polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Karol Nawrocki skierował do premiera Donalda Tuska list, w którym żąda natychmiastowego zaskarżenia umowy Unii Europejskiej z państwami Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. * * * AUSTRALIA: W centrum Gold Coast ma stanąć najwyższy wieżowiec w całym kraju. Australijska firma Altus Property Group planuje budowę 91-piętrowego budynku, w którym znajdzie się luksusowy 6-gwiazdkowy hotel, ekskluzywne centrum handlowe, sieć restauracji oraz apartamenty mieszkalne. Wszystko ma stanąć pod szyldem nazwiska prezydenta USA Donalda Trumpa. Przeciwko budowie wieżowca zorganizowano petycję, która zebrała już ponad 26 tys. podpisów. * * * SWIAT: 8 kwietnia 2026 roku prezydent USA Donald Trump ogłosił dwutygodniowe zawieszenie ataków militarnych na Iran. Decyzja ta zapadła tuż przed upływem wyznaczonego przez niego ultimatum, w ramach trwającego od lutego konfliktu na Bliskim Wschodzie. 6 kwietnia Donald Trump doprecyzował ultimatum skierowane do Iranu, grożąc atakami o katastrofalnych skutkach, jeśli Teheran nie spełni amerykańskich żądań. Trump groził Iranowi "zniszczeniem cywilizacji". Minister spraw zagranicznych Iranu, Abbas Aragczi, oświadczył, że siły irańskie wstrzymają ataki w regionie pod warunkiem, że USA i Izrael całkowicie zaprzestaną uderzeń na Iran.
POLONIA INFO:

wtorek, 24 listopada 2020

Proces norymberski. Prawda, którą próbuje się zacierać

Liderzy III Rzeszy podczas Międzynardowego
 Trybunału w Norymberdze. Listopad 1945.
Fot. Public domain
W historii narodu polskiego Norymberga jest wydarzeniem szczególnym. Nic więc dziwnego, że proces norymberski traktowano w Polsce jako akt sprawiedliwości, jako wymierzenie zasłużonej kary zbrodniarzom odpowiedzialnym za śmierć milionów Polaków. Obecnie tę oczywistą prawdę próbuje się zacierać.

Na temat procesu norymberskiego czytałem już w czasach młodości, w okresie PRL – były to popularne książki polskich korespondentów prasowych – Karola Małcużyńskiego i Mariana Podkowińskiego W tym okresie bardzo popularny był też spektakl Teatru Telewizji „Epilog Norymberski” (1969) z Andrzejem Łapickim jako narratorem. To pamiętam do dziś. Ale oczywiście jako historyk interesowałem się tym tematem także później, czytałem np. kontrowersyjną, choć ciekawą książkę Davida Irvinga „Norymberga – ostatnia bitwa”.

Zrównanie strat

W historii narodu polskiego Norymberga jest wydarzeniem szczególnym. Musimy pamiętać, że Polska wychodziła z wojny jako jeden z najbardziej doświadczonych narodów – zginęło prawie 6 milionów polskich obywateli. Obecnie tego się nieraz nie rozumie, ale nastroje antyniemieckie były wtedy powszechne.


Teraz próbuje się zrównać straty jakie ponieśliśmy z rąk niemieckich ze stratami, jakich doznaliśmy z rąk NKWD (głównie w altach 1939-1941), ale jest to zabieg czysto polityczny, nie znajdujący potwierdzenia w faktach. Nawet IPN, który zajął się badaniem strat wojennych Polski, doszedł do tych samych ustaleń, jakich w okresie PRL dokonała Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce – to znaczy potwierdzono śmierć ok. 5,7 mln polskich obywateli z rąk niemieckich. Liczbę ofiar NKWD ustalono na 150.000, a z rąk ukraińskich nacjonalistów na 120.000.

Zasłużona kara dla zbrodniarzy odpowiedzialnych za śmierć milionów Polaków


W roku 1945 panowało w Polsce powszechne przeświadczenie, że w tej wojnie naród polski walczył z Niemcami, że z ich strony poniósł ogromne ofiary, panowało też słuszne przekonanie, że gdyby Niemcy wojnę wygrały – naród polski stanąłby na progu zagłady. Obecnie tę oczywistą prawdę próbuje się zacierać.

Nic więc dziwnego, że proces norymberski traktowano w Polsce jako akt sprawiedliwości, jako wymierzenie zasłużonej kary zbrodniarzom odpowiedzialnym za śmierć milionów Polaków. W tym procesie posadzono na ławie oskarżonych co najmniej dwóch ludzi, których działalność dotyczyła Polski bezpośrednio. Byli to Hans Frank – Generalny Gubernator odpowiedzialny za politykę eksterminacji w tzw. Generalnym Gubernatorstwie oraz Rudolf Hoess, komendant KL Auschwitz. Opinia publiczna śledziła wtedy z napięciem wydarzenia, jakie miały miejsce w Norymberdze – czytano szczegółowe korespondencje Małcużyńskiego i Podkowińskiego, czekano na ostateczne wyroki.

116 stron polskiego aktu oskarżenia


Obecnie podnosi się, że polskie postulaty nie znalazły wtedy należytego zrozumienia wśród zwycięskich mocarstw, że w akcie oskarżenia nie było mowy np. o zbrodniach w Palmirach czy podczas Powstania Warszawskiego. Jednak – o czym trzeba pamiętać – polska delegacja na procesie, w skład której wchodzili Stefan Kurowski, Tadeusz Cyprian, Stanisław Piotrowski i Jerzy Sawicki, miała status delacji o charakterze posiłkowym, że w dokumencie końcowym uwzględniono jednak polski akt oskarżenia liczący 116 stron. Trzeba także pamiętać, że pełnej wiedzy na temat zbrodni niemieckich w Polsce jeszcze nie miano – dopiero zaczynały się żmudne badania na ten temat, które trwały potem przez kilkadziesiąt lat.

ymczasem proces norymberski był organizowany naprędce, tuż po wojnie – musiał więc mieć taki przebieg, jaki miał. Może i była to – jak chcą niektórzy – polityczna demonstracja, ale przecież proces, który uwzględniałby cały materiał dowodowy i spełniał wszystkie prawnicze kryteria, musiałby się odbyć wiele lat po wojnie, a na to nikt by się nie zgodził.

Historia jako wygodne narzędzie polityczne 
W Polsce, jak wspomniałem, przyjęto wyroki norymberskie z satysfakcją – jako sprawiedliwe, problem pojawił się potem, w okresie zimnej wojny, kiedy w Niemczach Zachodnich wstrzymano machinę sprawiedliwości i wielu zbrodniarzy uniknęło kary. Do rangi symbolu urasta przypadek kata Warszawy Heinza Reinefartha, który nie tylko uniknął kary, ale był szanowanym obywatelem i pełnił nawet funkcję burmistrza na wyspie Sylt. Sprawa ta do dzisiaj bulwersuje wielu Polaków.

Tak oto Norymberga była tylko jednorazowym aktem, owszem, osądzającym przywódców III Rzeszy, ale wobec późniejszej amnezji i tolerancji w stosunku do tysięcy pomniejszych zbrodniarzy – czymś niekończonym, zatruwającym polsko-niemieckie relacje przez długie lata. Na szczęście mamy to już za sobą, choć historia wciąż jeszcze jest zbyt często wykorzystywana jako wygodne narzędzie polityczne, z reguły kosztem prawdy i pamięci o ofiarach tamtej strasznej wojny.


Sputnik Polska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy