicach i placach polskich miast, ale także w mediach społecznościowych.

Podziały na bok

W przemarszu ulicami Warszawy uczestniczyli ludzie z bardzo różnych środowisk, często w wielu sprawach głoszących sprzeczne poglądy. Wszyscy oni wykazali jednak zrozumienie dla hierarchii problemów, właściwie zidentyfikowali największe zagrożenie. Potrafili wskazać niebezpieczeństwo dla nas wszystkich największe – eskalację konfliktu wojennego.

Ma to istotne znaczenie z dwóch przyczyn. Po pierwsze, mamy do czynienia z zagrożeniem o charakterze egzystencjalnym, które dotyczyć będzie wszystkich bez wyjątku, niezależnie od ich przynależności klasowej, środowiskowej czy politycznej. Przeciwstawianie się podżegaczom wojennym nie ma barw ideologicznych ani światopoglądowych. Wołanie o pokój to nie żadna działalność partyjna.

Po drugie, warszawski marsz antywojenny to przejaw konsolidacji kontrsystemu. Kontrsystem ów może i powinien mienić się różnymi barwami, powinno być w nim miejsce dla każdego, kto odrzuca system autorytarny i podległość ośrodkom atlantyckim. W sytuacji obumierania debaty publicznej w ramach systemu i głównego nurtu, cenzury i politycznej poprawności, to właśnie kontrsystem ma szansę stać się przestrzenią autentycznego dialogu i faktycznej demokracji.

Animozje na potem

Niektórzy zwracali uwagę na różne, nie do końca wyjaśnione momenty w biografiach innych uczestników protestu. Pojawiła się retoryka w rodzaju „poszedłbym na ten marsz, gdyby nie było tam Kowalskiego albo Iksińskiego”. Tymczasem obecność na pochodzie nie powinna opierać się na ocenie tej czy innej postaci, środowiska czy organizacji. Kryterium jest tylko jedno: czy jesteś przeciwko wojnie, czy też ją – tak jak obecny system – popierasz. Jeśliby do udziału w marszu w wyniku jakiejś cudownej metamorfozy nawoływała „Gazeta Wyborcza” czy „Gazeta Polska”, TVP czy TVN – też należałoby na ten marsz pójść. Nawet jeśli ich metamorfoza byłaby przejściowa i koniunkturalna. 1-majowy protest odbył się bowiem w imię określonej (jak już ustaliliśmy, najważniejszej) sprawy, a nie w imię politycznego kapitału jakiegokolwiek środowiska czy osoby.

Osobiście byłem tam również po to, żeby po prostu spotkać się osobiście z Polakami, którzy już otworzyli oczy, którzy są gdzieś w orbicie kontrsystemu. Nie przepadam za zgromadzeniami publicznymi, ale sprawa jest zbyt ważna, by pozostać w domu.

Trzymajmy kciuki, by tego rodzaju marsze nie były potrzebne. Krzyczmy głośno o potrzebie opamiętania i rozumu. Może ktoś kiedyś nas usłyszy.

Mateusz Piskorski

Myśl Polska


Na ten sam temat: Potrzebujemy ogólnopolskiego ruchu sprzeciwu wobec wojny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy