polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: W czwartek upubliczniono słowa, jakie wypowiedział Andrzej Duda o Antonim Macierewiczu podczas obchodów Święta Niepodległości. - Jak będzie wobec uczciwych oficerów stosował takie ubeckie metody, jak Platforma stosowała wobec niego, to będzie kiepsko - odpowiedział prezydent. * * * AUSTRALIA: Opublikowano wyniki dobrowolnej ankiety, z których wynika, że 61,6% respondentów chce legalizacji związków jednopłciowych pod nazwą "małżeństwo". Teraz politycy przygotują stosowną ustawę i przeprowadzą ją przez parlament. * * * SWIAT: Dziesiątki tysięcy mieszkańców Zimbabwe wyszło w sobotę na ulice stołecznego Harare, domagając się odsunięcia od władzy rządzącego bez mała 40 lat prezydenta Roberta Mugabe.
EVENTS INFO: Promocja książki Bogumiły Żongołłowicz pt. „Konsul” - Konsulat RP w Sydney, 28.11, godz.18:30 * * * Polski Festiwal - Klub Sportowy "Polonia" w Plumpton, 3.12, godz. 11:00- 18:00

czwartek, 8 września 2016

Skarby Polski: Łęczyca - rezydencja diabła Boruty

Zamek w Łęczycy wzniesiony został w latach 1357-70, z inicjatywy króla Kazimierza Wielkiego, wkrótce po tym jak włączył on księstwo łęczyckie w granice Państwa Polskiego. Postanowiłam poszukać śladów Boruty osobiście.
Słuchając starej legendy
Według legendy, diabeł Boruta był żyjącym w wieku czternastym szlachcicem. Gdy budowany był zamek w Łęczycy, król Kazimierz Wielki, doglądając jego budowę utknął w swej karecie na szerokich mokradłach. Silny młodzieniec o imieniu Boruta, pomógł mu w tej opresji i w zamian za to otrzymał posadę dozorcy zamku. Z czasem on jednak zadomowił się w nim na dobre, a tych którzy byli złymi mieszkańcami miasta, więził Boruta w lochach zamkowych, poddając ich okrutnym torturom. Osobiście nasłuchiwałam w lochach zamczyska popiskiwań Boruty, który zawsze tak reaguje na nieproszonych gości.

Jagiellonowie na tronie Polski
Po panowaniu dynastii Piastów, koroną polską władali Jagiellonowie. Pełniący w tym czasie funkcję królewskiej rezydencji wspomniany zamek, w roku 1406 został przez pożar prawie całkowicie zniszczony. Pożar ten był wynikiem, zbrojnego najazdu krzyżackiego. Szybko jednak go odbudowano i już trzy lata później odbył się tutaj zjazd polskiego rycerstwa z udziałem Władysława Jagiełły, na którym omawiano głównie sprawy dotyczące nieuchronnej wojny z nękającym ziemie polskie zakonem krzyżackim. Jagiełło, nawet pragnął wykorzystać jego położenie i ufortyfikowanie do odpierania głównych ataków wroga. Ulokowany na sztucznie formowanym kopcu ziemnym wspomniany zamek wzniesiony został w partii fundamentowej z kamienia, zaś wyżej z gotyckiej cegły. Wybudowano go na planie czworokąta, a całość zajmowała powierzchnię około 2600 metrów.
W średniowieczu, obiekt ten składał się z wysokich na 10 metrów murów obwodowych, wieży głównej i bramnej, gmachu mieszkalnego opartego o partię kurtyny wschodniej oraz zabudowań drewnianych. Wieżę główną usytuowano w południowo-zachodnim narożniku całej budowli. Do wysokości 10 metrów zbudowana jest ona na planie kwadratu, który następnie przechodzi w ośmiobok. W północną część kurtyny zachodniej, wkomponowano czworoboczną wieżę bramną, w której piwnicach mieściło się więzienie, a nad przejazdem rozlokowana była izba dla straży z oknem wychodzącym na miasto. Dom mieszkalny zwany starym, liczył dwie kondygnacje podzielone sienią na część południową - reprezentacyjną oraz część północną mieszczącą po trzy małe izby na każdym piętrze. Chodząc po starych czeluściach zamkowych, spod moich butów unosił się jedynie kurz, który dla wielu był atrybutem księcia piekielnego, a nie minionych wieków. Niestety  w żaden sposób nie dałam rady zejść dalej, by nasłuchiwać odgłosów Boruty w zamkowych studniach. Tym razem, obeszłam się smakiem, gdyż oprócz udanych zdjęć nie natrafiłam na nic szczególnego.

Po 1410 roku
Po zwycięskiej bitwie pod Grunwaldem, która miała miejsce w dniu 15 lipca 1410 roku, na łęczyckim zamku osadzono oczekujących na wykup z niewoli jeńców krzyżackich oraz zachodnich rycerzy, którzy jako goście zakonni brali udział w bitwie. Jak donosi nam o tym stara legenda, trzymano ich wszystkich w obszernym pomieszczeniu pod bramą, gdzie podobno straszył duch Kazimierza Wielkiego, który ukazywał się zawsze na swym bułanym koniu, który nawet po śmierci, okrutnie wroga kąsał. W XV wieku, w Łęczycy kilkakrotnie odbywały się państwowe sejmy i zjazdy generalne. W 1420 roku, na zjeździe rycerstwa polskiego, doszło do zbrojnego starcia między zwolennikami oskarżanych o przekroczenie kompetencji w rokowaniach z cesarzem posłów polskich. Zaś sześć lat później, w łęczyckich murach polska szlachta posiekała mieczami akt ugodowy gwarantujący następstwo tronu najstarszemu synowi Jagiełły Władysławowi, zwanemu później Warneńczykiem. Oczywiście powodem niezadowolenia szlachty jak zwykle były pieniądze.

Kolejne etapy dewastacji łęczyckiej warowni następowały w drugiej połowie XVIII wieku. Dobudowane skrzydło zamkowe, zwane potocznie domem nowym, zostało opuszczone, zaś dom stary, określany potem jako prochownia, tak naprawdę służył do przechowywania archiwów grodzkich. Równocześnie jeszcze w 1779 roku, czyniono pewne starania o zabezpieczenie zamku, w tym wykonano remont wieży, a także rekonstrukcję walącej się bramy. W czasach pruskich, zaborcy planowali przekształcić zamek i miasto w fortecę, w ramach prac wykuto bramę w murze obwodowym, natomiast sam mur obniżono i zlikwidowano dotychczasowy przejazd. Po kongresie wiedeńskim, warownię przejęła Komisja Wojny Królestwa Polskiego, a następnie przekazała ją do użytku na magazyny oraz laboratorium prochowe. Z czasem, warownią tą  dysponował burmistrz Łęczycy, traktując ją jako publiczny skład taniego materiału budowlanego, a nawet rozpoczął on sprzedaż cegieł z murów tego zamczyska. Jednak śmierć owego burmistrza, pozwoliła zachować resztki łęczyckiej warowni, które stanowiły przez długie lata, harcerski hufiec.

Mimo, że  osobiście nie natrafiłam na ślady Boruty, jest ich tutaj bardzo dużo, a niektórzy z przewodników po zamku, mówią że oni te ślady naocznie widzieli jak zostawił ich tu piekielny książę.

Tekst i zdjęcia: Ewa Michałowska - Walkiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czy określenie, „małżeństwo dwóch osob tej samej płci” jest logiczne?

Promocja

Promocja