polish internet magazine in australia

NEWS: POLSKA: Polska znalazła się wśród krajów wskazanych przez Rosję jako miejsce produkcji dronów dla Ukrainy. W opublikowanym przez rosyjskie Ministerstwo Obrony wykazie pojawiły się adresy firm z Europy, które wspierają ukraiński przemysł zbrojeniowy. "To lista potencjalnych celów" - oświadczył Dmitrij Miedwiediew wiceszef Rady bezpieczenstwa FR. * * * AUSTRALIA: Rząd federalny mierzy się z krytyką po ogłoszeniu kampanii o wartości 20 mln USD, która ma zachęcać Australijczyków do oszczędzania paliwa. Rośnie niepokój dotyczący niestabilności dostaw paliw. Premier Anthony Albanese oraz minister spraw zagranicznych Penny Wong udają się w tym tygodniu z wizytą do Brunei i Malezji. Celem podróży jest zabezpieczenie dostaw ropy i oleju napędowego. * * * SWIAT: "Jeśli Stany Zjednoczone będą kontynuować blokadę morską, Iran uzna to za naruszenie zawieszenia broni i zamknie cieśninę Ormuz" - poinformowała w piątek irańska agencja państwowa Fars. Tymczasem prezydent Donald Trump zapewnił w piątek, że cieśnina Ormuz pozostaje "całkowicie otwarta", ale blokada irańskich portów nadal obowiązuje. Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi poinformował z kolei, że ruch statków handlowych przez cieśninę będzie dozwolony do końca obowiązywania rozejmu z USA i Izraelem, który wszedł w życie 8 kwietnia i ma potrwać do 22 kwietnia. Dodał, że otwarcie cieśniny jest powiązane z obowiązującym zawieszeniem broni w Libanie. Po amerykańsko-izraelskim ataku na Iran z 28 lutego Teheran zablokował ruch przez Ormuz, którym transportowano około jednej piątej światowego wolumenu ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego.
POLONIA INFO:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Halina Prociuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Halina Prociuk. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 marca 2014

Sydnejska rodzina harcerska na Bielanach

W piątek 21 lutego sydnejska rodzina harcerska zaczęła się zjeżdżać na “Bielany” aby przez pare dni celebrować Rozpoczęcie Nowego Roku Harcerskiego i Dzień Myśli Braterskiej.

Piątkowy wieczór był pełen powitań i radosnych okrzyków ze spotkań.  Uczestnicy letniego obozu w Queenslandii z radością i dumą opowiadali o swoich osiagnięciach i przygodach na obozie.W sobote “Bielany” rozbrzmiewały wesołymi głosikami, śmiechem, piosenką i bardzo intensywną pracą. Każda z poszczególnych grup miała swoje zajęcia programowe.   Obserwując instruktorów poszczególnych grup byłam pełna podziwu ile to czasu i pracy poswięcili oni na przygotowanie zajęć i do nich wiele   różnych materiałów i  rekwizytów.

Nasza najmłodsza „latorośl” skrzaty i zuchy pod opieką dh-ny Ani Chawy i Irenki Waśko swój biwak przeżywały pod hasłem “BAWMY SIĘ” i rzeczywiście poprzez wszystkie zajęcia wspaniale nasi najmłodsi bawili się i pracowali pilnie jak te małe mrówki i dużo się nauczyli. A cóż to takiego oni zrobili przez tych kilka dni?  Samolociki - a to nie tak łatwo, bo trzeba było wyciąć, poskładać i pokleić a na końcu ładnie udekorować.  Samoloty gotowe czekają na pilotów a  gdzie są „Książki Kapitanskie”? Nie ma -  to żadna trudość, sprawne rączki zabierają się do pracy, wycinają, zapisują i juz są gotowe.

poniedziałek, 4 listopada 2013

Harcerze w parku linowym w Ourimbah


…Idziemy naprzód
I ciągle pniemy się wzwyż
By zdobyć szczyt ideału
Świetlany Harcerski Krzyż”.
 
W pracy harcerskiej staramy się poznać wiadomości teoretyczne i praktyczne  do zdobywania naszych stopni i sprawności  zuchowych i harcerskich. Od najmłodszych lat harcerki i harcerze marzą o tym aby moc złożyć Przyrzeczenie Harcerskie i otrzymać Krzyż Harcerski. 

 W niedziele 20 października, Sydnejskie Hufce Harcerskie wybrały się na wspaniałą jednodniową wycieczkę do Central Coast do Parku Ourimbah  aby  sprawdzić swoje zdolności wspinaczkowe w „Tree Top Adventure Park”.

czwartek, 16 maja 2013

Polonia i brać harcerska pożegnała Księdza Pajdaka

Serdeczne pożegnanie ks.Zbigniewa Pajdaka w Marayong.
 Fot. V.Skrzypiec
Sydnejscy harcerze i polonijne delegacje z różnych zakątków Australii, Nowej Zelandii a nawet Afryki pożegnali odjeżdżającego już na stałe do Polski ks.Zbigniewa Pajdaka i dziękowali mu za jego 47-letnią pracę dla Polonii. Pisze o tym z Marayong w swym harcerskim sprawozdaniu druhna Halina Prociuk.

Niedziela 5 maja była bardzo długa i pracowita dla naszej braci harcerskiej.  Już od 10 rano zbierały się harcerki i wędrowniczki na swoja zbiorki aby zdobyć więcej wiadomości do swoich stopni i sprawności oraz przećwiczyć sprawne stawianie dużych namiotów.  Harcerze  tez mieli swoje zajęcia teoretyczne i praktyczne w harcówce i na pięknym trawniku.    Trochę później zuchy i skrzaty zaczęły się schodzić na swoje zbiorki.  Oprócz pięknych śpiewów i pląsów widziałam jak zuchy z zapałem wykonywały karteczki dla swoich Mamuś na Dzień Matki a skrzaty bardzo były zajęte sadzeniem nasionek aby zdobyć guziczek ”Ogrodnika”. W harcówce i na zewnątrz wrzało jak w ulu pracowitych pszczółek.  Wczesnym popołudniem niektórzy musieli już wyjachac aby zdążyć do Ashfield aby na akademii 3-maja i występować tam jako uczniowie Szkol Polskich czy grup tanecznych.  Zmniejszona grupa harcerska wzięła udział w Mszy świętej i procesji z okazji Święta Królowej Polski i 222 rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja.  Msze święta celebrował ksiądz Zbigniew Pajdak w asyście 11 księży.  Po Mszy świętej i procesji  brać harcerska pożegnała odjeżdżającego do Polski Księdza Pajdaka.

wtorek, 5 lutego 2013

Leśni Ludzie - wspomnienia uczestników obozu ZHP


Tegoroczna Akcja letnia Związku Harcerstwa Polskiego odbyła się w Sydney w uroczym miejscu Ingleside, na terenie Australijskiego Scout Camp.

Zjechała się brać harcerska z trzech stanowych stolic, z  Melbourne z hufca „Podhale”, z Brisbane z hufca „Pomorze” no i  sydnejscy gospodarze z  hufców „Kraków ” i  „Polesie”.  Zuchy przyjechały na tygodniowe kolonie a pozostali uczestnicy na 2 dwa tygodnie.
Komendantką całości była druhna Marysia Nowak hm pełna energii, humoru i wspaniałych pomysłów. Druhna komendantka pełniła również funkcje gospodyni obozowej i zaopatrzeniowca, było jej wszędzie pełno i jak ona potrafiła podołać tylu obowiązkom to zostanie jej tajemnicą. 

Oboźnym całości był Hufcowi Sydnejskiego Hufca Harcerzy „Polesie” druh Ryszard Chawa phm.  Druh Ryszard czuwał nad całością i bardzo troskliwie jak tato opiekował się całością obozu a było nas nie mało, bo 118 osób.

niedziela, 14 października 2012

50 lat ZHP w Nowej Południowej Walii

W piątek, 5 października  wiele dzieci i młodzieży miało smutne miny gdyż to już prawie, koniec wakacji szkolnych , nudno w domu,  ale nie dla sydnejskiej harcerskiej  rodziny.  Każdy z niecierpliwością oczekiwał chwili kiedy będzie mógł jechać na biwak.
Z rożnych zakątków Sydnej  samochody jechały w stronę Windsor i dalej aby dojechać do naszych ukochanych Bielan. 


Naturalnie jak to zwykle bywa, pierwszy dzień to wiele prac z rozbijaniem namiotów, przygotowania do placu apelowego i wiele prac na niedzielne uroczystości.  W sobotę od rana ruch i przygotowania do pierwszego Dnia Harcerskiej Olimpiady.  Olimpiada została uroczyście otworzona przez druhnę Marysię Nowak hm. Przewodniczącą Zarządu Obwodu Australia, która przekazała płomienie olimpijskie naszym hufcowym Irence Wasko pwd i Rysiowi Chawie phm, którzy odbyli ostatni odcinek biegu z pochodniami do Stadionu Olimpijskiego. Wyglądali ślicznie w białych togach z wiankami oliwkowymi na głowach.  Dziękujemy zuchom i skrzatom z Marayong za dostarczenie nam pochodni olimpijskich, które wykonywały w czasie zdobywania sprawności olimpijczyka.  

niedziela, 5 sierpnia 2012

Złaz harcerski na Wyspie Fraser

Zwiazek Harcerstwa Polskiego
Chorągiew  Harcerek i  Harcerzy  w Australii
Złaz Wędrowniczy  „Plemion Lechickich”
Wyspa Fraser, Queensland,  4 -8 lipca 2012
Hasło Złazu „Po Lecha idą Polacy

Zjechali się wędrowniczki, wędrownicy, instruktorki i instruktorzy z hufców Pomorze (Brisbane), Kraków, Polesie (Sydney) i  Podhale (Melbourne) – razem 38 osób. Komendantką tego wspaniałego Złazu była druhna harcmistrzyni Ala Lew-Tabor (Referantka Wędrowniczek  Chorągwi Australii). Komendantką Wędrowniczek była druhna phm Ola Karwaj – Pomorze (zastępczyni Kaja Strzałka- Podhale) a  wędrowników druh pwd Tomek Karbanowicz - Pomorze.  Naturalnie Komenda była bardziej liczna, ale trzeba wspomnieć o druhu Komendancie Chorągwi harcerzy (phm Maciek Fibrich), który na złazie pełnił funkcje pierwszej pomocy oraz był naszym szoferem przewożącym nas nie tylko z Brisbane na wyspę ale i na wyspie transportował sprzęt, prowiant i tysiące innych rzeczy. 

4 lipca w rodzinie harcerskiej w Brisbane od wczesnego rana było wielkie poruszenie. We wtorek 3ego lipca  ostatnie przygotowania  materiałów  i rekwizytów do zrealizowania programu, sprzętu, produktów żywnościowych i wiele innych potrzebnych na wyjazd rzeczy.   Program Złazu był opracowany i przekazany uczestnikom w specjalnych dzienniczkach dla wędrowników i dla instruktorów. Czego w tych dzienniczkach nie było, a więc: Piosenki Wędrownicze i Piosenka Złazu,  regulamin Złazu, telefony awaryjne, plan bezpieczeństwa, zagrożenia i zasady postępowania, trasa,  lista ekwipunku, instruktaż używania pałatek do obozowania, program ramowy, jadłospis, obrzędy, zajęcia, historia, rozkazy na każdy dzień  i Złazowy Śpiewniczek. Złaz rozpoczął się wieczorną Mszą Świętą odprawioną przez księdza Wiesława Pawłowskiego, który  ofiarował wszystkim obrazek Błogosławionego Jana Pawła II z modlitwą do Trójcy Przenajświętszej.

piątek, 15 czerwca 2012

Harcerski weekend w Sydney

Długi weekend w Sydney ( Queen's Birthday w poniedziałek, 11 czerwca - przyp.red.) był dla wielu osób rozczarowaniem i zmiana fantastycznych planów ze względu na bardzo deszczowa pogodę, ale nic nie zmieniło planów sydnejskiej „Rodzinie Harcerskiej”.   W sobotę 9 czerwca spotkaliśmy się w Villawood w ”Indoor Climbing Gym” gdzie  wszyscy zebrani harcerze, harcerki,  skrzaty, zuchy i niektórzy instruktorzy wspinali się na rożne rodzaje ścian z pokonywaniem przeróżnych kamiennych wspinaczek.  Prym wodził nasz zuch Maya i skrzat Aurelia.  Naturalnie harcerki i harcerze tez szybko zabrali się do dzieła pokonując nawet najtrudniejsze wspinaczki.  Niektóre harcerki i harcerze początkowo mieli opory i nie bardzo „palili się” do wspinaczki ale zachęceni przez instruktorów i woluntariuszy spróbowali i zasmakowali tego sporty tak, że jak „Małpki” skakały po linach i ścianach. Dobrze, że wielu rodziców jako woluntariusze zostali z nami i asekurowali liny wspinających się osób.   Dzięki ich pracy i bolących rak młodzież mogła więcej razy wspinać się na ściany.  Po paru godzinach wspanialej zabawy przyszedł czas na kolacje, co za niespodzianka gorąca  PIZZA i to wiele najróżniejszych smaków.  Kiedy zgłodniała brać zaczęła szybko ”połykać” kawałek po kawałku przeszła mi myśl oj czy wystarczy, ale brzuszki się szybko zapełniły i  niestety nie dano rady zjeść wszystkich kawałków  a wiec parę kartonów z pizza pojechało wraz z nami do Marayong gdzie w harcówce spędziliśmy noc aby od rana zabrać się do pracy. 

czwartek, 5 kwietnia 2012

Harcerskie palmy na Palmową Niedzielę


W minioną sobotę dzielne harcerki  spędziły wiele godzin w Domu Polskim w Ashfield robiąc Palmy, które w niedzielę  z pomocą harcerzy sprzedawały przed kościołami w Marayong, Ashfield, Bankstown i Kirribilli.
Halina Prociuk

piątek, 9 marca 2012

Sydney: Rozpoczęcie Roku Harcerskiego 2012


 W dniach od 24 do 26 lutego odbył się Biwak Harcerski na Bielanach rozpoczynający pracę tegoroczną w Gromadach Zuchowych i Drużynach Harcerskich. W piątek od godz.18.00 bractwo zaczęło się powoli zjeżdżać na nasze „Bielany”.   Kolonia Zuchowa już tradycyjnie zajęła pokoje w budynku a harcerki i harcerze szybko i z uśmiechem na ustach rozbijali namioty w swoich podobozach. 


Po kolacji były gry i wspólne ognisko braci harcerskiej na którym uroczyście przyjęto przechodząca od Gromady Zuchowej z  Kirribilli / North Ryde Nataszę Weston do drużyny harcerek w Ashfield.  Piosenki, pląsy  i śmiechy ożywiły tą piękna okolice „Bielan”. Druhna Marysia Nowak hm powiedziała nam gawędę  o specjalnym dniu obchodzonym  na całym świecie przez brać harcerską o „Dniu Myśli Braterskiej” – „Thinking Day”.  W tym dniu 22 lutego uświadamiamy sobie jak wielką rodzinę harcerską tworzymy na świecie.  W tym dniu myślimy o sobie i przesyłamy sobie nawzajem pozdrowienia.  Światowa Organizacja Harcerek  WAGGGS co roku  wybiera inne hasło na Dzień Myśli Braterskiej nad którym staramy się pracować przez cały rok. 

W tym roku hasłem jest:  „Możemy ocalić planetę”.  Po gawędzie wspólna modlitwa i śpiewem tradycyjnej pieśni „Idzie noc” pożegnaliśmy ten dzień rozchodząc się do swoich namiotów.

W sobotę od samego rana ruch we wszystkich podobozach, bractwo gotowe do zajęć zaplanowanych na cały dzien.

Tematem Kolonii Zuchów i Skrzatów było ”Serce w plecaku”.
Zuchy magicznie przekształciły się w „Żołnierzy Armii Krajowej” i przeżywali w akcji „Powstanie Warszawskie”.  Miniaturowi powstańcy z bialo-czerwonymi opaskami na rękawach lewej ręki wypełniali bardzo ważne i niebezpieczne zadania.  Biegając po „palącej się Warszawie” rozklejali znaczki Polski Walczącej aby ta akcja dodawała ludziom wiary, że nie poddamy się Niemcom, że jesteśmy i  będziemy bronić naszej Stolicy.  Była to trudna akcja szczególnie dlatego, że „Niemców” było dużo i to często nie w mundurach, a naloty też były bardzo często i trzeba było uciekać do schronów i to cichutko aby nie zdradzić miejsca swojego pobytu. Nasi młodzi „żołnierze” nauczyli się i często śpiewali piosenkę „Serce w plecaku” .
Milo było przyglądać się jak Zuchy i Skrzaty, ładnie i kolorowo w swoich zeszytach wykonywały sprawozdania z poszczególnych akcji i zajęć.  Wiele zajęć i gier  było tak ciekawie przemyślanych  i poprowadzonych, ze dzieci nawet nie wiedziały kiedy nauczyły się lub utrwaliły sobie Prawo Zuchowe, które składa się z pięciu punktów oraz trzy punktowe Prawo Skrzatów.

Po bardzo pracowitym dniu kominek zuchowy był ciekawy a wiec Skrzaty i Zuchy chętnie brały udział w śpiewie, pląsach i zabawach zuchowych.

Harcerek hasło biwaku to   „Harcerstwo Baden-Powella’’

Harcerki miały rożne ciekawe zajęcia prawie od  rana do późnego wieczora.  Dzień zaczął się wielką grą  „Prawo Harcerskie”.
W poszukiwaniu listów, wiadomości ukrytych w rożnych miejscach terenu biwaku harcerki dość szybko odnalazły je i potrafiły z tych łamigłówek oraz z poszczególnych wyrazów oraz literek ułożyć w swoich grupach Prawo Harcerskie.

Hura teraz czas na kąpiel!

Po ochłodzeniu się w rzece Colo trzeba było zabrać się do następnych zajęć;  „Harcerstwo Baden-Powella” .  Myśląc jeszcze o świetnym pływaniu starsze harcerki przeglądały swoje zeszyty i korzystały z materiałów przywiezionych przez druhnę Patrycję,   wykonały bardzo artystyczne plakaty o „Baden-Powellu”, o „Dniu Myśli Braterskiej” i naszym harcerskim powitaniu „Czuwaj”.  Wiele niespodzianek i radości sprawiła gra „Jeopardy”, a na wieczornym ognisku harcerki pokazały inscenizacje „Dreamtime Story” . 
Wydawałoby się , że to już dość jak na jeden dzień  ale nie dla harcerek, one wraz z podobozem harcerzy miały jeszcze zajęcia w jadalni sprawdzające ich  zdobyte wiadomości harcerskie.

W niedziele po spakowaniu ekwipunku, harcerki poszły na wędrówkę po Bielanach z druhną Marysią Nowak hm  aby zapoznać się z otaczającą  przyrodą. Harcerki znajdowały najróżniejsze drzewa, oceniały ich wysokość i szerokość a po powrocie do jadalni wykonały plansze poznanych drzew.  Jeszcze przed obiadem przerabianie wiadomości „Skauting dla Harcerzy” i już czas na obiad.

Podoboz Harcerzy obrał sobie temat Biwaku:  „Obserwator Świata” Harcerze mieli wiele gier uczących ich spostrzegawczości i obserwacji. W piątek po rozbiciu obozu i kolacji gry sportowe a po nich ognisko wraz z harcerkami .  W sobotę wiele zajęć utrwalających wymagania na rożne stopnie harcerskie, powtórka Prawa Harcerskiego, rozpoznanie kto i jakie nosi sznury i podkładki pod Krzyże Harcerskie.

W bardzo milej atmosferze harcerze oglądali filmy z obozu letniego w Wood – Wood,  oraz film „W Pustyni i w Puszczy” -  prawdziwa sesja filmowa jak w kinie , no a jak w kinie to naturalnie pop-corn i coca-cola. Rodosci co nie miara.  W rozmowach po filmie harcerze zwracali uwagę jak świetnymi obserwatorami życia i sytuacji byli bohaterzy tego filmu z Stasiem  na czele. 

W tym samym czasie, druh Ryszard Jarek phm poprowadził dyskusję z wędrownikami i instuktorami na temat „Jaka jest rola instruktorów i liderów w ich drużynach, zastępach i jak tą role dostosowywać w rożnych sytuacjach  i jaki to może mięć efekt  na prace w harcerstwie.

Wieczorem podobóz harcerzy prowadził ognisko.  Piosenki i pląsy były obrazowo zapowiadane małymi skeczami.  Druh Ryszard Jarek phm zaciekawił wszystkich swoja gawęda o niechcianym prezencie „klocki lego” zamiast jakieś wymarzonej rakiety.   Jednak  po czasie przekonał się, że z tych klocków może dużo więcej innych rzeczy zrobić i tak samo my wszyscy możemy wiele rzeczy zrobić swoimi rękami jeśli tylko będziemy obserwować świat wokół nas  co możemy zmienić na lepsze czy ewentualnie coś  udoskonalić.

Niedzielny poranek przebiegł na likwidacji podobozów, przeniesieniu swoich plecaków i sprzętu na górny teren i resztę czasu do obiadu podobozy wykorzystały jeszcze na zajęcia.

Komendantka Kolonii druhna Anna Chawa phm i druhna Irena Wasko pwd, na specjalnej zbiórce wręczyły zuchom zdobyte gwiazdki. Po rocznej pracy w gromadach, większość zuchów otrzymało  pierwszą  gwiazdkę do swojego munduru, a jeden z zuchów opanował już wymagania do drugiej gwiazdki i ją otrzymał.
Skrzaty tez wykonały potrzebne wymagania do swoich stopni oznaczanych znakami grzybków. Niektórzy otrzymali znak Muchomorka, a starsze skrzaty otrzymali znak Rydza.

Mieliśmy zaszczyt gościć w niedziele na obozie KPH - Koło Przyjaciół Harcerstwa, cieszyliśmy się z ich obecności i chociaż herbatką z ciastem pragnęliśmy ich ugościć i im podziękować za ich wieloletnia prace nad zbieraniem funduszy dla nas.  Ufamy , że zapał tych osób udzieli się rodzicom naszych zuchów i harcerzy i oni powiększą grono KPH.
Równocześnie pragniemy   podziękować tym rodzicom którzy pomogli nam przy tym biwaku szczególnie gdy tej pracy było tak wiele w piątek.  Nasze podziękowania przesyłamy dla Pani Elżbiety Donati, Pani Danuty Douglas   i dla Państwa Paździorów za kiełbaski.
 

Ksiądz Artur Botur nasz Kapelan dojechał do nas w niedzielę około południa  i ze względu na zmianę pogody i małego deszczu jadalnia zamieniła się w kaplice biwakową.  Młodzież i rodzice zebrani na wspólnej Mszy świętej dziękowali za szczęśliwe rozpoczęcie Roku Harcerskiego, za udany biwak i za instruktorów, którzy swój wolny czas poświęcają dla naszych Hufców.   Pogoda była dla nas łaskawa, sucho i słonecznie a wiec wszystkie zajęcia mogły odbywać się według planu.
Po Mszy Świętej jeszcze krótkie ognisko, pożegnanie i czas wracać do domów bo jutro już trzeba iść do szkoły.

A wiec drodzy młodzi przyjaciele do zobaczenia na kolejnych zbiórkach, biwakach i obozach.

Czuwaj !
Halina Prociuk phm

piątek, 15 kwietnia 2011

Biwak Sydnejskich Hufców - Myuna Bay

W piątek 8 kwietnia było zakończenie pierwszego okresu szkolnego -  już wakacje  a więc Harcerki z Hufce „Kraków” i Harcerze z Hufca „Polesie” nie tracili ani chwili czasu wakacyjnego i po powrocie ze szkół do domów szybko zabrali się za pakowanie plecaków i biegiem wyruszyli na umówione miejsca zbiorek Liverpool i Strathfield.  Tam stawili się w komplecie i pociągiem pojechaliśmy do Dora Creek a  stamtąd dotarliśmy na miejsce biwaku przy brzegu Myuna Bay.  Tam już witali nas instruktorzy z częściowo już rozłożonym ekwipunkiem i prowiantem biwakowym.  Bractwo dzielnie zabrało się do pracy i w mgnieniu oka stały namioty, kuchnia z jadalnią urządzoną i już kolacja pachnie na cala okolice.  Komendantem Biwaku Hufca „Polesie” był druh Rafal Brymora phm a Oboźnym druh Szymon Erdzik pwd, natomiast Komendantka Biwaku Hufca „Kraków” była druhna Irena Waśko pwd a Oboźną druhna Adriana Sadowska wędrowniczka.  Po oficjalnym otwarciu Biwaku i smacznej kolacji w krótkim czasie na obozowisku zapadła zupełna cisza i tylko z niektórych namiotów słychać było chrapanie.  Sobota rano pobudka i gimnastyka. 
 Zachwycamy się pięknym położeniem naszego biwaku rozłożonego na dużej polanie otoczonej lasami i przepiękna zatoka a przy niej na brzegu co za niespodzianka 8 trzy osobowych kajaków.  Zaraz po śniadaniu pierwsze zajęcia były na naturalnie na wodzie.  Dla niektórych harcerek i harcerzy jest to nie lada uciecha, bo jeszcze nigdy nie zażywali takiego sportu a to nie tylko wiosłowanie ale wiele gier i zabaw.  Nie trzeba tu chyba wspominać, ze po tak pracowitym poranku obiad znikł w ciągu paru minut.  Biwak jak to biwak nie odbył by się bez musztry, nauki węzłów i ich zastosowania w życiu obozowym, wycieczkach i przy rożnych okazjach życia codziennego.  Przez gawędy oraz wiele gier i zabaw uczyliśmy się nowych rzeczy do kolejnych harcerskich stopni i sprawności.  Hufiec „Polesie” obrał sobie hasło biwaku „Harcerskie Przeżycia”  i na pewno zajęcia były przeprowadzane w tym kierunku nie tylko dla nowicjuszy, którzy niedawno temu przyłączyli się do naszej rodziny harcerskiej ale i dla tych którzy już przeżyli wiele wspólnych harcerskich wędrówek, biwaków i obozów.  Hufiec Harcerek natomiast koncentrował się na zdobyciu więcej wiadomości o „Postawie harcerskiej” i pragnęły pogłębić wiedzę „Fundamentów” tej wspanialej organizacji.  Dzień zakończył się ogniskiem.

Późnym wieczorem odbył się nadzwyczajny apel przy naszym stylizowanym orle a przed nim ułożony był z palących się  świec krzyż z numerem 96 dla uczczenia pamięci pierwszej rocznicy tragicznego rozbicia się pod Smoleńskiem samolotu rządowego Polski w którym zginęło 96 osób.  Wśród nich było dwóch Polskich Prezydentów: Prezydent Rzeczypospolitej Lech Kaczyński - Protektor Harcerstwa Polskiego oraz ostatni Prezydent RP na uchodźstwie, Harcmistrz RP  Ryszard Kaczorowski – Naczelnik Harcerzy i Przewodniczący ZHP, wielu wybitnych mężów stanu, przedstawiciele Polskich Sil Zbrojnych, życia politycznego, społecznego i religijnego. Wszyscy oni zginęli w drodze  na uroczystości związane z 70-ta rocznica zbrodni w Katyniu.

W niedziele rano wyprawa do Newcastle na Msze Św. dla Polaków. Ksiądz Kazimierz Bojda nasz były Kapelan i Polonia tamtejsza była bardzo rada widzieć znów z swoim kościele harcerska brać z Sydney.  Z kościoła przeszliśmy do Parku Narodowego gdzie zjedliśmy smaczny obiad i dalej wędrowaliśmy przez miasto szukając z listy i mapy historyczne miejsca i budowle tego miasta aż dotarliśmy do Nobby Beach na kąpiel morską i gry na plaży. Po pięknym dniu przyszedł deszcz więc już wraz z nim wróciliśmy do naszego obozowiska i tutaj trzeba było szybko zabrać się za naprawienie szkód jakie wyrządził nam deszcz i wichura.  Na szczęście w krótkim czasie kuchnia i jadalnia otrzymały z powrotem swój dach i inne szkody też były usunięte i pozytywnie problemy rozwiązane.  Dzień zakończyliśmy kominkiem przy świecach, było bardzo nastrojowo i wesoło, wiele pląsów, skeczy śpiewu i zabaw, no i naturalnie gawęda która wygłosił druh Rafal Komendant biwaku o trzecim prawie harcerskim.  Po wspólnej modlitwie i rozejściu się do namiotów deszcz usypiał nas do snu ale rankiem słoneczko znów powitało nas.  Po rutynowych porannych zajęciach pobiegliśmy jeszcze raz na kajaki i łowienie ryb z kajaków a nasz przyjaciel „Słonce”  pięknie suszyło nam namioty i nasze przemoczone rzeczy. Po obiedzie pakowanie i składanie namiotów , likwidacja biwaku, pakowanie sprzętu do aut i na przyczepki.  Ostatnie chwile wykorzystujemy intensywnie na zdobycie jeszcze trochę potrzebnych wiadomości do naszych stopni i sprawności harcerskich.

Żegnamy tereny okolic Dora Creek i dziękujemy druhostwu Alinie i Rafałowi Brymora, Irenie Waśko, Szymonowi Erdzikowi i pozostałym instruktorkom i instruktorom   za tak udany biwak zorganizowany na terenach Eraring Power Station, gdzie Skauci Australijscy  maja swoje miejsce biwakowo-obozowe.

Specjalne podziękowania dla Instruktorów studentów, którzy potrafili ”wykroić” parę chwil czy dni ze swoich intensywnych studiów aby być z nami i prowadzić zajęcia czy pełnić inne powierzone im funkcje i obowiązki.  Milo było obserwować jak przekazywali sobie programy zajęć jak „pałeczki w sztafecie” i w ten sposób zajęcia przebiegały sprawnie od rana do wieczora według zaplanowanych programów.

Niedziela Palmowa już za parę dni 17 kwietnia a wiec harcerki zapraszają do kościołów w Ashfield, Kirribilli i Marayong, gdzie tradycyjnie jak co roku będą sprzedawane Palemki.

Z okazji zbliżających się Świat Zmartwychwstania Pańskiego Harcerki, Harcerze i Zuchy wraz z Skrzatami przesyłała  dla Redakcji i Polonii  serdeczne życzenia wraz z swoim harcerskim pozdrowieniem
Czuwaj!!!

Sekretarka Hufca „Kraków”
Halina Prociuk phm

czwartek, 3 marca 2011

Rozpoczęcie roku harcerskiego hufca Kraków i Polesie

W piątek 25 lutego  sydnejska brać harcerska z Hufca “Kraków” i “Polesie” zjechała się na uroczyste rozpoczęcie roku harcerskiego 2011 i uczczenie Dnia Myśli Braterskiej  na terenie Girls Guides “Ku Bah Yah Campsite” w Wollongong.
Zuchy i Skrzaty ulokowały się w sypialni budynku a harcerki i harcerze rozbili sobie namioty w swoich podobozach.  Po smacznej kolacji do późnych godzin wieczornych były zajęcia w poszczególnych podobozach. 
Wódz zuchowy druhna Ania Chawa- podharcmistrzyni  jako Komendantka Biwaku Zuchowego wraz z innymi instruktorami zabrała się dzielnie do wykonywania opracowanego programu biwaku.   Zuchy i skrzaty swój biwak przeżyły w “Podroży po Polsce”.  W ciekawych opowiadaniach i atrakcyjnych zajęciach oraz zabawach i pracach ręcznych poznały legendy (z książki ”LEGENDY POLSKIE DLA NAJMLODSZYCH” Edyta Wygonik)  o “Lechu, Czechu i Rusinie  no i dowiedziały się o pierwszej stolicy Polski - Gnieźnie. 
  Nasze maluszki wykonały piękne orły na czerwonym tle.  W poszukiwaniu “Wawelskiego Smoka” zawędrowały aż do Krakowa i po wielkich trudach  poszukiwaniach  znalazły to olbrzymie zwierze.  Po krótkim odpoczynku  i zajęciach sportowych zuchy  wyruszyły w dalsza podróź aż do Warszawy i dowiedziały się , ze tam nad rzeką  Wisłą żył młodziutki rybak Wars, który lubił łowić ryby i często to robił.  Pewnego dnia usłyszał piękny śpiew , zobaczył śliczna dziewczynę Sawe, ale w krotce przekonał się, ze ona nie ma nóg tylko ogon ryby – czyli jest syrenką.  Zakochali się w sobie , ogon Skawie odpadł, bo jak legenda głosi jeśli miłość jest  wzajemna to magicznie syrenkom odpadają ogony i staja się kobietami.  Wars i Swa osiedlili się  w małej osadzie, powiększała się i rozrastała aż wyrosła na duże miasto zwane Warszawa.
 Brawo zuchy i skrzaty! Przez kilku dniowy biwak tak wiele nauczyłyście  się.  Już potraficie zlokalizować trzy polskie miasta na mapie Polski – Gniezno, Kraków i Warszawę oraz pokazać jak przepływa Wisła przez Polskę.   Zamiast pływać w Wiśle zuchy wybrały  się  do Windang i w jeziorze Illawara , którego wody łączą się z  wodami   Pacyfiku zażywały  wielkiej radości ochłodzenia się w tym gorącym dniu 28 stopni , no i naturalnie żwawo zabrały się do budowania piaskowych zamków.  “ Płynie Wisła płynie” chętnie i tam śpiewały  , bo tą właśnie piosenkę   nauczyły się na tym biwaku.  Kominkami kończyły się ich ciekawe biwakowe dnie.
Druhna Hufcowi Hufca “Kraków” Irena Wasko przewodniczka  mianowała Komendantka Biwaku Hufca “Kraków” druhnę Patrycję Car- samarytankę a Oboźną została druhna Adriana Sadowska-pionierka.  Biwak harcerki nazwały “Nowy Świt-Nowy Świat”  a harcerki były podzielone na dwa zastepy:1-szy “DHUWA” 2-gi” YIRITJA”.  Przebywając w pięknym australijskim buszu harcerki bardziej poznawały tradycje tego aborygenskiego osiedla  i, nauczyły się tańców aborygenskich, oraz wykonały potrzebne do nich rekwizyty.  Motto ich biwaku było; ”Żyjmy zjednoczeni z ziemia, tak jak ci przed nami”. A za piosenkę biwaku obrały ”Harcerze Kraju Południa”.  Po zajęciach wraz z harcerzami pojechały do Warrawong do Klubu Golfowego „PUT- PUT” a potem na wspaniałą kąpiel w Oceanie.   Brrr...  zimno było bardzo a wiec przenieśli się nad  jezioro Illawwara i tam radości było co nie miara.  Och jak szybko minęła sobota zakończona pięknym tradycyjnym ogniskiem.  W niedziele od rana  było pakowanie i składanie namiotów oraz przygotowania się do kominka i Mszy w. która odprawił nasz kochany Kapelan ksiądz Artur Botur.
Druh Hufcowy  Hufca “Polesie” mianował  Komendantem Biwaku druha Grzegorza Kocunik –przewodnika, oboźnego  druha Filipa Bogusiewicza-przewodnika i zastępowych Damiana Sochalskiego-cwika i Alexa Brygule – ćwika.  Tematem tegorocznej  pracy Hufca Harcerzy „Polesie”  jest “Jeszcze 100 lat”. 
Przy takim entuzjazmie i zapale do pracy młodych instruktorów napewno jeszcze lepiej się rozwinie  polskie harcerstwo w tym drugim stuleciu.  W piątek kiedy powoli brać harcerska zjeżdżała się na biwak instruktorzy zainicjowali bardzo ciekawe zawody.  Rozdali duże arkusze papieru poszczególnym dwójkom, polecili wykonać samoloty i było dużo radości w zawodach, który samolot poleciał, wyżej, dalej lub zestrzelił  inny.   Po kolacji, która przygotowali instruktorzy z hufca"Polesia”  były wielkie podchody z latarkami.  Sobota od rana rozpoczęła się na sportowo:  wiele gier, zawodów a potem to już wspólnie z harcerkami wyruszyli na popołudniowe zajęcia : PUT-PUT Golf i pływanie.  Wieczorem przygotowali i prowadzili ognisko przy którym było wiele piosenek, śmiechu i  pląsów.  Nie zabrakło również tradycyjnej gawędy która powiedział nam druh Oboźny  Filip Bogusiewicz.  Po ognisku  dzień zakończył się  paru łykami cieplutkiego kakała mniam, mniam.mniam...  W niedziele po zakończeniu obowiązków pakowania były wspólne gry z harcerkami a po obiedzie kominek, Msza święta , czyszczenie terenu i pożegnanie  wspaniałego biwaku.  Wszyscy z uśmiechem na ustach odjeżdżali wiedząc, ze  za parę dni znów się spotkają kontynuując programy  na ten rok.
Nasz biwak zaszczycili swoja obecnością najwyższe figury naszej drogiej Harcerskiej Organizacji
Dh-na Marysia Nowak  hm  - Przewodnicząca Okręgu Australia
Dh-na Barbara Więckowska hm -  Przewodnicząca Obwodu  N.P.W.
Dh-na Weronika Więckowska hm – Komendantka Chorągwi  Harcerek w Australia
Dh Maciek Fibrich phm – Komendant Chorągwii Harcerzy w Australii

Brać harcerska dziękuje swoim instruktora za tak wspaniała przygodę biwakowa  oraz przepyszne posiłki przygotowywane pod batuta druhów :Andrzeja Adamskiego Harcerza Rzeczypospolitej  i  Andrzeja Łacka podharcmistrza.
“Dziękujemy, niech nam żyją nasi kochani Instruktorzy z hufca “Kraków” i “Polesie”  STO LAT !!!”
Czuwaj  !
Halina Prociuk phm
Instruktorka Hufca “Kraków”

piątek, 4 lutego 2011

Harcerskie sprawozdanie: Obóz Bielany 2011


 Bielany, Bielany, kochane Bielany


Nowy rok 2011 rozpoczął wielką harcerską przygodę na Bielanach nad rzeką Colo.  W pracy, zabawie, grach, sportach i piosenkach zuchy i harcerze z Sydney i Melbourne nauczyli się wielu rzeczy.

Zuchy
Kolonia zuchów pod nazwa „Staś i Nel” odbyła się  od 2 do 9 stycznia. W ciągu tego czasu zapoznały się z wielką przygodą Stasia i Nel, oglądając urywki filmu „W Pustyni i w Puszczy”.  W swoich zajęciach, chętnie naśladowały ich bohaterskie czyny, aby zdobyć sprawność „Staś i Nel”. 

Kolonia była podzielona na cztery grupy, czyli na „zuchowe szóstki”. Były to więc: „Saba”, „King”, „Mea” i „Kali”.  Z zapałem zuchy zabrały się do wykonania koni na patykach, i na nich popędziły do namiotów Beduinów.  Idąc przez pustynie, nasi kolonijni bohaterzy przeżyli wielką burze piaskową.  A w „puszczy Bielan”, znaleziono duża jaskinie.  „Życzliwe Słonie”  przewiozły ich na maskowy bal zwierząt.  Skrzaty i zuchy w czasie koloni, tez pamiętały o swoich kochanych rodzicach.  Po wykonaniu bambusowych łódeczek przesłały wezbraną rzeką Colo, wiadomości do nich, a dla instruktorów w podziękowaniu, za tak wspaniałą przygodę kolonijną wykonały ładne kartki. Tak jak przygoda „Stasia i Nel” kończy się spotkaniem z tatusiami, tak nasze zuchy oraz skrzaty udekorowały „tatusiów kolonijnych”  druha Juliusza i Rafała, ładnymi własnej roboty zrobionymi kolorowymi kapeluszami. 
Nasze zuchy zdobyły sprawność „Staś i Nel”, a Skrzaty zdobyły „Guziczki Słonia”.


Harcerki
Po przyjeździe na Bielany, podobóz harcerek obrał sobie nazwę, „Życie to Teatr”, sprawnie i szybko rozbił namioty i podzielił się na zastępy: „Adam Mickiewicz” i „Juliusz Słowacki”.  Wieczorem na wspólnym kominku z harcerzami, poznały nowe twarze i z radością witały dawnych znajomych. 

Program zajęć Obozu był ustalony w celu zdobycia wiedzy i umiejętności teatralnych.  Wszystkie pragnęły zdobyć sprawność „Aktorki”. Zajęcia były różnorodne, ponieważ nie tylko myślały o sprawności aktorki, ale tez starały się uzupełnić wiedze do swoich stopni harcerskich i do terenoznawstwa  a wiec były: historia polski i harcerstwa oraz poznanie sylwetki patrona polskiego harcerstwa, ks Stefana Frelichowskiego. Harcerki  zapoznały się z literaturą bohaterów zastępów i na kominku przedstawiły sztukę według dramatów romantycznych - Mickiewicza „Dziady” i Słowackiego „ Kordian”.  Harcerki bardzo ładnie nauczyły się recytować wiersz Słowackiego „Słowiański Papież” a wędrowniczka przeczytała na sprawność MKO (Miłośniczka Kultury Ojczystej) wiersz Słowackiego „ Hymn – Smutno mi Boże”.
Również harcerki nauczyły się rozpoznawać nazwy i rodzaje drzew oraz roślin i ptaków które znajdują się na terenie Bielan, przygotowały zielnik ścienny. Przerobiły wiele innych wymagań, potrzebnych do stopni i sprawności.  Nauczyły się tańca „Zumba”, zaprezentowały japońska modę: piękne kolorowe kimona oraz teatrzyk cieni, który przedstawił kilka bajek i legend.  Świetnie  druhnom wypadły występy mimiczne które przedstawiały sceny z życia. 
Oprócz zajęć w podobozach druhny z radością pracowały w kuchni, i w innych służbach obozowych.  Jednego dnia harcerki same ugotowały obiad dla całego obozu.  Dawno tak wspaniałego posiłku nie jedliśmy !!! Wszyscy chwalili, że był pyszny, a instruktorzy byli zachwyceni porządkiem po skończonej pracy i że mieli wolne popołudnie.

Na zakończenie Obozu  druhny zaprosiły Komendę na koncert, który wypadł im wyśmienicie! Owacje były tak duże ze druhowie instruktorzy obsypali harcerki kwiatami, i oklasków  nie było końca i wszyscy wołali: biiis, biiis, biiis!  A wiec na „bis” zaśpiewały jeszcze raz obozową piosenkę, „Życie to Teatr”.

Obóz zakończył się  wspaniałymi wynikami.  Harcerki zdobyły Sprawność „Aktorki”, i najmłodsze harcerki zdobyły  tez sprawność „Baśniarki.” Niektóre Ochotniczki zdobyły stopień Tropicielki i parę Tropicielek zdobyło stopień Pionierki.


Harcerze

Harcerze rozpoczęli obóz od rozbijania namiotów, budowy bramy i innych urządzeń obozowych, a po energicznej i inspirującej  pracy, pływanie w rzece było wielką nagroda.  Podobóz  nazwał się  „Quo Vadis”.  A zastępy, pierwszy to „Ogniem” i drugi „Mieczem”.  Obóz był o tematyce starożytnego Rzymu. Harcerze budowali rydwany, które używali do rożnych zawodów.  Z fantastycznego materiału bambusów, których nie brak na Bielanach, wykonali łuki i strzały, które używali do konkursów. 
Z wielkim entuzjazmem harcerze brali udział w nocnych grach i podchodach na które byli budzeni nocnym alarmem. 
Podobóz, zorganizował dzień sportów, wraz z harcerkami były zawody:  rzut kulą, rzut strzałą, przeciąganie lini, biegi na krótki i długi dystans, oraz inne grupowe zawody sportowe.  Rozczarowana brać zazdrościła harcerkom z zastępu „Mickiewicz” zdobycia pierwszego miejsca. Zostały one na apelu odznaczone medalami. 
W czasie obozu, był „Bieg” na stopnie i sprawności, do których przygotowali się w ciągu roku na zbiórkach i teraz na obozie.

Harcerze są bardzo zadowoleni bo ich szeregi powiększyły się o nowych druhów, którzy na obozie zdobyli stopień młodzika i otrzymali harcerski krzyż.
Starsi stażem harcerze , zdobyli stopień wyższy, „Wywiadowcy” lub „Ćwika”. 


Wędrowniczki i wędrownicy

Wędrowniczki i Wędrownicy, jako starsza młodzież harcerska w czasie obozu, pelnila różne funkcje w podobozach, pomagała w zajęciach w podobozach i w zajęciach całego obozu.

Ta grupa, wyruszyła na dwu dniowa wyprawę przez trasę „Bob Turner’s Track”. Wędrowali parę godzin aż doszli do rzeki Colo, i tam rozbili biwak. 
Wędrownicy następnie mieli za zadanie przepłynąć rzekę i zapoznać się z terenem na drugim brzegu rzeki.  W tym czasie wędrowniczki nie marnowały czasu, tylko przerabiały potrzebne materiały do pierwszego etapu pracy wędrowniczej „Siły Ciała”. 

Następne zajęcie to była „Pierwsza Pomoc”.  Musieli budować nosze i sprawdzić ich wytrzymałość i jak przetrwać w buszu, bez urządzeń nowoczesnej techniki.  Kolejnym zajęciem było znalezienie wody i uczyli się jak ja oczyścić aby była dobra do picia. 

Przy rozpalonym ognisku każdy z nich ugotował sobie sam kolacje, z mąki soli i wody zrobił sobie i upiekł damper, oraz kartofle i kiełbaski.

Po całodniowej przygodzie, dzień zakończył się wspólnym ogniskiem i gawęda na brzegu rzeki Colo, pod czystym, gwiaździstym niebem.

Po ustaleniu rozkładu wart, zapadli w głęboki sen. Warta czuwała przy ognisku całą noc.  Wraz z muzyką mżawki deszczowej wartownicy oglosili pobudkę. Busz wyglądał wspaniale, czyściutki, pachnący pokryty mgiełka na pagórkach.  Po śniadaniu tą samą trasą powrócili do obozu, gdzie zostali serdecznie przyjęci przez brać harcerską.

Oprócz zajęć w podobozach było wiele zajęć wspólnych, tak jak ogniska, nauka śpiewu, wspólne posiłki, apele i wspaniała wycieczka do Katoomby.  Dużo radości sprawiały obiady własnoręcznie pieczone przez brać harcerską. Każdy smażył sobie ziemniaki, kukurydze, kiełbaski a na deser przepyszne marshmallows.

Mięliśmy zaszczyt gościć Komendantkę Chorągwi druhnę Weronikę Więckowską hm. i Komendanta Chorągwi  druha Maćka Fibricha phm. 

Z wielką pompą nadano uczestnikom stopnie, sprawności i nagrody.
Przyszedł czas aby wracać do domów, a więc do zobaczenia na następnym obozie a najbliższe spotkania już na własnych terenach na rozpoczęciu roku harcerskiego w lutym na „Dzień Myśli Braterskiej”. 

Brać harcerska pragnie podziękować Komendantowi Obozu, druhowi Ryszardowi Chawie pwd oraz wszystkim instruktorom za wspólnie spędzone chwile na Bielanach i ich ciężka prace.
Specjalne podziękowanie dla druhny Marysi za wspaniałą aprowizacje i przepyszne produkty z których instruktorskie ochotniczki i służby harcerskie wyczarowywały dla nas bardzo smaczne posiłki 5 razy dziennie,
Dzięęęęękujemy!

A wiec do zobaczenia na harcerskim szlaku,

Czuwaj!

Halina Prociuk phm
Instruktorka Hufca „Kraków” Sydney

PS. Dziękuje komendantom podobozów i kolonii za dostarczenie materiałów do wpomnień obozowych.