polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Karol Nawrocki skierował do premiera Donalda Tuska list, w którym żąda natychmiastowego zaskarżenia umowy Unii Europejskiej z państwami Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. * * * AUSTRALIA: W centrum Gold Coast ma stanąć najwyższy wieżowiec w całym kraju. Australijska firma Altus Property Group planuje budowę 91-piętrowego budynku, w którym znajdzie się luksusowy 6-gwiazdkowy hotel, ekskluzywne centrum handlowe, sieć restauracji oraz apartamenty mieszkalne. Wszystko ma stanąć pod szyldem nazwiska prezydenta USA Donalda Trumpa. Przeciwko budowie wieżowca zorganizowano petycję, która zebrała już ponad 26 tys. podpisów. * * * SWIAT: 8 kwietnia 2026 roku prezydent USA Donald Trump ogłosił dwutygodniowe zawieszenie ataków militarnych na Iran. Decyzja ta zapadła tuż przed upływem wyznaczonego przez niego ultimatum, w ramach trwającego od lutego konfliktu na Bliskim Wschodzie. 6 kwietnia Donald Trump doprecyzował ultimatum skierowane do Iranu, grożąc atakami o katastrofalnych skutkach, jeśli Teheran nie spełni amerykańskich żądań. Trump groził Iranowi "zniszczeniem cywilizacji". Minister spraw zagranicznych Iranu, Abbas Aragczi, oświadczył, że siły irańskie wstrzymają ataki w regionie pod warunkiem, że USA i Izrael całkowicie zaprzestaną uderzeń na Iran.
POLONIA INFO:

wtorek, 25 października 2011

Śmierć XXI wieku czyli demokracja od tyłu

Po ope­ret­ko­wym, ale rów­no­cze­śnie krwa­wym Muam­ma­rze Kad­da­fim nikt nie płacze.
Od momentu, kiedy pań­stwa Zachodu posta­no­wiły upo­rząd­ko­wać na nowo rela­cje z Pół­nocną Afryką, czyli także dostęp do źródeł surow­ców, los Muam­mara Kad­da­fiego był prze­są­dzony. Od dnia, kiedy NATO i Ame­ry­ka­nie posta­no­wili prze­te­sto­wać nowy sys­tem roz­po­zna­nia i dowo­dze­nia w powie­trzu śred­niego szcze­bla – los przy­wódcy Libii był przy­pie­czę­to­wany. Od kiedy „wypró­bo­wani” przy­ja­ciele, Nico­las Sar­kozy i Silvio Ber­lu­sconi odwró­cili się od niego – wia­domo było, że śmierć jego jest nie­unik­niona. A los satra­pów we wła­snej ojczyź­nie czę­sto jest podobny, że przy­wo­łam tylko Sad­dama Hus­se­ina i Nico­lae Ceausescu.
Tak, po ope­ret­ko­wym, ale rów­no­cze­śnie krwa­wym Kad­da­fim nikt nie pła­cze. Ani jego naród, ani dawni i nowi sprzy­mie­rzeńcy. Warto jedna pamię­tać, że przy­wódca Libij­skiej Arab­skiej Dża­ma­hirji był swego czasu przy­ja­cie­lem Związku Radziec­kiego i państw (także arab­skich) z nim powią­za­nych. Potem stał się wro­giem Zachodu, pierw­szym ter­ro­ry­stą świata. Kiedy jed­nak oka­zało się, że ist­nieje inny ter­ro­ryzm, Al Kaida, Kad­dafi stał się znów przy­ja­cie­lem. Tym bar­dziej, że zasob­nym w ropę. Puł­kow­nik przez ponad 40 lat swo­ich rzą­dów kłó­cił się i godził ze wszyst­kimi na około, aspi­ro­wał do przy­wódz­twa arab­skiego, był ścigany ame­ry­kań­skimi bom­bami, a następ­nie witany z hono­rami. Wewnątrz kraju rzą­dził żela­zną ręką, trzy­ma­jącą wie­lo­ple­mienne pań­stwo w cało­ści, pie­niędzmi i przy­wi­le­jami z ropy, a korup­cja była ogra­ni­czona do jego klanu. To on i jego rodzina byli wła­dzą, bene­fi­cjen­tami i insty­tu­cjami państwa.
Tylko naiwni mogą sądzić, że Kad­da­fiego oba­lił lud libij­ski. Doko­nali tego jego byli współ­pra­cow­nicy, któ­rzy w odpo­wied­nim momen­cie poczuli wiatr wio­sen­nej rewo­lu­cji tune­zyj­skiej i idący za nią pło­mień w Egip­cie, Syrii, Jeme­nie. Tune­zja prze­pro­wa­dza pierw­sze wolne wybory, które będą mier­ni­kiem tego, czy stan­dardy demo­kra­tyczne, te zachod­nie, zostaną zaszcze­pione w pierw­szym kraju arab­skim. Czy rząd zosta­nie powo­łany, czy będzie realna opo­zy­cja, czy będą wolne media i czy za jakiś czas znów jakiś major lub puł­kow­nik nie posta­nowi prze­rwać cha­osu i korup­cji. Ale Tune­zja to pań­stwo dość jed­no­lite, do tego mające doświad­cze­nia i wspar­cie Fran­cji. Libia, pań­stwo wielu ple­mion i kla­nów, zamiesz­kałe przez Ara­bów i Ber­be­rów, może nie prze­trwać do wybo­rów, zapo­wia­da­nych przez wła­dze tym­cza­sowe za 8 miesięcy.
Zabój­stwo Kad­da­fiego to kla­syczna śmierć XXI wieku. Przed kamerą tele­fonu komór­ko­wego, bez sądu, z wyją­cym uzbro­jo­nym tłu­mem. Bez sądu, bez osą­dze­nia win. Mogłoby się oka­zać prze­cież, że nie uda się Kad­da­fiego zakne­blo­wać, a miałby on chyba dużo wię­cej do powie­dze­nia przed try­bu­na­łem, niż Sad­dam. Będą pro­te­sty, ale szybko o nich zapo­mnimy, a na twa­rzach zachod­nich przy­wód­ców zago­ści błogi spo­kój. A miej­sce Kad­da­fiego zaj­mie inny przy­wódca, o któ­rym za kilka lat w zaci­szu gabi­ne­tów Bruk­seli, Rzymu, Waszyng­tonu będzie się spo­koj­nie mówiło, że „może to i sukin­syn, ale nasz ”. Tylko na uli­cach Ben­ghazi i Try­po­lisu wszystko pozo­sta­nie po staremu.

Azrael Kubacki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy