polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: 19 lutego doszło do faktycznego rozpadu partii Polska 2050 Szymona Hołowni. Ugrupowanie to, będące dotąd częścią koalicji rządzącej, straciło znaczną liczbę parlamentarzystów. Grupa 19 parlamentarzystów (posłów i senatorów) ogłosiła odejście z Polski 2050 i powołanie nowego klubu o nazwie Centrum. * * * AUSTRALIA: Premier Anthony Albanese zadeklarował wsparcie dla brytyjskiego rządu w kwestii usunięcia byłego księcia Andrzeja z linii sukcesji do tronu. Australia jest pierwszym krajem Commonwealthu, który oficjalnie poparł ten krok. * * * SWIAT: Sytuacja na linii USA–Iran jest obecnie bardzo napięta, a doniesienia medialne z ostatnich dni wskazują na realną groźbę amerykańskiego ataku zbrojnego na Iran. Pentagon postawił swoje siły w stan gotowości. W regionie Bliskiego Wschodu trwa największa koncentracja sił powietrznych od 2003 roku, a na miejsce zmierzają grupy uderzeniowe lotniskowców, m.in. USS Gerald R. Ford oraz USS Abraham Lincoln. * „El Mencho”, lider potężnego kartelu narkotykowego w Meksyku został zlikwidowany. Śmierć lidera wywołała natychmiastowy odwet kartelu. W całym Meksyku (w około 20 stanach) doszło do blokad dróg, podpaleń pojazdów i ataków na służby, w których zginęły dziesiątki osób, w tym cywile i funkcjonariusze Gwardii Narodowej.
POLONIA INFO:

poniedziałek, 27 listopada 2017

Andrzej Siedlecki: Marzenie Conrada (2)

Pamiątkowa  tablica na pomniku w Singapurze
Fot. A.Siedlecki
Przedstawiamy drugą i ostatnią część opowieści Andrzeja Siedleckiego o Josephie Conradzie Korzeniowskim autorze takich powieści jak m.in. "Jądro ciemności", "Lord Jim" czy "Smuga cienia". Dzięki swojemu dorobkowi  pisarz zajmuje niekwestionowaną pozycję klasyka literatury nowoczesnej, który zmienił oblicze prozy powieściowej. Rok 2017 ustanowiony został przez Sejm RP Rokiem Josepha Conrada dla uczczenia 160 rocznicy urodzin pisarza, która przypada na 3 grudnia. 

Zob. poprzedni odcinek
Poza morzem i statkami świat dla Konrada nie istniał! 
W „Godłach nadziei”  Korzeniowski tak pisze: „Byłem strasznie przejęty swym pierwszym dowództwem...Najbardziej ze wszystkich moich oficerów ufałem Panu B. Miał rude wąsy, chudą czerwoną twarz i niespokojne oczy. Był to marynarz pełnowartościowy. Obaj kochaliśmy mały bark bardzo serdecznie. Ogniwem między nami był  statek... Każdemu z nas zależało niezmiernie na pięknym wyglądzie ukochanego obiektu...B. posuwał się tak daleko w przywiązaniu do małego stateczku, że chodził i otrzepywał kurz osiadły na politurowanej poręczy z tekowego drewna - i to jedwabną chustką do nosa, darem pani B, jak mi się zdaje”.

Pisarz był zakochany do szaleństwa  w morzu i  statkach. I ludziach z nimi związanych. Interesowały go zachowania ludzkie, charaktery, przypadki, okoliczności. I postacie zmagające się z wyborami życiowymi, z decyzjami  w trudnych sytuacjach jakie natura - morze,  i samo życie dla nich kreowały. Stawiał czytelnikowi  pytania o zło i dobro, o honor, odpowiedzialność, uczciwość i szlachetność. O te właśnie cechy, które jakby wyparowały po trosze z naszej rzeczywistości. Kto dziś zadaje sobie takie pytania? I Konrad pytałjeszcze, jakby czytający postąpił w danej sytuacji. Ekstremalnej sytuacji, w której musi dokonać życiowego wyboru. To są pytania trudne, a odpowiedzi jeszcze trudniejsze, bo często nasycone dramatem osobistym. W tej sytuacji jest właśnie Jim, pierwszy oficer, który zostawia bezradnych pasażerów i ucieka, skacząc do szalupy z tonącego statku. Postępuje niehonorowo i nieodpowiedzialnie. I przez całe życie ponosi konsekwencje. 
Bark "Otago"- jedyny żaglowiec prowadzony przez Konrada
Korzeniowskiego w roli kapitana.
Fot. Wikipedia (domena publiczna)
 „Jim wycofał się ze świata z przyczyny na pozór drobnej, z powodu jednego odruchowego skoku, a teraz oto drugi świat, dzieło jego własnych rąk wali mu się  w gruzach na głowę...Wszystko przepadło, już raz utracił ludzkie zaufanie, a teraz znowu zawiódł tych, co w niego wierzyli...
Zawiódł! Ale bohater  autora jest człowiekiem honoru. Winiąc siebie za śmierć swojego przyjaciela- syna Doramina - przychodzi do jego ojca, by odzyskać utracony honor. „Przyszedłem pełen żalu...Przyszedłem gotów i bezbronny. Jim stał z gołą głową, wyprężony w świetle pochodni, patrząc mu prosto w twarz. Doramin zawisł ciężko lewym ramieniem na szyi pochylonego młodzieńca, wzniósł powoli prawą rekę i strzelił w pierś - przyjacielowi swego syna. Jim padł na twarz martwy- nie uzyskawszy przebaczenia.”
Korzeniowski był wtedy w wymarzonej Afryce. W Kongo. Bohater  „Jądra ciemności” też operował w Kongo. Miał niby  cywilizacyjną misję wobec tubylców, mówił o miłości bliźniego, humanitaryźmie i postępie, a w rezultacie był wyzyskiwaczem i mordercą. Autor zastanawia się, czy jest sens przynosić inną koncepcję cywilizacyjną do tych, którzy jej nie chcą. Albo jeszcze do niej nie dojrzeli.  I czy rzeczywiście ci, co ją przynoszą mają szczere i uczciwe intencje.  I w jakich okolicznościach ludzie  tracą moralne hamulce. „...Patrzyłem na nich, jak się patrzy na każdą ludzką istotę chcąc poznać jej popędy, motywy, uzdolnienia, słabe strony... Hamulce. Jakiż hamulec mógł tam działać? Czy to był przesąd, wstręt, lęk, cierpliwość - czy też coś w rodzaju pierwotnego honoru?” 

Grób Conrada Korzeniowskiego w Anglii
 Do Australii przypływał kilka razy. Zawitał do Adelajdy, Melbourne i Sydney, i napisał, że zawsze spotykał się z uprzejmością i życzliwością różnych sfer  towarzyskich. „Pokochałem ten młody kontynent i uczucie to przetrwa tak długo, jak moja pamięć. Te miasta na antypodach, mniejsze wówczas niż obecnie okazywaly wiele zainteresowania dla statków, których liczba utwierdzała australijskie porty w poczuciu wzrastającego znaczenia. Statki stały się tu częścią powszednich, miejscowych spraw. Nazwy ich dostępowały tego zaszczytu, że były znane w każdym domu. Działo się to szczególnie w Sydney, gdzie z samego serca pięknego miasta, patrząc z góry można było widzieć klipry z wełną, stojące przy Circular Quay, które to nadbrzeże nie było, jak baseny portowe, otoczone murami więzienia, ale nieodłączną częścią jednej z najpiękniejszych, najbardziej uroczych, rozległych i bezpiecznych zatok pod słońcem... ” 

  Konrad Korzeniowski na obczyźnie, nie zawsze przychylnej dla emigranta, zrealizował swoje marzenie. Dla wielu został przykładem konsekwencji, poświęcenia się dla twórczości i wielkiej pracy. Poprzez swoją twórczość i postawę pisarską chciał człowieka podnieść na szlachetniejszy poziom i wywyższyć, chciał byśmy stali się doskonalsi i szlachetniejsi. Żebyśmy nie zapomnieli tych podstawowych wartości, które cechują pełne człowieczeństwo! I w naszych dążeniach, byśmy nie rezygnowali z ambicji. Bo ON nie zrezygnował!

„Anglikom dowiodłem, że szlachcic polski może być tak samo dobrym marynarzem jak i oni, i mieć im coś do powiedzenia w ich własnym języku”- napisał we wspomnieniach. W 1924 roku angielski premier, James Ramsey Mac Donald w imieniu Króla Jerzego V zaoferował mu szlachecki tytuł, którego jednakże Korzeniowski nie przyjął.  Pozostał polskim szlachcicem herbu Nałęcz. A na angielskim grobie w Canterbury, zgodnie z wolą zmarłego miał być wyryty napis - nie Joseph Conrad - ale Józef  Teodor Konrad Korzeniowski. Niestety, napis jest trochę  inny!

                                                koniec części II i ostatniej

Andrzej Siedlecki - www.andrzejsiedlecki.pl

Fragmenty z nowel K.K: "Godła nadziei", " Lord  Jim", "Jądro ciemności", " W niewoli"  tł. A. Zagórska.


zob. wersję filmową opowieści Andrzeja Siedleckego:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy